
Fraza „bełkot Chrapusty” znana jest Czytelnikom, którzy przeczytali materiały prasowe – zob.
Afera MDS. Wojewoda Krzysztof Klęczar blokuje dostęp do informacji publicznej i inne dowody,
i
Jakie zakończenie znajdzie ta historia, tego jeszcze nie wiemy, bo dyrektor Wydziału Prawnego i Nadzoru w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim Mirosław Chrapusta ciągle jeszcze głowi się, co zrobić z decyzją MSWiA – zob. 0189_001, która, jak przysłowiowa krowa, „weszła mu w szkodę”.
xxx
W tzw. międzyczasie, czyli czekając na rozstrzygnięcie w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim losów wniosku redaktora naczelnego gazety „BOBOWAODNOWA” o dostęp do informacji publicznej, dotyczącej „schronu w Bobowej”, jeden z Czytelników podrzucił (z własnej nieprzymuszonej woli) materiały prasowe o „bełkocie Chrapusty” tzw. sztucznej inteligencji (AI) do wykorzystania i z poleceniem skomponowania utworu w poetyce „protest songu” albo „śpiewanego felietonu” – licentia poetica Wojciech Młynarski. A co wyszło z tej współpracy ze sztuczną inteligencją (AI) zostało zatytułowane „Ballada o bełkocie Chrapusty” i można wysłuchać klikając w obrazek – zob.
xxx
Ilustracja tytułowa to też produkt współpracy ze sztuczną inteligencją (AI)! Z obowiązku reporterskiego trzeba ujawnić, że pierwsza wersja tekstu została nieco zmodyfikowana przez redaktora naczelnego i wydawcę gazety „BOBOWAODNOWA”, którego w ten sposób należy uznać za współautora tekstu.
xxx
Ps. Zamiast komentarza. W starciu z autorytarną władzą III RP szanse obywatela na zwycięstwo należy uznać za iluzoryczne. Sporadyczne sukcesy „w klatce” w walce z uzbrojonym po zęby w pogardę dla obywatela i bezkarnym urzędnikiem potwierdzają tylko regułę. Co zatem pozostało obywatelowi do zrobienia w tym nierównym pojedynku z totalniactwem? Po pierwsze, jawność – władzę znaną z imienia i nazwiska, i jej ciemne sprawy i sprawki należy wytykać palcem. Po drugie, tzw. beka – z władzy trzeba drwić i szydzić „na maksa”… Cdn.




Kilkanascie lat temu partie nazywajace sie politycznymi zgodnie i w porozumieniu pogrzebały ideę samorządności .Dokonali tego,mprostym zabiegiem upolityczniając wyboiry do rad gmin.Niby nic a jednak….ju z nie obywatele gmin dokonuja wskazań kim ma byc radny namaszcza partia polityczna..Ale zaczęło sie duzo wcze sniej praktycznie przed koncemlat 90-tych.Co wowczas si ę stało? Ostatecznie pożegnano pomysł przekształcenia Senatu /ktory jest swietnym azylem dla grubych misiów partyjnych nie lubiacych zbytnio pracować/ w Izbę samorządową likwiidując Sejmik Krajowy nast epnie pod rzeżniczy nóż poszły Zarządy Gmin wystarczy jedna =koperta dla Buristrza Wojta czy Prezydenta zamiast 4-ch 5-ciu szesciu…rady gmin zamieniono w maszynk e do potakiwania..wywrócono cały dobry pomysł .Samorządy obecne to kpina z rozumu i szydrstwo z mieszkańców gmin.Nie muszę tego udowadniać po prostu porozgladajcie si e po Polsce…