
Pisałem o tym wczoraj – 3,3 mln złotych z NFZ na zabijanie dzieci, ale postanowiłem rozwinąć ten temat. Dla przypomnienia; Narodowy Fundusz Zdrowia wydał w 2025 r. 3,3 mln zł na aborcje. Za tę kwotę zabito w szpitalach 851 dzieci. Rachunek jest prosty; za zabicie jednego dziecka NFZ zapłacił średnio 3900 zł. Najwięcej aborcji wykonano w województwach: mazowieckim – 244 dzieci, dolnośląskim – 134, śląskim – 81, łódzkim – 80, wielkopolskim – 78. Śmiertelny bilans w pozostałych województwach wygląda następująco: małopolskie – 43, pomorskie – 41, kujawsko-pomorskie – 26, zachodniopomorskie – 25, warmińsko-mazurskie – 24, lubelskie – 18, opolskie – 16, lubuskie – 13, świętokrzyskie – 13, podlaskie – 12, podkarpackie – 5.
Kaja Godek, przewodnicząca Fundacji Życie i Rodzina, która udostępniła mi powyższe dane napisała: „Nie ma dziś w Polsce województwa, które byłoby całkowicie bezpieczne dla poczętych dzieci”. Skala aborcyjnego barbarzyństwa w III RP jest porażająca.
Ruchy pro-life , takie jak Fundacja Życie i Rodzina, stanowią dzisiaj w Polsce margines. Niedofinansowane i bardzo często wręcz prześladowane przez władze publiczne odbijają się także od ściany milczenia a nawet lekceważenia, którą zbudowało wokół mordowania dzieci nienarodzonych otumanione propagandą proaborcyjną społeczeństwo. Na scenie politycznej tylko Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna głosi niezłomne stanowisko antyaborcyjne.
Wystąpienia hierarchów Kościoła katolickiego, jak ostatnio podczas Zlotu Gwiaździstego tysięcy motocyklistów na Jasnej Górze (w kwietniu 2026 r.), gdy abp Marek Jędraszewski w homilii potępił aborcję, nazywając ją elementem cywilizacji śmierci, należą do rzadkości. Konferencja Episkopatu Polski zajmuje się głownie tzw. dialogiem z judaizmem, nawołuje do „modłów” w synagogach i głosem kardynałów Konrada Krajewskiego i Grzegorza Rysia afirmuje w Kościele gorszące postawy środowiska LGBT.
W tym czasie jesteśmy w Polsce świadkami katastrofy demograficznej. Według danych GUS, na koniec I kwartału 2026 roku liczba ludności Polski wynosiła ok. 37,28 mln, co oznacza spadek o 155 tys. w ciągu tylko jednego roku. Liczby aż wyją z przerażenia. W 2010 roku przyszło na świat 413 tys. Polaków. Wystarczyło jednak raptem 15 lat i liczba urodzeń spadła w 2025 roku do 238 tys. Już pierwsza z podanych liczb powinna spowodować, że dzwon Zygmunta na Wawelu zacznie bić na trwogę. Przypomnę, że w niewyobrażalnej biedzie II RP co roku rodziło się ok. 1 mln dzieci a w latach 1923, 1924, 1925 i 1929 liczba urodzeń przekraczała milion.
W katastrofę demograficzną zdrajcy z rządów warszawskich (POPiS/KOPiS plus przystawki) wchodzą jak w masło. Trwa likwidacja oddziałów położniczych. Z 406 „porodówek” działających w 2010 roku pod koniec 2025 roku ostało się 300. I to nie koniec, bo tylko w styczniu 2026 roku zamknięto kolejnych 18 oddziałów położniczych.
„Ministerstwo choroby i nagłej śmierci”, jak nazwano w czasach plandemii C-19 resort „zdrowia” wprowadza alternatywę, tj. porody w „punktach położniczych” przy SOR-ach, tłumacząc się wysokimi kosztami utrzymania oddziałów położniczych (ale koszty utrzymania banderowskiej krainy U i Ukraińców nie są oczywiście problemem). Można bez obawy o nadużycie napisać, że dla kobiet perspektywa rodzenia w „punkcie położniczym” nie będzie stanowiła szczególnej zachęty do podjęcia decyzji o macierzyństwie.
Zresztą zniechęcanie do posiadania dzieci trwa 24 godziny na dobę także w łże-mediach III RP dlatego liczba kotów i psów (16 mln) już dawno pobiła na głowę liczbę dzieci (7 mln) w polskich rodzinach. Za wyrafinowane mordy na dzieciach nienarodzonych można zostać (na przykład) nominowanym do tytułu „Człowieka Roku” „Gazety Wyborczej” (vide Gizela „Mengele” Jagielska – zob. https://ordoiuris.pl/komentarz/aborterka-gizela-jagielska-czlowiekiem-roku-absurdow-gazety-wyborczej-ciag-dalszy/).
Cywilizacja śmierci już na dobre zagościła w III RP.
Od redakcji! Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZC/echo202036-pro.



Ta wiadomość mrozi krew w żyłach. Cywilizacja śmierci w natarciu!
Źródło – https://x.com/i/status/2057053733708845454.
„Eugenika na nowym poziomie!
Aborcyjny Dream Team pomógł zabić jedno z bliźniąt, bo para nie planowała dwójki. Nawet aborcjoniści mają mieszane uczucia❗
Justyna Wydrzyńska z Aborcyjnego Dream Teamu poinformowała na Instagramie, że pomogła parze uzyskać dostęp do selektywnej aborcji ciąży bliźniaczej. Powód? Para nie planowała dwójki dzieci. Żadnych wskazań medycznych — żadnych wad płodu, żadnego zagrożenia dla zdrowia matki. Chłodna praktyka eugeniczna.
Procedura polega na podaniu zastrzyku z chlorku potasu w serce jednego z płodów. Drugie dziecko pozostaje w łonie matki.
Nawet sama czeska klinika, do której często jeżdżą Polki na aborcje, odmówiła rozmowy o takim zabiegu. „W Czechach nie wykonuje się redukcji ciąży mnogiej, jeśli nie ma wad” — powiedziała lekarz ginekolożka na czacie kliniki. Wskazała Holandię jako jedyne realne miejsce w Europie.
Aborcja od dawna była przedstawiana jako trudna decyzja wynikająca z dramatycznych okoliczności — gwałtu, choroby, zagrożenia życia. Aborcyjny Dream Team otwarcie i z dumą ogłasza, że pomógł w zabiegu, którego jedynym powodem było to, że para nie chciała, by ich dziecko miało rodzeństwo.
To jest logiczny koniec drogi, którą zaczyna się od „prawa do wyboru”. Gdy wybór staje się absolutny — można wybrać, które z dzieci przeżyje. Na podstawie płci. Kolejności. Wygody. To ma swoją historyczną nazwę: eugenika.
Pomimo zbrodni, których dokonują działaczki Aborcyjnego Dream Teamu, ich działalność pozostaje legalna, aborcjonsitki wciąż przebywają na wolności a w Warszawie mają nawet pseudoklinikę aborcyjną.
Konfederacja stoi zawsze za życiem!”.