
Od redakcji! Autorem tekstu jest Sylwester Adamczyk – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/sylwester-adamczyk/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym Ryszard Florek w studio Kanału Zero. Zdjęcie zostało wykonane przez Sylwestra Adamczyka jako zrzut ekranowy z audycji zob. https://www.youtube.com/watch?v=wMOAyv8wJX0. Opublikowane w treści tekstu dokumenty pochodzą z teczki TW „Andrzeja” nr ew. NS-13603, IPN Kr 0032/2818 t. I, II.
xxx
Dziś koleiny, trzeci i nie ostatni, wpis w którym prostuję manipulacje i przekłamania, które stały się udziałem Ryszarda Florka, prezesa FAKRO, w jego zeszłotygodniowym występie w Kanale Zero – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/ryszard-florek-w-kanale-zero/.
Długi okres kontaktów Ryszarda Florka ze zbrodniczą, peerelowską Służbą Bezpieczeństwa rozpoczął się w pierwszej połowie 1986 roku. Wcześniej, bo w listopadzie 1985 roku materiały dotyczące jego osoby, o których pisałem w części 2 – zob. RYSZARD FLOREK W KANALE ZERO – CZĘŚĆ 2, trafiły z wydziału I do wydziału II sądeckiej SB. Teczka Ryszarda Florka znalazła się na biurku chor. Krzysztofa Pychy, który 7. 04. 1986 roku przeprowadził z nim w sądeckim hotelu „Orbis Beskid”, w pokoju nr 206, rozmowę pozyskaniową.
W wywiadzie z Krzysztof Stanowski Ryszard Florek stwierdził, że podczas tej rozmowy podpisał tyko zobowiązanie do zachowania tejże rozmowy w tajemnicy i stanowczo odmówił współpracy. To nie jest prawda. W teczce TW „Andrzeja” nr rej. NS 13603, w kopercie opisanej jako „Zobowiązanie” znajduje się odręczne zobowiązanie Ryszarda Florka, gdzie owszem, zobowiązuje się on do zachowania rozmowy pozyskaniowej w tajemnicy, ale dalej pisze, jakim pseudonimem będzie podpisywał treść przekazywanych informacji. Czy tak wygląda odmowa współpracy. Nie! Oto tekst zobowiązania, które Ryszard Florek podpisał esbekowi w hotelowym pokoju w kwietniu 1986 roku: TREŚĆ PRZEPROWADZONEJ ROZMOWY ZE MNĄ PRZEZ PRACOWNIKA SB ZACHOWAM W TAJEMNICY. TREŚĆ PRZEKAZYWANYCH INFORMACJI PODPISYWAŁ BĘDĘ PS. ANDRZEJ. I podpis – FLOREK – (skan zobowiązania w załączeniu)
Jak wynika z wykazu spotkań z osobowym źródłem informacji, który znajduje się w teczce TW „Andrzeja”(skan w załączeniu) chorąży Krzysztof Pycha w okresie od 21.05 1986 do 21.12.1988 spotkał się ze swoim agentem 12 razy.
TW „Andrzej” donosił w tym czasie swojemu funkcjonariuszowi prowadzącemu m.in. o nastrojach wśród Polaków, którzy wyemigrowali do RFN w poszukiwaniu pracy, informując m.in., że pod kościołem w Hanowerze, do którego uczęszczali Polacy: „(…) upadła już działalność „S” pod kościołem, nie zauważył już nikogo noszącego znaczki „S”, jak również znikło stoisko „S”, na którym można było kupić wszystko, co wiązał się z „S (…)” (skan doniesienia w załączeniu).
Innym razem TW „Andrzej” informował Służbę Bezpieczeństwa o nastrojach w środowisku polskich rzemieślników, wśród których się obracał. (skan doniesienia w załączeniu).
W tym miejscu przypomnę o tym, o czym pisałem już wcześniej. Dla Służby Bezpieczeństwa nie było błahych informacji. Sieć zniewolenia, w której przed 1989 komuniści trzymali za pomocą m.in. SB, polskie społeczeństwo, tkana była także z tych z pozoru, ale tylko dla laika nie znającego specyfiki pracy tajnych służb, drobnych doniesień o nastrojach w różnych środowiskach czy też o zaletach, czy przywarach osób pozostających w kręgu zainteresowania esbeków.
Ryszard Florek stwierdził także, że nie pobierał od SB wynagrodzenia. Problem tylko w tym, że Służba Bezpieczeństwa wynagradzała swoich tajnych współpracowników nie tylko żywą gotówką. Bardzo często nagrodą dla nich było np. było szybkie i bezproblemowe otrzymanie paszportu uprawniającego do wyjazdu do krajów kapitalistycznych, gdzie można było podjąć dobrze płatną pracę, tak jak to często czynił Ryszard Florek. Innymi słowy, taki paszport był przepustką do lepszego wtedy świata i dostęp do niego był bardzo mocno ograniczony przez służby PRL. W teczce TW „Andrzeja” możemy znaleźć informacje, że chorąży Krzysztof Pycha co najmniej raz, 8.12.1987 r., zwracał się raportem do swoich przełożonych o przyśpieszenia wydania paszportu Ryszardowi Florkowi. (skan raportu w załączeniu)
Sylwester Adamczyk
Cdn.









„Ryszard Florek, Prezes Zarządu FAKRO, został powołany do Rady Biznesu działającej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, Karolu Nawrockim. Powołanie do tego grona potwierdza jego silną pozycję w środowisku biznesowym oraz znaczący wpływ na kształtowanie kierunków rozwoju gospodarczego Polski”.
Źródło – https://www.fakro.pl/artykuly/ryszard-florek-powolany-do-rady-biznesu-przy-prezydencie-rp.
Trzeba napisać do prezydenta Nawrockiego, żeby czym prędzej Ryszarda Florka z Rady Biznesu wyrzucił na zbity pysk!
Eee tam, zaraz na pysk. To jest rada „biznesu”. Nie da się ukryć, że Ryszard F. karierę w biznesie zrobił, karierę w stylu „od pucybuta do milionera”. Różnica jest taka, że Ryszard F. nie był pucybutem, był kortowym przy akademikach PK na Czyżynach.
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/kortowy-II;5442643
Z „Tajemnic sądeckiej bezpieki” wynika, że kortowy Ryszard niekoniecznie był twórcą sukcesu FAKRO…
Wszystkie drogi wiodą do IPN…
Pojawia się oczywiście pytanie: czy istniała druga teczka?
Bo dokumenty, które zacytował Adamczyk to rzeczywiście bzdety.
Natomiast fakt, że były prezes IPN zaprasza Florka do swojej rady i daje wysokie odznaczenie osobie współodpowiedzialnej za jedną z największych afer w regionie, tj. tzw. Miasteczka Multimedialnego (czyt. jak budować, żeby nie zbudować i wtopić 160 mln) generuje potężną czerwoną flagę!
Czyżby ośmiornica agenturalno-okrągłostołowa miała się fantastycznie, pomimo gestów przeniesienia tego śmierdzącego rekwizytu do Muzeum Historii Polski?
Nie zgadzam się, że „dokumenty, które zacytował Adamczyk to rzeczywiście bzdety”. Wyczułem nutę lekceważenia dla pracy, którą wykonali Autorzy „Tajemnic sądeckiej bezpieki”. Poczekajmy na ostatni odcinek (a może będą jeszcze dwa odcinki) dziejów TW „Andrzeja”.
A poza tym zgoda; „ośmiornica agenturalno-okrągłostołowa [ma] się fantastycznie” w grodzie nad Dunajcem i Kamienicą!
Dla Służby Bezpieczeństwa nie było błahych informacji. Sieć zniewolenia, w której przed 1989 komuniści trzymali za pomocą m.in. SB, polskie społeczeństwo, tkana była także z tych z pozoru, ale tylko dla laika nie znającego specyfiki pracy tajnych służb, drobnych doniesień o nastojach w różnych środowiska czy też o zaletach czy przywarach osób pozostających w kręgu zainteresowania esbeków.
@Maciej Rysiewicz. Panie Macieju, proszę mnie nie załamywać…
Jest 1987 i 1988 r. Bezpieka rozpaczliwie zajmuje się raportowaniem o tym, czy w górach utrzymał się śnieg i czy w Niemczech pod kościołem są znaczki „Solidarności”… Czyt. „zaraz coś się będzie działo”…
Więc albo musiała być druga teczka, albo na podstawie informacji ze skanów wynika, że Florek dał esbekom informacyjne ochłapy, zachowując w ten sposób paszport w kieszeni.
Najciekawszy jest pozornie absurdalny wątek 400 l oleju rzepakowego. To – jak na te czasy – była niezła partyzantka technologiczna i organizacyjna.
Istotne moim zdaniem są też kwestie rodzinne.
SB umiała to niezwykle umiejętnie rozgrywać…
Obstawiam, że była druga teczka i jakoś się jednak znalazła…
Zostawiam to jednak już w sferze domniemań.
W 1988 roku SB przygotowywała już kapitalizm kompradorski po „upadku PRL-u”. TW „Andrzej” nie musiał już spowiadać się co widział i co słyszał tu i tam w RFN – jego opowiastki z mchu i paproci to była tylko rutyna i papierologia. TW „Andrzej” był jednym z wyselekcjonowanych do „biznesu” w III RP. A druga teczka może i była, ale to bez znaczenia.
Panie Macieju, tak, co do kapitalizmu kompradorskiego pełna zgoda. Ważne są jednak szczegóły. Tutaj należałoby się cofnąć do tzw. „eksperymentu sądeckiego”. Doświadczenia z tego poligonu wykorzystano później. Moim zdaniem wierchuszka partyjna już w trakcie stanu wojennego wiedziała, że komunizm nie przetrwa. Florad (pierwsza firma) nie mógłby produkować stolarki na eksport bez przychylności lokalnych władz. Doszła do tego potem bezpieka, która typowała gości do wywiadu gospodarczego.
Musiał mieć zatem określone sukcesy (ciekawsze niż import 400 l oleju jadalnego do impregnacji).
Być może coś na ten temat (tj. drugiej teczki) wie więcej obecny doradca Krzysztofa Pawłowskiego, czyli innej postaci, niezwykle zasłużonej dla sądeckiego kompradorstwa (i umoczonej w swoją szkółkę – pralnię „elit” oraz „Miasteczko Multimedialne”). Dodajmy, że ów doradca Pawłowskiego, Korkuć, jest również doradcą prezydenta Nawrockiego…
Ciekawe, co jeszcze (oczywiście pod otoczką patriotyzmu) zobaczymy w najbliższej przyszłości?