CZY WARSZAWA RUSZY UKŁAD ZAMKNIĘTY W GORLICACH?

Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/218/19464/i-sesja-rady-miasta-ix-kadencji-za-nami.html.

xxx

Sąd potwierdził brak prawa wyborczego radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego, urzędnicy złamali RODO, a kolejny radny Marcin Schindler korygował oświadczenie z powodu fałszywych oświadczeń majątkowych. Mimo to obaj kierują komisjami, biorą wyższe diety i kształtują prawo w mieście. Gorlicka ośmiornica samorządowa czuje się bezkarna, bo lokalna prokuratura ekspresowo umarza śledztwa. Sprawa po wielkiej spychologii trafiła właśnie do Prokuratury Krajowej. W Gorlicach od dwóch lat jawnie i drastycznie łamane jest polskie prawo wyborcze. Lokalny układ samorządowy, przy bierności organów nadzorczych i koleżeńskim śledczym, stworzył system nienaruszalny. Osoby, które w ogóle nie powinny zasiadać w Radzie Miasta, decydują o lokalnej polityce i administracji. Decydują o pieniądzach i życiu mieszkańców Gorlic.

SĄDOWE FAKTY KOTRA BEZPRAWNY UPÓR

W 2024 roku Sąd Okręgowy w Nowym Sączu wydał jednoznaczne orzeczenie. Krzysztof Jędrzejowski w dniu wyborów samorządowych nie posiadał biernego prawa wyborczego w Gorlicach. Sąd czarno na białym wykazał, że jego faktycznym centrum życiowym jest gmina Moszczenica. Ustalenia te oparte zostały na twardych dowodach. Wykorzystano oświadczenia majątkowe oraz zeznania samego Jędrzejowskiego składane pod odpowiedzialnością karną. W tym momencie Rada Miasta Gorlice miała prawny obowiązek natychmiastowego wygaszenia mandatu. Zamiast tego gorliccy radni postanowili zignorować wyrok sądu. Wykorzystując kruczki proceduralne oraz fakt, że Sąd Apelacyjny w Krakowie z przyczyn formalnych pozostawił protest wyborczy bez dalszego biegu, radni uznali, że stoją ponad praworządnością. Kolejny oficjalny wniosek o wygaszenie mandatu, złożony 3 czerwca 2026 r. został po prostu zignorowany. To rażące niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy publicznych.

HURTOWE FAŁSZOWANIE RZECZYWISTOŚCI

Próby tuszowania sprawy doprowadziły do kolejnych naruszeń prawa. Gdy wyszło na jaw, że Jędrzejowski podał nieprawdę w dokumentach, doszło do „hurtowej korekty” jego oświadczeń majątkowych z obecnej i poprzedniej kadencji. Ta rozpaczliwa próba uwiarygodnienia wyborczego kłamstwa jest poważnym naruszeniem prawa przez urzędników miejskich.

Chcąc na siłę udowodnić rzekome zameldowanie radnego w Gorlicach, urzędnicy dopuścili się przestępstwa przeciwko prywatności obywateli. W Biuletynie Informacji Publicznej (BIP) bezprawnie opublikowano niejawne części dokumentów. Ujawniono tam adresy zamieszkania osób trzecich. To drastyczne, podręcznikowe złamanie przepisów RODO. Powinno ono skutkować natychmiastowymi zarzutami prokuratorskimi dla osób odpowiedzialnych za ten wyciek.

FIKCYJNE MELDUNKI NORMĄ

Sprawa radnego Marcina Schindlera, mieszkańca Kobylanki, dowodzi, że w Gorlicach kombinacje z mandatami to standard. Schindler objął mandat w 2024 roku, jednak w połowie 2026 roku dokonał nagłej korekty oświadczeń majątkowych składanych na początku kadencji 2024 i kolejnych.

Musiał dopisać w sekcji „Mieszkania” lokal należący do jego rodziców, o czym zapomniał wspomnieć w składanym na początku kadencji oświadczeniu majątkowym. Po prostu pomyliło się mu, gdzie mieszka. Nic dziennego, u mamy i taty zameldował się na zaledwie kilkanaście dni przed wyborami samorządowymi z 7 kwietnia 2024 roku. Taki błąd wprost dowodzi, że składając pierwsze oświadczenia na początku kadencji, radny podał nieprawdę. Dopisanie lokalu rodziców dopiero po dwóch latach trwania kadencji wygląda jak rozpaczliwa próba zalegalizowania wstecznego meldunku. Miał on posłużyć jedynie za przepustkę do zdobycia mandatu w okręgu, w którym faktycznie nie mieszkał.

NIELEGALNI RADNI I ICH PRZEWODNIA ROLA

Krzysztof Jędrzejowski i Marcin Schindler nie tylko bezprawnie biorą udział w głosowaniach. Jako przewodniczący kluczowych komisji merytorycznych inkasują wyższe pieniądze publiczne. To oni sterują pracami komisji, kształtują projekty uchwał i narzucają Radzie kierunek rozwoju miasta. Ich mandaty są przy tym jawnie sprzeczne z prawem. Jako przewodniczący zyskali potężne instrumenty władzy:
• Przedstawiają radnym gotowe projekty uchwał i bezpośrednio modelują dyskusję.

• Zachęcają do przyjmowania rozwiązań, które mogą służyć obronie obecnego układu.

• Pobierają wyższe diety, co oznacza, że podatnicy co miesiąc finansują ich bezprawną działalność.

Taki podział ról gwarantuje, że żadna uchwała weryfikująca mandaty czy badająca oszustwa meldunkowe nie przejdzie przez komisje. To klasyczny mechanizm samoobrony struktur, które postawiły się ponad polskim prawem. Radni, którzy na początku kadencji ślubowali wierność Konstytucji i prawu, dziś udają ślepych i głuchych. Swoim milczeniem aktywnie legitymizują to bezprawie.

WOJEWODA MAŁOPOLSKI ZWOLNIONY Z OBOWIĄZKU

W państwie prawa organem, który dyscyplinuje samorząd, jest Wojewoda. W tym przypadku Wojewoda Małopolski całkowicie zawiódł jako organ nadzorczy. Dopuścił się rażącego zaniechania.
Mimo otrzymania oficjalnych wniosków i pełnej wiedzy o tym, że w Gorlicach mandaty piastują osoby do tego nieuprawnione, Wojewoda nie podjął żadnych skutecznych działań. Nie wydał również zarządzenia zastępczego, twierdząc, że to nie jego obligatoryjny obowiązek. Ta bierność to nic innego jak przyzwolenie na łamanie standardów demokratycznych. Zarówno Rada Miasta Gorlice, wiecznie milczący radni, jak i Wojewoda Małopolski swoim działaniem wysyłają jasny sygnał: lokalne układy są ważniejsze niż przepisy wyborcze, Konstytucja i ustalenia polskich sądów.

CZY WARSZAWA ROZBIJE LOKALNY SYSTEM „PODAJ DALEJ”

Lokalne władze niczego się nie boją, przez miesiące chronił je prokuratorski parasol. Urzędnicza karuzela w Małopolsce polegała na przerzucaniu zawiadomień o przestępstwach „w dół”. Zawiadomienia dotyczące wyroku sądu w sprawie Jędrzejowskiego, fałszywych oświadczeń majątkowych, nagłych korekt Schindlera oraz kryminalnego wycieku danych z BIP krążyły po województwie jak urzędniczy gorący kartofel. Prokuratura Regionalna w Krakowie i Okręgowa w Nowym Sączu zamiast objąć sprawy nadzorem, oddały je w ręce śledczych z Gorlic. Ci z kolei, wykazując się porażającą biernością, błyskawicznie zamykali postępowania. Odmówiono wszczęcia śledztw bez przesłuchania podejrzanych radnych czy urzędników oraz bez zabezpieczenia dokumentów w Urzędzie Miejskim. Przesłuchano wyłącznie osobę zgłaszającą. Gorlicka prokuratura zignorowała uprawnienia z ustawy Prawo o prokuraturze i zadziałała jak adwokat lokalnego układu. Przesłuchanie szefów komisji oznaczałoby przecież paraliż decyzyjny miasta. W tej sytuacji ostatnią „deską ratunku” pozostało skierowanie Skargi na działanie małopolskich struktur prokuratury do Prokuratury Krajowej, co może okazać się skutecznym uderzeniem w mechanizm „podaj dalej”. Prokuratura Krajowa powinna teraz ocenić, dlaczego podległe jej jednostki tuszowały lokalne patologie. Na odpowiedź przyjdzie poczekać, ale Warszawa nie będzie mogła już udawać, że w Gorlicach prawo przestało obowiązywać. Czy układ zamknięty w końcu pęknie?

Alicja Nowak

(Odwiedzono 269 razy, 1 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *