
Od redakcji! Autorem tekstu jest Sylwester Adamczyk – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/sylwester-adamczyk/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym były dyrektor MOK w Nowym Sączu Benedykt Polański i była zastępczyni prezydenta Nowego Sącza Magdalena Majka
xxx
Po pacyfikacji Małej Galerii para „kulturalnych” hunwejbinów Majka-Polański ruszyła z rewolucyjną szarżą w kierunku Miejskiego Ośrodka Kultury, a w szczególności w stronę bardzo mi bliskiego Teatru Robotniczego im. Bolesława Barbackiego, jednego z dwóch najstarszych teatrów amatorskich działających w Polsce.
Teatr Robotniczy powstał w 1922 roku z inicjatywy ludzi wywodzących się ze środowisk robotników sądeckich warsztatów kolejowych i samej kolei. Stąd jego pierwotna nazwa. Pierwszą siedzibą TR była Dom Robotniczy przy ulicy Zygmuntowskiej. Po II wojnie światowej, po wielu perturbacjach administracyjnych i personalnych, na przełomie lat 40. i 50. siedzibą Teatru Robotniczego stał się budynek dzisiejszego Miejskiego Ośrodka Kultury przy Al. Wolności 23. W 1957 roku Teatr Robotniczy za swojego patrona obrał zamordowanego przez niemieckich okupantów sądeckiego artystę malarz, społecznika, aktora i reżysera Bolesława Barbackiego, choć on sam nigdy na deskach Teatru Robotniczego nie wystąpił. Stało się to w efekcie kompromisu zawartego przez środowiska ówczesnych twórców skupionych wokół sądeckiej Melpomeny.
O szczegółach tej historii nie będę tutaj pisał. Ponad stuletni już Teatr Robotniczy ze wszech miar zasługuję na rzetelną, bogato ilustrowaną monografię opisującą jego wiekowe dzieje, w której zostanie opisana ta i wiele innych pasjonujących historii i wydarzeń z jego życia. Miejmy nadzieję, Teatr Robotniczy doczeka się swojego rzetelnego i obiektywnego dziejopisa, a władze Nowego Sącza, obecne czy też te, które przyjdą po nich, nie będą ludzi upominających się o taką publikację traktować jak intruzów.
Wróćmy jednak do pary „naszych” miejscowych rewolucjonistów. Choć Mała Galeria, jej tradycja i ciężko wypracowana renoma miały „tylko” dobrze ponad 30 lat, zaś Teatr Robotniczy liczył sobie wtedy blisko wiek, to Majka z Polańskim zastosowali wobec niego podobne metody jak wobec Małej Galerii, czyli postanowili przejąć nie tylko mury szacownej instytucji, ale przede wszystkim to, co w nich najcenniejsze, czyli, tak jak w przypadku Teatru Robotniczego, jego wielopokoleniowe dziedzictwo, piękny dorobek, tradycję i prestiż. Jak tego dokonać? Trzeba z Teatru Robotniczego przepędzić i zdyskredytować tych, którzy Teatr Robotniczy przez dziesięciolecia pielęgnowali i rozwijali, którzy tym Teatrem byli całą duszą i sercem.
Co zamierzyli, tego niestety dokonali demonstrując przy tym, i tu trudno mi jest znaleźć delikatne określenia, bezczelność, butę i chamstwo jakich sądeckie środowisko kultury do tej pory nie doświadczyło. Aktorom i reżyserom Teatru Robotniczego, często w zaawansowanym wieku, z kilkudziesięcioletnim stażem i pokaźnym dorobkiem scenicznym, liczonym w dziesiątkach zagranych ról i setkach spektakli, rodzimi hunwejbini pokazali bardzo brutalnie drzwi… To spotkało także moją skromną osobę.
Została więc w Miejskim Ośrodku Kultury pusta scena i szyld Teatru Robotniczego. Teraz zostało tylko Majce i Polańskiemu pod ów szyld podstawić „swoich” ludzi i wmówić im, że oto ratują Teatr Robotniczy z upadku. Z upadku, do którego oni sami doprowadzili! Szczyt bezczelności i manipulacji, w efekcie których w Teatrze Robotniczym znalazła się grupa ludzi oderwanych w zupełności od jego ducha i tradycji, od tego czym ten Teatr był przez 100 lat – Teatrem wielopokoleniowy, rodzinnym, hierarchicznym, gdzie były relacje mistrz – uczeń, gdzie do dużych ról, czy też reżyserii, dojrzewało się z czasem w twórczej i życzliwej atmosferze.
Wiem co mówię i piszę na ten temat. Spędziłem w Teatrze Robotniczym z przerwami, bo z przerwami, ale blisko 40 lat, grając tam i reżyserując. I Teatr Robotniczy, i czas w nim spędzony, to była jedna z piękniejszych historii, która wydarzyła się w moim życiu. I bez względu na to, czy jeszcze kiedyś pojawię się tam na scenie, czy to jako aktor, czy reżyser, to do końca będę się czuł odpowiedzialny za jego losy. Teatr Robotniczy to także mój Teatr!
Dziś Majki i Polańskiego nie ma już, na szczęście, na stanowiskach. Czy zatem ich sądecka „rewolucja kulturalna” dobiegła końca? Dobre pytanie…
Moim zdaniem ich zwolnienie stworzyło, niewielka bo niewielka, ale jednak jakąś przestrzeń do tego, by naprawić krzywdy wyrządzone środowisku kultury w Nowym Sączu przez ostatnie lata. Łatwe to zapewne nie będzie, bo niegodziwości wyrządzone ludziom były wielkie i w ślad za tym urazy i nieufność, co nie może dziwić, są bardzo, bardzo głębokie.
Czy ci, którzy przejęli odpowiedzialność za sprawy kultury w Nowym Sączu potrafią ponad podziałami wyciągnąć do skrzywdzonych przez Majkę i Polańskiego sądeckich artystów rękę? Czy szanując ich artystyczny dorobek i, w większości społeczną, kilkudziesięcioletnią pracę na rzecz sądeckiej kultury, potrafią ich w imieniu Urzędu Miasta Nowego Sącza przeprosić i zapewnić im możliwość nieskrępowanej i wolnej od lokalnej polityki dalszej pracy artystycznej?
Oby tak się stało. A co jeśli nie? No cóż, wtedy znów będziemy mogli wznieść smutny toast za… kolejne błędy w sądeckiej kulturze.
Na wspólnej fotografii (zob. zdjęcie tytułowe – przyp. red.) – nierozłączna w dziele demolowania sądeckiej kultury para lokalnych hunwejbinów – były dyrektor MOK Benedykt Polański i była zastępczyni prezydenta Nowego Sącza Magdalena Majka, która podczas tegorocznego sądeckiego Pokłonu Trzech Króli, na dzień przed usunięciem jej ze stanowiska, wystąpiła w roli, o ironio, Patronki Nowego Sącza, Świętej Małgorzaty Antiocheńskiej, męczennicy i dziewicy…


