Kasy samoobsługowe albo felieton dla eurokołchoźników

Od redakcji! Autorem tekstu jest Ryszard Piotr – zob. https://www.facebook.com/profile.php?id=100009316530968. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://pomorska.pl/tag/kasy-samoobslugowe. Tytuł pochodzi od redakcji!

xxx

LUDZKA NAIWNOŚĆ W PRAKTYCE, CZYLI JAK SPOŁECZEŃSTWO ZACZĘŁO PRACOWAĆ ZA KORPORACJE — ZA DARMO

Większość społeczeństwa to pracownicy lub klienci takich molochów jak Biedronka, Lidl, Auchan, Carrefour i cała reszta tej „nowoczesnej” sieci handlowej. I właśnie tej większości sprzedano genialny trik. Wprowadzono kasy samoobsługowe.

Pod hasłami:

– „będzie szybciej”

– „będzie wygodniej”

– „postęp”

– „nowoczesność”

A teraz fakty.

  • Ceny nie spadły ani o grosz
  • Zakupy nie są szybsze
  • Kolejki nadal są
  • Obsługa nadal musi przybiegać, bo coś się zacięło

Za to korporacja ma mniej pracowników, mniejsze koszty, mniejsze problemy kadrowe i większy zysk.

A klient?

  • Sam skanuje towar
  • Sam wykonuje pracę kasjera
  • Sam pilnuje błędów systemu
  • Sam rozwiązuje problemy, które wcześniej rozwiązywał pracownik

I najlepsze:

NIKT MU ZA TO NIE PŁACI.

Nie ma rabatu.

Nie ma tańszych produktów.

Nie ma „zniżki za samoobsługę”.

Jest tylko dodatkowa praca wrzucona konsumentowi na barki.

To nie jest udogodnienie.

To sprytny myk, który przeszedł tylko dlatego, że społeczeństwo:

  • nie liczy własnej pracy
  • nie rozumie mechanizmu
  • daje się nabierać na marketingowe hasła

I jeszcze broni tego systemu, mówiąc:

— „Bo ja wolę samoobsługę”.

Świetnie.

Tylko pamiętaj… Pracujesz za darmo dla korporacji, która i tak winduje ceny.

Najzabawniejsze jest to, że kiedyś kasjer był kosztem, a dziś klient jest nieopłaconym pracownikiem i nikt nie widzi w tym problemu.

Społeczeństwo idealne:

  • wykonuje pracę
  • płaci za to
  • i jeszcze dziękuje, że „ma wybór”

Dla bezmyślnego systemu — klient marzenie.

Dla bezmyślnego społeczeństwa — rozwiązanie idealne.

I następny „przypadek przy okazji”…

Kasy samoobsługowe wymuszają płatność kartą lub telefonem.

Gotówka?

„Proszę do normalnej kasy” — której często nie ma albo jest jedna.

Czyli:

  • eliminacja anonimowej płatności
  • pełna kontrola zakupów
  • pełna analiza zachowań konsumenckich
  • krok w stronę społeczeństwa bezgotówkowego bez pytania kogokolwiek o zgodę.

Znowu sprytnie: Najpierw „wygoda”, potem „standard”, na końcu brak wyboru.

Najbardziej niepokojące w tym wszystkim jest to, że młodego pokolenia to zwyczajnie nie interesuje.

Nie dlatego, że „są gorsi”, ale dlatego, że zostali ukształtowani przez system, który od początku nagradza wygodę, a karze myślenie.

Od najmłodszych lat:

  • gotowe rozwiązania zamiast zrozumienia
  • algorytm zamiast refleksji
  • dopamina zamiast sensu
  • szybkie bodźce zamiast długofalowych konsekwencji

To nie jest przypadek. To tresura do funkcjonowania w systemie, nie do jego kwestionowania.

Jeśli coś jest wygodne, szybkie, „aplikacyjne” i pozbawione tarcia, to zostaje zaakceptowane bez zadawania pytań.

Nawet jeśli odbiera wybór, prywatność, samodzielność i odpowiedzialność.

Kasy samoobsługowe? Super, bo szybciej.

Płatność kartą? Super, bo „łatwiej”.

Śledzenie, profilowanie, algorytmy decydujące co widzisz?

—„Przecież i tak nie mam nic do ukrycia”.

W ten sposób wygoda staje się walutą, za którą oddaje się wolność — kawałek po kawałku, bez dramatu, bez protestu, bez refleksji.

I dlatego ten trend jest praktycznie nie do zatrzymania.

Nie dlatego, że „nie da się inaczej”, tylko dlatego, że większość została wychowana tak, by nie chcieć inaczej.

System nie potrzebuje dziś pałek ani czołgów.

Wystarczy:

  • komfort
  • rozrywka
  • poczucie bycia „nowoczesnym”
  • iluzja wyboru

A ci, którzy jeszcze widzą, że coś tu nie gra, są marginalizowani, uciszani i wrzucani do jednej szufladki z „oszołomami”

Bo system nie boi się buntowników.

System boi się ludzi myślących, konsekwentnych i niewygodnych.

Najsmutniejsze jest to, że wielu młodych ludzi nie zostało pozbawionych wolności siłą.

Oni ją oddali w zamian za wygodę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

A społeczeństwo, które nie zadaje pytań, nie musi być zniewalane.

Wystarczy je dobrze obsłużyć.

Ryszard Piotr

(Odwiedzono 181 razy, 181 wizyt dzisiaj)

6 thoughts on “Kasy samoobsługowe albo felieton dla eurokołchoźników

  1. Nic dodać, nic ująć. Uzupełniam tylko wywód o wzmiankę o aplikacjach sprzedażowych. W prasie branżowej handlu detalicznego przez przypadek napisano prawdę. Przeczytałem, że w tym momencie duże sieci sklepów uzyskują około 10% przychodu z handlu danymi klientów. Docelowo może to być nawet 50%. Ludzie nie mają za grosz godności, aby informować obcych ludzi z drugiego końca świata o swoich najintymniejszych sprawach, instalując apkę. Do tego powszechne stało się uzależnienie czynnościowe od sprawdzania, gdzie jest taniej, gdzie promocja. Żadna władza państwowa, nawet jakaś totalitarna nie jest tak mocna, że wyśle ludziom esemesa, a ludzie jak nakręceni polecą w konkretne miejsce, o konkretnej godzinie zanieść swoje pieniądze. A sklepy mogą. Nic, tylko zhakować coś takiego na wypadek sytuacji nadzwyczajnej, a ludzie się pozabijają na parkingu przed sklepem. To taniej, niż zrzucać bomby, czy rakiety.

  2. Dwa pytania – 1) Czy zadłużenie unijne spowoduje – ” jesień średniowiecza ” ? . Al . 2) czy zadłużenie Polski spowoduje – ” jesień średniowiecza ” ? . Al .

  3. Jeszcze trzeba powiedzieć o pracownikach, którzy zachęcają do kupowania w w tych kasach. Nieświadomi tego że te kasy są po to aby ich zastąpić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *