
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcia w tekście zostały zacytowane ze stron – zob. https://www.gorlice.pl/pl/238/2959/zakonczenie-viii-kadencji-rady-miasta-gorlice-224.html i https://www.gorlice.pl/pl/218/19464/i-sesja-rady-miasta-ix-kadencji-za-nami.html.
DZIKI ZACHÓD I WSCHÓD
Prawo na Dzikim Zachodzie było niejasne i różniło się w zależności od regionu. Z pozoru opierało się na zasadach prawa amerykańskiego, ale było egzekwowane przez lokalnych szeryfów i sądy. W praktyce jednak panowała duża swoboda, a jego przestrzeganie często było kwestią honoru i osobistych zasad, które nie zawsze były spójne z oficjalnymi przepisami. Tyle w tym temacie podpowiedziała mi sztuczna inteligencja.
PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY
Czy polskie prawo różni się od tego, którego funkcjonowanie pokazują westerny? Z mojego doświadczenia wynika, że obowiązujące kodeksy i paragrafy przypominają bardziej poezję, niż obowiązujące zasady, co potwierdziła skandaliczna awantura w Trybunale Stanu, organu władzy sądowniczej, który orzeka o odpowiedzialności najwyższych urzędników państwowych za naruszenie Konstytucji lub ustaw, a także za przestępstwa popełnione w związku z pełnieniem ważnych państwowych urzędów. Wybierani przez Sejm sędziowie zademonstrowali społeczeństwu ile warte jest prawodawstwo przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości reprezentowane. Patrząc na transmitowany z obrad Trybunału cyrk, wiara w sprawiedliwe sądy, która jeszcze się we mnie tliła, zgasła. Zrozumiałam wreszcie, że nie wystarczy mieć rację, popartą przepisami kodeksowymi. Triumf sprawiedliwości uzależniony jest od tego kim jesteś i kogo znasz, z kim pijesz wódkę i robisz interesy. Każdy przepis można interpretować, a to trudniejsze od wierszy Białoszewskiego czy Różewicza, bo prawo z reguły stoi po stronie lokalnego szeryfa, a rosnące jak grzyby po deszczu interpretacje i orzeczenia zacierają jasność widzenia. Jedyne czytelne prawo to Dziesięć Przykazań Bożych i Prawo Hammurabiego.
JAKI SĄD TAKI OSĄD
W związku z tym, ze złożony 2024 roku protest wyborczy wygrałam. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, ku mojemu zaskoczeniu, wydał zgodny z prawem wyrok, wygaszając mandat gorlickiego radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego, wykazując, że nie miał prawa w Gorlicach do Rady kandydować, bo jego centrum życiowym jest dom w Moszczenicy. Sąd Apelacyjny odwrócił kota ogonem i stwierdził, że protest wyborczy był przeterminowany, a sąd pierwszej instancji nie miał prawa dochodzić, gdzie radny mieszka, chociaż radny sam potwierdzał, że mieszka w Moszczenicy, co też parafował w składanych corocznie oświadczeniach majątkowych i zeznaniach podatkowych. Wglądu w niejawną część oświadczeń majątkowych Jędrzejowskiego, powołując się na RODO, Urząd Miasta Gorlice i Urząd Skarbowy w Gorlicach odmówiły wojewodzie małopolskiemu, który, ze względu na brak reakcji w sprawie ze strony Rady Miasta Gorlice, miał obowiązek z urzędu mandat neoradnego wygasić. Wojewoda, kolega burmistrza Kukli z czasów studenckich, ma dzięki temu alibi, by dalej koledze szkolnemu Kukli pochodzącemu z Mszanki później z Moszczenicy Jędrzejowskiemu błogosławić. Gorliccy radni (na zdjęciu poniżej)
dalej udają, że słowa Sędziego Rafała Dzyra z Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który protest wyborczy pozostawił bez dalszego biegu, co znaczy, że kłamstwo wyborcze, co do centrum życiowego w mieszkaniu znajomych w Gorlicach zaakceptował stwierdzeniem: „O tym zaś, gdzie rzeczywiście znajduje się centrum życiowe kandydata, wiedzą osoby znające osobiście kandydata”, ich nie dotyczą.
ZAWIADOMIENIE JAK BUMERANG
Złożone do prokuratury zawiadomienie o niedopełnieniu obowiązków przez burmistrza Kuklę obowiązku, który na wójtów, burmistrzów i wojewodów nakłada instrukcja PKW, by sprawdzili dostępnymi sobie sposobami, czy zgłoszony kandydat spełnia ustawowe kryteria, by do Rady Miasta Gorlice kandydować zostały zignorowane. Nie sprawdzał, bo od lat dobrze wiedział kogo i gdzie odwiedzał. Zawiadomienie w tej sprawie obalił prokurator z Limanowej Patrick Podsiadło, który od jakiegoś czasu do gorlickiej prokuratury się „teleportował”. Sąd w Limanowej w sprawie podjął działania, jednak w czerwcu, pół godziny przed rozpoczęciem wokandy, powiadomiono mnie, że sprawa się nie odbędzie. Sędzia przysłała zwolnienie lekarskie. Sprawa widać poważna, bo o kolejnym posiedzeniu informacji brak.
PRZEWODNICZĄCY RADY NIE DAŁ RADY
Zawiadomienie o podejrzeniu niedopełnienia obowiązków przez przewodniczącego Rady Miasta Gorlice Roberta Ryndaka nadal leży w jakiejś prokuratorskiej szufladzie. Nie chciałam się go czepiać, jednak to jego ustawowym obowiązkiem jest kontrola oświadczeń majątkowych radnych i w razie niejasności zobowiązany jest zwrócić się do radnego o wyjaśnienie, a jeżeli sprawa jest poważna, tak jak w przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego podanie w oświadczeniach majątkowych i załączonych do nich zeznaniach podatkowych adresu zamieszkania w Moszczenicy, było argumentem do wygaszenia mu mandatu radnego w Gorlicach i sądy tu potrzebne nie były. Przewodniczący w sprawie nie zrobił nic. Równie obojętnie do tego faktu podszedł urzędnik gorlickiej skarbówki, do kontroli oświadczeń majątkowych gorlickich radnych zobowiązany.
PODWÓJNE STANDARDY
Ostatnią drogą w dochodzeniu do sprawiedliwości było złożenie w maju tego roku do Urzędu Skarbowego w Gorlicach zawiadomienia, że Krzysztof Jędrzejowski w składanych w latach 2018 – 2024 oświadczeniach majątkowych nie wykazywał gorlickiego adresu, ani przychodu z bezpłatnego użyczenia płynących, co już jest przestępstwem skarbowym. Gorlicka skarbówka przyjęła informację do wiadomości, ciągu dalszego nie przewidując. Dziesięć lat temu, w stosunku do mnie zastosowano inne standardy. Za niepodanie w oświadczeniach majątkowych w punkcie nieruchomości mieszkania spółdzielczego, a jedynie jego adresu, Prokuratura Rejonowa w Gorlicach, po sześciomiesięcznym przemaglowaniu mnie przez Urząd Kontroli Skarbowej w Krakowie, nalotu na firmę męża, postawiła mi sześć zarzutów karnych, obciążonych grzywną i sześcioma latami odsiadki. Wybroniłam się, kierując się zasadą: „myślę, więc jestem”. W przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego zastosowano przepis mówiący, że korekta oświadczeń majątkowych radnego jest możliwa, co znaczy, że adres zamieszkania w Gorlicach podany w oświadczeniu, w którym wyraził zgodę na kandydowanie do Rady Miasta Gorlice, a tym podawanym w oświadczeniach majątkowych i zeznaniach podatkowych w Moszczenicy, potraktowano jako błahą sprawę i w Biuletynie Informacji Publicznej umieszczono korektę składanych od 2018 roku oświadczeń, z pominięciem tego, które stanowiło dowód w sprawie sądowej. RODO w celu uwiarygodnienia kłamstwa wyborczego też przestało mieć znacznie. Wszystkie adresy nieruchomości radnego są upublicznione. Nie dotyczy to jednak oświadczeń składanych przed 2025 rokiem.
Korekta oświadczeń majątkowych radnego Jędrzejowskiego opublikowana jest w BIP, każdy może tam zajrzeć, chociaż wcześniej nie mógł w część niejawną zajrzeć Wojewoda Małopolski, by mieszkańcowi Moszczenicy mandat wygasić, bo na drodze administracyjnej termin złożenia protestu wyborczego nie ma znaczenia, tu liczą się fakty. Części niejawnej oryginałów oświadczeń z lat 2018 – 2024 nadal jest zaczerniona, takie rządza zasady w samorządowym pokerze. Tu szeryf rozdaje karty. W przyszłym tygodniu mam „zaproszenie” na przesłuchanie w sprawie nieujawnienia w składanych corocznie przez mieszkańca Moszczenicy oświadczeniach majątkowych adresu mieszkania gorlickich znajomych Jędrzejowskiego, z którego bezpłatnie przez sześć lata rzekomo korzystał. Przychodów z tego tytułu też nie wykazywał, chociaż korzyści płynące z kłamstwa wyborczego, dotyczącego centrum życiowego, czyli pobranej diety, która przez te lata sięga 150 tysięcy złotych, wykazuje. No cóż to najkorzystniejsze kłamstwo o którym wszyscy znający radnego Jędrzejowskiego wiedzą. Sędzia Dzyr, wiedział, co w uzasadnieniu do Postanowienia pisze. Stawię się w Komendzie Powiatowej Policji w Gorlicach, by powtórzyć to, co w zawiadomieniu napisałam i by Prokuratura Rejonowa w Gorlicach, zgodnie z prawem, mogła przysłać mi „Zawiadomienie o odmowie wszczęcia śledztwa”. No cóż, standardy z Dzikiego Zachodu na Dzikim Wschodzie wciąż aktualne. Jak zaprezentowali sędziowie Trybunału Stanu, rządzi szeryf. Konfrontacja „prawa” z paragrafami jest tym trudniejsza im szeryfów jest więcej. W Gorlicach mamy jednego szeryfa, a i tak walka jest nierówna. Wszystko jasne.
Adres do oświadczeń majątkowych Krzysztofa Jędrzejowskiego i ich korekt od 2018 roku na stronie: https://bip.malopolska.pl/umgorlice,a,1617664,krzysztof-jedrzejowski.html.
Alicja Nowak




