
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym były zastępca Burmistrza Miasta Gorlice Łukasz Bałajewicz.
MANIPULATOR URZĘDNIK ŁUKASZ BAŁAJEWICZ
W komentarzu pod moim tekstem dotyczącym zaniedbywanego od trzech lat przez Urząd Miasta Gorlice rowu melioracyjnego, na którego przebudowę z kasy miejskiej Miasto jako Inwestor wydało tylko na operat szacunkowy około dziesięciu tysięcy złotych, dalszych prac na skutek personalnego konfliktu zaniechano. Były złotousty wiceburmistrz Gorlic, słynący z wysokiej kultury osobistej i urzędniczej Łukasz Bałajewicz, szafując nieprawdą i negatywnymi sugestiami pod moim adresem, nawiązał między innym do drogi przy ulicy Batorego bocznej, o budowę której swego czasu zabiegałam, chociaż interesu osobistego w tym nie miałam. Ostatecznie droga w miejskim planie zagospodarowania zaistniała, chociaż zrealizowano fizycznie tylko niewielki odcinek. We wspomnianym komentarzu Łukasz Bałajewicz napisał:
„Krążąc wspomnieniami „po mieście” może przypomnimy sobie jak naciskałaś na urządzenie drogi Batorego boczna, abyś mogła szybko sprzedać Twoje działki”.
W tym poście odniosę się tylko do tej części komentarza byłego wiceburmistrza. Do dalszych punktów wypowiedzi człowieka pełniącego w tej chwili funkcje rządowe jeszcze wrócę.
SŁUŻEBNOŚĆ
Aktem notarialnym z 18 lipca 2007 roku stałam się współwłaścicielką 50 arowej atrakcyjnej działki położonej w terenie przeznaczonym w Planie Zagospodarowania nr 2 pod budownictwo jednorodzinne przy ulicy Batorego, której niewielki lasek sięgający niemal brzegów Sękówki stanowił teren zalewowy. Działka był skomunikowana z ulicą Szpitalną. W akcie notarialnym zapisano prawo przejazdu, przegonu i przechodu dla każdoczesnego jej właściciela przez trzy działki mające różnych właścicieli.
DZIAŁANIE NA ZAMÓWIENIE
Sprawa z dojazdem do działek zaczęła się komplikować, gdy podjęliśmy z mężem decyzję o rozpoczęcie budowy domu. By odciążyć Miasto od kosztów związanych z przekształceniem gruntu rolnego na budowlany i przy okazji zgodnie z prawem ominąć kolejkę oczekujących na tego typu działanie, opłaciliśmy firmę z Nowego Sączą, która tego typu usługi dla UM Gorlice wykonywała. Ku naszemu zaskoczeniu w ciągu miesiąca firma pieniądze nam odesłała, żądając zwrotu zawartej umowy, stwierdzając, że przekształcenie gruntu jest niemożliwe, ze względu na brak dojazdu.
ZEMSTA JEST ROZKOSZĄ NIE TYLKO BOGÓW, BURMISTRZÓW TEŻ
W 2013 roku moje 50 arów przy Batorego w ogóle straciło na wartości. W rewanżu za złożony przeze mnie do ówczesnego wojewody małopolskiego wniosek, dotyczący wygaszenie mandatu ówczesnego radnego Rady Miasta Gorlice Krzysztofa Wrońskiego i burmistrza Miasta Gorlice Witolda Kochana, gdyż wbrew prawu pełniąc funkcje samorządowe działali na mieniu komunalnym, w ramach zemsty burmistrz Kochan poddał Radzie Miasta Gorlice pod głosowanie uchwałę dotyczącą zmiany planu zagospodarowania Plan nr 2, za którym osobiście zagłosowałam, bowiem uzasadnienie było tak sprytnie skonstruowane, że podstępu się nie dopatrzyłam. Poza tym decyduje większość, mój jeden głos sprzeciwu nie miałby i tak znaczenia. Tym sposobem status budowlany uzyskała tylko 8 arowa działka, 42 ary stały się terenem zalewowym, czyli nadawały się jedynie na polder przeciwpowodziowy, chociaż w tym samym ciągu stało już kilka gotowych i zamieszkałych domów. RZGW odżegnywało się od tej decyzji, twierdząc, że z tym nie ma nic wspólnego. Decyzja ma charakter lokalny. Zemsta się dokonała! Na marginesie dodam, że Kochan ze sprawy złamania prawa zabraniającego samorządowcom działania na mieniu komunalnym wybrnął, natomiast Wroński na przekór trzymał się swojego komunalnego stołka. Ówczesny wojewoda ponad dwa lata badał jego przypadek i ostatecznie wygasił mu mandat radnego Rady Miast Gorlice na ostatniej sesji w kadencji. Tak władza kpi z obywateli. Obecnie sprawa dotycząca mandatów radnych Jędrzejowskiego i Schindlera idzie w tym samym kierunku. Wpis pana Bałajewicza sugerujący wyjątkowo życzliwe potraktowania mnie przez władze miasta Gorlice w kwestii drogi dojazdowej do moich działek od strony ulicy Batorego bocznej potwierdza, że swoi, a wówczas „swoją” byłam, są traktowania ze szczególną atencją i priorytetowo, szansy takiej nie mają szeregowi obywatele. Ze względu na posiadaną służebność ani znajomości, ani wyjątkowego traktowania nie potrzebowałam. Wystarczyło, by niektórzy urzędnicy wydziałów zajmujących się sprawami gruntów w Urzędzie Miasta Gorlice i Starostwie Powiatowym w Gorlicach należycie i uczciwie wykonywali swoje obowiązki.
KOLEŻEŃSTWO I MANIPULACJA PRAWEM
Po śmierci męża w 2015 roku znalazłam się w pułapce finansowej. Musiałam sprzedać działki przy Batorego. Akt notarialny potwierdzał, że dojazd mam od ulicy Szpitalnej. Zatrudniłam geodetę. Działki zostały podzielone i wystawione na sprzedaż. Kupcy jak szybko się pojawili, tak szybko zniknęli, bowiem pracownicy UM Gorlice przekazywali potencjalnym nabywcom, że do działek dojazdu nie ma. Wizyta w gorlickim starostwie podaną klientom informację potwierdziła. Konsultacja z geodetą rozwiązała zagadkę znikającej drogi dojazdowej od ulicy Szpitalnej. Kluczową postacią tego „zjawiska” okazała się być urzędniczka UM Gorlice, której mąż był jednym ze spadkobierców działki, na której miałam wydzieloną służebność. W 2012 roku, gdy z mężem podjęliśmy decyzję o budowie domu, spadkobiercy gruntów, wśród których była działka z częścią służebną, korzystając z uprzejmości koleżeństwa z urzędnikami w Starostwie, przeniosła istotną dla mnie działkę do innej księgi wieczystej, nie przenosząc przy tym służebności. Przed naprawieniem tego stanu pracownica Starostwa broniła się, ostatecznie wniosek przyjęła, potwierdzenie przypieczętowała i w ciągu miesiąca otrzymałam informację, że służebność przejazdu, przechodu i przegonu się odnalazła. Przejazd blokowała też właścicielka działki stanowiącej wjazd bezpośrednio od ulicy Szpitalnej. W tym przypadku wystarczyłaby interwencja Policji, gorzej było z kolejnym odcinkiem, którego właścicielem było Miasto Gorlice, bowiem na całej długości miejskiego odcinka wyryto rów, który niczemu innemu nie służył, jedynie uniemożliwił przejazdu. Sprawę załatwiły ostatecznie pisma przedsądowe wysłane do złośliwej pani, Urzędu Miasta Gorlice i spadkobierców działki, których krewna, pracownica UM Gorlice za pośrednictwem urzędowego koleżeństwa skutecznie mi swobodne dysponowanie moją własnością blokowała. Sprawa była jasna. Zgodnie z aktem notarialnym z 2005 roku dojazd do mojej pięćdziesięcioarowej działki prosto od ulicy Szpitalnej miałam, mają go też obecni właściciele gruntu, którzy odważyli się na ich zakup. Faktem jest, że nie musiałam o drogę dojazdową od ulicy Batorego bocznej zabiegać. Robiłam to jednak jako radna ze względu na osoby, które miały działki w terenie przeznaczonym na budownictwo jednorodzinne Plan nr 2 bez dojazdu i o działanie w tej kwestii się do mnie zwracały. Ostatecznie w Planie nr 2 droga dojazdowa biegnąca od Batorego bocznej do działek będących wówczas moją własnością się pojawiła, chociaż faktycznie istnieje tylko w planach zagospodarowania, w rzeczywistości w terenie nic się nie zmieniło, rządzą trawy i chwasty. Jedynymi osobami, które na zmianie skorzystali spadkobiercy, krewni owej urzędniczki, od których Miasto grunt pod drogę wykupiło, chociaż jak wynika z aktu notarialnego, ja ich działek nie potrzebowałam, nieżyjący już doktor Szewczyk, pani, która dzięki zabudowanemu przepustowi ma dojazd do swojej działki oraz właściciele gruntów sąsiadujących z moimi, których nieruchomości były całkowicie zablokowane, chociaż znajdowały się w terenie przeznaczonym pod budownictwo jednorodzinne. Działek budowlanych w tym terenie jest obecnie kilka. Nie zaprzeczę, że i ja odniosłam pewną korzyść, bowiem w rozliczeniu uwzględniono opłatę, którą musiałabym wnieść za sprzedanie przed upływem pięciu lat przekształconego terenu, jednak honorowo część swojego gruntu na rzecz miasta przekazałam nieodpłatnie. Podsumowując, zacytowaną wyżej słowa urzędnika państwowego Łukasza Bałajewicza, potwierdzają, że lokalna władza promuje ludzi z różnych powodów im wygodnych, niszczy niewygodnych, poza tym kłamie i manipuluje.
„MAMA WAS W D…”
Urzędniczka, wspólniczka owej emerytowanej już żony współspadkobiercy gruntu, przez który miałam służebność, która korzystając ze znajomości przez lata blokowała mi możliwości budowy, później sprzedaży gruntu, gdy przedstawiłam jej dokumentację poświadczającą nadużycie władzy urzędniczej i manipulację, powiedziała do mnie jako do petentki, ale i radnej „Róbcie, co chcecie, mam was w d….”. Nadal w UM Gorlice pracuje. Skargi nie wniosłam. Świadkowie byli.
Alicja Nowak




Bardzo ładnie pan Łukasz wyszedł na tym zdjęciu !
Niczym ET…
Przecież wszystkim wiadomo że pan władza nie kłamie a urzędniczka jest by służyć obywatelom Gorlic