
Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/220/21739/sebastian-puchajda-zastepca-burmistrza-miasta-gorlice-.html.
xxx
Przychodzimy na świat bez niczego. Umieramy, nie zabierając niczego, to spostrzeżenie nieznanego autora powtarza wielu, ja dodam, że póki żyjemy każdy garnie pod siebie ile się da, ale nie wszyscy mają taką okazję. Czasami w sukcesie finansowym pomaga zbieg okoliczności, a jeszcze bardziej przynależność do jakiejś grupy wsparcia, o czym trąbią ogólnopolskie media prezentujące tłuste koty z sejmowych ławek. Czy w samorządzie jest inaczej? Myli się ten, kto myśli, że gorliccy włodarze żyją tylko z pobieranej pensji i są kryształowi jak przysłowiowa żony Cezara.
ZGODNIE Z PRAWEM
W wyborach samorządowych nie dostałam się do Rady Miasta Gorlice, ok, tak bywa. Ponieważ jednak spełniałam wszystkie kryteria i miałam ku temu podstawy, złożyłam protest wyborczy, który najpierw wygrałam, potem przegrałam. Sprawa dotyczyła mieszkańca Moszczenicy Krzysztofa Jędrzejowskiego, którego na listę kandydatów w wyborach w 2018 roku wciągnął szkolny kolega Rafał Kukla, tak się przypadkowo składa, że akurat pełniący funkcję burmistrza i pełnomocnika wyborczego w jednej osobie.
Rozzuchwaleni wykpieniem się od odpowiedzialności za złamanie Kodeksu wyborczego w 2019 roku, tę samą sztuczkę powtórzyli pięć lat później. Tym sposobem dwaj absolwenci Politechniki Krakowskiej o profilu budownictwo, kolejną kadencję współpracują. Kolega z Moszczenicy, jako fachowiec z branży budowlanej, ponownie otrzymał funkcję Przewodniczącego Komisji Infrastruktury i Inwestycji, co w mieście, w którym plany zagospodarowania przestrzennego są zmieniane niemal na każdej sesji, jest wyjątkowo ważną funkcją. Ale możemy być spokojni, bo obaj inżynierowie, i ten z Gorlic, i ten z Moszczenicy, nad tym czuwają.
NIC W PRZYRODZIE NIE GINIE
Burmistrz z wyborem trafił w dziesiątkę. Budownictwo to w Polsce priorytetowy temat. Któż tego nie wie lepiej, jak osoba, która dobrze prosperującą firmę projektową prowadziła. Poświęcił się Rafał Kukla dla naszego miast. Jak pokazują jego oświadczenia majątkowe, z dużej kasy musiał zrezygnować, by Miastem kierować. Na zamknięcie swojego interesu miał trzy miesiące od złożenia ślubowania. Ten pamiętny moment miał miejsce 22.11.2014 roku. Duża strata, ale czego się nie robi dla idei i realizacji młodzieńczych marzeń. Jak to mówią nic w przyrodzie nie ginie, więc i w tym przypadku Gorlice na podatku od działalności gospodarczej nie straciły, bo w marcu 2015 roku firmę o tym samym profilu otworzył brat naszego Burmistrza, który wcześniej na basenie „Fala” pracował jako ratownik.
BEZ WODY ŻYĆ SIĘ NIE DA
Działalność gospodarcza z basenową wodą się jakoś nie zgrywała, a że w MPGK były wakaty, więc i etat znalazł się dla brata. W MPGK, też woda, tyle że większa i droższa. Tam przypadkowo brat spotkał dawnego burmistrza Kazimierza Sterkowicza, który w radzie nadzorczej dorabia do skromnej emerytury byłego włodarza Gorlic. Ten w pamięci wielu gorliczan zapisał się nie najlepiej. Nie był to Kazimierz Odnowiciel, a raczej Kazimierz burzyciel. Z jego inicjatywy wiele rodzin straciło źródło utrzymania jakim było targowisko przy Juhasie. Rykoszetem oberwało też centrum Gorlic, bo handlowców i kupujących wchłonął prywatny inwestor, który otworzył Jarmark Pogórzańki, rynkiem będący tylko we wtorki, ale pewnie niedługo to już potrwa, bo rozbudowująca się tam dynamicznie sieć handlowa, wręcz wchłania kupujących, co widać po pustoszejącej ulicy 3 Maja i lokalach wokół centrum czekających na najemcę. No cóż mleko się rozlało, a raczej woda, w tym wypadku można powiedzieć. Kazimierz ma z czego żyć. Dietą jaką za funkcję w radzie nadzorczej MPGK pobiera, skromną emeryturę podreperuje. Ile wynosi ta dieta nie wiem, ale warto byłby jej wysokość poznać.
GORLICKIE TŁUSTE KOTY
W tym miejscu warto wspomnieć ile za zasiadanie w różnych spółkach dorobić do comiesięcznej pensji mogą lokalni prominenci. Przykładowo za członkostwo w radzie nadzorczej SIM Małopolska (Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa) sekretarz Miasta Gorlice Janeczek co roku bierze ponad dwadzieścia trzy tysiące, to nic w porównaniu z tym co jednemu z burmistrzów ofiarowały w gotówce tylko trzy lokalne spółki, z których najbardziej zadziwiającą jest Związek Gmin Ziemi Gorlickiej, który w ciągu nie całych trzech lat, wypłacił naszemu kocurowi ponad sto czternaście tysięcy. Członkostwo w zarządzie rady nadzorczej Elektrociepłownia Gorlice dorzuciło do tego ponad sto pięćdziesiąt tysięcy, a Nowosądecka Dobra Energia skromne trzydzieści osiem tysięcy, co w przeciągu trzech lat naszemu wcześniejszemu „golaskowi” przyniosło pond trzysta pięćdziesiąt tysięcy. Tak więc na świat przychodzimy bez niczego i odchodzimy, z niektórymi notablami dobrze zakotwiczonymi w UM Gorlice jest wręcz odwrotnie, z niczym przychodzą, z pełną kabzą odchodzą.
Proszę się więc nie dziwić, mojej ciekawości co do wysokości diety ofiarowanej przez MPGK byłemu burmistrzowi Sterkowiczowi, tym bardziej, że i obecny wiceburmistrz w tej samej instytucji dietę pobiera od lat.
KOŁO RATUNKOWE
Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Wodnej jest chłonne jak gąbka. Można powiedzieć, że to rodzaj koła ratunkowe dla prominentnych osób z naszego miasta, bo i zięć byłego wieloletniego radnego i dyrektora szkoły posadę tam otrzymał, i radna, która etat w prywatnej firmie straciła, ciepły stołek dostała i obecny wiceburmistrz nasze interesy w „wodociągach” reprezentuje, i burmistrz, którego kadencja na szczęście już dawno minęła na chleb sobie dorabia, a i brat obecnego burmistrza znalazł tam swoje miejsce. O MPGK można powiedzieć, że to takie lokalne przytulisko dla będących w potrzebie prominentów. Jak mówią naukowcy życie wyszło z wody, jak widać, nie mylą się. W Gorlicach woda żywi i grzeje, a ceny rosną…
DYLEMAT MORALNY CZY KARNY
No, ale nie tylko z wody człowiek żyje. Ze zmiany planów zagospodarowania też. I tu wrócę do tematu, który w innym tekście poruszyłam, bowiem sprawa w moje ocenie jest bulwersująca, możliwe, że i z kodeksem karnym może mieć powiązania. Prawnikiem nie jestem, więc żaden ze mnie autorytet. Jeżeli mam rację, to sprawą powinny z urzędu zająć się właściwe organa, ale czy to zrobią, to już inna sprawa. Jak na razie, oprócz mnie, nikogo temat nie porusza. Przechodząc do sedna powiem, że bohaterem i tym razem jest Krzysztof Jędrzejowski, który w Radzie Miasta Gorlice zasiada dzięki manipulacji, złamaniu Kodeksu wyborczego i w wyniku wieloletnich powiązań koleżeńskich. Wiedzą o tym wszyscy, którzy go znają, włącznie z Rafałem Kuklą, sekretarzem Danielem Janeczkiem i żoną jednego prokuratora, która dla zarządzanej przez prezesa z Moszczenicy spółdzielni mieszkaniowej od lat pracuje. Wiedzą i milczą. Milczą, bo milczenie jest złotem, nic sobie nie robiąc ze stanu faktycznego, ustaleń komisarza wyborczego w 2019 roku i Postanowienia Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z 2024, który w oparciu o dowody wykazał brak biernego prawa wyborczego w Gorlicach, wskazując Moszczenicę jako centrum życiowe, mandat radnego wygasił. Lekceważą też tezę Sądu Apelacyjnego, który stwierdził „O tym zaś, gdzie rzeczywiście znajduje się centrum życiowe kandydata, wiedzą osoby znające osobiście kandydata”.
PRYWATA RZĄDZI
Trudno się dziwić. Z samorządowego bochna, skoligacone w różny sposób osoby, zawsze coś uszczknąć mogą. Chociaż nie powiem, przy okazji zgodnie z prawem zarobią właściciele przekształconych na tereny budowlane gruntów, inwestorzy, coś skapnie murarzom i tynkarzom, tym od robót wykończeniowych, nieźle zgarnie biuro projektowe, no i niemało wpadnie na konto kierownika budowy. I w tym przypadku zaczyna się dylemat etyczny, moralny, karny, licho wie, jak go nazwać. Fachowcy z UM Gorlice przygotowują uchwały dotyczące zmian w planie zagospodarowania. Wprowadzanie ich w życie trwa różnie, w moim przypadku przekształcenie gruntów trwało pięć lat i stosy pism składanych w biurze podawczym, no ale poszło. W innych przypadkach idzie znacznie szybciej. Nie wnikam. Mój dylemat budzi fakt, że Krzysztof Jędrzejowski jako przewodniczący Komisji Infrastruktury i Inwestycji rekomenduje Radzie Miasta Gorlice przyjęcie tej czy innej uchwały dotyczącej wprowadzanych zmian w planie zagospodarowania. Radni to nie inżynierowie czy geodeci tylko ludzie o różnym poziomie wiedzy i wykształcenia. Przy podejmowaniu decyzji muszą zdać się na załączone do uchwał uzasadnienia, zwykle o dość zawiłej konstrukcji stylistycznej oraz rekomendację przewodniczącego komisji. I przyjmują, bo z przedstawionych im treści wynika, że to dla dobra mieszkańców. Niestety jak pokazuje obecna rzeczywistość Gorlic, z tego „dobra” lokalna społeczność stoi w korkach, ale fakt jest taki, że jakich radnych, starostów i burmistrzów wybieraliśmy, takie teraz miasto mamy. Prywata rządzi. Najlepszym przykładem jest „wyautowanie” z planów zagospodarowania drogi przez Stawiska, której plany przez ponad 20 lat, blokowały mieszkańcom skanalizowanie kamienicy przy Bieckiej 1, która przetrwała I wojnę światową, a przegrała z lokalna samorządnością.
CZY TO KONFLIKT INTERESÓW?
W mojej ocenie wyjaśnienia wymaga czy w przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego nie zachodził konflikt interesów. To przewodniczący Komisji Infrastruktury i Inwestycji rekomendował Radzie przyjęcie uchwały dotyczącej zmiany planu zagospodarowania przy ulicy Okulickiego, a teraz na powstającym tam osiedlu pełni funkcję kierownika budowy. Dla mnie ta sprawa jest bulwersująca. Nie wiem czy tego typu działania są zgodne z prawem, na pewno są w konflikcie z etyką. Jestem bardzo ciekawa ile takich budów, które dzięki uchwałom przygotowanych przez pracowników UM Gorlice i rekomendowanych przez przewodniczącego Jędrzejowskiego, stało się źródłem jego dochodu w postaci zapłaty za kierowaniem budową lub nadzorowaniem budowy obiektów, które na przekształconych terenach powstały i powstają.
Może ktoś powinien rozwiać wątpliwości w tej kwestii. Dylemat moralny czy karny, oto jest pytanie?


Nie odnoszę się do artykułu pani profesor (bo wolę sobie pożyć), ale piszę w sensie bardziej ogólnym. Wczoraj w niedzielę turysta w sile wieku zapytał mnie na gorlickim rynku, gdzie tu jest kawiarnia. Ja taki niezorientowany, w ząb nie wiedziałem gdzie. Czytelnicy pomóżcie! Rynek jest pusty, betonowy. Tylko dmuchańce w maju ładnie wyglądają na zdjęciach z galerii ratusza.
Gdzie jakaś kawiarnia najbliżej, teraz mi do głowy przychodzi coś na Mickiewicza? To już chyba w Bobowej ten rynek bardziej funkcjonalny, jako miejsce spotkań i wypoczynku, bo jest kawiarnia i lody.
Najszybciej wyludniające się miasta w Małopolsce :
11. Gorlice – powiat gorlicki, małopolskie
Zmiana (%): -11,2%
Zmiana: -3 227
Populacja 2022: 25 682
Populacja 2002: 28 909
https://gazetakrakowska.pl/te-miasta-w-malopolsce-wyludniaja-sie-w-zastraszajacym-tempie-oto-top-15-miejscowosci-z-ktorych-ubywa-mieszkancow/ar/c1-17690675
Brak pracy , godnych zarobków. Ludzie nie chcą potomstwa bo się boją za co ich utrzymja . Wygoda życia.. .
Osiedla w Gorlicach tylko emeryci .
Smutno na to patrzeć
Fatalnie to wygląda. W każdym miesiącu umiera dwa razy więcej ludzi niż się rodzi.
W styczniu 2025 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego i Spraw Obywatelskich w Gorlicach zanotowano:
► 44 urodzenia,
► 108 zgonów,
► 4 małżeństwa (w tym 3 cywilne, 1 rejestracja zagranicznego aktu stanu cywilnego),
► 6 rozwodów.
W 2024 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego i Spraw Obywatelskich w Gorlicach zanotowano 557 urodzeń (618 urodzeń w 2023 r.) i 961 zgonów (891 zgonów w 2023 r.). Najwięcej dzieci urodziło się w lipcu – 60 i w październiku – 58.
Gawiedź się wyszczepiała na potęgę, to nie dziwota, że teraz puka do nieba bram; mRNA – bomba z opóźnionym zapłonem!
Należy dodać że brat Burmistrza zasiada od 2024 roku jako członek w radzie nadzorczej Sądeckich Wodociągów