
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/2224/0/rada-miasta-gorlice-ix-kadencji.html.
xxx
OSZUST TRZECI: MARCIN SCHINDLER
KOBYLANKA TO NIE GORLICE
Kobylanka to wieś położona w województwie małopolskim, w gminie Gorlice. Nazwa miejscowości korzeniami sięga połowy XIV wieku, a jej właścicielami była rodzina Pieniążków. Dzięki słynącemu z łask obrazowi Pana Jezusa Kobylańskiego miejscowość tę corocznie odwiedza wielu pielgrzymów. Parę lata temu w Kobylance swój dom wybudował Marcin Schindler. Dlaczego opuścił rodzinne Gorlice trudno powiedzieć, może chodziło o ceny gruntów, może o dziedzictwo, a może liczył na cud, bo z nich miejscowość słynie. I chyba był to strzał w dziesiątkę, bowiem po kilku nieudanych próbach dostania się do Rady Miasta Gorlice, w wyborach samorządowych w 2024 roku wreszcie radnym miejskim został.
PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY
Problem w tym, że aby to szczęśliwe zrządzenie losu się spełniło, musiał skorzystać z „ubitej” przez mieszkańca Moszczenicy Krzysztofa Jędrzejowskiego drogi. Jeden i drugi w oświadczeniach o wyrażeniu zgody na kandydowanie do Rady Miasta Gorlice poświadczyli nieprawdę: Jędrzejowski podał adres znajomych, Schindler rodziców, których zapewne odwiedza, ale z nimi nie mieszka. Fakt, że obaj pracują w Gorlicach i obaj z Miastem emocjonalnie czują się związani, chociaż sercem Jędrzejowski powinien być związany z rodzinną Mszanką, później z życzliwą mu Moszczenicą, w której wybudował dla siebie i swoich bliskich dom, nie ma znaczenia, bo przepisy wyborcze i Kodeks cywilny mówią jednoznacznie, że radnym w gminie może być tylko jej mieszkaniec, czyli osoba, która w danej miejscowości prowadzi życie rodzinne. Marcin Schindler, wcześniej w Gorlicach mieszkał. Parę lat temu rodzinną tradycję złamał, przeprowadzając się do nowo wybudowanego domu w Kobylance. Ta decyzja zamknęła mu drogę do gorlickiego samorządu. Korzystając jednak z wzorca wypracowanego przez mieszkańca Moszczenicy Jędrzejowskiego, skuszony bezkarnością kolegi zza miedzy, też posłużył się kłamstwem wyborczym, w tym celu powołując się na adres rodziców, który już dawno przestał być jego miejscem zamieszkania. Słownik języka polskiego hasło „oszust” definiuje następująco:
„człowiek świadomie wprowadzający kogoś w błąd; kłamca, łgarz, blagier”.
Czy panowie Jędrzejowski i Schindler w tę definicję się wpisują? W mojej ocenie jak najbardziej. Kandydując w Gorlicach w błąd wprowadzili tych wszystkich gorliczan, którzy na nich oddali swoje głosy. W Kodeksie cywilnym miejscem stałego zamieszkania jest miejscowość, w której dana osoba przebywa z zamiarem stałego pobytu, co oznacza, że jest to główne centrum życiowych aktywności danej osoby, a jej długoterminowa obecność tam ma charakter stabilny i nieprzerwany. Ponadto w polskim prawie adres zamieszkania nie musi być tym samym, co adres zameldowania, to stan faktyczny, a nie tylko formalna adnotacja w rejestrze wyborców. Zgodnie z przepisami można mieć tylko jeden adres zamieszkania, niezależnie od tego ile się posiada nieruchomości i gdzie one się znajdują. W tej definicji mieści się łóżko, w którym się śpi, stół przy którym się jada i kanapa, na której się odpoczywa.Wiele lat pracowałam z Marcinem Schindlerem, lubiłam go jako kolegę, wydawał mi się życzliwym i uczciwym człowiekiem. Trudno mi więc pisać na temat tego, jak bardzo rozczarowała mnie jego postawa. Przecież bez problemu mógł kandydować do Rady Powiatu Gorlickiego, wybrał jednak drogę, która nie tylko nie licuje z rotą przysięgi radnego, mówiącej o rzetelności i uczciwości, ale co gorsze naraził na szwank swoją reputację nauczyciela, którego słowa ślubowania zobowiązują między innymi do wychowania młodego pokolenia i poszanowania Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej.
