O festiwalu łgarstw burmistrza Wacława Ligęzy

Kto to jest łgarz? Słownik języka polskiego – zob. https://sjp.pl/%C5%82garz, nie pozostawia łgarzowi wielu złudzeń i tak definiuje takiego osobnika: „człowiek świadomie mówiący nieprawdę; kłamca, blagier, oszust”. A co to jest łgarstwo? Łgarstwo, to: „kłamstwo; nieprawda; blaga“! A teraz wszystkim Czytelnikom materiałów prasowych, zebranych w śledztwie dziennikarskim, które dotyczyło „katastrofalnego ogrodzenia” przed Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Wilczyskach  – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/plot/, polecam lekturę wystąpienia burmistrza Wacława Ligęzy z XII Sesji  Rady Miejskiej w Bobowej, która odbyła się 30 września 2019 roku.

Porównanie wiedzy, zgromadzonej w ww. śledztwie dziennikarskim, z oświadczeniem wygłoszonym przez burmistrza Wacława Ligęzę w dniu 30 września 2019 roku, prowadzi do jednoznacznego stwierdzenia, że burmistrz Bobowej, to pospolity łgarz i kłamca, czyli człowiek świadomie mówiący nieprawdę. Świadomie, bo jako funkcjonariusz samorządowy wystąpił z oświadczeniem, w ramach swoich obowiązków samorządowych, na posiedzeniu organu samorządowego Gminy Bobowa. Należy absolutnie założyć, że podczas ww. wystąpienia burmistrz Wacław Ligęza pozostawał w pełni władz fizycznych i umysłowych!

Nie czepiałbym się człowieka Wacława Ligęzy, gdyby człowiek Wacław Ligęza łgał sobie na swój własny i prywatny rachunek. Ale człowiek Wacław Ligęza jest nie tylko człowiekiem, ale także funkcjonariuszem publicznym, a w tym przypadku żarty się kończą!!!

Oto dokładny zapis wystąpienia Wacława Ligęzy z 30 września 2019 roku. Na filmie – zob.  „XII Sesja Rady Miejskiej – 30-09-2019” –  https://www.youtube.com/channel/UCrPLOhc6g_ySSiwuYZkW4lg/videos”,   festiwal łgarstw i matactw funkcjonariusza publicznego Wacława Ligęzy zaczyna się od 55 minuty i 51 sekundy i trwa do 1 godziny 2 minuty i 17 sekundy przedmiotowego nagrania. Tylko kilka minut, ale potężna siła rażenia! Bomba atomowa kłamstwa i matactwa! No to zaczynamy!

Burmistrz Wacław Ligęza:

– Chciałbym też poinformować panie i panów radnych o… ja to mówiłem już na zebraniu i w Wilczyskach i w innych miejscach na temat tego ogrodzenia przy szkole podstawowej, które zostało uszkodzone… ono zostało uszkodzone na skutek wichury o dużej sile i natężeniu wiatru. Przyczyną tych uszkodzeń są również drgania i przenoszone i przenoszenie znacznych obciążeń dynamicznych z drogi wojewódzkiej jak również substancje chemiczne związane z zimowym utrzymaniem gdzie następowała też erozja betonu. To dotyczy właściwie (dwa słowa nieczytelne – przyp. M.R.) słupków są one przeznaczone do odbudowy, natomiast… yyy… tutaj pojawiały się różne takie komunikaty związane z tym jaka to straszna jest kolejna katastrofa… yyy… jakie to straszne zagrożenie… yyy… tam dla nie wiem całego społeczeństwa ponieważ tutaj… yyy… nadzór budowlany sugeruje, że to jest miejsce wyjątkowo wietrzne tam są naprawdę od Moronia przewiew jest niesamowity… te dranki które są tam zamontowane stanowią formę takiego żagla po prostu jest taki opór niesamowity, że tam oddziałują mieszane siły, jest sugestia,  żeby te dranki zostały wymienione… czy  te dranki zdemontowane będą zakonserwowane i przeznaczone na inne ogrodzenie, bo są także w dobrym stanie, natomiast tutaj zostaną wbudowane elementy z drutu, tak żeby nie było tam praktycznie żadnego oporu… i te 8 słupków, które zostały na skutek różnych tam oddziaływań właśnie atmosferycznych uszkodzone i zostaną odbudowane ponieważ stało się to podczas wichury (dwa słowa nieczytelne – przyp. M.R.) czynię tutaj starania, żeby uzyskać na tę okoliczność odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia.. yyy… natomiast jeżeli tych środków nie wystarczy, to pozostałą kwotę oczywiście trzeba dołożyć z budżetu… yyy… trzeba dołożyć z budżetu gminy. Natomiast tak jak mówię te… yyy… te elementy drewniane nie stanowią żadnego (słowo nieczytelne – przyp. M.R.) zostaną wykorzystane do, do ewentualnie do wbudowania ich w innym miejscu. Ja bym… poprosiłem, żeby zrobić takie zestawienie… może dla tych panów, pań radnych, którzy w tym czasie nie pełnili swoich funkcji, może obecni goście też nie mieli możliwości zapoznania się z tym, że w roku… w 2010 w 2011 wybudowaliśmy w ramach tego takiego bardzo dobrego programu, gdzie skorzystaliśmy jako jedna z nielicznych gmin w województwie małopolskim z programu RTO… yyy… wykonując zestaw boisk przy szkołach wszystkich z placami zabaw z budową, czy remontem raczej ogrodzeń, bo to też była tam presja czasu i te boiska wszystkie pięknie funkcjonują i te ogrodzenia również się wszystkie dobrze sprawują oprócz tego jednego odcinka, które narażone jest na właśnie na oddziaływanie tych czynników atmosferycznych. Długość tego ogrodzenia w ramach tego jednego projektu to było 1763 metry. Koszt tego ogrodzenia to był 756 tysięcy 313 złotych, ale to było dosyć wysokie dofinansowanie chyba około 70 albo 75 procent w ramach RTO. Ilość słupków, które było wbudowane wtedy, to jest 703, ilość bram 7, ilość furtek 12 i teraz na skutek tych czynników atmosferycznych zostało uszkodzone 8 słupków. Ja mam poważne wątpliwości, mówiłem to na poprzedniej sesji, czy niektórym tym słupkom ktoś nie dopomógł, ale mnie się wydaje, że tak mogło być i mam prawo… yyy… tak podejrzewać, ale jak popatrzymy na to jaki to stanowi procent, to jest 1 i 27 setnych procenta słupków w stosunku do słupków, które funkcjonują 9 lat i nic się z nimi nie dzieje. I to jest obraz właśnie tej niesamowitej katastrofy kreowanej przez niektóre osoby, które nie mają żadnych innych argumentów próbują (jedno słowo nieczytelne – przyp. M.R.) pokazywać jak to wszystko bardzo źle wygląda. Jakie ostateczne będą koszty, to się okaże dopiero po wykonaniu wyceny i po ewentualnie, jeśli taką otrzymamy, bo taką opcję mamy z firmy ubezpieczeniowej… yyy… myślę, że tutaj bilans nie będzie taki spowoduje nie wiadomo jakich kosztów. Tak samo chcę wszystkich państwa poinformować, że przystanek, który znajduje się tutaj właśnie w Jeżowie tam naprzeciwko dworu jest w trakcie odbudowy został zbudowane płyty prawidłowe, które mam nadzieję już nie ulegną zniszczeniu, tak jak to miało miejsce z tamtymi płytami, które miały wady konstrukcyjne i w tej chwili jest chwilowy przestój dlatego, bo musi beton związać i trzeba odczekać to co powinno być tutaj jest termin wyznaczony już nie pamiętam dokładnie, ale na pewno będzie to w ciągu tych dwóch miesięcy albo może wcześniej wykonane i też chcę tutaj oświadczyć nie tak jak często się ktoś posługuje kłamstwami,  że Gmina czy podatnicy będą ponosili nie wiadomo jakie koszty, bo nie będzie ani jednej złotówki kosztów ani jednej tak mówiłem od samego początku wykonawca tutaj porozumiał się… yyy… z administratorem drogi i pokryje koszty i  dostawca tych płyt z wykonawcą i pokryją wszystkie koszty związane z wykonaniem z odbudową z odbudowa tego… yyy… tego  przystanku. Także tutaj myślę jest taka kolejna taka bardzo ważna informacja… panie i panowie radni też mieli taką wiedzę.

