SAMORZĄDOWY SUKCES NA MIARĘ LOTU MAŁYSZA, CZYLI CIĄG DALSZY TEKSTU „JAK SIEDZI NA GRZĘDZIE, TO I MU PRZYBĘDZIE”

Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowano ze strony – zob.  https://www.money.pl/gospodarka/lukasz-balajewicz-nowym-prezesem-krajowego-zasobu-nieruchomosci-jest-decyzja-7042776307325792a.html.

xxx

Od skromnego, 24-metrowego mieszkania na kredyt i pracy w rodzinnych gabinetach lekarskich, po zarządzanie miliardowym majątkiem państwowym w Warszawie. Historia kariery Łukasza Bałajewicza, wieloletniego wiceburmistrza Gorlic, a dziś Prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości, to gotowy publicystyczny scenariusz o finansowym i zawodowym sukcesie. Jak lokalny samorząd oraz systematyczne łączenie funkcji w zarządach różnych firm stały się dla młodego prawnika trampoliną do ogólnokrajowej kariery menedżerskiej?

Przypuszczalnie gdyby ktoś pod koniec 2015 roku powiedział młodemu, dwudziestosiedmioletniemu magistrowi prawa z Gorlic, że za niecałą dekadę jego nazwisko będzie odmieniane przez wszystkie przypadki w kontekście zarządzania ważną instytucją państwową w Warszawie, pewnie uśmiechnąłby się z lekkim niedowierzaniem. A jednak historia Łukasz Bałajewicza to opowieść o dynamicznej karierze, która idealnie wpisuje się w klasyczny motyw rynkowego sukcesu finansowego i zawodowego.

HISTORIA WPISANA W OŚWIADCZENIA MAJĄTKOWE

Na przełomie lat 2014 i 2015 młody wiceburmistrz Gorlic złożył swoje pierwsze skromne oświadczenie majątkowe, typowe dla osoby rozpoczynającej karierę zawodową: na koncie nieco ponad 12 tysięcy złotych oszczędności, w garażu połowa wysłużonego Volkswagena Scirocco, a w rubryce nieruchomości – małe, 24-metrowe mieszkanko. Przy rocznych zarobkach w urzędzie na poziomie 24 tysięcy złotych brutto za początkowy okres, Bałajewicz startował z pułapu, który większość jego rówieśników nazwałaby po prostu życiem „na dorobku”.

Zanim jednak młodego magistra na dobre wchłonęły gabinet ratusza i świat polityki, swoje pierwsze szlify zawodowe po ukończeniu studiów zbierał w sektorze prywatnym. Doświadczenie menedżerskie budował, zarządzając m.in. rodzinnymi podmiotami medycznymi, zlokalizowanymi w znanej gorlickiej przychodni, a prowadzonymi przez jego rodziców-lekarzy. Prawdziwą i w pełni samodzielną trampolinę do ogólnokrajowego sukcesu dała mu dopiero szkoła, jaką otrzymał w strukturach samorządowych. Tu czesnego nie płacił, bowiem sama nauka była nagradzana i to z roku na rok coraz lepszymi wynikami finansowymi.

FINANSOWY RAJD I KUMULACJA PRZYCHODÓW

Lata mijały, a samorządowa machina zaczęła pracować na pełnych obrotach. Pierwszy wyraźny skok przyniósł rok 2016, gdy urzędnicza pensja dobiła do poziomu blisko 85 tysięcy złotych rocznie. Stary Volkswagen odszedł w zapomnienie, ustępując miejsca Seatowi. Wynik był dobry, ale prawdziwy przełom zawodowy i finansowy zbiegł się w czasie z podnoszeniem kwalifikacji. Dopiero w 2019 roku Łukasz Bałajewicz stał się w pełni licencjonowanym, pełnoprawnym prawnikiem, co otworzyło zupełnie nowy rozdział w jego samorządowym portfolio.

