
Od redakcji! Autorem tekstu jest komentator „wma” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/wma/.
xxx
Uwaga wstępna: poniższy tekst napisany jest pół żartem, pół serio – gdzie żartem, a gdzie serio, to już każdy musi zgadnąć sam.
23 czerwca 2023 roku „światowej sławy kompozytor” odebrał tytuł „honorowego obywatela” gminy B., tę oto laurkę
https://naszabobowa.pl/wp-content/uploads/2023/06/akt_2023_Preisner-1131×800.jpg
wręczyła mu ówczesna przewodnicząca rady gminy, uczyniła to w towarzystwie ówczesnego „gospodarza” (z zawodu weterynarza), tenże „gospodarz” w najczarniejszych snach się nie spodziewał, że nie minie rok, a z burmistrzowskiego stolca zepchnie go ten oto „drużba”:
https://naszabobowa.pl/wp-content/uploads/2023/06/1-25-40.jpg
https://naszabobowa.pl/wp-content/uploads/2023/06/1-25-83.jpg
Całe zamieszanie jest opisane tutaj (są też obrazki, także krótki film nt. „światowej sławy kompozytora”, wyprodukowany przez gminnych propagandystów):
16 stycznia 2026 roku „światowej sławy kompozytor” odebrał „medal za mądrość i odwagę obywatelską”. Na sali obrad rady miasta Krakowa wręczył mu go ówczesny prezydent miasta Aleksander Miszalski (nawiasem mówiąc nie wiem, dlaczego ten przedmiot nazwano „medalem”; gdyby to był medal, to Miszalski by go przypiął do marynarki „światowej sławy kompozytora” – albo zawiesił mu go na sznurku na szyi)
https://plikimpi.krakow.pl/pliki/591519/20.jpg
– nie minęło pół roku i tenże Miszalski został przez mieszkańców Krakowa usunięty z urzędu.
Jaki wniosek z tych dwóch przypadków? A taki: prezydencie, burmistrzu, wójcie (nawet sołtysie!), uważaj na „światowej sławy kompozytora”, gość przynosi pecha, wejdziesz z gościem w interakcję – niechybnie wylecisz z (intratnej) posady!
A teraz takie pytanie: w jaki to sposób „kompozytor światowej sławy” okazał „mądrość” i „odwagę obywatelską”, cóż takiego uczynił, że bliżej nieznane „jury” obdarzyło go „medalem”? Zobaczmy tutaj:
Dowiadujemy się, że „medal” przyznano „za mądrość, która nie ucieka w komfort milczenia, i za odwagę obywatelską, która potrafi być cicha, ale nigdy nie jest obojętna”.
Z tego by wynikało, że pan kompozytor objawia swoją mądrość przez to, że mówi („nie ucieka w komfort milczenia”!).
No to zobaczmy, co pan kompozytor napisał po pierwszej turze wyborów prezydenckich (maj zeszłego roku):
„Moi Drodzy Polacy, przeczytałem wyniki wyborów w I turze. Przerażające, jak Polska brunatnieje. Przerażające, jak nie umiemy oddzielać dobra od zła. Czy mamy blendę na oczach? Nie widzimy, jak Polska się zmienia? Nie widzicie, jak żyjecie? Popatrzcie na swoje domy, na domy sąsiadów. Popatrzcie na szkoły, szpitale, drogi, boiska… Czy nie zauważyliście, że dzięki naszej ciężkiej pracy i dzięki Unii Europejskiej Polska z drewnianej zmieniła się w Polskę murowaną? Już nikt nie pamięta, że aby podróżować po Europie, trzeba było mieć paszport i wizy, że większość Polaków za granicą pracowała na czarno. Z jednej strony korzystacie z atrybutów wolności, a z drugiej strony głosujecie na ludzi, którzy chcą nam tę wolność odebrać. To jest hipokryzja, której nie można zrozumieć. Zastanówmy się! Całe pokolenia naszych dziadków, rodziców i moje pokolenie walczyły o wolną, niepodległą i demokratyczną Polskę. Żyjemy w wolnym kraju, bez wojsk radzieckich, z otwartymi granicami i z ogromnymi możliwościami rozwoju. Polska wymaga wielkich zmian, powiedziałbym wręcz rewolucyjnych, ale rewolucja ta nie może mieć skrajnie prawicowego oblicza. Życie zadaje nam kolejne pytanie: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? Pamiętajcie o tym 1 czerwca”.
Powyższy tekst nie jest dowodem mądrości, jest dowodem całkowitego odklejenia od rzeczywistości. To jest tekst na poziomie naiwnego kilkunastoletniego chłopca, nie gościa, który ma lat 70 i coś tam o realnym świecie powinien wiedzieć – nawet jeśli nigdy niczym konkretnym się nie zajmował i za nic realnie nie odpowiadał.
Problem z tzw. artystami (także – a może nawet przede wszystkim – „światowej sławy”) polega na tym, że tak długo, jak taki jeden z drugim artysta (aktor, muzykant etc.) deklamuje cudzy tekst, to rzecz wygląda jako tako – gorzej, gdy otworzy gębę, żeby objawić światu tekst własny.
A na czym polega „odwaga obywatelska” pana kompozytora – co to „potrafi być cicha, ale nigdy nie jest obojętna”? Przyznam się otwartym tekstem, że nie wiem. Obawiam się, że i sam odznaczony tego nie wie – ale mniejsza o to.
Wróćmy do Miszalskiego. Ten miał powiedzieć, że przedmiot, który wręczył „kompozytorowi światowego formatu” jest „symbolem nowoczesnego patriotyzmu, opartego na pluralizmie, praworządności i zdrowym rozsądku”, miał też powiedzieć, że „nasze miasto [tj. Kraków – wma] zawsze było, jest i będzie oparte na idei praworządności i zasadach społeczeństwa obywatelskiego”, a „takie wartości jak otwartość, solidaryzm i tolerancja, poszanowanie praw człowieka zawsze będą w Krakowie ważne”.
To jest rozkoszny bełkocik zadufanego urzędnika – a na czym polega zdrowy rozsądek i „zasady społeczeństwa obywatelskiego” to się gość dowiedział podczas referendum.
Jeszcze kilka słów nt. tego, kto przyznaje „medal za mądrość i odwagę obywatelską”. To jest „jury” z magazynu „Kraków i Świat”:
https://krakowiswiat.pl/medal-za-madrosc-obywatelska-2026/
A co to za magazyn, ten „Kraków i Świat”? Tu mamy odpowiedź:
https://krakowiswiat.pl/o-nas/
https://krakowiswiat.pl/autorzy/
https://krakowiswiat.pl/klub-przyjaciol/
To jest towarzystwo wzajemnej adoracji, finansowane z pieniędzy wyciągniętych z kieszeni polskiego podatnika, to towarzystwo okadza się nawzajem własnym gazem.
Co w magazynie „Kraków i Świat” piszą nt. „człowieka, który wspiął się na artystyczne szczyty”?
Zaglądamy tutaj:
https://krakowiswiat.pl/spotkanie-na-szczycie-w-dur-i-mol/
Czytamy:
„Zbigniew Preisner nie ma złudzeń i z dystansem przypatruje się temu, co wyczynia ludzki gatunek, a szczególnie ten zamieszkujący kraj nad Wisłą”.
Panu kompozytorowi nie podoba się „ludzki gatunek”, „szczególnie ten zamieszkujący kraj nad Wisłą”. Znaczy: nie dorastamy do wymagań pana kompozytora, pan kompozytor to jest gatunek wyższy (czyżby wybrany?).
Sam pan kompozytor powiada: „(…) jak trzeba będzie wyprowadzić się stąd na zawsze, a pewnie będzie trzeba, jeśli sytuacja w Polsce się nie poprawi, to oczywiście weźmiemy go [tj. kota – wma] ze sobą”.
Jeśli o mnie chodzi, to pan kompozytor może się z Polski wynieść choćby jutro (nie tylko z kotem, także z psem i w ogóle z całym majdanem) – na wyspę Rodos, na wyspę Lesbos, albo na wyspy Hula Gula. Mała strata, krótki żal.
Z kolei tutaj
czytamy (to mają być fragmenty jakiegoś wywiadu, którego miał udzielić pan kompozytor):
„To był 15 sierpnia, dzień maryjnego święta Panigiri. Razem z kolegą z Polski świętowaliśmy w miejscowości Asklipio, gdzie na ulicach i placu głównym bawiły się tysiące ludzi. Otwarte stragany, bary z przekąskami i alkoholem, orkiestra grała od 21 do piątej rano. Bez przerwy. Bawiliśmy się do trzeciej w nocy i obserwowaliśmy jedynie radość. (…) Mój kolega powiedział wtedy: „Wiesz, jak jest różnica między Polską a Grecją? 3000 lat kultury”. I właśnie to mnie do Grecji przyciągnęło”.
A ja powiem tak: pan kompozytor ma bardzo głupiego kolegę. Jedyne, co może tego kolegę do pewnego stopnia usprawiedliwiać, to ewentualnie taka okoliczność, że trochę za dużo wypił.
