
Od redakcji! 14 września 2026 roku komentator „Urko” pod tekstem Prowokator zamieścił taki oto wpis:
„Urko pisze:
14 września 2026 o 18:41Edytuj
Jest jedna rzecz, która mnie zastanawia w tej całej wojnie. Dlaczego ruscy zamiast od pierwszych dni inwazji w sposób ciągły bombardować wszelkimi środkami bojowymi tras i szlaków komunikacyjnych, służących do zaopatrywania Ukrainy, wykrwawiają się na froncie. Na ich miejscu dzień i noc okładałbym bombami linie kolejowe, drogi, węzły przeładunkowe. Nie rozumiem tego. Może ktoś z panów ma pomysł, czemu tego nie robią?”.
Na platformie X na profilu – zob. https://x.com/LilianeR519950, znalazłem ciekawą analizę niejakiego Yan Amara (kimkolwiek jest Yan Amar) – zob. https://x.com/LilianeR519950/status/2107930892828045797, odpowiadającą w jakiejś części na niepokoje „Urko”, którą przesyłam mu do wiadomości. Być może tekst Yan Amara (kimkolwiek jest Yan Amar) zainteresuje też innych Czytelników. Tekst został przetłumaczony w translatorze Google. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2026-06-16/zelenski-wyznaczyl-putinowi-termin-grozi-konsekwencjami/. Tytuł pochodzi od redakcji!
xxx
Wiele osób wciąż powtarza z niepokojącą naiwnością, że Rosja, dysponując taką potęgą militarną, mogłaby zmiażdżyć Ukrainę w zaledwie kilka tygodni.
To uproszczone spojrzenie, które pomija istotę tego konfliktu.
Moskwa nie prowadzi wojny z czterdziestomilionowym państwem.
Poprzez Ukrainę mierzy się z całym blokiem atlantyckim – z NATO jako całością, jego służbami wywiadowczymi, arsenałami, satelitami, przemysłem zbrojeniowym i machiną medialną.
Ukraina jest jedynie teatrem działań wojennych, polem bitwy w ramach ukrytej wojny światowej.
W takich warunkach wizja szybkiego zwycięstwa jest pozbawiona sensu.
Owszem, Rosja mogłaby zrównać Kijów z ziemią w ciągu kilku dni.
Owszem, mogłaby zniszczyć ukraińską infrastrukturę i doprowadzić państwo do całkowitej ruiny.
Jednak taki krok wiązałby się z ogromnymi kosztami ludzkimi i politycznymi: dziesiątkami tysięcy ofiar wśród cywilów, jednomyślnym potępieniem na arenie międzynarodowej, zerwaniem relacji z partnerami strategicznymi oraz utratą wpływów na Globalnym Południu.
Dlatego Moskwa wybrała strategię bardziej subtelną i powolną, ale też znacznie bardziej ambitną.
Łączy ona presję militarną, wojnę gospodarczą, starcia dyplomatyczne, wykorzystywanie wpływów geopolitycznych oraz wojnę informacyjną. Celem nie jest jedynie zwycięstwo militarne, lecz trwałe przekształcenie porządku światowego.
Należy również zrozumieć, że dzisiejsza Ukraina to jedno z najbardziej zmilitaryzowanych i ufortyfikowanych terytoriów na świecie.
Zachodnie uzbrojenie warte miliardy euro, zaawansowane systemy obrony przeciwlotniczej, rozbudowane linie obronne, podziemne bunkry, stały nadzór satelitarny – w takich warunkach nawet armia amerykańska, mimo całej swej potęgi, posuwałaby się naprzód z wielkim trudem.
Rosja działa zatem ostrożnie, ponieważ regiony, które uznaje za historycznie własne, nie mogą zostać zamienione w ruinę.
Posuwa się powoli, konsoliduje zdobycze na każdym metrze terenu, organizuje referenda, tworzy administrację i już przygotowuje się do okresu powojennego.
Ten wybór strategiczny nabiera pełnego sensu, gdy weźmie się pod uwagę analizy Emmanuela Todda – cenionego francuskiego historyka i antropologa, który dostrzega w tej wojnie coś znacznie więcej niż tylko konflikt o terytorium. Zdaniem Todda mamy do czynienia ze starciem cywilizacyjnym między chylącym się ku upadkowi Zachodem a Rosją, która broni bardziej tradycyjnej i suwerennej wizji ładu politycznego oraz społecznego.
Zauważa on, że Zachód – mimo pozornej przewagi gospodarczej i technologicznej – wykazuje oznaki głębokiej kruchości: starzejące się społeczeństwo, kryzys zaufania, deindustrializację oraz utratę ideologicznego punktu odniesienia.
Todd kładzie nacisk na jedną kluczową kwestię: Rosja prowadzi tę wojnę, przeznaczając na nią zaledwie 3,3% swojego PKB – co stanowi ogromny, lecz możliwy do udźwignięcia wysiłek – podczas gdy znacznie bogatsze państwa NATO zmuszone są wydawać gigantyczne sumy, byle tylko utrzymać równowagę sił.
Ta – na pierwszy rzut oka techniczna – liczba ujawnia głęboką nierównowagę strategiczną.
Jak podkreśla Todd, skoro naród zdolny do prowadzenia wojny o zasięgu globalnym przy nakładach rzędu 3,3% PKB potrafi stawić czoła całemu NATO, oznacza to, że Zachód nie jest już tym, czym był dawniej.
Oznacza to, że zachodnia hegemonia opiera się obecnie na iluzji: przekonaniu o własnej potędze.
John Symers, amerykański analityk często krytykowany za swoją bezkompromisową trzeźwość osądu, idzie jeszcze dalej.
Przypomina on, że NATO, Stany Zjednoczone, Unia Europejska, Japonia i Korea Południowa łącznie odpowiadają za przeważającą część światowego PKB, wielokrotnie przewyższając pod tym względem Rosję.
Mimo tej ogromnej dysproporcji Moskwa nie tylko stawia opór, ale wręcz posuwa się naprzód.
Dowodzi to, że rzeczywistej siły nie mierzy się wyłącznie wskaźnikami ekonomicznymi.
Decydują o niej również spójność narodowa, zdolność do wytrwania, wola polityczna oraz historyczne zakorzenienie danego projektu.
Symers mówi o „rosyjskim paradoksie”: oto naród dysponujący skromniejszymi zasobami gospodarczymi potrafi samotnie stawić czoła zbiorowemu Zachodowi, ponieważ jego strategia opiera się na cierpliwości, odporności i jasności celów.
Dlatego też w tej wojnie kluczowy jest czynnik czasu.
Im dłużej ona trwa, tym bardziej załamuje się ukraińska gospodarka, tym bardziej wyczerpuje się Zachód, dostarczając broń, i tym bardziej społeczeństwa europejskie oraz amerykańskie męczą się finansowaniem konfliktu, który w oczach obywateli stracił już sens.
Każdy kolejny miesiąc ujawnia coraz więcej wewnętrznych pęknięć w świecie zachodnim i wzmacnia pozycję Rosji. Powolne tempo działań Rosji nie jest zatem oznaką słabości, lecz elementem długofalowej strategii.
Nie dąży ona do brutalnego i spektakularnego zwycięstwa, lecz do triumfu o charakterze strukturalnym i trwałym.
Chce poprzez fakty udowodnić, że porządek świata skoncentrowany wokół Zachodu wyczerpał swoje możliwości.
W tej historycznej konfrontacji Moskwa nie walczy jedynie o Ukrainę: walczy o przedefiniowanie globalnego układu sił, o kres wielowiekowej hegemonii jednej strony oraz o otwarcie drogi do świata wielobiegunowego.
Zatem pytanie o to, dlaczego Rosja nie zakończyła wojny szybko, jest pytaniem nietrafionym.
Ona nie chce jej szybko kończyć. Chce odnieść zwycięstwo o głębokim znaczeniu… (…)
Yan Amar




To jest oryginalny komunikat (nadany 9 października 2026 roku) „pomarańczowego” ludobójcy Donalda J. Trumpa tymczasowo na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych – zob. https://x.com/TrumpTruthOnX/status/2108630645778059581. Tłumaczenie translator Google. Ciekawe co teraz na to NATO? O Zełenskiego nie pytam, bo dni tego bandyty są już policzone…
„Właśnie zakończyłem niezwykle udaną rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podczas której uzgodniono, że Rosja natychmiast dostarczy ponad 300 000 ton oleju napędowego na rynek amerykański i światowy, kolejne 500 000 ton w listopadzie, a zaraz potem – 1 000 000 ton. Ponadto, w zależności od możliwości przerobowych rosyjskich rafinerii, Rosja dostarczy w krótkim czasie kolejne 3 000 000 ton oleju napędowego. Dzięki naszej całkowitej kontroli nad cieśniną Ormuz oraz temu świetnemu ogłoszeniu w sprawie rosyjskich dostaw energii, ceny oleju napędowego dla Amerykanów – a właściwie dla całego świata – będą gwałtownie i znacząco spadać! Obniżenie cen dla Amerykanów, a zwłaszcza dla naszych wspaniałych rolników, hodowców i kierowców ciężarówek, jest moim najwyższym priorytetem. To bardzo ważna i istotna wiadomość. Należy również pamiętać, że Iran nie wejdzie w posiadanie broni jądrowej! Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie.
Prezydent DONALD J. TRUMP”.
„Ponadto, w zależności od możliwości przerobowych rosyjskich rafinerii, Rosja dostarczy w krótkim czasie kolejne 3 000 000 ton oleju napędowego”.
Wszystko zależy od komedianta z Krzywego Rogu, to on jest największym wodzem wszystkich czasów. Komediant – jak zechce – to spali wszystkie rafinerie w Rosji – jeśli już nie spalił (taki z niego mocarz!).
A pomarańczowy Donald to – swoją drogą – też jest model. Już chyba ze dwadzieścia razy pod rząd „zmiażdżył” Iran – i w ogóle starł go z powierzchni ziemi!
https://wiadomosci.wp.pl/kijow-odpowiedzial-juz-tej-nocy-spalimy-rosyjskie-rafinerie-ropy-naftowej-7338364601510336a
W tej sytuacji do akcji powinna przystąpić bohaterska i niezwyciężona US Army i z bazy w Ramstein a może nawet z Jasionki (bo bliżej) rozpocząć bombardowanie Kijowa. Jak dwóch ludobójców weźmie trzeciego ludobójcę w dwa ognie, to na Dzikie Pola szybko wróci pokój!
„Niniejszym pytanie o to, czy pan @NawrockiKn powinien podać rękę panu Putinowi jest nieaktualne.
Kluczowym staje się pytanie czy @prezydentpl powinien podać dłoń panu Trumpowi”.
A kto pyta – zob. https://x.com/rafalhubert/status/2108808410959315171.
https://dorzeczy.pl/swiat/954943/zelenski-nazwal-trumpa-slabym-reakcja-prezydenta-usa.html
Coś mi się widzi, że Ameryka przestanie obsypywać komedianta drogimi prezentami – co najmniej tak długo, jak pomarańczowy Donald będzie prezydentem. A to oznacza, że zwycięską wojnę komedianta z Rosją my będziemy musieli sfinansować.
Panie redaktorze, a co się pan dziwi! Przecież Grzegorz Braun na ostatnim spotkaniu z politykami AFD ( nawiasem mówiąc jedynej niemieckiej partii mającej roszczenia terytorialne wobec Polski) zadeklarował współpracę z Niemcami i Rosją w sprawach energetycznych. Nagle rurociągi pod Bałtykiem zaczęły się podobać. Ciekawa zmiana poglądów u lidera KKP.
Komentatorze „Urko”! A gdzie to, komentatorze „Urko”, zauważyłeś, że ja się czemukolwiek zdziwiłem? Jeśli zacytowałem „pomarańczowego” ludobójcę w sprawie diesla, to tylko dlatego, żeby dotarło do kilku debili, którzy wizytują służbowo, a czasami na pewno nie tylko służbowo, ten portal, że wojna Moskali z NATO do ostatniego Ukraińca na Dzikich Polach to nie jest nasza wojna, ale widzę, że nie zrozumiałeś komunikatu.
W sprawie Grzegorza Brauna proszę tymczasem przeczytać wpis – https://x.com/Slawomir_Ozdyk/status/2108693439797702682. By the way – widzę, że niepodległościowe postulaty Brauna też są ci obce. Twoja strata.
Niestety, komentatorze „Urko”, w sprawie AfD strzelasz, jak kulą w płot. W oficjalnych dokumentach programowych AfD nie ma postulatów dotyczących zmiany granic RFN czy zwrotu tzw. ziem zachodnich. Mogło się zdarzyć, że jakiś członek AfD niższego szczebla „wyskoczył” z takimi roszczeniami, ale takie akcje mają na swoim koncie członkowie innych niemieckich partii politycznych. Kolportowanie bredni o roszczeniach AfD wobec III RP dowodzi, że tkwisz po uszy w matni przekaziorów obozu zdrady narodowej.
I na koniec. Czy AfD wpisze do programu roszczenia terytorialne wobec III RP? Nie wiem! Może wpisze!
BÓL EUROPY (tłum. translator Google)
Źródło – https://x.com/apocalypseos/status/2108801984115749303.
„Alastair Crooke (@AWCrooke): Tylko ból jest w stanie zmienić sytuację impasu. Europa nie ma miejsc pracy, ponieważ zniszczyła swój przemysł, a jej jedyną polityką jest wojna z Rosją. Francja i Wielka Brytania już pogrążone są w głębokim kryzysie. Pytanie brzmi: jak wiele Europa będzie w stanie znieść, zanim zacznie się zastanawiać, czy atakowanie Rosji w ogóle leży w jej interesie? Uważam, że w sytuacji całkowitego impasu jedynym czynnikiem, który naprawdę zmienia postrzeganie ludzi i ich skłonność do zmiany stanowiska, jest ból. Ból ten może wynikać z różnych źródeł, ale może też być efektem sytuacji gospodarczej: Francja i Wielka Brytania pogrążone są w głębokim kryzysie, a większość Europy zmaga się z katastrofalnym kryzysem gospodarczym i problemami na rynku pracy.
Brakuje miejsc pracy, ponieważ kraje te pozbyły się przemysłu wytwórczego i związanych z nim etatów. Jeśli produkcja wróci, będzie to produkcja chińska. Wystarczy zajrzeć do chińskiej fabryki i policzyć pracowników fizycznych przy linii montażowej – nie zobaczymy tam ani jednego. W całym zakładzie będzie może jeden inżynier danych. Z kolei większość usług jest obecnie obsługiwana przez przybyszów – ludzi, którzy wyemigrowali do Europy. To oni wykonują wiele z tych zadań, podczas gdy młodzi ludzie kończący studia prawnicze czy inne kierunki zderzają się z rzeczywistością, w której sztuczna inteligencja wyeliminowała całą warstwę miejsc pracy dla młodej klasy średniej; teraz te stanowiska przejmie AI. Nie będzie więc ani pracy, ani dobrobytu, bo w Europie gwałtownie rosną inflacja i ceny. Wróciłem właśnie z Londynu – ceny są tam niewyobrażalne.
Ludzie nie wiedzą, co robić. Czy zatem nastąpi zmiana? Sądzę, że wymusi ją dopiero ból. Jeśli kryzys stanie się wystarczająco głęboki, ludzie zwrócą się ku takim siłom jak AfD w Niemczech czy Mélenchon we Francji. Mélenchon właśnie zapowiedział wystąpienie z NATO; stwierdził, że jeśli zostanie prezydentem, Francja opuści Sojusz. Pojawiają się więc takie głosy, ale obawiam się, że potrzeba będzie jeszcze więcej cierpienia, zanim ludzie powiedzą: „Zastanówmy się nad tym wszystkim od nowa i sprawdźmy, co w obecnej sytuacji leży w interesie Europy”. Czy w naszym interesie leży dalsze atakowanie Rosji? Czy sądzimy, że to zmieni Rosję? Czy zmieni to stanowisko Rosji? Czy Putin zaraz zniknie ze sceny? Nie? Skoro tak, to może powinniśmy przemyśleć nasze podejście. …nasze polityki. I sądzę, że właśnie tego – miejmy nadzieję – uda się dzięki temu dokonać”.
Ból pozostaje dla Europy jedynym nauczycielem”.
Dodał bym – biedę – bieda może doprowadzić do nędzy . Dodać należy długi polskie i europejskie , które będą utrwalać stagnację . Niemcy nie odpuszczą . Mitteleuropa – niemiecka dominacja (” traktat brzeski ” ). Friedrich Neumann i Europa Środkowa .