RYSZARD FLOREK W KANALE ZERO – CZĘŚĆ 4 I OSTATNIA

Od redakcji! Autorem tekstu jest Sylwester Adamczyk – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/sylwester-adamczyk/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym Ryszard Florek w studio Kanału Zero. Zdjęcie zostało wykonane przez Sylwestra Adamczyka jako zrzut ekranowy z audycji zob. https://www.youtube.com/watch?v=wMOAyv8wJX0.

xxx

Dziś koleiny, czwarty i ostatni wpis, w którym odnoszę się do zeszłotygodniowego wywiadu, jakiego Ryszard Florek, prezes FAKRO, udzielił Krzysztofowi Stanowskiemu w Kanale Zero i moich pytań, które udało mi się zadać Ryszardowi Florkowi w trakcie programu na temat jego związków ze zbrodniczą, peerelowską Służbą Bezpieczeństwa (więcej na ten sam temat – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/ryszard-florek-w-kanale-zero/).

Moje pytania skierowane do Ryszarda Florka wywołały burzę w mediach i portalach społecznościowych, której, prawdę mówiąc, się nie spodziewałem. Nasłuchałem się i naczytałem o sobie jak nigdy dotąd. Opiniom, komentarzom, oskarżeniom zdało się nie być końca. Ale, cóż…Cytując za klasykiem: „taki mamy klimat”. Oczywiście ten internetowo-medialny. Komentowali sprawę różni. Prawdziwi i fałszywi na Facebooku. Komentowały oficjalne redakcje lokalnych mediów, co to przy każdej nadarzającej się okazji zapewniają jakie to są pełne dziennikarskich standardów. Niestety, o moje skromne zdanie w tej sprawie nie raczył zapytać nikt. Najważniejsze było dla nich to, że oto Florek za chwilę pozwie Adamczyka do sądu. A meritum sprawy? A któż by sobie zwracał głowę takimi drobiazgami…Wiadomo, dziś rządzą zasięgi.

W telewizyjnym programie jednej z sądeckich telewizji kablowych, pewien doktor historii, „zawodowy historyk”, z wysokości swojego niebotycznego ego oznajmił wszem i wobec, że: „Ryszard Florek nie podpisał zobowiązania do współpracy z SB” i że w „Tajemnicach sądeckiej bezpieki” autorzy swoją publikacją skrzywdzili wielu opisanych tam Tajnych Współpracowników SB’”. „Zawodowemu historykowi” podczas jego bzdurnego i kłamliwego „wykładu” na temat tego, jak to SB hurtowo werbowało, ale rzekomo później donosiciele nie donosili, w studio z uśmiechem na twarzy przytakiwał siedzący obok jego programowy partner, znany sądecki dziennikarz starszego pokolenia, który został przez sądecką bezpiekę zarejestrowany w latach 80. XX wieku jako Tajny Współpracownik ps. „Wojtek” [dziennikarz Jerzy Wideł – przyp. red.]. „Wojtek” jest jednym z Tajnych Współpracowników opisanych w „Tajemnicach sądeckiej bezpieki”.

„Zawodowy historyk” przed dziesięciu laty sam prowadził bardzo intensywną kwerendę w krakowskim archiwum Instytutu Pamięci Narodowej przeglądając wiele teczek sądeckich TW. Niestety, do dziś brak mu odwagi cywilnej, by swoją kwerendę podsumować jakąkolwiek publikacją. Jedyne, na co się zdobył doktor historii przez ostanie kilka lat w kwestii dociekań dotyczących Służby Bezpieczeństwa, to zajadła krytyka, przy każdej nadarzającej się okazji, moich i śp. redaktora Henryka Szewczyka „Tajemnic sądeckiej bezpieki”. Jak na „zawodowego historyka” to kiepściutki dorobek panie doktorze…

Znowuż inny, bardzo aktywnie piszący na FB o sądeckich sprawach i rozrywkach człowiek, który mówi o sobie, że jest raczej influencerem niż dziennikarzem, w swoim wpisie sprzed dwóch dni oświadczył, że na sprawach tajnych służb się nie zna, ale on autorytatywnie stwierdza, że Ryszard Florek z SB nie współpracował.

„Fachowcy” od badań rynku księgarskiego zastawiali się ileż to ja teraz sprzedam „Tajemnic…” i liczyli  moje potencjalne zyski. Tych jednak zmartwię. Nakład „Tajemnic sądeckiej bezpieki” został już dość dawno prawie w całości wyprzedany. Zostało mi w magazynie raptem kilkadziesiąt egzemplarzy.

Był też głos w jednym z komentarzy, żebyśmy razem z Ryszardem Florkiem dali sobie po gębie, po czym usiedli przy łąckiej śliwowicy i zawarli zgodę dla lepszej sprawy itp., itd.

Problem jest tylko taki, że ja z Ryszardem Florkiem nie potrzebuję się godzić, bo nie jestem z nim w żadnym osobistym konflikcie. Nie dybię też bynajmniej na jego firmę, ani też na zatrudnionych tam ludzi i ich rodziny. Jest jednak w tej sprawie jedno ale…

Ryszard Florek w ciągu ostatnich kilku lat włożył bardzo dużo wysiłku w to, żeby dostać się na polityczne salony Warszawy i sam bardziej niż przedsiębiorcą stał się dziś politykiem, który lgnie do mediów, gdzie usiłuje pouczać i nauczać wszem i wobec m.in. o patriotyzmie, również tym związanym z gospodarką. Pod koniec marca br. Ryszard Florek został powołany przez Prezydenta RP Karola Nawrockiego do Rady Biznesu. I w tym momencie wobec Ryszarda Florka jako osoby publicznej i polityka trzeba przyjąć inne, ostrzejsze kryteria oceny.

Ryszard Florek jako przedsiębiorca i osoba uwikłana w kontakty z SB. Cóż, wiadomo. III RP urodziła się w bólach i bynajmniej nie pochodziła z „prawego łoża”. Kontrolowana przez bezpiekę transformacja, uwłaszczenie pezetpeerowskiej nomenklatury, Balcerowicz, „gruba kreska” i dziesiątki innych łajdactw. Moje pokolenie to dobrze pamięta. Ale dziś od strony gospodarczej to już historia i temat li tylko do naukowych rozważań, bo czasu nie cofniemy i nie naprawimy popełnionych wtedy błędów. Niestety, stało się…

Ale Ryszard Florek jako polityk i człowiek z teczką Tajnego Współpracownika SB w archiwum IPN to zupełnie inna sprawa. To nie jest historia. To jest kwestia tu i teraz. Polacy mają bowiem prawo wiedzieć o polityku dużo więcej niż o przedsiębiorcy. Mają prawo znać przeszłość tego, kto usiłuje wskazywać im drogę, kto ma ambicję, by wywierać realny wpływ na ich życie, kto bardzo chce być postrzegany jako autorytet. Obywatele mają prawo znać drogę życiową takiego kogoś. Mają pełne prawo do wiedzy i do wyboru. To ich sprawa, czy zaakceptują kogoś takiego jako polityka i mentora.

Dla mnie osobiście sytuacja, w której ktoś uwikłany w kontakty z SB, i na dodatek dość nieudolnie, w stylu Lecha Wałęsy, wypierający się tego faktu, próbuje uczyć mnie patriotyzmu jest nie do zaakceptowania. Żądną miarą. To moje zdanie. Rozumiem, że ktoś może mieć inne. Ale każdy Polak, po to, by mógł sobie wyrobić opinię na temat tego czy innego polityka i ewentualnie akceptować i podzielić jego poglądy ma prawo do pełnej o nim wiedzy. Także tej, która dla niego jest niewygodna.

I o to chodzi w kwestii mojego głosu w sprawie Ryszarda Florka. Polityka i członka Rady Biznesu przy Prezydenci RP. O wiedzę, którą zdobyłem w trakcie pracy nad „Tajemnicami sądeckiej bezpieki” i którą mam w zaistniałej sytuacji obowiązek się podzielić.

Wybór należy do Polaków.

Tylko tyle i aż tyle.

Sylwester Adamczyk

(Odwiedzono 46 razy, 46 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *