
Od redakcji! I znowu narażę się na obelgi za szerzenie teorii spiskowych. Trudno. Jednak zanim Czytelniku przystąpisz do lektury niniejszego materiału prasowego zalecam pożeglować do tekstów – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/hpv/. Przeczytane? To polecam tekst posła Grzegorza Płaczka (na zdjęciu tytułowym) – zob. https://x.com/i/status/2046124395702173882!
xxx
Ministerstwo Zdrowia zdecydowało, że Polska ma być drugim krajem na świecie, w którym szczepienia przeciw HPV mają być obowiązkowe. Jedną ze szczepionek w programie HPV będzie Gardasil 9. Ministerstwo Zdrowia (a także instytucje naukowe zajmujące się szczepieniami, takie jak PZH) wskazuje, że w badaniach nad bezpieczeństwem i skutecznością szczepionki Gardasil 9 brało udział ponad 15 tysięcy osób. Postanowiłem kilka tygodni temu skierować (jako poseł) pismo do Europejskiej Agencji Medycznej (EMA). Nie jestem przeciwnikiem szczepień, jednak jeśli resort zdecydował się na przymusowe szczepienie polskiej młodzieży, chciałem bliżej przyjrzeć się badaniom. W Polsce wszystko jest okryte mgłą tajemnicy. Właśnie OTRZYMAŁEM ODPOWIEDŹ Z EMA I MAM POWAŻNY PROBLEM Z TYM, JAK KOMUNIKUJE SIĘ DANE O SZCZEPIENIACH HPV. Uzyskałem informacje, które pokazują jedno: przekaz publiczny jest niepełny i w wielu miejscach wprowadzający w błąd. Otóż w badaniach nad Gerdasil 9 rzeczywiście wzięło udział ponad 15 tysięcy osób, a konkretnie 15776, jednak ta liczba określa JEDYNIE liczbę osób, które otrzymały co najmniej jedną dawkę szczepionki (a cykl szczepienia to przecież kilka szczepień!). Co więcej, EMA potwierdza, że wiele z osób zaszczepionych jeden raz na początku badań NIE ukończyło ostatecznie całego badania. Ale to nie koniec niespodzianek – w łącznie 7 badaniach nad Gardasil 9, kluczowym badaniem (dot. analizy bezpieczeństwa) było badanie V503-001, w którym wzięła zdecydowana liczba badanych – bowiem aż 14185 osób. I teraz uwaga – z danych wynika, że w momencie wprowadzenia szczepionki do obrotu w EU, badania ukończyło tylko 1701 osób (12% uczestniczących w badaniu)!!! Co więcej – 1991 osób (14%) wypadło z badania. Co to oznacza? Że decyzja o dopuszczeniu szczepionki do obrotu była podejmowana, gdy przytłaczająca większość uczestników nie zakończyła jeszcze całościowych badań, część osób została wykluczona lub sama się wycofała, a dane analizowano na określony moment (tzw. cut-off), a nie po zakończeniu całego badania. Zatem prawdziwy przekaz w zakresie szczepień przeciw HPV, które już za niedługo będą obowiązkowe w Polsce, powinien brzmieć: 15776 osób otrzymało jedynie co najmniej jedną dawkę (a nie wszystkie dawki), nie wszyscy ukończyli badania, nie wszyscy trafili do końcowych analiz skuteczności, a część uczestników wypadła w trakcie badań. W momencie dopuszczenia szczepionki do obrotu główne badania wciąż trwały, a na dzień dopuszczenia szczepionki do obrotu badania ukończyło nie ponad 15 tysięcy osób, ale… 1701. Obywatele mają prawo do pełnej informacji – nie tylko do wygodnych skrótów. Apeluję do Pani minister zdrowia, żeby skończyć z dotychczasową praktyką i nie tworzyć mylącego Polaków przekazu. Szczepienia powinny być dobrowolne, a każdy człowiek powinien podejmować decyzję w oparciu o dane – publikowane w jasny sposób. Tymczasem informacje podawane przez ministerstwo (i podległe jemu jednostki) są niepełne i w wielu miejscach mogą wprowadzaąć w błąd. Nie chodzi o to, że nie należy się szczepić, ale zamiast przymusu i kar, państwo polskie powinno jasno prezentować dane, które powinny być publicznie publikowane, a nie pozamykane szczelnie w szufladach instytucji zinfiltrowanych przez firmy farmaceutyczne.
Grzegorz Płaczek




Mniemam , że bliskie Panu Redaktorowi Pszczelarstwo również zostało przedstawione jako zagrożenie , zagrożeniem tym jest pszczoła miodna . Miód jest najdoskonalszym naturalnym produktem . wPolityce.pl pojawił się artykuł , że ( ze względu na pracowitość – miejsce w Biblii – Al . Z dużej litery ) PSZCZOŁA MIODNA stała się zagrożeniem . Polscy walczyli z krzyżakami , szwedami , niemcami , a PSZCZOŁY mieli na sztandarach . PSZCZOŁY na SZTANDARACH – Al .
Mam już materiał prasowy na ten temat, ale zajęty byłem od wczoraj szczepionkami. Może jutro!
🔥„Rodzice, uświadomcie się
Szczepionka przeciw HPV nawet nie zapobiega HPV.
Dr Brian Hooker porównał osoby zaszczepione i niezaszczepione, korzystając z bazy danych Florida Medicaid.
Wyniki były szokujące. Zaburzenia funkcji jajników, choroby układu rozrodczego u kobiet oraz zwiększone ryzyko HPV.
Po co brać szczepionkę, która nie działa i zwiększa ryzyko zakażenia HPV?”.
Źródło – https://x.com/i/status/2046331981756039294 (polskie napisy)!
Poseł Grzegorz Płaczek – zob. https://x.com/i/status/2053411172834033906:
„Pierwsze dwa stany w USA wprowadziły Ustawy wprowadzające obowiązek dokumentowania i raportowania – w przypadku śmierci dzieci poniżej 15. roku życia, które zmarły niespodziewanie i z nieznanej przyczyny – wszystkich szczepień podanych w ciągu 90 dni przed śmiercią tych dzieci. Proste.
Informuję opinię publiczną, iż zleciłem analizę treści tych Ustaw i przygotowanie szczegółowych wytycznych do podobnej Ustawy w Polsce. Aż dziw bierze, że takich danych dotychczas nikt w naszym kraju nie zbierał. Taka Ustawa wpisywałaby się w rzetelną i uczciwą politykę zdrowotną w Polsce”.
„Ależ skowyt „niezależnych ekspertów”! Prezydent USA właśnie podpisał rozporządzenie, które ogranicza liczbę zalecanych szczepień dla niemowląt i dzieci w wieku szkolnym, rozkłada część szczepień w czasie oraz zakłada odejście od skojarzonej szczepionki MMR przeciw odrze, śwince i różyczce na rzecz oddzielnych dawek. Jednocześnie wezwał do aktualizacji krajowego kalendarza szczepień dzieci i młodzieży, deklarując, że celem jest „przywrócenie Amerykanom zdrowia”.
Nową politykę, która ma ograniczyć podstawowy zakres szczepień z ochrony przed 18 chorobami do ochrony przed 11 (!) chorobami, określono mianem „złotego standardu”.
A w Polsce? Dokładnie odwrotny kierunek.
Od 1 stycznia 2027 roku Ministerstwo Zdrowia wprowadza kolejne obowiązkowe szczepienie dzieci – tym razem przeciw HPV, obejmujące zarówno dziewczęta, jak i chłopców w wieku od 9 do 15 lat. I właśnie tutaj zaczyna się zasadniczy problem.
W przypadku preparatu podawanego zdrowym dzieciom państwo powinno przede wszystkim przedstawiać rodzicom pełne dane dotyczące skuteczności, bezpieczeństwa, możliwych działań niepożądanych i rzeczywistych korzyści. Tymczasem resort zamiast rozwiewać wątpliwości i odpowiadać na konkretne pytania, wybiera przymus administracyjny. Co więcej, od maja bieżącego roku Ministerstwo Zdrowia nie udzieliło mi jasnej i wyczerpującej odpowiedzi na interwencję poselską, w której pytam między innymi:
➡️ czy i kiedy Ministerstwo Zdrowia analizowało dane dotyczące zakażeń HPV oraz chorób z nimi związanych w Polsce od 2015 roku do dziś?
➡️ czy resort posiada stanowisko Rady Sanitarno-Epidemiologicznej oraz Zespołu ds. Szczepień Ochronnych w sprawie wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw HPV?
➡️ o ile częstość wykrywania raka szyjki macicy u zaszczepionych kobiet po 45. roku życia różni się od częstości wykrywania tego nowotworu u kobiet niezaszczepionych w tej samej grupie wiekowej?
➡️ czy Polska na tle Unii Europejskiej, USA, państw Afryki i Azji rzeczywiście znajduje się w sytuacji epidemiologicznej uzasadniającej wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw HPV?
Jeżeli Ministerstwo Zdrowia chce ingerować w decyzje rodziców dotyczące zdrowia ich dzieci, to ma obowiązek przedstawić pełne, przejrzyste i możliwe do zweryfikowania uzasadnienie. Nie wystarczy powiedzieć: „ministerstwo zdecydowało”. Kto konkretnie zdecydował? Na podstawie jakich danych? Jakich analiz i jakiego bilansu korzyści i ryzyka? Przymus bez transparentności nie buduje zaufania. Budzi podejrzenia. Polskie Ministerstwo Zdrowia idzie jednak w zaparte. Polskie dzieci najwyraźniej różnią się od rówieśników z innych państw.
Pytanie brzmi: dlaczego tak się dzieje i czy rodzice na to pozwolą? Bowiem jeśli nic się nie zmieni, to już za parę miesięcy dr Grzesiowski – szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego – będzie wlepiał kary finansowe tym rodzicom, którzy mają uzasadnione wątpliwości dotyczące nowych przymusowych szczepień swoich dzieci w Polsce.
Nie ulega wątpliwości, że komuś w polskim Ministerstwie Zdrowia bardzo zależy na tym, aby rynek szczepionek stale się rozszerzał, a polskie dzieci zostały objęte kolejnym obowiązkiem szczepień – czując się „wyjątkowo” w skali całego globu”.
Źródło – https://www.facebook.com/grzegorzplaczek i https://www.facebook.com/100064312644189/posts/1476363501184057/?rdid=dsuYAD59fvrainki#,