Ufff…

Szanowni Czytelnicy portalu „Gorlice i Okolice”! W materiałach prasowych opublikowanych do tej pory na temat „katastrofalnego ogrodzenia” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/plot/, przedstawiłem pełną dokumentację, dotyczącą ogrodzenia, które, jak stwierdził burmistrz Wacław Ligęza, „zostało uszkodzone (…)  na skutek wichury o dużej sile i natężeniu wiatru”. To piękna historia. I gdyby nie ukazała się seria artykułów na temat tego ogrodzenia przed szkołą w Wilczyskach, i gdyby nie zostały opublikowane wszystkie dokumenty dotyczące tej „katastrofki”, to miałby burmistrz Wacław Ligęza pełne pole do popisu i mógłby sobie chodzić z wiatrem w zawody. Nie będę się rozwodził nad wszystkimi przyczynami przestępstwa budowlanego w Wilczyskach, bo nie sposób inaczej określić bubla, którym obdarowały nas w Wilczyskach władze Gminy Bobowa. Historia tej choroby i budowlanego przestępstwa została z detalami opisana na moim portalu. Zacytuje tylko inż. Wacława Porębskiego, który przecież tak się starał, żeby historię o wietrze i drganiach przenoszonych z drogi wojewódzkiej podać burmistrzowi Ligęzie na tacy, żeby ten „wciskał potem kity” radnym i mieszkańcom gminy Bobowa, ukrywając prawdziwe przyczyny „katastrofki” budowlanej w Wilczyskach. Bo wiatr był, ale… zwykłym donosicielem. Przyleciał i obnażył zaniechania, głupotę i nieprawidłowości inwestycji pt. „ogrodzenie przed ZS-P w Wilczyskach”.

Oto tylko cztery cytaty z ekspertyzy inż. Wacława Porębskiego – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/08/ogrodzenie-w-wilczyskach-i-ekspertyza/:

„W oparciu o ocenę własną stwierdzam, że ogrodzenie zostało wykonane niezgodnie z normą dotycząca stref przemarzania gruntów (…)

albo

„Po odkrywce stwierdzam, że fundament posadowiono na głębokości 45-50 cm i szerokości 30-40 cm. Wykonano go jako betonowy. Brak widocznego zbrojenia”(…)

albo

„Część słupków (11,7%) nie spełnia wymogów z zakresie stateczności konstrukcji”(…)

albo

„Demontaż słupków, w których stwierdzono brak stateczności. (…) w przypadku braku zbrojenia należy w fundamencie wywiercić 4 otwory (…)”

Jak widać burmistrz Wacław Ligęza, 30 września 2019 roku, nie zaprzątał sobie i radnym głowy takimi „duperelami”, jak powyżej zasygnalizowane przez inż. Porębskiego, tj. wadliwym projektem, brakiem zbrojenia, czy niezgodnym z normą budowlaną wykonawstwem. Burmistrz Wacław Ligęza nic nie mówi, że te wady ukrywano przez wiele lat, bo zostały obnażone już w 2012 roku – a jakże – przez wiatr. Może dlatego burmistrzowi Wacławowi Ligęzie tylko wiatr szumi w głowie i to tak szumi, że te szumy oferuje radnym i mieszkańcom gminy Bobowa z uporem godnym lepszej sprawy. Mało tego, wprowadza do opowiadanej legendy elementy spiskowe, gdy snuje brednie, że prawdopodobnie wiatr miał nawet wspólnika, który razem z wiatrem to ogrodzenie przewracał. Panie burmistrzu, a skąd takie przypuszczenia? Może należało je zgłosić do prokuratury?

Burmistrzowi Wacławowi Ligęzie zostały postawione w materiałach prasowych, w sprawie „katastrofalnego ogrodzenia”, liczne zarzuty, także w kontekście odpowiedzialności karnej za niedopełnienie obowiązków służbowych, poświadczenia nieprawdy i działanie na szkodę wspólnoty samorządowej. Burmistrzowi został postawiony zarzut, że ukrywał przed mieszkańcami, rodzicami i dziećmi zagrażające, głównie dzieciom, niebezpieczeństwo. Burmistrz Wacław Ligęza nie nadesłał żadnego sprostowania do mojej redakcji w sprawie tych zarzutów. Burmistrz Wacław Ligęza nie raczył przedstawić na łamach portalu „Gorlice i Okolice” żadnych wyjaśnień. W tym stanie rzeczy wystąpienie burmistrza Wacława Ligęzy, przed radnymi gminy Bobowa, to zwykła, ohydna blaga!!! Burmistrz Wacław Ligęza woli „tańczyć z wiatrami” przed radnymi gminy Bobowa niż stanąć oko w oko z mieszkańcami własnej gminy a Czytelnikami portalu „Gorlice i Okolice”. Żałosne! Pewnie mu się wydaje, że ten portal czytają tylko „niektóre osoby”, tj. Maciej Rysiewicz i komentator „wma”.

Burmistrz Wacław Ligęza bagatelizuje zagrożenie (cytuje: I to jest obraz właśnie tej niesamowitej katastrofy kreowanej przez niektóre osoby, które nie mają żadnych innych argumentów (…) , chociaż nawet inż. Wacław Porębski, który tak się starał, itd. itp., napisał w ekspertyzie:

„Przy silnych wiatrach ogrodzenie zagraża bezpieczeństwu przebywających blisko ogrodzenia (plac zabaw, siłownia zewnętrzna)”.

Te „niektóre osoby”, to oczywiście m. in. Maciej Rysiewicz, ale nie tylko. To przecież także na pewno komentator „wma” I co do tego nie ma chyba najmniejszych wątpliwości. I burmistrz Wacław Ligęza stwierdza, że te „niektóre osoby” „nie mają żadnych innych argumentów”. Czytać pan nie potrafi panie burmistrzu, czy popadł pan w szaleństwo? Nie, ani jedno, ani drugie. Powód jest tylko jeden. Burmistrz Wacław Ligęza łże jak najęty, ukrywa informacje dokumentalne i bredzi tylko o wietrze, który wybrał sobie Wilczyska na ofiarę i dmie z Moronia ino dudni i świszcze. Przepraszam zapomniałem. Przecież burmistrz Wacław Ligęza, gdy wydawał 177 tysięcy 832 zł – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/budowa-ogrodzenia-przed-szkola-w-wilczyskach-kosztowala-nie-mniej-niz-177-832-zlote-to-wazna-wiadomosc-dla-waclawa-ligezy-tomasza-taraska-marii-gucwy-barylak-wieslawa-taraska-barbary-wlodarz-i-wl/, na ogrodzenie w Wilczyskach, to nie miał oczywiście zielonego pojęcia, że wieją wiatry a drogą jeżdżą auta i drgania są tak wielkie, że fundamenty będą sypać się w oka mgnieniu. Poziom bredni, przekłamań, matactw i dezinformacji zaprezentowany 30 września 2019 roku przez burmistrza Wacława Ligęzę przekroczył 10 w skali Beauforta. Podaję w tej skali, bo, jak rozumiem, włodarz z Bobowej chciał rozmawiać wyłącznie o wiatrach!

Jak zauważyli Czytelnicy burmistrz Wacław Ligęza, siedząc przed radnymi gminy Bobowa w dniu 30 września 2019 roku, od wątków „katastrofalnego ogrodzenia” gładko przeszedł do katastrofy budowlanej w Jeżowie. Rozczulił mnie fragment, w którym padły słowa:

(…) też chcę tutaj oświadczyć nie tak jak często się ktoś posługuje kłamstwami,  że Gmina czy podatnicy będą ponosili nie wiadomo jakie koszty, bo nie będzie ani jednej złotówki kosztów ani jednej tak mówiłem od samego początku (…)

Od samego początku – zob. https://gorliceiokolice.eu/2018/06/katastrofa-budowlana-w-jezowie-wielowatkowa-kompromitacja-w-radiu-rdn-nowy-sacz-w-audycji-slowo-za-slowo-z-burmistrzem-waclawem-ligeza-rozmawiala-alicja-stolarczyk/, panie burmistrzu Ligęza, to pan mówił w radiu RDN Nowy Sącz tak:

 „Natomiast mimo że nie wygląda to najładniej, najciekawiej dlatego też podjąłem tutaj interwencję i mam nadzieję, że ten spór, bo w tej chwili to jest kwestia sporu kto powinien wykonać naprawę tutaj właśnie tego zabezpieczenia tej skarpy przy przystanku, czy wykonawca w ramach jak gdyby tutaj rękojmi czy jednak trzeba będzie wyasygnować jakieś kwoty i wykonać może to z materiału jeszcze lepszego…”.

Alicja Stolarczyk (dziennikarka RDN – przyp. M.R.) pyta:

„A jeśli wyasygnować kwoty to przez Urząd Marszałkowski i Urząd Gminy skoro…”.

Wacław Ligęza odpowiada tak:

„To znaczy tu będziemy rozmawiać ponieważ administratorem drogi jest Zarząd Dróg Wojewódzkich, ale jeśli będzie oczywiście potrzeba i tutaj ta kwota byłaby wyższa, to nie odcinamy się oczywiście od tego, żeby jak najszybciej to zrobić, załatwić sprawę, bo tak podchodzimy do wszystkich kwestii…”.

Kłamczuszek z pana, panie burmistrzu, ej, kłamczuszek! Najpierw chciał się pan z budżetu Gminy dokładać do remontu, żeby jak najszybciej to zrobić, a teraz pan wymyśla „fake-newsa”, że to jakiś „ktoś” szermuje kłamstwami na ten temat. Tym „ktosiem”, to był pan, we własnej osobie! „Ktoś”, czyli burmistrz Wacław Ligęza!

I na koniec jeszcze o jednej „nieścisłości”, którą „sprzedał” burmistrz Wacław Ligęza radnym gminy Bobowa w wiekopomnym wystąpieniu z 30 września 2019 roku. Burmistrz powiedział:

(…) wykonawca tutaj porozumiał się… yyy… z administratorem drogi i pokryje koszty i  dostawca tych płyt z wykonawcą i pokryją wszystkie koszty związane z wykonaniem z odbudową z odbudowa tego… yyy… tego  przystanku.

Według oświadczenia ZDW w Krakowie ten wykonawca, to jest firma HAŻBUD z Gorlic. Wczoraj, tj. 2 października 2019 roku, zatelefonowałem natomiast do firmy BETONBEST, która była producentem prefabrykatów zastosowanych do budowy muru oporowego przy budowie chodnika i przystanku autobusowego w Jeżowie. Sylwia Waluszek, przedstawicielka tej firmy, oświadczyła w rozmowie telefonicznej, że BETONBEST nie partycypuje w żadnych kosztach odbudowy przedmiotowego muru oporowego. I tyle, ale to już jest drobnostka. Więcej na temat katastrofy budowlanej w Jeżowie – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/katastrofa-budowlana/.

W normalnym państwie, po wystąpieniu burmistrza Wacława Ligęzy podczas sesji Rady Miejskiej w Bobowej (30.09.2019 r.), powinien spaść na niego grad pytań. Bo przecież radni gminy Bobowa mieli samorządowy obowiązek(!) zapoznawać się na bieżąco z  materiałami prasowymi na portalu „Gorlice i Okolice”, które ujawniały bezmiar łotrostwa pracowników samorządowych UM w Bobowej w sprawie afery „katastrofalnego ogrodzenia” w Wilczyskach. Zaległa jednak cisza. Nie pierwszy zresztą raz, tzw. radni milczą zamiast stanąć w obronie swoich sąsiadów, a w tym wypadku, w pierwszej kolejności dzieci ze szkoły w Wilczyskach, a w drugiej kolejności, finansów publicznych. To milczenie, to smutny i przerażający widok. Z obowiązku przyglądam się tym gorszącym wydarzeniom i zadaje sobie za każdym razem pytanie, ile trzeba mieć pogardy, już nie tylko do wyborców, ale do samego siebie, żeby tak milczeć, gdy pomyje kłamstwa zalewają tę gminę coraz większymi strumieniami.

Oglądając transmisję z sesji Rady Miejskiej z 30 września 2019 roku miałem iskrę nadziei, że radna Anna Wiejaczka, bo to jest jej pierwsza kadencja w Radzie Miejskiej, spróbuje stanąć w prawdzie, a może ocalić choć cząstkę tej prawdy od sponiewierania i bronić tę prawdę przed ostatecznym podeptaniem.  Niestety, także i radna Anna Wiejaczka postanowiła przyjąć w milczeniu strumień kłamliwych pomyj, który zaserwował zgromadzonym i widzom burmistrz Wacław Ligęza. To jest jednak temat już na kolejne opowiadanie! Cdn.

Od redakcji! Na zdjęciu burmistrz Wacław Ligęza: uśmiechnięty i z niewinnym wyrazem twarzy. Spodobała mi się zwłaszcza ta niewinność, którą fotograf uchwycił na zdjęciu w wyrazie twarzy bobowskiego włodarza i uznałem, że ta „niewinność” symbolicznie wzmacnia przesłanie dzisiejszego felietonu. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.dts24.pl/bobowa-komitet-pis-z-najgorszym-wynikiem-burmistrz-bez-zmian/, chociaż pochodzi z archiwum UM w Bobowej. Źródło foto: www.google.pl, zdjęcie wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Prawo cytatu Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

(Odwiedzono 34 razy, 1 wizyt dzisiaj)

7 thoughts on “O festiwalu łgarstw burmistrza Wacława Ligęzy

  1. Ogrodzenie przed przedszkolem i szkołą w Wilczyskach się rozsypuje i przewraca z trzech powodów:

    1) wadliwego projektu (za który Wacław Ligęza zapłacił pieniędzmi gminnego podatnika),

    2) na wady projektowe nałożyły się błędy po stronie wykonawcy (firma Masters S. A., kierownik budowy G. Froncek), błędy te można też nazwać sabotażem (żeby już pozostać przy terminologii użytej przez Wacława Ligęzę na poprzedniej sesji RM),

    3) braku nadzoru ze strony inwestora (niejaki Klag, którego Wacław Ligęza ustanowił inspektorem nadzoru inwestorskiego – i któremu zapłacił pieniędzmi gminnego podatnika – jest zwykłym oszustem).