PONADCZASOWA MAKSYMA
Generalny starosta krakowski w latach 1580 – 1585 i założyciel Akademii Zamojskiej powiedział: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Tymi słowami wielki Polak podkreślił znaczenie kształcenia i wychowania młodego pokolenia dla przyszłego państwa. Patrząc na radnych Krzysztofa Jędrzejowskiego i nauczyciela Marcina Schindlera kiepski obraz władz różnego szczebla w przyszłości jawi mi się w jeszcze ciemniejszych barwach. Marin Schindler kandydował do Rady Miasta Gorlice wielokrotnie. Wybory samorządowe w 2024 roku przyniosły mu sukces wyborczy. Radnym został, stracił twarz. Kandydował z listy „KOALICJA GORLICKA KGR”. I w jego przypadku pełnomocnik wyborczy pan Waldemar Ziółkowski, i burmistrz Rafał Kukla nie dopełnili obowiązku sprawdzenia dostępnymi sposobami czy radny spełnia kryteria Kodeksu wyborczego. Kandydaci z listy wyborczej protestu nie złożyli, a ja nie jestem w tym Mieście jedyną osobą od uczenia praworządności ludzi, którzy z prawa żyją, a bezprawie promują.
TWARDE PRAWO, ALE PRAWO
Zmiana miejsca zamieszkania przez radnego prowadzi do wygaśnięcia jego mandatu, o czym decyduje rada gminy lub powiatu, w którym sprawuje mandat, tak mówią przepisy prawa. W tej kwestii zapadło też wiele wyroków sądów administracyjnych. W sprawie kluczowe jest stwierdzenie „stałego zamieszkania”, które oznacza nie tylko zameldowanie, ale także faktyczne skupienie centrum życiowego, dlatego rada musi dokonać szczegółowej oceny, teoretycznie musi, bo przecież jak się kogoś zna, to się wie, gdzie mieszka – ta mądrość Sądu Apelacyjnego w Krakowie, dla gorlickich radnych powinna być drogowskazem, wskazującym kierunek uczciwość i sprawiedliwość. Zadanie mają i tak ułatwione w 2019 r. zrobił to za nich komisarz wyborczy sędzia Przepióra, a w 2024 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. W przypadku Marcina Schindlera potwierdzą to nie tylko dokumenty, ale i jego uczniowie. Przypadek radnych z Moszczenicy i Kobylanki nie powinien budzić wątpliwości Rady Miasta Gorlice. Nie powinien, ale rzetelność i uczciwość widać nie jest mocną stroną przedstawicieli gorlickiego społeczeństwa. W przypadku ochrony osób, które bezprawnie pełnią funkcje społeczne w Gorlicach, Rada powinna odwołać obu, do tego zdetronizować Przewodniczącego Rady Miasta Gorlice radnego Roberta Ryndaka. Skoro tego Rada nie robi, mieszkańcy powinni zarządzić referendum i odwołać radnych, którzy kpią z prawa, łamiąc słowa składanej na początku kadencji przysięgi.
My, jako mieszkańcy Gorlic, powinniśmy wiedzieć, że „Największymi ślepcami są ci, którzy nie chcą widzieć” (Wirginia Cleo Andrews: „Ogród cieni”), tym mottem kierują się gorlickie władze różnych szczebli, bo tak wygodniej i bezpieczniej. Czy robią to dla dobra Miasta? Nie! Robią to w imię koleżeńskiej sieci powiązań o różnym podłożu, robią to też ze strachu, a ten prowadzi do destrukcji.
Alicja Nowak



