
Od redakcji! Autorem tekstu jest komentator „wma” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/wma/. Na zdjęciu tytułowym przejmujący obraz efektów ekshumacji, kierowanych przez dr. Leona Popka, w Ostrówkach na Wołyniu w 1992 r. W dniach 29-30 sierpnia 1943 roku ludobójcy z sotni UPA Iwana Kłymczaka „Łysego” zamordowali tam i w sąsiedniej Woli Ostrowieckiej 1066 Polaków, w tym 466 dzieci do 14 lat. Podczas ekshumacji na „Trupim Polu” w Ostrówkach odkryto mogiłę kilkuset polskich kobiet i dzieci. Znaleziono wówczas wiele dziewczęcych warkoczy, zachowanych na malutkich czaszkach. „Tym ludziom kazano się kłaść na ziemię i ich zabijano. Obok kobiety leżał mały chłopiec. Strzelono jej w głowę i mózg matki ochlapał twarz syna. Ukraińcy pomyśleli, że dzieciak nie żyje” – opowiadał [po latach] archeolog Olaf Popkiewicz. Fot. AIPN. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.facebook.com/WojnawKolorze2.0/posts/uwaga-d%C5%82ugotrupie-pole81-lat-temuby%C5%82-30-sierpnia-1943-roku-przez-%C5%9Bwie%C5%BCo-z%C5%BC%C4%99te-po/948258407315041/.
xxx
Tekst niniejszy to jest uzupełnienie do tego, co napisałem tutaj:
https://gorliceiokolice.eu/2026/08/musimy-sobie-wybaczyc
Ukraińska baba wyjeżdża do Polaka (!) z czymś takim (kontekst: ekshumacja w Ostrówkach):
Ale moja babcia mówiła, że to zrobili sowieci i strybki [czyli Polacy w NKWD] (…) to na pewno nie byli miejscowi Ukraińcy (…) wy Polacy ciągle to wspominacie i obwiniacie Ukraińców (…) nie ma już sensu do tego wracać.
Bezczelna ukraińska baba robi to w wiejskim sklepie, w Borowej (ukr. Борове́), 3 km od Ostrówek, miejsca ukraińskiej zbrodni z 29 sierpnia 1943 roku (to miejsce leży tuż przy obecnej granicy Polski z krainą U).
Policzmy sobie lata, sprawdźmy i tę babę, i tę babcię. Baba ma lat 50 – co oznacza, że jej matka (jeśli żyje) ma mniej więcej lat 80, a matka jej matki (czyli kochana babcia) miałaby teraz lat 110 (wynika to z prostej konstatacji, że kobieta wydaje na świat potomstwo między 20 a 40 rokiem życia). W roku 1943 babcia miała lat 27 (wynika to z prostego rachunku), w uproszczeniu: dwadzieścia kilka lat. Jako osoba dorosła, dwudziestokilkuletnia, nie mogła nie wiedzieć, co się stało w Ostrówkach – we wsi, która sąsiaduje z Borową. Jeśli babcia rzeczywiście powiedziała wnuczce, że kilkuset Polaków („od małego do starego” – jak się chwalił bandyta Iwan Kłymczak) zabili w Ostrówkach „sowieci i strybki”, to oznacza, że kłamstwo w rodzinie tej baby ze sklepu jest genetyczne. W sierpniu i wrześniu 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej – i w ogóle w całej okolicy – nie było żadnych sowietów, Wołyń był w tym czasie okupowany przez Niemców. Do Kowla, który leży 60 km na wschód od Ostrówek, Armia Czerwona (a za nią oddziały NKWD) weszła dopiero w lipcu 1944 roku, czyli prawie rok później.
Ukrainiec na rowerze, 5 km od miejsca, gdzie kiedyś była wieś Ostrówki wyjeżdża do Polaka z takim tekstem:
A kto by tam wiedział, kto zabijał. Ukraińcy? Nie wiem. Nikt tego tak naprawdę nie wie. Jedni mówią, że sowieci, inni – że Niemcy.
Ten Ukrainiec jest nazwany „starszym panem” – zatem ile może mieć lat? Z pewnością nie 50-60 (to jeszcze nie starość), raczej 70 – lub więcej. To by oznaczało, że urodził się w latach 50. ub. wieku – co z kolei oznacza, że jego ojciec urodził się w latach 20. ub. wieku. Z tego wynika, że ojciec tego cyklisty był w roku 1943 pełnoletni, miał mniej więcej tyle lat, ile babcia baby ze sklepu w Borowej. Tatuś synkowi nie powiedział co się stało w Ostrówkach – i z Ostrówkami (że przestały istnieć, zostały rozkradzione i zrównane z ziemią)? Może był jakiś niedorobiony, może nie kontaktował rzeczywistości i nie wiedział, co się za miedzą dzieje? Nie, nie był niedorobiony, doskonale wiedział, co się za miedzą dzieje (może sam brał w tym udział). W rodzinie tego cyklisty jest ten sam gen kłamstwa, co w rodzinie baby ze sklepu.
Żydowski komediant z Krzywego Rogu zrobi teraz dla tych Ukraińców „panteon bohaterów” (czyli kolekcję bandytów z OUN i UPA) – będą tymi „bohaterami” zachwyceni!
wma
Ps.
Wieś Ostrówki (i wieś Wola Ostrowiecka) należała w II RP do powiatu lubomelskiego
– leżała tuż przy obecnej granicy między Polską a krainą U.




” Zacni ” – szanowani w dodatku – ” bogobojni ” stanowią niezwykle groźne zalążki kształtowania się nowych grup ” prymitynie ważnych ” . Opinio – twórczych w środowisku bytowania . Prawda niema znaczenia , marginalizowana , zwyczajne , bezwolne byty , są – były i będą – stanowić podstawę wierno- poddańczej masy . ” Sami swoi , a jednak obcy ” . Wykształcony – autorytet pilnie poszukiwany!!! . Podstawy ? . Pan wma – nakreślił .
„Leszek Miller: 30 sierpnia odbył się w Ostrówkach na Wołyniu pogrzeb 55 Polaków zamordowanych 30 sierpnia 1943 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci.
Po 83 latach szczątki wydobyto z dołów śmierci i złożono w ziemi. Ofiary otrzymały groby, krzyże i tablice. Zabrakło jednak informacji najważniejszej: kto je zamordował.
Na obelisku widnieje napis: „Pamięci mieszkańców Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, którzy zginęli 30 sierpnia 1943 roku. Niech spoczywają w pokoju”. Pod nim zaś: „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej”.
Nie napisano, że mieszkańcy tych miejscowości zostali zamordowani przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Nie wymieniono sprawców, chociaż są oni znani. Zbrodni dokonały: pododdział UPA dowodzony przez Iwana Kłymczaka „Łysego” oraz sotnia Iwana Zareczniuka „Worona”, wspierane przez część mieszkańców okolicznych ukraińskich wsi. W ciągu kilku godzin zamordowano w obu miejscowościach około 1050 Polaków.
Treść inskrypcji jest rezultatem polsko-ukraińskich uzgodnień między resortami kultury. Ekshumację i pochówek oddzielono od właściwego upamiętnienia. Taki był warunek Ukraińców na który strona polska ochoczo się zgodziła.
Ktoś, kto za kilkadziesiąt lat zatrzyma się przed tym obeliskiem, dowie się tylko, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej „zginęli”. Nie zostali zamordowani – „zginęli”. Nie wiadomo, czy z rąk UPA, NKWD, Einsatzgruppen, Wehrmachtu, czy może wskutek działań wojennych.
Sprawcy rozpłynęli się w gramatycznej mgle.
I właśnie o to chodzi. Polska prosi o ekshumacje, Ukraina udziela zgody, a ceną staje się przemilczenie odpowiedzialności katów. Dostajemy zgodę na odnalezienie kości, ale nie na umieszczenie nad grobem pełnej prawdy.
W filmie „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego pada następująca sentencja: „Kresowian zabito dwa razy: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie”. Na naszych oczach dokonuje się trzeci akt ich martyrologii. Najpierw odebrano im życie. Potem odmawiano im pamięci. Dziś otrzymują groby, ale z napisów usuwa się imiona i symbole morderców”.
Źródło – https://www.facebook.com/100065040457260/posts/1462902049221130/?rdid=PFFz57VdiVox0Gt2#.