    Ten straszny, niedobry wiatr, na który Wacław Ligęza tak pomstuje – i z którym zamierza walczyć za pomocą „monitoringu” (kolejne pieniądze ukradzione gminnemu podatnikowi i wyrzucone w błoto) – jest kwestią wtórną. Prawidłowo zaprojektowane (z uwzględnieniem normy PN-EN 1991-1-4:2008 lub PN-77/B-02011/Az1:2009) i prawidłowo wykonane ogrodzenie nie przewraca się od wiatru (nawet jak wieje z Moronia – albo w głowie Wacława Ligęzy).

    Wacław Ligęza opowiada, że

    „(…) te 8 słupków, które zostały na skutek różnych tam oddziaływań właśnie atmosferycznych uszkodzone i zostaną odbudowane ponieważ stało się to podczas wichury (…) czynię tutaj starania, żeby uzyskać na tę okoliczność odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia … yyy … natomiast jeżeli tych środków nie wystarczy, to pozostałą kwotę oczywiście trzeba dołożyć z budżetu … yyy … trzeba dołożyć z budżetu gminy”.

    „(…) z budżetu gminy” – czyli z kieszeni gminnego podatnika, a więc także z mojej kieszeni. Nie mam żadnej ochoty płacić za nieudolność Wacława Ligęzy (chodzi mi tutaj o sławetną „komisję”, którą tenże Ligęza powołał pismem nr RIiGK 6743.86.2012 i która pojawiła się w Wilczyskach 2 lipca 2012 roku).

    Wacław Ligęza opowiada o „odszkodowaniu z tytułu ubezpieczenia”. Nie jestem właścicielem firmy ubezpieczeniowej, ale na miejscu ubezpieczyciela uważnie przeczytałbym umowę i sprawdziłbym, czy obejmuje ona ubezpieczenie ogrodzenia, które zostało wykonane niezgodnie z tzw. sztuką budowlaną (projekt, w którym nie uwzględniono obciążenia wiatrem, nieprawidłowe posadowienie, brak zbrojenia fundamentu i słupków).

  2. A te „dranki” (?), o których Wacław Ligęza (bardzo dobry gospodarz!) opowiada, że „zostaną wykorzystane do, do ewentualnie do wbudowania ich w innym miejscu” niech sobie bardzo dobry gospodarz zabierze i ogrodzi nimi własną chałupę.

    1. „Bardzo dobry gospodarz” bardzo oszczędny jest. Dba o majątek publiczny. „Dranki” zakonserwuje i wykorzysta, żeby podatnik nie ucierpiał. „Jakie to szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszło…”, tak śpiewała chyba jakaś radna, a wszyscy radni jej wtórowali…

  3. Zwróciłem uwagę na ten fragment legendy nt. ogrodzenia przedszkola i szkoły w Wilczyskach, którą bobowski „bardzo dobry gospodarz” opowiedział swoim wielbicielom i wyznawcom, zebranym w „KWW Wacława Ligęzy” (oraz wielbicielom i wyznawcom niezrzeszonym):

    „Chciałbym też poinformować panie i panów radnych o… ja to mówiłem już na zebraniu i w Wilczyskach i w innych miejscach na temat tego ogrodzenia przy szkole podstawowej, które zostało uszkodzone (…) w 2010 w 2011 wybudowaliśmy w ramach tego takiego bardzo dobrego programu (…) zestaw boisk przy szkołach wszystkich z placami zabaw z budową, czy remontem raczej ogrodzeń (…) i te boiska wszystkie pięknie funkcjonują i te ogrodzenia również się wszystkie dobrze sprawują oprócz tego jednego odcinka, które narażone jest na właśnie na oddziaływanie tych czynników atmosferycznych. Długość tego ogrodzenia w ramach tego jednego projektu to było 1763 metry. Koszt tego ogrodzenia to był 756 tysięcy 313 złotych, ale to było dosyć wysokie dofinansowanie chyba około 70 albo 75 procent (…). Ilość słupków, które było wbudowane wtedy, to jest 703, ilość bram 7, ilość furtek 12 i teraz na skutek tych czynników atmosferycznych zostało uszkodzone 8 słupków. (…) ale jak popatrzymy na to jaki to stanowi procent, to jest 1 i 27 setnych procenta słupków w stosunku do słupków, które funkcjonują 9 lat i nic się z nimi nie dzieje”.

    https://www.youtube.com/watch?v=FmB9y_Q_8mc

    Jak ta legenda, wyprodukowana przez Wacława Ligęzę, ma się do rzeczywistości?

    Sprawdźmy po kolei.

    1) Skąd Wacław Ligęza wziął te 1763 metry? Odpowiedź jest prosta: te 1763 metry to jest produkt bujnej wyobraźni Wacława Ligęzy.

    Ogrodzenie przedszkola i szkoły w Wilczyskach składa się z dwóch części – wg opisu projektanta jest to „ogrodzenie frontowe”, czyli „słupki betonowe z panelami z listw drewnianych” oraz „ogrodzenie terenu z siatki na słupkach stalowych”.

    Problem oczywiście nie dotyczy ogrodzenia z siatki na słupkach stalowych – dotyczy rozsypującego się ogrodzenia frontowego (tzn. ogrodzenia wzdłuż drogi). Ogrodzenie to ma długość ok. 200 metrów. Nawet gdyby do tego doliczyć resztę ogrodzenia (siatka na słupkach stalowych), to otrzymamy ok. 600 metrów. Wacław Ligęza doliczył do tego ponad kilometr – prawdopodobnie dodał (nie wiem, czy dokładnie) długość ogrodzenia w Stróżnej, Siedliskach, Sędziszowej, Jankowej i Brzanie. Te ogrodzenia z rozsypującym się i przewracającym ogrodzeniem przed przedszkolem i szkołą w Wilczyskach nie mają nic wspólnego.

    2) Skąd Wacław Ligęza wziął te 756 tysięcy 313 złotych? Odpowiedź jest prosta: te 756 tysięcy 313 złotych to jest produkt bujnej wyobraźni Wacława Ligęzy.

    Kosztorys (nazwany „kosztorysem powykonawczym”) dotyczący „przebudowy i modernizacji ogólnodostępnej (…) infrastruktury sportowo-rekreacyjnej” przy przedszkolu i szkole w Wilczyskach opiewa na 950 523 złote i 94 grosze (kosztorys opracował G. Froncek z Firmy Masters S. A. a zatwierdził J. Klag), kosztorys ten jest dostępny tutaj:

    http://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/09/odpowiedz_plot_dot_wniosku-z-27-03-2019.pdf

    Kosztorys ten obejmuje wszystkie roboty wykonane przy przedszkolu i szkole w Wilczyskach, nie tylko ogrodzenie.

    3) Wacław Ligęza bredzi: „(…) słupków, które było wbudowane wtedy (…) jest 703 (…)”.

    Część frontowa ogrodzenia w Wilczyskach składa się z 60 słupków. Słupki te policzył inż. Porębski, autor ekspertyzy. Na str. 10 tejże ekspertyzy czytamy (pisownia oryginalna):

    „Po sprawdzeniu wszystkich słupków stwierdzam, że na ogólna ilość 60 szt. 11,7% jest niestabilna”.

    4) Wacław Ligęza bredzi dalej: „(…) ilość bram 7, ilość furtek 12 (…)”.

    Każdy może sprawdzić (np. w projekcie autorstwa Barbary Michniewicz – albo w terenie), że w części frontowej (słupki betonowe z panelami z listw drewnianych) są dwie bramy wjazdowe przesuwne i jedna bramka, dodatkowo w ogrodzeniu z siatki na słupkach stalowych jest jedna bramka stalowa.

    Te 7 bram i 12 „furtek” to jest produkt bujnej wyobraźni Wacława Ligęzy (może doliczył tutaj bramy i „furtki” w Stróżnej, Siedliskach, Sędziszowej, Jankowej i Brzanie?).

    4) Wacław Ligęza bredzi dalej: „(…) i teraz na skutek tych czynników atmosferycznych zostało uszkodzone 8 słupków. (…) ale jak popatrzymy na to jaki to stanowi procent, to jest 1 i 27 setnych procenta słupków w stosunku do słupków, które funkcjonują 9 lat i nic się z nimi nie dzieje”.

    Nawet jeśli przyjmiemy, że tych słupków było 703 (a nie 60) to 8 podzielone przez 703 daje (w zaokrągleniu do czterech miejsc po przecinku) 0,0114 – nie 0,0127 (jak wyliczył wybitny matematyk Wacław Ligęza) – ale to oczywiście jest szczegół w całej lawinie bredni wyprodukowanych przez mitomana Wacława Ligęzę.

    A te 8 słupków nie zostało „uszkodzone” „na skutek tych czynników atmosferycznych”, tylko uległo nieuniknionej degradacji na skutek błędu projektanta i na skutek sabotażu (terminologia zastosowana przez Wacława Ligęzę na przedostatniej sesji RM) kierownika budowy (Froncek) i inspektora nadzoru inwestorskiego (Klag). A pozostałe słupki, „które funkcjonują 9 lat” i rzekomo „nic się z nimi nie dzieje” również nie są prawidłowo posadowione i nie są zazbrojone – stąd kosztowna wymiana dotychczasowych drewnianych paneli ogrodzeniowych na panele ze stalową siatką (w ten sposób inż. Porębski próbuje zapewnić stateczność rozsypującego się ogrodzenia)

    Jaki z tego wniosek? Wniosek może być tylko jeden: Wacław Ligęza już dawno utracił kontakt z rzeczywistością. Problem w tym, że na sesjach RM może wygłosić dowolną brednię – a i tak nikt z zebranych wielbicieli i wyznawców go nie sprawdzi, ani o nic nie zapyta. Zebrani wielbiciele i wyznawcy pogrążają się w „szczęściu”:

    „Radna Pani Teresa Magiera podkreśliła, że mamy ogromne szczęście, że mamy takiego Burmistrza” (protokół z sesji RM w Bobowej z 17 czerwca br.).

    1. Wyjaśnienie (dla zainteresowanych), dlaczego w poprzednim moim komentarzu pojawił się rzeczownik „legenda” oraz rzeczownik „mitoman”.

      Legenda to jest opowiadanie, w którym ziarno prawdy jest grubo opakowane mitem. W historyjce, którą Wacław Ligęza opowiedział pogrążonym w „szczęściu” wielbicielom i wyznawcom tym ziarnem jest ogrodzenie przedszkola i szkoły w Wilczyskach (które to ogrodzenie w rzeczy samej istnieje), cała reszta to są dodatki, to jest ad hoc wymyślony mit – stąd rzeczownik mitoman. Wacław Ligęza na początku obłudnie deklaruje:

      „Chciałbym też poinformować panie i panów radnych o …”.

      Wacław Ligęza „panie i panów radnych” (czytaj: wielbicieli i wyznawców) o niczym nie informuje – on to towarzystwo dezinformuje.

      Wacław Ligęza wyobraża sobie, że wielokrotne opowiadanie tej samej legendy czyni z niej prawdę:

      „(…) ja to mówiłem już na zebraniu i w Wilczyskach i w innych miejscach na temat tego ogrodzenia przy szkole podstawowej, które zostało uszkodzone (…)”.

  4. Wg projektu opracowanego przez B. Michniewicz osiowy rozstaw słupków wykonanych z prefabrykowanych bloczków miał wynosić 2,9 metra, przęsła mocowane do tych słupków miały być wypełnione drewnianymi listwami. Na stronie 6 „ekspertyzy” opracowanej na obstalunek Wacława Ligęzy przez inż. Porębskiego czytamy:

    „Stan istniejący

    (…)

    Odległość pomiędzy słupkami wynosi w osi 315 cm”.

    http://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/08/ogrodzenie-wilczyska_dokumenty-strony-13-18.pdf

    Niby „tylko” 25 cm więcej niż w projekcie – ale co to de facto oznacza? A to, że niejaki Froncek (kierownik budowy z firmy Masters S. A.) wykonał ogrodzenie wg własnego widzimisię (na pewno nie według projektu!), a inwestorski nadzór nad zleconymi robotami był fikcją (inwestorem był gmina Bobowa, gminę reprezentował „bardzo dobry gospodarz” Wacław Ligęza). Wacław Ligęza opowiada teraz na sesji RM o niedobrym wietrze z Moronia, a zebrani wielbiciele i wyznawcy z „KWW Wacława Ligęzy” słuchają tego z otwartą gębą. Nikt nie odważy się zapytać (ani nawet pomyśleć), czy przyczyną rozsypywania się ogrodzenia nie jest przypadkiem to, że nie został wykonany zgodnie z projektem (chodzi tutaj przede wszystkim o nieprawidłowe posadowienie i brak zbrojenia).

    Przy okazji ciekawostka nt. „ekspertyzy”, którą na obstalunek bobowskiego „bardzo dobrego gospodarza” wyprodukował inż. Porębski. Na str. 6 Porębski pisze, że „odległość pomiędzy słupkami wynosi w osi 315 cm”, a na str. 16 (z obliczeniami statycznymi) podaje na rysunku 3,19 metra. To jest oczywiście szczegół, ale widać, że Porębskiemu, który drapnął gminnego podatnika na pięć tysięcy złotych nie chciało się nawet przeczytać i sprawdzić własnego tekstu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *