
Od redakcji! Autorem tekstu jest komentator „wma” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/wma/.
xxx
Co tam słychać w Jankowej (w gwarze bobowskiej: co tam słychać na Jankowy)? W Jankowej (konkretnie: w tamtejszej szkole podstawowej) szaleje „tolerancja”:
https://naszabobowa.pl/tydzien-tolerancji-i-zyczliwosci-w-jankowej/192651
Owa „tolerancja” szaleje przez pięć dni (od poniedziałku do piątku) – i zapowiadany jest ciąg dalszy. Jedno z dzieci wystąpiło przy tej okazji z takim konceptem:
BĄDŹ SIGMĄ – TOLERUJ INNYCH
https://naszabobowa.pl/wp-content/uploads/2024/11/DSC06914-1-800×445.jpg
Nie lekceważmy tego małego geniusza, rozbierzmy sobie z uwagą tę wskazówkę.
Pierwszy krok jest taki: musimy się dowiedzieć co oznacza owa SIGMA.
https://sjp.pwn.pl/mlodziezowe-slowo-roku/haslo/sigma;9285770.html
Z powyższego wynika, że SIGMA to człowiek sukcesu, człowiek wybitny, godny podziwu. No dobrze. A jak dojść do sukcesu (cokolwiek by to miało oznaczać)? Bardzo prosto: TOLEROWAĆ INNYCH (tak przynajmniej powiada/radzi mały geniusz z Jankowej).
Tu się pojawia pewna wątpliwość. Bo cóż znaczy „tolerować”? Zajrzyjmy do słownika:
tolerować – (łac. tolero – znoszę) być wyrozumiałym dla czyjegoś zachowania, postępowania, choć się je uważa za niewłaściwe, pobłażać komu a. czemu; znosić czyjąś obecność
źródło: Słownik Wyrazów Obcych PWN, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1980
Znaczy co? Jeśli będę wszystkim i wszystkiemu pobłażał, zawsze i w każdych okolicznościach – pomimo tego, że ten i ów robi rzeczy złe – to odniosę sukces, na dodatek stanę się człowiekiem wybitnym i obiektem podziwu?
Młody geniusz z Jankowej się gruntownie myli, jeśli ktoś zawsze i wszędzie, wszystkim i wszystkiemu pobłaża, na wszystko się godzi, to nie osiągnie żadnego sukcesu – i nie stanie się obiektem podziwu. Wprost przeciwnie, zostanie bezwzględnie wykorzystany, zamiast podziwu otrzyma lekceważenie i pogardę.
Co się tyczy tolerancji (ten rzeczownik pochodzi od czasownika tolerować). Tolerancja nie jest cnotą – i nie może być stałą cechą/postawą rozumnego człowieka. Można z jakiegoś innego, ważnego powodu doraźnie tolerować czyjeś obiektywnie złe zachowanie/postępowanie (czy czyjąś niepożądaną obecność) – ale na zasadzie wyjątku. A to, że coś/kogoś toleruję, nie oznacza, że to coś (czy tego kogoś) akceptuję, czy pochwalam.
Pani nauczycielka ze szkoły w Jankowej opowiada (pogrubienie pochodzi ode mnie):
„Z radością informujemy, że Tydzień Tolerancji i Życzliwości w Szkole Podstawowej w Jankowej zakończył się dużym sukcesem! Pod hasłem „Bądźmy tolerancyjni i życzliwi codziennie, a nie tylko od święta” wspólnie przeżyliśmy wyjątkowy czas pełen refleksji, twórczości i wzajemnego wsparcia. W ciągu całego tygodnia uczniowie, nauczyciele i pracownicy szkoły angażowali się w liczne działania, które pozwoliły nam zbliżyć się do siebie, promować wartości tolerancji oraz kształtować postawy życzliwości w naszej społeczności”.
Łączenie tolerancji z życzliwością jest mieszaniem dzieciom w głowach. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Nie ma przy tym czegoś takiego jak „wartość tolerancji”, sensowność/celowość takiej doraźnej postawy wynika każdorazowo z konkretnych okoliczności. A życzliwość to jest rzecz naturalna, nie da się jej „kształtować”, ona jest – albo jej nie ma. Innymi słowy: ludzie się lubią (i to sobie na różne sposoby okazują), albo nie lubią (i to sobie na różne sposoby okazują) – i tyle.
Pani nauczycielka opowiada dalej:
„Piątek – Tęczowy Dzień
Tydzień zakończyliśmy radosnym „Tęczowym Dniem”. Uczniowie, nauczyciele i pracownicy szkoły ubrali się w kolorowe stroje, które symbolizowały różnorodność i jedność”.
No tak. Nie wiem, czy panie nauczycielki ze szkoły w Jankowej zdają sobie sprawę, że „tęczowy” dzień w szkole (i to akurat w piątek) ma swoje konotacje. Jeśli tego nie wiedzą, to źle świadczy o ich spostrzegawczości, a jeśli wiedzą – to jeszcze gorzej. Niezależnie od powyższego uważam, że jakieś przebieranki, w tym wypadku w „kolorowe stroje” (cokolwiek by to miało oznaczać), raczej nauczycielskiego autorytetu nie budują – a ten w szkole (wbrew temu, co się niektórym „fajnym” nauczycielom wydaje) jest konieczny. Jest takie powiedzenie: kto z chłopem pije, ten też z nim pod płotem leży – co się wykłada: kto się bez potrzeby spoufala (czy też „skraca dystans”) traci reputację/autorytet.
wma
Od redakcji! Ilustracja tytułowa została zacytowana ze strony – zob. https://naszabobowa.pl/tydzien-tolerancji-i-zyczliwosci-w-jankowej/192651/.





Dziękuję za informację. Ta wiadomość wymaga komentarza: Po pierwsze: gdzie są rodzice? To oni powinni brać aktywny udział w życiu szkoły. Powinni porozmawiać z nauczycielami i dyrektorem, że nie życzą sobie indoktrynacji dzieci. Dyrektor powinien wiedzieć, że jeżeli sprowadzi do szkoły „edukatorów”, bądź pozwoli co wyrywniejszym nauczycielom urządzać takie zgorszenia jak w Jankowej, to rodzice nie będą obojętni.
Po drugie: wiele niekorzystnych zmian zaszło za daleko. Internetowe słowniki języka polskiego już są zhakowane przez marksistów. Hasło tolerancja zmieniono na „akceptowanie odmienności”. Poprawne hasła są podawane w starszych słownikach drukowanych. Trzeba takie zachowywać i nie oddawać do makulatury. Cały establishment polityczno-medialny jest przesiąknięty marksizmem, czyli przekonaniem, że państwo i korporacje mogą dowolnie kształtować nie tylko normy prawne, ale także moralne i kulturowe. Ludzie, jak wy głosujecie w wyborach powszechnych, co czytacie, skąd macie wiedzę o świecie?
Rodzie: nie spać na wywiadówkach! Jest kompromitujące, że czas schodzi na głupich dyskusjach, gdzie pojechać na wycieczkę i że 50 zł składki to „haracz”. Bierzecie się do roboty. Dzieci są zagrożone i to bezpośrednio. Trzeba działać w terenie. Nauczycielki, które dawniej działały w towarzystwach przyjaźni polsko-radzieckiej, w nowym pokoleniu są orędownikami marksizmu kulturowego. Bez pozytywnego wpływu rodziców, oddane tylko nauczycielkom, dzieci będą „odkrywać siebie”, czyli zajmować się wynaturzeniami, zamiast nabywać wiedzę i umiejętności. To dotyczy każdej szkoły w Polsce, bo gronach pedagogicznych zawsze są różni ludzie. Wiem, co mówię, bo znam to środowisko.
Teraz jest czas drugich w tym roku szkolnym zebrań rodziców. Ludzie, nie bójcie się o tym powiedzieć w szkole. Niech ktoś chociaż anonimowo w komentarzu poda, czy w Jankowej doszło do rozmowy o szkodliwości tęczowego piątku.
Właśnie usłyszałem w rządowym radiu (oficjalnie: Program 1 Polskiego Radia), że na jakiejś „gali” ogłoszono wynik internetowego plebiscytu na „młodzieżowe słowo roku”. Tym słowem został rzeczownik „sigma”, wyjaśniono przy tym, że oznacza on osobę wybitną, godną podziwu, że młodzi ludzie nazywają „sigmą” Roberta Lewandowskiego – i to słowo jest wyrazem tęsknoty młodych ludzi za autorytetem. No, jeśli autorytetem dla młodych ludzi jest Robert Lewandowski, to Polskę (zwaną przez niektórych „tenkrajem”) czeka wielka przyszłość!