
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Ilustracja tytułowa została wykonana przez SI/AI (na polecenie Autorki).
xxx
Naiwnością jest sądzić, że parodia prawa wyborczego w Gorlicach to odosobniony incydent, lokalna anomalia czy urzędnicze przeoczenie. Przypadek radnych Krzysztofa Jędrzejowskiego oraz Marcina Schindlera to zaledwie ogniwa systemowego łańcucha bezprawia w całej Polsce. W dzisiejszej Rzeczypospolitej to nie prawo określa reguły gry demokratycznej. Reguły te dyktuje mityczna „mobilność społeczna” – nowe, uniwersalne wytłumaczenie dla politycznego oszustwa.
KOMPROMITUJĄCY TEKST DZIENNIKARZA „GAZETY PRAWNEJ”
Gdy ogólnopolski periodyk branżowy „Gazeta Prawna” publikuje artykuł pod znamiennym tytułem „Radny posiadający domek pod miastem to wciąż radny”, mamy do czynienia z potężną próbą dorobienia ideologii do ewidentnego łamania Kodeksu wyborczego. Autorzy takich tekstów dają jasny sygnał: jeśli dojeżdżasz do pracy, to tu twoje „centrum życiowe” może być wszędzie i nigdzie zarazem. Użycie protekcjonalnego zdrobnienia „domek” ma jeden cel – zbagatelizować fakt, że radny de facto okrada lokalną społeczność z prawa do autentycznej reprezentacji. Ta publicystyczna narracja to gotowa tarcza ochronna dla kasty ludzi nietykalnych.
OD KRAKOWA PO GORLICE: SPRAWDZONA BEZKARNOŚĆ
A że są nietykalni, udowadniają przykłady z całej Polski. Gorlice powielają sprawdzony wzorzec bezkarności z największych metropolii. Przyjrzyjmy się Krakowowi. Tamtejsza afera wokół radnego Bartłomieja Kocurka pokazała, że nawet twarde dowody nie są w stanie naruszyć układu. Mieszkańcy wynajęli prywatnych detektywów, którzy przygotowali porażający, 80-stronicowy raport. Nagrania, zdjęcia i filmy czarno na białym dowodziły, że prawdziwym domem radnego jest Baranówka w sąsiedniej gminie, skąd codziennie rano wyjeżdżał i gdzie wieczorem wracał z zakupami. I co? I nic. System zignorował dowody, radny w radzie zasiada, a partyjna machina rozmyła odpowiedzialność. Skoro w Krakowie można zignorować raport detektywistyczny, to dlaczego w Gorlicach miano by przejmować się faktami?
PRAWDA W DOKUMENTACH, KŁAMSTWO W DEKLARACJIW Gorlicach absurd sięga jednak zenitu. Tutaj nikt nawet nie musiał zatrudniać detektywów, bo wszystko było czarno na białym w oficjalnych dokumentach urzędowych. Krzysztof Jędrzejowski przez lata w swoich oświadczeniach majątkowych i zeznaniach podatkowych PIT podawał całkowitą prawdę – adres w Moszczenicy. Prawda była jawna. Fałszem i kłamstwem wyborczym było wyłącznie jego oświadczenie o zgodzie na kandydowanie do Rady Miasta Gorlice, gdzie wpisał gorlicki adres znajomych, by wyłudzić bierne prawo wyborcze. Przez całą kadencję nikt z osób odpowiedzialnych za kontrolę nie zareagował na to, że radny oficjalnie deklaruje mieszkanie poza miastem! Przewodniczący Rady Miasta Robert Ryndak, związany ustawą o samorządzie gminnym, miał bezwzględny obowiązek zawiadomić w tej sprawie CBA – nie zrobił tego. Milczeli burmistrz Kukla, sekretarz miasta i urzędnik gorlickiej skarbówki oddelegowany do kontroli oświadczeń.
HOTEL A MOŻE NAMIOT JAKO CENTRUM ŻYCIOWE
Tożsamy mechanizm zastosował Marcin Schindler. Jako nauczyciel w szkole podległej miastu, co za tym idzie cała dokumentacja kadrowo-płacowa i podatkowa, wskazująca na centrum życiowe w Kobylance, była dostępna do weryfikacji biernego prawa wyborczego w wydziale oświaty oraz Centrum Usług Wspólnych. Aby wystartować w wyborach samorządowych 7 kwietniu 2024 r., 2 lutego 2024 r. zameldował się u rodziców w Gorlicach. Żona i dzieci zostali w Kobylance, gdzie po pracy wracał. Zarówno Jędrzejowski, jak i Schindler w niejawnych częściach oświadczeń majątkowych nie wykazywali żadnej nieruchomości na terenie Gorlic. Nasuwa się proste pytanie: w hotelu spali czy namioty rozbijali? Jak można uznać legalność mandatu ludzi, którzy w świetle oficjalnych dokumentów nie posiadają w mieście żadnego lokalu?
PAJĘCZYNA POWIĄZAŃ I KURIOZALNE WYROKI
Mimo tak oczywistych dowodów, Sąd Apelacyjny w Krakowie wolał schować się za nieaktualną interpretacją art. 22 Kodeksu wyborczego i rzucić tezę, że „jak kogoś znasz, to wiesz, gdzie mieszka”. Ta sentencja sędziowska to prawny sabotaż. Nie tylko wszystkich radnych i urzędników umieszcza na liście znających, ale też legalizuje pajęczynę rodzinno-zawodową powiązań w Gorlicach:
– burmistrz Rafał Kukla to szkolny kolega Jędrzejowskiego.
– przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Andrzej Sikora to teść Sekretarza Miasta Daniela Janeczka.
– zastępczyni Sikory, Aneta Roman, to bezpośrednia podwładna i księgowa Jędrzejowskiego w spółdzielni mieszkaniowej „Pod Lodownią”. Ta sieć sprawiła, że gdy w 2019 r. komisarz wyborczy Janusz Przepióra złożył skargę na umieszczenie osoby nieuprawnionej na liście wyborczej, sprawa została rozmyta. W 2024 r. ten sam komisarz po prostu się wyłączył, oddając sprawę w ręce teścia Sekretarza Miasta. To właśnie on napisał zażalenie do Sądu Apelacyjnego, cynicznie omijając temat centrum życiowego, a skupiając się wyłącznie na terminach proceduralnych.
KARUZELA PROKURATORSKA I URZĘDNICZY IMMUNITET
Najbardziej drastyczny jest totalny immunitet, jaki temu układowi zapewniają organy ścigania. Zawiadomienia o przestępstwach przeciwko wyborom krążą po kraju w nieskończonej karuzeli procedur. Prokuratura rejonowa ściąga oświadczenia majątkowe z BIP pozbawione części niejawnej, odmawia zabezpieczenia dokumentów finansowych i kadrowych, a jedyną przesłuchiwaną osobą w sprawie jest autorka protestu wyborczego z 2024 roku, która to oszustwo ujawniła. Wszystko zamykane jest hurtowymi odmowami wszczęcia śledztwa.
ANI KROKU W TYŁ
Lokalny układ liczy na to, że sprawa w końcu przyschnie, a mieszkańcy zapomną. Nic z tego. 23 września 2026 roku do Rady Miasta Gorlice złożony został PONOWNY formalny wniosek o podjęcie uchwał w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatów obu tych radnych, bezprawnie pełniących swoje funkcje i blokujących mandaty osobom uprawnionym. Pismo czeka na rozpatrzenie przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji. Kopie trafiły również do Wojewody Małopolskiego oraz jako materiał dowodowy bezpośrednio do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Przykład Gorlic i Krakowa bezlitośnie obnaża prawdę o współczesnej Polsce: jesteśmy krajem fasadowego prawa, w którym instytucje państwowe nie służą ochronie obywatela i prawdy, lecz są instrumentem ochrony interesów lokalnych klik. Przepisy o stałym zamieszkiwaniu istnieją już tylko na papierze. W rzeczywistości rządzi bezwzględna, polityczna zmowa milczenia, która pozwala uprzywilejowanym śmiać się w twarz wyborcom, podczas gdy sądy i prokuratury pilnują, aby ten nienaruszalny układ nigdy nie stracił władzy.
Alicja Nowak




Przecież już Pani napisałem wcześniej, że nic Panie nie zrobi. Może sobie Pani pisać te skargi ile tylko chce. Gwarantuję że pomawiani Panowie będą pełnić swoje funkcje do końca kadencji. Nic im Pani nie zrobi:)
Komentatorze „Asesor”! Coś mi się przypomniało z czasów studenckich, to zacytuję:
„Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta”.