
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym wojewoda Krzysztof Klęczar.
xxx
ZAŁOŻENIA PROGRAMOWE PSL
Polskie Stronnictwo Ludowe tradycyjnie mami nas misją zbawiania polskiej wsi i jej mieszkańców. W programie partii nie mogło zabraknąć dyżurnego zestawu pobożnych życzeń: od uzdrawiania służby zdrowia po nagłą miłość do ekologii. To piękna fikcja literacka. Trzeba jednak oddać PSL-owi sprawiedliwość – w produkowaniu obietnic bez pokrycia od lat utrzymują pozycję lidera.
OCEAN HIPOKRYZJI
W tym oceanie obietnic jeden punkt brzmi wyjątkowo ciekawie: budowa społeczeństwa obywatelskiego i decentralizacja władzy. Jak ten postulat wygląda w praktyce? Pokazuje to przykład Krzysztofa Klęczara, który z ramienia PSL-u piastuje urząd wojewody małopolskiego. Pan wojewoda tak specyficznie interpretuje wzmacnianie lokalnych samorządów, że jego działania budzą uzasadnione wątpliwości co do zgodności z literą prawa. Jako obywatelka mam nieprzyjemność doświadczać tej zaskakującej elastyczności urzędniczej na własnej skórze już od ponad dwóch lat.
PSL I LEWICA JAK DWA BRATANKI
Szczególnym kunsztem administracyjnym Wojewoda Małopolski wykazuje się w powiecie gorlickim. To tam, w atmosferze samorządowej solidarności, rozwija się urzędnicza sielanka. Gdy na jaw wyszedł problem z brakiem biernego prawa wyborczego u jednego z lokalnych radnych, co w pierwszej instancji badał już sąd, a co potwierdzają jego oświadczenia majątkowe i zeznania podatkowe, pan wojewoda – ponad podziałami politycznymi z reprezentantem Lewicy, burmistrzem Rafałem Kuklą – wykazał się niezwykłą wyrozumiałością wobec lokalnego mandatu.
Zamiast zdecydowanego działania i wydania zarządzenia zastępczego w celu wygaszenia mandatu, Małopolski Urząd Wojewódzki – przy aktywnej i kreatywnej postawie dyrektora Mirosława Chrapusty, zwanego ironicznie „Krakowskim Trybunałem Konstytucyjnym” – wdał się w uciążliwe procedury. Postronny obserwator mógłby uznać je za próby przeczekania problemu. Co na to sam wojewoda? Z właściwym sobie spokojem uznał, że wygaszenie mandatu radnego bez biernego prawa wyborczego w drodze zarządzenia zastępczego to nie jest jego obligatoryjny obowiązek. Z kolei koalicyjna Rada Miasta Gorlice nabrała wody w usta – po co psuć polityczną sielankę dla tak błahego powodu jak transparentność? Cała ta operacja idealnie przypomina logikę z „Misia” Stanisława Barei: „Naszego radnego złapali za rękę? To nie nasz radny! I w ogóle to nie była jego ręka!”.
PROTOKÓŁ ZNISZCZENIA, CZYLI PARAGONY ZAMIAST PRAWA
Dyrektor Małopolskiego Wydziału Prawnego i Nadzoru potrafi być niebywale kreatywny, gdy sprawa dotyczy osób z zaprzyjaźnionego układu władzy. Prawdziwym hitem małopolskiej jurysprudencji stało się badanie praw wyborczych drugiego gorlickiego radnego. Tutaj urzędnicza wnikliwość wzniosła się na wyżyny surrealizmu. Zamiast opierać się na oficjalnych rejestrach państwowych, status radnego zaczęto weryfikować na podstawie… świadectw szkolnych, aktu małżeństwa oraz – uwaga – paragonów za codzienne zakupy robione w Gorlicach. A przecież kompletna dokumentacja kadrowa leży w Urzędzie Miejskim w Gorlicach, ponieważ ów radny jest nauczycielem w szkole prowadzonej przez miasto! Najwyraźniej w nowej doktrynie urzędniczej to liczba kupionych w Gorlicach bułek i masła decyduje o legalności mandatu, a status pracownika miejskiego zdejmuje z urzędu obowiązek wnikliwej kontroli. Aż prosi się, by wzorem kultowych filmów, urzędnicy wojewody wywiesili na drzwiach kartkę: „Tych praw wyborczych nie obsługujemy i co nam pan zrobisz?”. I w ten sposób reprezentant PSL udowodnił, jak potrafi dbać o „swoich” w samorządzie.
LUDOWY BOHATER JEST JEDEN
Ostatnio z rozbawieniem obejrzałam pełne emocjonalnego uniesienia wystąpienie wojewody „Krzyśka” Klęczara na Facebooku. „Krzyśka”, bo tak dla ocieplenia własnego wizerunku się przedstawia na oficjalnych stronach internetowych. Nasz ludowy bohater wygłosił manifest, który brzmiał jak żywcem wyjęty ze scenariusza Barei. Brakuje tylko, żeby wzorem prezesa Ochódzkiego, pan wojewoda nagrał się do szafy, śpiewając samemu sobie: „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu… To pisałem ja, wojewoda”. W swoim filmiku Krzysztof Klęczar zapowiedział heroiczną walkę PSL o przywrócenie wielokadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Grzmiał z ekranu, że limit dwóch kadencji odbiera obywatelom prawo decydowania. Pan Klęczar doskonale wie, że dwukadencyjność to jedyny w miarę skuteczny bat na betonowanie lokalnych układów. Wie to, bo system, który nadzoruje – co dokumentuje historia z gorlickimi radnymi w tle – doskonale chroni status quo tych, co trzeba. Moje wnioski nie wynikają ze złośliwości, ale z własnych, samorządowych doświadczeń, oficjalnej korespondencji z Małopolskim Urzędem Wojewódzkim i bierności w sprawie Rady Miasta Gorlice. Dla pana wojewody limit kadencji to „szkodliwe przepisy”. Owszem, są szkodliwe, bo niszczą budowane latami lokalne imperia. Idąc tokiem myślenia bohaterów „Misia” Barei, podsumuję to wystąpienie następującym wnioskiem: „A komu to przeszkadzało? Komu to przeszkadzało, że wójt rządził dwadzieścia lat? No komu? To jest tradycja, nasza, narodowa! A wy tu z jakimiś limitami wyjeżdżacie!”. Dziś pan Klęczar z zaangażowaniem odwiedza małopolskie gminy i stosuje zadziwiająco elastyczną wykładnię przepisów. Można odnieść wrażenie, że im bliższa zażyłość z danym gospodarzem gminy, tym prawo staje się bardziej „plastyczne”. Doskonale ilustruje to mój własny przykład. Od ponad dwóch lat upominam się o wygaszenie zarządzeniem zastępczym mandatów radnych Rady Miasta Gorlice, którzy faktycznie zamieszkują w sąsiednich wsiach. I co? I nic. Wojewoda twierdzi, że nie ma obligatoryjnego obowiązku. Stare przysłowie mówi: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”. W Małopolsce nabiera ono nowego, urzędniczego blasku, a może to realizacja kolejnego programowego punktu PSL dotyczącego dbania o dobrostan młodzieży wiejskiej, chociaż w przypadku obu radnych mieszkańców sąsiadujących z Gorlicami wiosek „młodzież” to spore nadużycie.
Alicja Nowak
Ps. Link do wystąpienia wojewody Krzyśka Klęczara: https://www.facebook.com/share/r/1BxAJtnPWj/?mibextid=wwXIfr




Za rok gigantom (intelektu) z PSL-u skończą się konfitury sejmowe i rządowe, zatem nie ma się dziwić, że goście chcą utrzymać to, co się jeszcze da ocalić: michę „samorządową”. Tak, czy inaczej czeka gości cienka zupka (lepsze jutro było wczoraj).
Polacy nie mają monopolu na Polskę i muszą to wreszcie zrozumieć . Natalia Panczenko imigrantka z Ukrainy takimi słowami – stwierdza , że Polska jest jej . Można domniemywać , że wszelkie gorlickie ” dobra ” też przejmie . Zapewne przyda się też książka Witolda Gombrowicza ” Opętani ” i jej ręcenzja od Al .