
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar (z lewej) i burmistrz Gorlic Rafał Kukla. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony BIP UM Gorlice.
xxx
Jak paragony, wyciek RODO i studenckie przyjaźnie zastąpiły kodeksy
Czy o prawie do rządzenia miastem decydują oficjalne dokumenty, czy historyczne świadectwa szkolne i paragony za zakupy? Oficjalna korespondencja prowadzona między mną – autorką protestu wyborczego z 2024 roku – a instytucjami państwowymi obnaża głęboki paraliż prawny w Gorlicach. Ujawnia rażący dualizm proceduralny urzędników z Krakowa oraz jawną kapitulację organów państwa przed łamaniem ustaw antykorupcyjnych. Od ponad dwóch lat próbuję wyegzekwować od władz przestrzeganie prawa wyborczego. Zarzuty sformułowane wobec Wojewody Małopolskiego oraz podległego mu Małopolskiego Biura Prawa i Nadzoru, kierowanego przez dyrektora Mirosława Chrapustę, uderzają w same fundamenty demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP).
Wątpliwa etyka i praworządność władz wojewódzkich
Głównym punktem zapalnym jest sprawa radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu czarno na białym wykazał, że radny nie posiada biernego prawa wyborczego w Gorlicach. Na stałe mieszka bowiem w sąsiedniej Moszczenicy. Fakt ten potwierdził sam Jędrzejowski we własnoręcznie podpisanych oświadczeniach majątkowych. Kłamstwo wyborcze potwierdza ich późniejsza, hurtowa korekta, która miała miejsce 30 czerwca 2025 roku. Aby nagle uwiarygodnić bierne prawo wyborcze Jędrzejowskiego – po mojej interwencji w urzędzie skarbowym – w dokumentach dopisano nieruchomość oraz rzekomy adres zamieszkania radnego u znajomych w Gorlicach. Wcześniej Jędrzejowski nigdzie tych danych nie podawał. Dodatkowo, by mieszkańcy uwierzyli w nagłą „uczciwość” radnego z Moszczenicy, jego skorygowane oświadczenia opublikowano w BIP Urzędu Miejskiego w Gorlicach wraz z częścią niejawną. Było to drastyczne złamanie przepisów RODO. W przestrzeni publicznej bezprawnie udostępniono dane wrażliwe osób trzecich. Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACz 2074/24) z przyczyn czysto formalnych pozostawił protest wyborczy bez dalszego biegu. Skandaliczne uzasadnienie sędziego sugerowało, że obywatele przed wyborami powinni… wynajmować prywatnych detektywów do weryfikacji kandydatów. Wojewoda Małopolski, zamiast podjąć samodzielne działania nadzorcze i wydać zarządzenie zastępcze wygaszające nielegalny mandat, postanowił schować się za tym formalnym orzeczeniem. W oficjalnym piśmie dyrektor Mirosław Chrapusta stwierdził, że skoro Sąd Apelacyjny odrzucił protest, to w obrocie prawnym „nie funkcjonuje orzeczenie potwierdzające ziszczenie się przesłanki do wygaszenia mandatu”. Zasłanianie się niewiedzą przez Małopolskie Biuro Prawa i Nadzoru jest w tym miejscu jawną hipokryzją. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, na oficjalny wniosek urzędników Wojewody, udostępnił im kompletną dokumentację ze sprawy sądowej wraz z uzasadnieniem. Urząd Wojewódzki doskonale wie, w oparciu o jakie dowody i zeznania pod przysięgą Sąd Okręgowy wygasił mandat Jędrzejowskiego. Mimo to organ nadzoru uznał, że podpisane przez radnego dokumenty finansowe wykazujące dom w innej gminie nie są dla urzędu żadnym dowodem.
Samorządowa sitwa i rockandrollowe uniki
W grudniu 2024 roku Rada Miasta Gorlice skierowała do Wojewody pismo, w którym podjęła kuriozalną próbę obrony kolegi. Uznała ona bierne prawo wyborcze Jędrzejowskiego w oparciu o… orzeczenie sądu z 2019 roku. Sprawa ta ma drugie, niezwykle mroczne dno i dowodzi, że proceder trwa od lat. Już przed laty sprawę fikcyjnego meldunku mieszkańca Moszczenicy reklamował w Urzędzie Miejskim gorlicki sędzia i zarazem Komisarz Wyborczy Janusz Przepióra. Sprawa trafiła do sądu, jednak ówczesny sąd stwierdził jedynie, że Burmistrz Miasta Gorlice nie złamał prawa przy sporządzaniu list – do centrum życiowego Jędrzejowskiego w ogóle się nie odniósł. Co zdumiewające, Komisarz Przepióra nie wystąpił wtedy nawet o uzasadnienie tego postanowienia, pozwalając na zamiecenie sprawy pod dywan, a w 2024 od sprawy Jędrzejowskiego całkowicie się odciął, przekazując pałeczkę Przewodniczącemu Miejskiej Komisji Wyborczej Andrzejowi Sikorze, przy okazji teściowi Sekretarza Miasta Gorlice, którego zastępcą w Komisji była pani Aneta Roman zawodowa podwładna Jędrzejowskiego. Dlaczego system od lat z taką determinacją chroni radnego z Moszczenicy? Odpowiedź kryje się w sieci bliskich powiązań towarzysko-politycznych. Zarówno w 2018, jak i w 2024 roku, pełnomocnikiem wyborczym komitetu, z którego bezprawnie kandydował Krzysztof Jędrzejowski, był jego szkolny kolega – Rafał Kukla, urzędujący Burmistrz Miasta Gorlice. Prawdziwy konflikt interesów sięga jednak samego szczytu władzy w regionie. Wojewoda Małopolski Krzysztof Klęczar to prywatnie również kolega burmistrza Rafała Kukli. Ich znajomość ma wieloletnią historię – w czasach studenckich obaj grali razem w jednym zespole muzycznym. Dziś, gdy przychodzi do egzekwowania prawa wobec ludzi z otoczenia burmistrza Gorlic, dawna rockandrollowa przyjaźń zdaje się skutecznie paraliżować nadzorcze obowiązki wojewody. Koło zamkniętych, krakowsko-gorlickich interesów ostatecznie się zaciska.
Sklepowe paragony dowodem na bierne prawo wyborcze
Prawdziwy skandal obnaża jednak rażący dualizm prawny i nierówne traktowanie obywateli przez krakowski urząd. W tym samym czasie, gdy w sprawie Jędrzejowskiego Wojewoda zasłania się brakiem wyroków sądowych (mimo posiadania akt z Nowego Sącza), w przypadku innego gorlickiego radnego – Marcina Schindlera – urzędnicy wykazali się zdumiewającą „kreatywnością” dowodową. Tajemnicą nie jest, że radny Schindler lata temu wyprowadził się do nowo wybudowanego domu w Kobylance. W jego przypadku Małopolskie Biuro Prawa i Nadzoru nie potrzebowało wyroków sądów. Urzędnicy pod wodzą dyrektora Mirosława Chrapusty samodzielnie uznali, że radny zachował prawo do mandatu w Gorlicach. Na jakiej podstawie? Urząd Wojewódzki oparł swoją decyzję na starych świadectwach szkolnych radnego, świadectwach szkolnych jego dzieci oraz… wyciągach bankowych potwierdzających, że radny robi zakupy w gorlickich sklepach. W ten sposób w Małopolsce narodził się niebezpieczny precedens. O prawie do zasiadania w radzie miasta nie decyduje faktyczne miejsce zamieszkania, ale to, przy której kasie fiskalnej radny zostawia pieniądze.
Czyste ręce Rzecznika Praw Obywatelskich i prokuratury
Sprawa Gorlic pokazuje głęboką erozję instytucjonalną państwa. Sąd Administracyjny orzekł wcześniej, że Wojewoda nie ma „obligatoryjnego” przymusu wydawania zarządzeń zastępczych, co urzędnicy z Krakowa zinterpretowali jako zielone światło dla pełnej bezczynności. Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich całkowicie odciął się od sprawy, twierdząc pisemnie, że badanie legalności mandatów samorządowych nie wchodzi w zakres jego obowiązków. Urzędniczy układ domyka postawa lokalnych organów ścigania. Wszystkie składane w Prokuraturze Rejonowej w Gorlicach zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko wyborom samorządowym z 2024 roku są hurtowo umarzane. Prokuratura ta regularnie wydaje decyzje o odmowie wszczęcia śledztwa. Co najbardziej absurdalne – jedyną osobą wzywaną, przesłuchiwaną i grillowaną w tych sprawach jest sama autorka zawiadomień, Alicja Nowak. Osoby decyzyjne i podejrzewane o rażące fałszerstwa oraz oszustwa wyborcze pozostają całkowicie poza zainteresowaniem śledczych.
PODSUMOWANIE
Wojewoda Małopolski dopuścił do powstania w Gorlicach lokalnej enklawy. W tym rejonie prawo krajowe ustąpiło miejsca urzędniczej i politycznej uznaniowości. Ponieważ Wojewoda podlega bezpośredniej kontroli rządowej, interwencja Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz wszczęcie procedury kontrolnej w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim są absolutnie konieczne. To jedyna szansa na przywrócenie elementarnego ładu prawnego w regionie i gwarancja, że kolejne wybory będą rzetelne oraz uczciwe.
Alicja Nowak




Bardzo ładnie panowie się prezentują na tym zdjęciu. Super.
@Iga
Faktycznie, ładne chłopaki, ten z prawej ma gustowne (beżowe) porteczki, ten z lewej – ciżmy.
Ciżmy nie mają obcasów, to są buty typu derby w typie almond toe. Porteczki noszą małe dzieci, to są spodnie casualowe często łączonie z bardziej formalną marynarką. Nie znasz się człowieku.
Niesamowite, jeden (ładny) chłopak ma „buty typu derby w typie almond toe”, a drugi (ładny) chłopak ma „spodnie casualowe”. A jakie ma gatki? Czy Iga coś na ten temat wie?