
Podczas sesji Rady Miejskiej w Bobowej w dniu 30 września 2019 roku burmistrz Wacław Ligęza zapowiedział, że wicher od Moronia, na dodatek prawdopodobnie „wespół w zespół” z nieznanym wspólnikiem, uszkodził ogrodzenie przed Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Wilczyskach. Burmistrz Wacław Ligęza zaraz potem dodał, że: „(…) czynię tutaj starania, żeby uzyskać na tę okoliczność odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia (…) – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/10/o-festiwalu-lgarstw-burmistrza-waclawa-ligezy/. Pomyślałem sobie, jak zwykle zresztą przy takich okazjach, że warto trochę „powęszyć” w sprawie rzeczonego odszkodowania i wysmażyłem taki oto wniosek do miłościwie nam łgającego, podczas sesji RM w Bobowej 30 września 2019 roku, burmistrza Wacława Ligęzy:
Odpowiedź, poprzedzona pismem przewodnim urzędnika Marii Gucwy-Barylak, przyszła wczoraj, tj. 16 października 2019 roku – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody.
No i mleko się rozlało! A ja oczom własnym nie mogłem uwierzyć w oświadczenia zawarte w powyższej dokumentacji. Może ja się nie znam, może ja się mylę, ale jeśli Gmina Bobowa, reprezentowana wszem i wobec przez burmistrza Wacława Ligęzę w tzw. zgłoszeniu szkody majątkowej do Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, udziela nieprawdziwych (fałszywych) informacji, to chyba oznacza, że mamy do czynienia z próbą wyłudzenia odszkodowania od Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych. Zacznę może od przypomnienia pewnego zdjęcia, które zostało wykonane 12 marca 2019 roku zaraz po nocnym rajdzie wichru, który jak dmuchnął od Moronia, to przewrócił 1 (słownie: jeden) słupek z ogrodzenia przed ZS-P w Wilczyskach:
A co zostało napisane w dokumencie – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody? Ano, zostało napisane, że:
„(…) podczas silnego wiatru. Zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków. Z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników szkoły ogrodzenie zostało częściowo rozebrane”.
Fiu, fiu, pomyślałem: – Śmiała koncepcja! I niewiele myśląc pchnąłem dokument – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody, w całości do komentatora „wma”. A komentator „wma” potrzebował tylko kilku chwil i odpowiedział tak:
„W zgłoszeniu szkody majątkowej czytamy:
Przedmiot i opis szkody (…)
Prosimy o zwrócenie szczególnej uwagi na określenie przyczyny powstania szkody
Uszkodzenie ogrodzenia przy szkole Podstawowej w Wilczyskach podczas silnego wiatru. Zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków. Z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników szkoły ogrodzenie zostało częściowo rozebrane.
To jest oczywiście kłamstwo. 3 losowo wybrane słupki zostały rozebrane na potrzeby ekspertyzy, której zażądał PINB (odkrywki), 5 kolejnych jest do „przebudowy”, bo Porębski stwierdził po zewnętrznych oględzinach, że są „niestabilne” i „nie spełniają wymogów w zakresie stateczności konstrukcji”. Obecny stan ogrodzenia (całego ogrodzenia!) nie jest skutkiem działania „silnego wiatru” – jest skutkiem błędu projektanta, sabotażu po stronie wykonawcy robót, niedopełnienia obowiązków przez inspektora nadzoru inwestorskiego oraz nieudolności samego inwestora i użytkownika obiektu (gmina Bobowa reprezentowana przez [burmistrza] Wacława Ligęzę).
Porębski wyraźnie pisze (str. 16 ekspertyzy):
„(…) obliczenia wskazują, że przy takim [czyli niezgodnym z normą – wma] posadowieniu ogrodzenia i istniejącym ogrodzeniu [tj. segmentach z szerokich drewnianych listew – wma] stateczność ogrodzenia nie jest zachowana [całego ogrodzenia, nie tylko 8 słupków, które rzekomo „zostały uszkodzone” „podczas silnego wiatru” – wma]. Natomiast gdy zastosujemy panele (…) typu 3D [ze stalowej siatki – wma] (…) ogrodzenie będzie spełniać wymogi stateczności”.
Ogrodzenie wykonano niezgodnie z projektem (skądinąd wadliwym), niezgodnie ze sztuką budowlaną i niezgodnie z zaleceniami producenta prefabrykatów. Porębski próbuje je teraz ratować przez wymianę paneli ogrodzeniowych i zmniejszenie parcia wiatru na nieprawidłowo posadowione i nieprawidłowo zazbrojone słupki – a [burmistrz] Ligęza próbuje oszukać ubezpieczyciela i wyłudzić odszkodowanie.
Nie wiem, czy ubezpieczyciel da się na to nabrać. Jeśli przeczyta te dwa teksty:
https://gorliceiokolice.eu/2019/08/ogrodzenie-w-wilczyskach-i-ekspertyza
https://gorliceiokolice.eu/2019/10/o-festiwalu-lgarstw-burmistrza-waclawa-ligezy”,
to raczej nie.
Szanowny Czytelniku! To jednak nie był koniec uwag komentatora „wma”, bo po kilku minutach dzwonek poczty elektronicznej znowu się odezwał i mogłem przeczytać następny komentarz:
„W zgłoszeniu szkody podano:
Data i godzina zdarzenia: 11.03.2019
oraz
Uszkodzenie ogrodzenia przy szkole Podstawowej w Wilczyskach podczas silnego wiatru. Zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków. Z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników szkoły ogrodzenie zostało częściowo rozebrane.
Na miejscu ubezpieczyciela zadałbym sobie pytanie dlaczego szkoda jest zgłaszana pół roku później? Skąd ta zwłoka? Skąd bezczynność przez tak długi czas?
Kombinator z tego [burmistrza] Ligęzy. Na sesji 30 września „informuje” radnych:
„Ja mam poważne wątpliwości, mówiłem to na poprzedniej sesji, czy niektórym tym słupkom ktoś nie dopomógł, ale mnie się wydaje, że tak mogło być i mam prawo… yyy… tak podejrzewać (…)”
a wg protokołu z sesji:
„Nadmienił, że będzie zamontowany monitoring, który ma nadzieję, że będzie przestrogą”
– a w zgłoszeniu szkody już nie ma takich „wątpliwości” – słupki („w ilości 8 słupków”) zostały „uszkodzone” „podczas silnego wiatru” (i to dokładnie 11 marca 2019 roku) – nie przez tajemniczego sabotażystę.
29 marca 2019 roku insp. Adamkiewicz i insp. Mrozek z PINB przeprowadzili „czynności kontrolne ogrodzenia terenu Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Wilczyskach na działkach 672/1 i 673/3”, w protokole czytamy:
„Według informacji przekazanej przez zarządcę budynku szkoły podczas silnego wiatru w nocy z 10 na 11 marca 2019 r. przewróceniu uległ jeden słupek ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej wraz z przymocowanymi do niego przęsłami. Na dzień kontroli słupek został odbudowany”.
W protokole nie ma ani słowa o tym, żeby „podczas silnego wiatru w nocy z 10 na 11 marca 2019 r.” jakiemukolwiek uszkodzeniu uległy jakieś inne słupki – w szczególności „w ilości 8 słupków”.
https://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/04/prot..pdf
W dokumentach nie ma żadnego dowodu na to, co podano w zgłoszeniu szkody:
Data i godzina zdarzenia: 11.03.2019
oraz
Uszkodzenie ogrodzenia przy szkole Podstawowej w Wilczyskach podczas silnego wiatru. Zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków.
Prawda jest taka, że te słupki ulegają stopniowej degradacji (pękają i powoli się rozsypują) na skutek błędu projektanta i błędów po stronie wykonawcy – co nie miałoby miejsca, gdyby inwestor (gmina Bobowa reprezentowana przez [burmistrza] Wacława Ligęzę) zadbał o właściwy nadzór nad zleconymi robotami. Parcie wiatru (w szczególności silnego wiatru) oczywiście ma tu znaczenie, ale nie jest przyczyną pierwotną. Główną i pierwotną przyczyną są błędy na etapie projektowania, na etapie realizacji projektu – oraz nieudolność inwestora”.