Wraz z pełnymi uprawnieniami prawniczymi, w oświadczeniach majątkowych jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się lukratywne stanowiska. Do pensji w magistracie, która w 2023 roku osiągnęła poziom 256 tysięcy złotych brutto rocznie, doszły regularne i wysokie wpływy z zasiadania w radach nadzorczych spółek komunalnych. Od jesieni 2019 roku wiceburmistrz zasilał swoją wiedzą radę Elektrociepłowni Gorlice Sp. z o.o., co w 2023 roku przyniosło blisko 57 tysięcy złotych, a kolejnym krokiem była spółka Nowosądecka Dobra Energia. Dopełnieniem tego eldorado stały się niemałe dochody z umów zleceń wykonywanych na rzecz Związku Gmin Ziemi Gorlickiej.

CZYŻBY WARSZAWA PRZEBIŁA GORLICE?

Inwestycja w wieloetatowość przyniosła spektakularne rezultaty. W samym tylko 2023 roku publiczne źródła dochodów Łukasza Bałajewicza zsumowały się w kwotę ponad 375 tysięcy złotych brutto. Przeliczając to na regularne wpływy, na konto wiceburmistrza trafiało średnio ponad 31 tysięcy złotych brutto każdego miesiąca.

Wizualnym symbolem tego lokalnego sukcesu stał się luksusowy Jaguar XF, którym samorządowiec na co dzień dojeżdżał do pracy. Gdy w marcu 2024 roku Bałajewicz żegnał się z Gorlicami, inkasując potężną, ćwierćmilionową odprawę i ekwiwalenty związane z rozliczeniem stosunku pracy, jego roczne przepływy finansowe przypominały już budżet sprawnie działającego przedsiębiorstwa.

SAMORZĄDOWY AMERICAN DREAM Z POLSKIM AKCENTEM

Czy tę historię można zamknąć w klasycznym haśle „od zera do milionera”? Pod wieloma względami tak. Patrząc przez pryzmat generowanych przychodów, obrotu własnymi nieruchomościami (w międzyczasie małe mieszkanie zostało sprzedane za 330 tysięcy złotych, a w oświadczeniach pojawiła się współwłasność domu o wartości szacowanej na 400 tysięcy złotych) oraz skumulowanej wartości zainkasowanych pensji i odpraw, przez ręce Łukasza Bałajewicza przypuszczalnie przeszły kwoty wielocyfrowe.

W polskich realiach publicznych dynamiczny wzrost wykazanego majątku i obrotu nieruchomościami idzie ramię w ramię z oficjalnymi zobowiązaniami bankowymi. U progu centralnej kariery stan posiadania menedżera uzupełniały zobowiązania na poziomie blisko pół miliona złotych, obejmujące kredyt mieszkaniowy oraz pożyczkę gotówkową w PEKAO SA. Pokazuje to rynkowy standard: kluczem do sukcesu jest nie tylko wysoka pensja i łączenie absorbujących funkcji, ale też doskonała zdolność kredytowa, pozwalająca swobodnie finansować kolejne plany inwestycyjne.

RELACJA MISTRZA I UCZNIA, CZYLI KTO TAK NAPRAWDĘ RZĄDZIŁ?

Wieloletnia współpraca na szczycie gorlickiego magistratu zrodziła jednak wśród komentatorów pytania o faktyczny układ sił i ról w urzędzie. Dla postronnego obserwatora, nieznającego zakulisowych realiów lokalnej polityki, oglądanie sesji Rady Miasta Gorlice mogło być osobliwym doświadczeniem. W zestawieniu z merytorycznie przygotowanym, wyrazistym i sprawnie operującym prawniczym językiem zastępcą, urzędujący burmistrz Rafał Kukla nierzadko sprawiał wrażenie politycznie wyciszonego, a momentami wręcz znudzonego obserwatora obrad.

Kontrast ten był tak rażący, że w kuluarach nieraz dało się słyszeć pytanie: czy Rafał Kukla w ogóle nadaje jakikolwiek ton miejskiej polityce, czy też pełni w ratuszu funkcję wyłącznie reprezentacyjno-reprezentatywną, podpisując dokumenty przygotowane przez pracowitego i dobrze wyedukowanego kolegę? Podczas gdy Bałajewicz rósł w siłę, zdobywał pełne uprawnienia prawnicze i inkasował kolejne diety, burmistrz Kukla coraz bardziej sprawiał wrażenie kogoś, kto we własnym urzędzie został zredukowany do roli tła.

Najlepszego dowodu na to, jak bardzo realna była ta merytoryczna podległość szefa wobec podwładnego, dostarczył… sam Rafał Kukla. W styczniu 2024 roku – na kilka miesięcy przed oficjalnym odejściem wiceburmistrza do Warszawy – obawiając się perspektywy samodzielnego myślenia, burmistrz wydał oficjalne zarządzenie, powołujące dotychczasowego zastępcę na funkcję Społecznego Doradcy Burmistrza Miasta Gorlice.

Ten krok trudno nazwać inaczej niż jawnym aktem urzędowej kapitulacji i publicznym przyznaniem się do własnej bezradności. Wygląda na to, że burmistrz Kukla tak bardzo bał się utraty swojego merytorycznego kompasu, że musiał formalnie zagwarantować sobie darmowe korepetycje. Oficjalny dokument wprost obarczył Bałajewicza zadaniami opiniodawczo-doradczymi oraz współudziałem w opracowywaniu planów strategicznych dla miasta. Ta nagła potrzeba formalnego uwiązania przy sobie byłego podwładnego pokazała, że bez kurateli Bałajewicza samodzielne zarządzanie miastem najzwyczajniej przerastało możliwości urzędującego burmistrza, który najwyraźniej nie pokładał też wiele nadziei w kompetencjach następcy swojego dotychczasowego zastępcy. Co najbardziej pikantne, w zarządzeniu zaznaczono, że funkcję tę Bałajewicz ma pełnić nieodpłatnie – co ostatecznie obnaża podział ról. Świadczy to o tym, że to odchodzący wiceburmistrz w tym urzędowym duecie grał pierwsze skrzypce.

POLITYCZNA TRAMPOLINA I CENTRALNY ROZDZIAŁ

Dla ambitnego stratega gorlickie podwórko z czasem okazało się za ciasne, a zebrane w samorządzie doświadczenie stało się idealnym paliwem do ogólnokrajowego awansu. Łukasz Bałajewicz równe tempo co w urzędzie utrzymywał na scenie politycznej. Jako wyrazisty lider lokalnych struktur objął prestiżową funkcję przewodniczącego Koła nr 14 Polski 2050 Szymona Hołowni. Wpływy polityczne oraz dekada pracy w samorządzie stworzyły idealne warunki do wejścia w struktury rządowe.

Pod koniec czerwca 2024 roku oficjalnie przeniósł się do stolicy, gdzie powierzono mu strategiczne stanowisko Prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości (KZN). W Warszawie odpowiada dziś za kluczowy sektor budownictwa społecznego w ramach Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych (SIM). Choć Gorlice straciły swojego czołowego urzędnika, centralne struktury państwowe zyskały menedżera, którego skuteczność w budowaniu kapitału publicznego, jak i dbałości o własne zaplecze materialne została w pełni udowodniona. Gorliczanom pozostaje żal z utraty merytorycznego lidera, a Łukaszowi Bałajewiczowi pogratulować skuteczności, kompetencji i sukcesu w iście amerykańskim stylu.
Alicja Nowak

(Odwiedzono 36 razy, 36 wizyt dzisiaj)

1 komentarz dot. “SAMORZĄDOWY SUKCES NA MIARĘ LOTU MAŁYSZA, CZYLI CIĄG DALSZY TEKSTU „JAK SIEDZI NA GRZĘDZIE, TO I MU PRZYBĘDZIE””

  1. Brawo, wspaniale, sukcesy!

    W elektrociepłowni wygaszony i odłączony od systemu kominowego jest już jeden kocioł. Został drugi kocioł, komin jeszcze wydziela strużkę pary wodnej (nie mylić z dymem), zapas węgla jest. Trwa łączenie miejskiej sieci ciepłowniczej ze spalarnią odpadów. Elektrociepłownia do likwidacji w ciągu miesięcy, może na wiosnę.

    Rada nadzorcza spisała się, nie ma co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *