
Od redakcji! Autorem tekstu jest komentator „wma” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/wma/.
xxx
Co to jest K2?
Najwyższy szczyt Karakorum, drugi co do wysokości szczyt na naszej planecie? Owszem – ale tym razem nie o to chodzi.
Czołg z Korei Południowej? Owszem – ale tym razem też nie o to chodzi.
Zatem o co?
K2 to jest kryptonim amerykańskiego faworyta nad Wisłą. Tym faworytem jest Kosiniak (z Kamyszem – i „plecakiem ewakuacyjnym”).
Skąd wiemy, że ów Kosiniak (z Kamyszem – i „plecakiem ewakuacyjnym”) jest amerykańskim faworytem? A od aktualnego amerykańskiego ambasadora (z czapeczką na ciemieniu). Tenże ambasador nie może się tego (chwilowego) faworyta nachwalić – gość nie widzi przy tym, że ostentacyjne, publiczne wychwalanie jakiegoś ministra przez ambasadora innego kraju zwyczajnie nie uchodzi, nie mieści się w kanonach dyplomacji. To jeszcze nie wszystko. Gość (z czapeczką na ciemieniu) publicznie ogłasza, że nie potrafi wymówić nazwiska wychwalanego tubylca – i że nadał mu kryptonim K2 (szkoda, że nie J-23). Gdy w XVII i XVIII wieku łapacze niewolników przywozili swój „towar” do angielskich kolonii w Ameryce Północnej, to tamtejsi plantatorzy nadawali tym niewolnikom swoje nazwy, nie łamali sobie języka jakimiś murzyńskimi imionami. Jeśli gość (z czapeczką na ciemieniu) nadał temu nadwiślańskiemu tubylcowi własną nazwę, to oznacza, że nie ma najmniejszego zamiaru nauczyć się jego nazwiska (choćby jednego – bo to jest Kosiniak z Kamyszem) – a tym bardziej języka polskiego. Słusznie, właściciele plantacji bawełny i tytoniu też nie uczyli się języków swoich niewolników!
A jak na pochwały amerykańskiego ambasadora (amerykańskiego – ale w czapeczce na ciemieniu) zareagował wychwalany tubylec? Tubylec miał swoją szansę, mógł siedzieć cicho – to w przestrzeni publicznej. Tubylec z tej szansy nie skorzystał. To nie wszystko. Dyskretnie, poza przestrzenią publiczną, powinien był zwrócić uwagę temu gościowi z czapeczką na ciemieniu, żeby go na oczach całego świata nie ośmieszał, nie kompromitował. Tu zresztą nie chodzi o jednego, mało rozgarniętego tubylca (który za rok przestanie być ministrem), chodzi o coś więcej. A o co? Kto pomyśli – może zgadnie.
wma