A po kolejnych kilku minutach komentator „wma” wypowiedział się po raz ostatni w sprawie dokumentacji – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody:
„Kontrolę w dniu 29 marca 2019 przeprowadzili insp. Adamkiewicz i insp. Mrozek z PINB – w obecności przedstawiciela Urzędu Miejskiego w Bobowej Grzegorza Janoty. W protokole napisano:
„(…) podczas silnego wiatru w nocy z 10 na 11 marca 2019 r. przewróceniu uległ jeden słupek ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej wraz z przymocowanymi do niego przęsłami. Na dzień kontroli słupek został odbudowany”.
Mowa jest też o uszkodzeniach słupków opisanych w okresowej kontroli stanu technicznego tegoż ogrodzenia, uszkodzenia te są „naprawione poprzez wypełnienie pęknięć klejem mrozoodpornym”. Nigdzie nie jest napisane, że te pęknięcia mają jakikolwiek związek z wiatrem (bo w rzeczy samej nie miały) – i z tym, co się wydarzyło w nocy z 10 na 11 marca 2019 roku.
Grzegorz Janota podpisał ten protokół („po odczytaniu”!), a dodatkowym podpisem z datą 29 marca 2019 roku potwierdził odbiór jego kopii (kopia ta znajduje się zatem w Urzędzie Miejskim w Bobowej).
https://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/04/prot..pdf
W zgłoszeniu szkody podano natomiast, że 11 marca 2019 roku, „podczas silnego wiatru” „zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków”.
Osobą do kontaktu ze strony ubezpieczonego (czyli gminy Bobowa) ws. zgłoszonej szkody jest … „RIiGK Grzegorz Janota (18) 35-14 300 w 36”!
Urzędnik Janota ma amnezję? Cierpi na rozdwojenie jaźni? 29 marca podpisał protokół, w którym wyraźnie napisano, że „podczas silnego wiatru w nocy z 10 na 11 marca 2019 r. przewróceniu uległ jeden słupek ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej”, a teraz zgłasza, że 11 marca 2019 roku „podczas silnego wiatru” „zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków”?
Dziwne rzeczy się dzieją w tym urzędzie. Naprawdę dziwne”.
Szanowny Czytelniku, jak widzisz analizy komentatora „wma” są jak zwykle bezlitosne i pedantyczne. Pozwolę sobie jeszcze tylko – na koniec – dorzucić swoje „trzy grosze”.
Burmistrz Wacław Ligęza 30 września 2019 roku na posiedzeniu sesji Rady Miejskiej w Bobowej powiedział:
„(…) natomiast… yyy… tutaj pojawiały się różne takie komunikaty związane z tym jaka to straszna jest kolejna katastrofa… yyy… jakie to straszne zagrożenie… yyy… tam dla nie wiem całego społeczeństwa (…)”.
A w dokumencie – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody, „jak byk” stoi, że:
„Z uwagi na bezpieczeństwo użytkowników szkoły ogrodzenie zostało częściowo rozebrane”.
Burmistrz Wacław Ligęza był na pewno pilnym słuchaczem wykładów z dialektyki marksistowsko-leninowskiej na studiach. Katastrofy budowlanej w Jeżowie nie było, bo było zwykłe oberwisko, a przed szkołą w Wilczyskach zagrożenia też nie było, ale z powodu zagrożenia ogrodzenie rozebrano. Panie burmistrzu Ligęza, załgał się pan w sprawie tego ogrodzenia w Wilczyskach na amen. Matnia!
W dokumencie – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody, zwróciłem uwagę na jeszcze jeden szczegół. W jednej z rubryk kwestionariusza pada pytanie:
„Czy przyjmujecie Państwo odpowiedzialność za zaistnienie szkody?”
