
Kandydata na urząd Prezydenta RP Karola Nawrockiego przejrzałem na wylot już na samym początku. Za negatywna rekomendację wystarczyło mi, że wymyślił go (to jest wersja dla gawiedzi, ale nie bez znaczenia) zbrodniarz z Żoliborza (sługa narodu żydowskiego i ukraińskiego) i wiedziałem, że mam do czynienia z figurantem pt. „Duda 2.0” a brałem pod uwagę, że może być jeszcze gorzej (i nie pomyliłem się). Dlatego drugą turę wyborów prezydenckich spędziłem sobie w pieleszach domowych w Jeżowie i mam dzisiaj czyste sumienie, że nie oddałem głosu na „mniejsze zło” (ha, ha, ha…)! Od tego czasu postać prezydenta III RP Karola Nawrockiego (z akcentem na „III RP”) pojawia się na łamach gazety „BOBOWAODNOWA” a w jakim świetle to można sprawdzić – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/karol-nawrocki/.
A teraz do rzeczy! Jak wiadomo prezydent III RP Karol Nawrocki (z akcentem na „III RP”) podpisał 23 stycznia 2026 r. ustawę wygaszającą specjalne rozwiązania pomocowe dla obywateli Ukrainy w Polsce. To była wersja oficjalna komunikatu. „Prezydenckiemu podpisowi” przyjrzał się dziennikarz Łukasz Warzecha (niestety sygnatariusz tzw. Deklaracji Szesnastu – zob. https://www.gosc.pl/doc/9123228.Deklaracja-Szesnastu-Katoliccy-intelektualisci-reaguja-na#goog_rewarded). Łukasz Warzecha przedstawił wnikliwą analizę oszustwa, którego dopuścił się prezydent III RP Karol Nawrocki (z akcentem na „III RP”) w sprawie „wygaszania” pomocy dla Ukraińców, którą zatytułował „Jak Karol Nawrocki zrobił wyborców w bambuko” – zob. https://www.youtube.com/watch?v=H_LCE0EnSao.
Po wysłuchaniu wideobloga Łukasza Warzechy ilustracja tytułowa – zacytowana ze strony – zob. https://www.facebook.com/stanislaw.tyszka/photos/prezydent-nawrocki-podpisa%C5%82-rz%C4%85dow%C4%85-ustaw%C4%99-utrzymuj%C4%85c%C4%85-800-plus-i-%C5%9Bwiadczenia-zd/1337448294410070/, przestanie – mam nadzieję – dziwić.
Cdn.


Bronisław Pieracki – Wikipedia . Dużo czytania , ale warto .
Komentarz na chłodno. Bez niepotrzebnych emocji. Chanukowy Warzecha mógł sobie sprawdzić przed swoim nagraniem też parę ważnych spraw…
Granice możliwych zmian w systemie świadczeń dla obywateli Ukrainy objętych ochroną czasową wyznacza nie tylko prawo krajowe, lecz również regulacje unijne. Kluczowe znaczenie ma Dyrektywa 2001/55/WE, która ustanawia minimalne standardy ochrony w sytuacji masowego napływu uchodźców.
Dyrektywa przewiduje m.in. dostęp do rynku pracy, pomoc społeczną oraz zapewnienie niezbędnej opieki medycznej. Państwa członkowskie mogą kształtować szczegóły systemu wsparcia, jednak nie mogą zejść poniżej poziomu minimalnego określonego w prawie UE. W praktyce oznacza to, że całkowite pozbawienie określonych grup dostępu do leczenia lub podstawowych świadczeń socjalnych mogłoby zostać zakwestionowane jako sprzeczne z prawem unijnym.
W razie naruszenia tych standardów Komisja Europejska mogłaby wszcząć postępowanie przeciwko Polsce, a sprawa mogłaby trafić do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał ma kompetencje do nakładania kar finansowych, w tym okresowych kar dziennych – co miało już miejsce w innych sporach Polski z instytucjami unijnymi, m.in. w sprawie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego czy kopalni Kopalnia Turów. Niezależnie od ewentualnych sankcji na poziomie unijnym, sądy krajowe mają obowiązek stosować prawo UE z pierwszeństwem przed sprzecznymi przepisami krajowymi.
Co to oznacza? Ano oznacza to, że osoby pozbawione świadczeń wbrew minimalnym standardom mogłyby skutecznie dochodzić swoich praw przed sądami administracyjnymi.
W takim świetle przyjęte rozwiązania mają charakter kompromisowy. Zamiast całkowitej likwidacji świadczeń 800+, wprowadzono warunek powiązania wypłaty z realizacją obowiązku szkolnego w Polsce. Zamiast całkowitego odebrania prawa do opieki zdrowotnej osobom niepracującym, ograniczono dostęp do pełnego zakresu świadczeń do osób ubezpieczonych oraz grup szczególnie wrażliwych, przy utrzymaniu minimum wynikającego z prawa unijnego. Czyli można realizować postulaty zaostrzenia systemu, a jednocześnie ograniczać ryzyko skutecznego zakwestionowania przepisów przed sądami.
Pytanie, czy było to rozwiązanie optymalne, pozostaje otwarte. Z perspektywy bezpieczeństwa prawnego państwa Kancelaria Prezydenta przyjęła wariant minimalizujący ryzyko sporów z Komisją Europejską i potencjalnych sankcji finansowych. W tym sensie była to strategia nie tylko ostrożna, ale i defensywna.
Pole manewru nie zostało jednak całkowicie wyczerpane. Prawo unijne wyznacza minimalne standardy, ale pozostawia państwom członkowskim znaczną swobodę w zakresie konstrukcji systemów socjalnych. Możliwe byłyby np. bardziej restrykcyjne kryteria dochodowe, silniejsze powiązanie świadczeń z faktycznym pobytem i aktywnością zawodową w Polsce czy krótsze okresy przejściowe dla określonych kategorii wsparcia – o ile nie naruszałoby to minimalnych gwarancji wynikających z dyrektywy. W praktyce wiele zależałoby od precyzji legislacyjnej oraz uzasadnienia proporcjonalności wprowadzanych ograniczeń.
Największe ryzyko prawne dotyczy nie tyle ograniczeń socjalnych jako takich, ile zejścia poniżej poziomu „niezbędnej pomocy” wymaganej przez prawo UE. W tym obszarze margines swobody jest wąski. W pozostałych – zwłaszcza w zakresie warunków dostępu do świadczeń rodzinnych – przestrzeń regulacyjna jest szersza, choć wymaga balansu między celami polityki krajowej a zobowiązaniami międzynarodowymi.
Podsumowując, takie są realia członkostwa w Unii Europejskiej. Czy był to wariant maksymalnie możliwy w świetle prawa? Moim zdaniem nie. Pewne instrumenty dalszego uszczelniania pozostają dostępne. Kluczowe jest więc określenie co do finansowania „na jakim poziomie i według jakich zasad”? W przypadku tych protez dla żołnierzy można by:
– ograniczyć finansowanie do poziomu świadczeń gwarantowanych w systemie publicznym (NFZ),
– wykluczyć finansowanie rozwiązań ponadstandardowych,
– wprowadzić jasne kryteria medyczne i dochodowe,
– uzależnić dostęp do pełnego zakresu świadczeń od ubezpieczenia zdrowotnego.
Natomiast całkowita odmowa zapewnienia protezy osobie po amputacji – jeżeli przebywa legalnie i jest objęta ochroną czasową – byłaby bardzo trudna do obrony prawnie. W sporze przed sądem krajowym lub przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej mogłaby zostać uznana za naruszenie minimalnych standardów ochrony zdrowia oraz zasady proporcjonalności.
Reasumując, radykalne odejście od minimalnych standardów ochrony wiązałoby się z istotnym ryzykiem prawnym i finansowym dla Polski.
Stosując Pańską „realpolitik” o suwerennej i niepodległej Rzeczpospolitej możemy zapomnieć! Prezydent RP ma obowiązek myśleć o opuszczeniu eurokołchozu i deportowaniu Ukraińców a nie oglądać się na prawo eurokołchozowe. Zaskoczył mnie Pan!
Prezydent zrealizował swoją obietnicę w 80%.
Myśleć i marzyć to sobie można… Ale „jest, jak jest! Po prostu!”
Jako dziennikarz powinien Pan rzetelnie informować czytelników…
Wg mojej wiedzy teoretycznie możliwe były 3 opcje:
1. Uchwalenie ustawy sprzecznej z prawem UE i wejście w otwarty konflikt z Komisją.
2. Próba reinterpretacji dyrektywy w sposób restrykcyjny.
3. Wypowiedzenie traktatów unijnych (czyli de facto wyjście z UE).
Opcja 1: oznaczałaby szybkie postępowanie przed TSUE i ryzyko kar finansowych.
Opcja: 2: wymagałby bardzo precyzyjnej legislacji i nadal byłaby obarczona dużym ryzykiem przegranej.
Opcja 3: oznaczałaby fundamentalną zmianę ustrojową państwa.
Spór konstytucyjny na poziomie krajowym nie wyłącza Polski spod prawa unijnego. Prezydent zaś, niestety, nie ma kompetencji do jednostronnego „wyłączenia” pewnych zasad.
Scenariusz ostrego konfliktu z UE otwarłby drogę do masowych odwołań i skarg do sądów.
Czy Pan wyobraża sobie, co robiłby sądy krajowe z IUSTITI itp? Po prostu „wycinałyby” przepisy w konkretnych sprawach.
Czyli jako państwo mielibyśmy ustawę, a pomimo to w wielu sprawach i tak kończyłoby się przegraną w sądach, a decyzje odmowne byłyby uchylane. Jeżeli ustawa powodowałaby masowe, wadliwe odmowy (np. świadczeń zdrowotnych), państwo ponosiłoby nie tylko koszt przegranych spraw administracyjnych, ale również ryzyko odpowiedzialności odszkodowawczej za naruszenia prawa UE.
Możemy tutaj sobie pisać różne sprawy. Hasło „Polexit” należy zrealizować w przyszłości. Nie jednak przez retoryczne frazesy politycznych, ale poprzez konkretny plan, który zapewni nam miękkie lądowanie. Proszę zobaczyć, co stało się z Wielką Brytanią. Wyjście z UE w zasadzie w niczym im nie pomogło. Osłabiło ponadto naszą pozycję w UE. A najlepsze na koniec: niech Pan zwróci uwagę, co obecnie wygaduje Farage! Ten pajac (nota bene wyrażający się pogardliwie o Polakach w przeszłości) wykonał zwrot o 180 stopni!
W obecnej sytuacji Polska nie jest gotowa na wyjście z UE. Nie ma na to żadnego planu. Są jedynie hasła polityków. Takie są realia.
„W obecnej sytuacji Polska nie jest gotowa na wyjście z UE”.
Ale na powolne zdychanie w podwójnym nelsonie Brukseli i Kijowa to jest gotowa?!
Napisałem Panu, że Nawrocki powinien myśleć o Polexicie, ale tego nie robi i dlatego jest zdrajcą! A Pan mi tu bredzi jakieś głodne kawałki o Wielkiej Brytanii. Gówno mnie pedofilstwo i kanibale z Wielkiej Brytanii obchodzą i gówno mnie obchodzi Farage.
Padło hasło Polexit i trzeba natychmiast przystąpić do jego realizacji. Ja na tym portalu wychodzę z eurokołchozu i namawiam do tego Czytelników. Okazało się, że Panu nie jest ze mną po drodze. Trudno! Tak bywa!
To mówiłem ja, nierzetelny dziennikarz!
Ma Pan czasem jakieś sekciarskie, irracjonalne teksty, kompletnie z czapy…
Proszę się ogarnąć, bo aż głupio to czytać…
Jak pracuje Al dla Polski . Czy Al zastąpi sołtysa . Przyszłość Polski w oparciu o żywność z krajów Merkosur – Al . ??? … Kto pyta nie błądzi .Moje podsumowanie : ? – Co oznacza ręka w nocniku – Al .
Panie Zygmuncie, przedstawione wywody przypominają mi myślenie więźnia osadzonego na długoletnie więzienie. Wie, że jest mu źle, ale poza więzieniem żyć już nie umie i nie za bardzo chce!
@Piotr: Pańska wypowiedź po raz wtóry dowodzi, że Polacy mają elementarne problemy z logiką i jakieś irracjonalne zamiłowanie do miłowania pięknych słów – retoryki bez pokrycia. Jest to dla mnie niezrozumiały paradoks. Być może we współczesnym zalewie ekskrementów w sferze publicznej ludzie po prostu lubią jak ktoś mówi rzeczy piękne i wzniosłe. I nie odczuwają żadnej potrzeby weryfikacji tych słów, wierząc, że one mają one charakter zbawczy…
Na rozgrzewkę proponuję Panu policzyć sobie np. budżet po likwidacji PIT i CIT, zwłaszcza w kontekście obecnych zobowiązań zw. z wydatkami na zbrojenia.
Następnie proszę zrobić research onośnie pajęczyny powiązań, w jaką nas wepchnęło hasło najbardziej znanego Polaka na ziemi „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”. Ale rzetelnie. Proszę to sobie finalnie podzielić przez możliwości (intelektualne i moralne) polskiej klasy politycznej…
Natępnie żądam przeprosin w trybie natychmiastowym!
A za tekściki o więźniu, który „poza więzieniem żyć już nie umie i nie za bardzo chce” to, cytując tekst z pewnego filmu: „w ryj dać, mogę dać”.
Na koniec, to co nie pojawia się ani u Pana ani u Warzechy.
Od marca 2026 r. uchodźca teoretycznie stanie się nareszcie dla polskiej firmy „standardowym” pracownikiem – z pełnym ozusowaniem. Pracodawca też ponosi pełną odpowiedzialność za błędy formalne.
Uchodźca nie będzie już „tańszy” niż Polak.
Zobaczymy natomiast, jak to będzie realnie ze szarą strefą, bo tu jestem jednak sceptyczny…
Szanowny Panie Zygmuncie, zwiódł mnie Pan! Już prawie uwierzyłem, że mam do czynienia z kulturalnym człowiekiem, z którym można swobodnie wymieniać poglądy, a nawet się spierać! Pisząc cokolwiek na tym portalu zawsze zwracam uwagę na wagę używanych słów.
Moją intencją nie było, nie jest i nie będzie obrażanie kogokolwiek, w tym również Pana!
Jeżeli miałem się przestraszyć, to oświadczam, że się nie przestraszyłem i wymianę poglądów z Panem uważam za zakończoną!
Pozdrawiam.
Piotr
@Piotr: ja zaś nie uważam za zakończoną. Jak już wspomniałem wcześniej – oczekuję przeprosin. To, czy się Pan boi, czy nie boi cytatów ze znanego filmu komediowego pozostaje poza sferą moich zainteresowań. Jest pewien próg przyzwoitości, po którego przekroczeniu zostaje już tylko kwestia „rozmów po męsku”. Proszę zatem nie odwracać kota ogonem i wziąć odpowiedzialność za swoje słowa.
nie rozumiem jednego , dlaczego w innych państwach na świecie ,nie faworyzuje sie mniejszosci lub innych narodowości etniczno-religijnych, czy w Polsce Polscy muszą czuć sie jak naród drugiej i trzeciej kategorii, skoro nie traktują nas sąsiedzi w Europie jak partnera tylko jak tanią siłę roboczą(patrz Europa Zach,) i faworyzowanie jednej narodowości (a dlaczego inne mniejszości które mieszkaja lub mieszkały okresowo nie mogą mieć takich samych praw? taka dygresja)która owinęła wokół palca cały świat,
Bł. kardynał Stefan Wyszyński mówił :
,,„Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj”’ .
Jakoś Polaków nie faworyzują w innych krajach , a za każdą wojnę powinen ponieść konsekwencje dany naród który tę czy tamtą wojnę wywołał
takie jest moje zdanie, tak samo reparacje od Rosji, Niemiec, Austrii i Ukrainy, może sie znajdzie też Czechy , Litwa(przymusowe zasiedlanie Polaków na trenach litewskich od połaczenia Królestwa Polskiego z Litwą)i od Szecji zagrabione kosztowności, (weszli do NATO niech traktują sojuszników równo )
Prymas Wyszyński mówił o „Europie ochrzczonej”. Jego wizja zjednoczenia opierała się na powrocie do korzeni chrześcijańskich, a nie na strukturach biurokratycznych.
Sceptyczny wobec wejścia do UE był prymas Glemp, ale stonował swoje krytyczne stanowisko.
Jan Paweł 2 wymyślił hasło „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”.
Watykan zatem – wbrew obiegowym opiniom – miał kiepski wywiad…
Jak zewangelizowaliśmy i nawróciliśmy Zachód to widać…
Kto ekonomiczne ogrywa Polskę – przegląd od Al . Jeden milion bezrobotnych , a dwudziestka gospodarka Świata – przegląd od Al .