Pan kompozytor miał się też zwierzyć w te słowa:
„Tu [tj. w Grecji – wma] ludzie są mniej zestresowani, przyjaźniej do siebie nastawieni. Nie mówiąc już o tym, jak dobra jest kuchnia. To wszystko ma bardzo ludzki wymiar. Tutaj myślę, piszę i odpoczywam. Wcześniej przez 18 lat mieszkałem w Szwajcarii i nie napisałem tam ani jednej nuty”.
Pragnę pana kompozytora uspokoić. Okoliczność, że przez 18 lat nie napisał ani jednej nuty świat jakoś zniesie. Naprawdę zniesie, pan kompozytor nie musi się usprawiedliwiać. A jeśli pan kompozytor na wyspie Rodos „myśli”, to też nie musi – a jeśli już nie może wytrzymać i jednak „myśli”, to te „myśli” może spokojnie zachować dla siebie.
wma
Od redakcji! Zdjęcia tytułowe Wacława Ligęzy (z lewej) i Aleksandra Miszalskiego zostały zacytowane ze stron: https://www.dts24.pl/wp-content/uploads/2024/04/Bobowa.jpg i https://pch24.pl/storage/files/2026/5/25/33912e46-a1e6-4aa4-9632-a6e4f123ee5e/forum-1097109906.jpg.







„Światowej sławy kompozytor” to bardzo mądry człowiek. Przyjął nazwisko po żonie. No bo przecież w takim Hollywood kto by kojarzył jakiegoś Kowalskiego. A tak, koszerność jest i git.
A o reszcie to niedobra mówić jest Panie wma!
😉
Preisner mógł swobodnie występować w Ameryce jako Kowalski, bo „Kowalski” to jest ikoniczna postać amerykańskiej popkultury [(m. in. zob. Stanley Kowalski zagrany przez Marlona Brando w: „Tramwaj zwany pożądaniem” (1947), Kowalski zagrany przez Barry’ego Newmana w: „Znikający punkt”, Jacob Kowalski w: „Fantastyczne zwierzęta” – zob. https://pl.wikipedia.org/wiki/Fantastyczne_zwierz%C4%99ta_(seria_filmowa)%5D. Tych „Kowalskich” było więcej – jeden z moich starych znajomych wyprodukował kiedyś kalendarz i na każdy miesiąc miał fotos z jakimś hollywodzkim „Kowalskim” – mam ten kalendarz do dzisiaj, dlatego się tak mądrzę!
A ja myślę, że motywacje Kowalskiego (który podobno jeszcze inaczej się nazywał „na Bobowej”) były mniej skomplikowane. Jak sam Pan napisał „koszerność jest i git”.
Myślę, że mądrzy ludzie nazywali go po prostu, czule i skrótowo „ujem”.
A ja jeszcze pamiętam, co o twórczości „światowej sławy kompozytora” napisał „światowej sławy krytyk filmowy” Zygmunt Kałużyński. W papierze to czytałem, he he. Nie była to opinia pochlebna, cóż ten niezapomniany publicysta miał ostre pióro. Tak tylko sobie wspominam. Był czas, gdy połykałem dosłownie tygodniki opinii. Ale jeszcze nie było Bobowa Od-Nowa. Tu jest co czytać!
Dziękuję więc komentatorowi WMA za ten przyjemny i żartobliwy artykuł. Niestety dla mnie wniosek wyciągany z opisanych przypadków jest smutny. Dzięki temu, że w społeczeństwie zanika umiejętność czytania i pisania, zastępowana przez umiejętność oglądania rolek, rozmaici cwaniacy dzięki lansowi, zostają „gospodarzami”, ludzie ich uwielbiają, a opisane w tekście zrzucania ze stolców to wypadki przy pracy, potwierdzające regułę odmienną.
„Bohater” 🤔 artykułu nie „wie”.. ze Wystarczy paszport na WKŚ.. oraz Strefa SCHENGEN.. I żadna Unia „Europejska” „żeglująca” jak Bohater ostro w „lewo”.. – Nie jest nam do niczego „POtrzebna”?..
2. Misztalski też nie „wiedział”.. ze każdy samochód w Polsce mający ważny!! przegląd techniczny.. może jeździć gdzie chce!! – W tym także po całej Unii „Europejskiej”… itd.. itp.. niepotrzebne „skreślić”..
https://kultura.wp.pl/haniebne-i-zalosne-preisner-reaguje-na-slowa-mentzena-7291014930999584a
Czytamy:
„Głos w sprawie zabrał Zbigniew Preisner, znany na całym świecie kompozytor muzyki filmowej”.
Z czego Zbigniew Preisner jest „znany”? Z tego, że jest znany – i takie wyjaśnienie musi nam wystarczyć.