I burmistrz Wacław Ligęza godzi się, bo musiał się zgodzić, żeby postawiono krzyżyk w kratce przy słowie „nie”. Inaczej tego krzyżyka nikt by w tej kratce nie postawił! A dlaczego burmistrz Wacław Ligęza musiał wiedzieć, że Gmina Bobowa/burmistrz Wacław Ligęza nie wzięli na siebie odpowiedzialności za zaistnienie szkody? Nie tylko dlatego, że jako burmistrz Bobowej musi brać odpowiedzialność za wszystko co się w UM w Bobowej i w Gminie Bobowa dzieje, ale także dlatego, że w tzw. Karcie Środka Trwałego „infrastruktury sportowo-rekreacyjnej w gminie Bobowa przy szkole w Wilczyskach” w kratce pt. „osoba odpowiedzialna” wpisano „Ligęza Wacław”. Bingo!
Można sprawdzić – zob. Odpowiedź na wniosek_TUW_zgłoszenie szkody.
Mam radę dla burmistrza Wacława Ligęzy. Proszę zapoznać się wnikliwie z artykułami 231, 271, 286 i 298 Kk. Warto ich lekturę polecić także urzędnikowi Grzegorzowi Janocie. Będzie wam raźniej czytać!
Więcej na ten temat zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/plot/.





Na ostatniej sesji RM Wacław Ligęza opowiada:
„(…) i te 8 słupków, które zostały na skutek różnych tam oddziaływań właśnie atmosferycznych uszkodzone i zostaną odbudowane ponieważ stało się to podczas wichury (…) czynię tutaj starania, żeby uzyskać na tę okoliczność odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia (…) Jakie ostateczne będą koszty, to się okaże dopiero po wykonaniu wyceny i po ewentualnie, jeśli taką otrzymamy, bo taką opcję mamy z firmy ubezpieczeniowej (…)”.
Ze zgłoszenia szkody dowiadujemy się dokładnie, na czym polega pomysł Wacława Ligęzy: Wacław Ligęza chce sprzedać firmie ubezpieczeniowej legendę, że 11 marca 2019 roku wiatr (z Moronia?) zniszczył 8 słupków. Za tę legendę życzy sobie od ubezpieczyciela 15 tysięcy złotych. Problem w tym, że nie ma żadnego dowodu na to, że właśnie w tym dniu i właśnie z takiego powodu zostało zniszczonych 8 słupków. Wprost przeciwnie, ze zdjęć wykonanych na miejscu, a także z „Protokołu z czynności kontrolnych nr 139/2019” z dnia 29 marca 2019 roku (18 dni po zdarzeniu) – podpisanego przez insp. J. Adamkiewicza, insp. P. Mrozka, dyr. B. Włodarz i G. Janotę (przedstawiciela RM w Bobowej) – wynika jednoznacznie, że w nocy z 10 na 11 marca 2019 roku zniszczeniu uległ tylko 1 (słownie: jeden) słupek.
Jako mieszkaniec gminy powinienem się cieszyć, że „bardzo dobry gospodarz” tak dba o stan gminnej kasy – ale jakoś się nie cieszę. Zdecydowanie wolałbym, żeby „bardzo dobry gospodarz” – zamiast kombinować z ubezpieczeniem – zadbał o prawidłowy nadzór inwestorski nad robotami budowlanymi zlecanymi przez gminę i żeby nie wydawał pieniędzy na różne nonsensy w rodzaju betonowej drogi w Siedliskach, czy „parku geologiczno-przyrodniczego” (czy jakoś tak).
W zgłoszeniu szkody podano, że 11 marca 2019 roku „podczas silnego wiatru” „zostały uszkodzone słupki ogrodzeniowe w ilości 8 słupków”, wartość „utraconego/uszkodzonego mienia” oszacowano na 15 tysięcy złotych.
W protokole z sesji RM z 22 sierpnia 2019 roku czytamy (pisownia oryginalna):
„[Wacław Ligęza] Poruszył sprawę ogrodzenia w Wilczyskach przy szkole, które uległo uszkodzeniu i na wskutek różnych donosów do nadzoru budowlanego konieczne było wykonanie ekspertyzy. Po dokonaniu ustaleń z pracownikami i nadzorem budowlanym trzeba będzie wymienić kilka słupków, które przy nawalnych deszczach i wichurach mogą ulec uszkodzeniu. Jest również sugestia, aby przestrzenie między słupkami wypełnić innym materiałem (…) Uważa, że konieczna będzie jednak zmiana w tym ogrodzeniu i dla bezpieczeństwa akceptacja zmian zaproponowanych przez nadzór budowlany. Wydatek ten będzie konieczny do poniesienia w danym terminie, ponieważ taka decyzja została wydana”.
http://www.bobowa.pl/wp-content/uploads/2019/10/protok%C3%B3%C5%82.pdf
W zgłoszeniu szkody mamy 8 słupków, które w 11 marca miały zostać uszkodzone przez wiatr. 22 sierpnia podczas sesji RM mowa jest o konieczności wymiany kilku słupków, które „przy nawalnych deszczach i wichurach mogą ulec uszkodzeniu”.
M o g ą ulec uszkodzeniu – nie że już zostały uszkodzone (w dodatku akurat 11 marca).
Wacław Ligęza beznadziejnie grzęźnie w kolejnych wersjach opowieści o wietrze (z Moronia).
Historia z tym ogrodzeniem pokazuje, jak łatwo można wpaść w sidła własnej taktyki. Taka przygoda przytrafiła się tutaj Wacławowi Ligęzie.
Gdy w marcu przewrócił się jeden słupek (już po raz drugi; to jest jeden z czterech słupków, które przewróciły się już w roku 2012) problem z ogrodzeniem (całym ogrodzeniem!) bagatelizowano. Zniszczony słupek został szybko odbudowany, kontrola przeprowadzona przez insp. Adamkiewicza i insp. Mrozka (w obecności G. Janoty, urzędnika z UM) wykazała, że;
„(…) przewróceniu uległ jeden słupek ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej wraz z przymocowanymi do niego przęsłami. Na dzień kontroli słupek został odbudowany. (…) Ogrodzenie nie jest przechylone, w ocenie wzrokowej brak jest oznak wskazujących na bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia. Na cokole ogrodzenie widoczne są pionowe pęknięcia, które z daniem kontrolujących nie stwarzają zagrożenia”.
Rzecz zakończyła się zatem tzw. wesołym oberkiem: nic się nie stało, a nawet gdyby się stało, to nic złego i ogólnie rzecz biorąc („w ocenie wzrokowej”) wszystko jest w najlepszym porządku. Takie stanowisko było rzecz jasna również stanowiskiem Wacława Ligęzy.
Po niejakim zastanowieniu pan Górski nabrał jednak wątpliwości i 9 kwietnia wydał postanowienie nr PINB.5162.15.2019, w którym nakazał właścicielowi (gmina Bobowa reprezentowana przez Wacława Ligęzę) „przedłożenie ekspertyzy technicznej, która winna rozstrzygnąć, czy słupki ogrodzenia spełniają wymagania w zakresie nośności i stateczności konstrukcji”. Wacław Ligęza „zwrócił się z prośbą o zmianę terminu dostarczenia żądanej ekspertyzy” (z uzasadnieniem, że musi ją „ocenić”), pan Górski grzecznie przesunął termin, w rezultacie „15 lipca przedłożone zostały 3 egzemplarze ekspertyzy technicznej sporządzonej przez inż. Wacława Porębskiego” – po czym „ustalono, że ekspertyza wymaga doprecyzowania” i wezwano gminę Bobowa (reprezentowaną przez Wacława Ligęzę) do „uzupełnienia” tejże ekspertyzy, „24 lipca przedłożono uzupełnienie ekspertyzy”. Na podstawie tej ekspertyzy PINB wydał 12 sierpnia decyzję nr 122/2019, w której nakazał gminie Bobowa „usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości dotyczących ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej (…) poprzez m. in. „(…) 2) demontaż przęseł ogrodzeniowych 3) demontaż słupków ogrodzeniowych nr 15, 29, 30, 34, 41 (licząc o d strony Bobowej) 4) wykonanie słupków ogrodzeniowych nr 15, 17, 28, 29, 30, 34, 41 i 51 (licząc o d strony Bobowej) (…) 6) zamontowanie przęseł systemowych z paneli typu 3D, a także dwóch bram wjazdowych i dwóch furtek w tym systemie (…)”.
W tej sytuacji trudno było dalej utrzymywać, że nic się nie stało, a nawet gdyby się stało, to nic złego i ogólnie rzecz biorąc („w ocenie wzrokowej”) wszystko jest w najlepszym porządku. Trzeba było znaleźć jakieś wytłumaczenie dlaczego zaistniały „nieprawidłowości dotyczące ogrodzenia”. Wacław Ligęza orzekł, że nieprawidłowy jest wiatr (z Moronia), a te 8 słupków, które już rozebrano lub należy rozebrać zostały 11 marca uszkodzone przez ten straszny moroński wicher. W ten sposób dalej zagaduje rzeczywistość, w naiwny sposób próbuje ukryć fakt, że ogrodzenie wykonano niezgodnie z projektem (skądinąd wadliwym), niezgodnie ze sztuką budowlaną i niezgodnie z zaleceniami producenta prefabrykatów. Próbuje zagadać fakt, że inwestorski nadzór nad zleconymi robotami był fikcją, a komisja „do przeprowadzenia oceny wybudowanego ogrodzenia, ustalenia przyczyn, sprawdzenia wykonawstwa pozostałych słupków”, którą powołał pismem nr RIiGK 6743.86.2012 i która zebrała się w Wilczyskach 2 lipca 2012 roku (po tym, gdy kilka miesięcy po odbiorze ogrodzenia przewróciły się cztery słupki) działała na szkodę gminy Bobowa.
Ad hoc wyprodukowana legenda o 8 słupkach uszkodzonych 11 marca przez straszliwy wicher z Moronia ma być też podstawą do odszkodowania w wysokości 15 tysięcy złotych, o które wystąpiono do ubezpieczyciela.
Szanowny „wma”! Musze powiedzieć, że prawdziwy z Pana dżentelmen. Dość łagodnie ocenia Pan występki burmistrza Wacława Ligęzy. A przecież mamy do czynienia z funkcjonariuszem publicznym, za którym ciągnie się seria najprawdziwszych afer: wodociągowa w Brzanie, B-18 w Wilczyskach, gnojowa w Wilczyskach, afery z bakteriami coli w Stróżnej w Jankowej i w Bobowej, niegospodarność związana z SAG w Siedliskach, łgarstwa w sprawie katastrofki ogrodzeniowej w Wilczyskach z bezpieczeństwem publicznym w tle, wielokrotne ukrywanie dostępu do informacji publicznej, afera kajaków i rowerów wodnych, umowa „bandy pięciorga” w Klastrze Energii „Biała-Ropa”, upadłe pomysły na basen w Bobowej i zrealizowane pomysły w absurdalnym parku przyrodniczo-geologicznym w Bobowej. Ja tak mogę wymieniać bardzo długo. O arogancji burmistrza Wacława Ligęzy można napisać książkę, tylko po co. Wystarczy obejrzeć sobie sesje Rady Miejskiej w Bobowej.Ten funkcjonariusz publiczny, to jest prawdziwa tragedia w dziejach naszej wspólnoty samorządowej. O sprowadzeniu gminy na szary koniec polskich rankingów samorządowych ten i ów także słyszał.
To nie jest zwykła tragedia, to jest prawdziwy koszmar. I ten koszmar trwa! I rozwija się – vide afera z próbą wyłudzenia odszkodowania!
W tym miejscu akurat piszemy o dalszym ciągu wieloletniej opery mydlanej o ogrodzeniu w Wilczyskach (wieloletniej, bo ciągnącej się od roku 2012 – a właściwie od roku 2011, w którym to arcydzieło sztuki inżynierskiej zostało wzniesione).
Akt, który teraz podziwiamy nazywa się „Odszkodowanie”.
29 marca 2019 roku insp. Adamkiewicz i insp. Mrozek z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Gorlicach przeprowadzili „czynności kontrolne ogrodzenia terenu Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Wilczyskach na działkach 672/1 i 673/3”, „czynności” te wykonali w obecności B. Włodarz (dyrektor szkoły) i G. Janoty (urzędnik z RGKiM w Urzędzie Miejskim w Bobowej). W protokole (podpisanym także przez B. Włodarz i G. Janotę) czytamy:
„(…) podczas silnego wiatru w nocy z 10 na 11 marca 2019 r. przewróceniu uległ jeden słupek ogrodzenia od strony drogi wojewódzkiej wraz z przymocowanymi do niego przęsłami”.
W protokole nie ma ani słowa o tym, że ten wiatr uszkodził jakieś inne słupki (w szczególności, że uszkodził 8 słupków) – bo w rzeczy samej nic takiego nie miało miejsca. To, że cokół i słupki pękają i powoli się rozsypują wynika z błędów popełnionych na etapie projektowania i na etapie budowy (przy odpowiednim nadzorze nad zleconymi robotami tych będów – a właściwie sabotażu ze strony wykonawcy – można było uniknąć).
Legenda o 8 słupkach uszkodzonych 11 marca przez wiatr jest częścią (czy też podstawą) starań o odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej. O staraniach tych na sesji RM 30 września 2019 roku opowiedział bobowski „bardzo dobry gospodarz”:
„(…) czynię tutaj starania, żeby uzyskać na tę okoliczność odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia (…)”.
Panie redaktorze, może by tak ten moroński wicher jakoś okiełznać i użyć do pożytecznych celów.Zamiast niszczyć płoty wspólnie i w porozumieniu z innymi nieznanymi „bytami”, oraz (prawdopodobnie) zniszczenie tych nieszczęsnych lip.Można by go namówić aby przepędził panoszącą się patologię z życia publicznego! Robota dla wichru zapewniona na lata. Gdyby to dzieło dodatkowo wspomógł kuzyn Patryk, sukces gwarantowany. Skoro wielbłądy nie dały rady, to może żywiołem(…)?
Panie Piotrze, a ten kuzyn Patryk, to kto, bo albo nie kojarzę, albo zapomniałem? A w sprawie wiatru to oczywiście Pan dobrze trafił, bo przecież jego głównym wspólnikiem był Maciej Rysiewicz i co do tego nikt już nie ma wątpliwości. Już niedługo monitoring wszystko ujawni. Pogadam z tym wiatrem. Może uda się wiatr przewerbować na jasną stronę mocy!
Zabrakło cudzysłowu („kuzyn” Patryk), miałem na myśli nowego parlamentarzystę.
Panie Piotrze, czepiam się tego „kuzyna” Patryka, bo dalej nie „kumam o co biega”. Dlaczego „kuzyn” i o którego parlamentarzystę chodzi?
„Gdyby to dzieło dodatkowo wspomógł kuzyn Patryk, sukces gwarantowany”.
Może chodzi o tego Patryka?
https://sadeczanin.info/rozmowy-sadeczanina/patryk-wicher-tylko-zycie-dla-drugiego-ma-sens
Jeśli o tego, to myślę, że wątpię.
Fakt, nie skojarzyłem. To taki korpulentny, młody jegomość, który prowadził bardzo agresywną kampanię wyborczą! I skutecznie! Nie liczyłbym na „kuzyna” Patryka, bo „jak się wchodzi między wrony, to trzeba krakać jak i one”. Zresztą, ten jegomość wszędzie się reklamował, tzn. po wszystkich portalach gorlickich i pewnie nie tylko. Gdyby chciał się zareklamować na portalu „Gorlice i Okolice”, to by się odezwał i zapytał, czy istnieje taka możliwość. Nie odezwał się, tzn. że z jakichś powodów uznał, że nie „pasuje się” na portalu „Gorlice i Okolice” promować. A dlaczego tak uznał, to pozostawiam Czytelnikom do ustalenia!
Wszak piastowanie godności posła to ponoć służba, tak mówią, a co robią?! Rzadko zaglądam do komputera, stąd moja spóźniona odpowiedź, „wma” trafnie skojarzył, ale to nie miała być zagadka. A tak na poważnie, to ja bym dał szanse posłowi, choćby po to żeby z „gracją” się wyłożył.
Panie Piotrze, a po co mi jeszcze jeden filut, który z gracja się „wyłoży”? Wszyscy jak do tej pory się „wyłożyli” z gracją od poseł Barbary Bartuś rozpoczynając. Tu już nie ma nic do sprawdzania. Szansę ten jegomość ma. Nikt mu tej szansy nie odbiera, ale musi sam się zgłosić i złożyć zobowiązanie, a potem zacząć działać. Spojrzałem do Wikipedii – zob. „(…) Od 2017 roku jest dyrektorem sanatorium MSWiA Continental w Krynicy-Zdroju. W wyborach samorządowych w Polsce w 2018 roku uzyskał mandat radnego Sejmiku Województwa Małopolskiego. W wyborach parlamentarnych w Polsce w 2019 roku, uzyskał mandat na posła Sejmu RP IX kadencji. Startował z jedenastej pozycji na liście PiS w okręgu nr 14 (Nowy Sącz). Głosowało na niego 10900 osób” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Patryk_Wicher. Jak był radnym i się nie odezwał do „Gorlic i Okolic” a potem promował się na „Bobowa24”, to wie gdzie leża konfitury. Jeśli o mnie chodzi to radny i przyszły poseł już się z gracja „wyłożył” – zob. https://www.youtube.com/watch?v=u0w4ycDCFV8!!! Nie dałem rady tych bredni do końca wysłuchać. Ale próbowałem… i już wiem, że „rolom” samorządowca jest… ho, ho, ho, a platformy komunikacyjne dostępne w każdej gminie… ho, ho, ho, czego ten jegomość nie ma do zaoferowania, żeby wyborcom dogodzić. Jegomość dużo waży i to robi wrażenie, ale nic poza tym!
Zażywny jegomość dostał w naszym okręgu 10 900 głosów. Dużo mniej, niż Andrzej Skupień – a został posłem. Tak działa metoda D’Hondta. Zażywny jegomość „prowadził bardzo agresywną kampanię wyborczą” (jak to określił pan Maciej Rysiewicz) – ale wcale nie musiał. W naszym okręgu publiczność gremialnie głosowała „na PiS”, prawdopodobieństwo, że parlamentarny mandat spadnie również na zażywnego jegomościa było bardzo duże (nawet gdyby jegomość całą kampanię wyborczą smacznie przespał).
Wszystko prawda. Tylko jedna uwaga. Zażywny jegomość nie rywalizował z Andrzejem Skupniem tylko, np. z Elżbietą Borowską-Zielińską. Dlatego agresywna kampania okazała się skuteczna.
Ze bociany odlatują,to wiem,ale że sowy też odlatują…?
Ostatnio sowa zamilkła,nie broni bobowskiego burmistrza…
Nie pisze,nie dzwoni…Może jednak zadzwoni….jak za dawnych lat….
Kurczę, to prawda, gdzie jest SOWA! SOWO wróć, razem z PRZYJACIÓŁMI. Nie tylko BURMISTRZ TYSIĄCLECIA Cię potrzebuje!!!
Jeżeli mnie wzrok nie myli, to moroński wicher wywiał wszystkie „dranki” i zamienił na stalowe elementy. Ciekawe czy miał wspólnika (ów)?
Te „stalowe elementy” to jest wynalazek spółki Ligęza & Porębski (Porębski „ekspertyzę” opracował, Ligęza ją sprawdził i ocenił). Udziałowcy tejże spółki chcą w ten sposób zmniejszyć parcie morońskiego wichru na nieprawidłowo posadowione i nie zazbrojone słupki z prefabrykowanych bloczków. Dodatkowo założono monitoring (na koszt gminnego podatnika), przy pomocy tego monitoringu Ligęza chce się dowiedzieć, kto ten moroński wicher na biedne Wilczyska sprowadza.
Jakoś nie mogę to wszystko zrozumieć,,
Same buble w Wilczyskach,jeszcze nie zakończona sprawa ogrodzenia przy szkole a tu zaś problem ze schodami do budynku do Domu Ludowego-Remizy w Wilczyskach…Nie tak dawno wybudowany budynek i już remont..?
A może wichura,wiatr z Moronia uszkodził schody ?