
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej.
xxx
Słów kilka odnośnie historii złożonego w 2024 roku protestu wyborczego, wygranego, a następnie skasowanego w oparciu o tezę JAK KOGOŚ ZNASZ, WIESZ, GDZIE MIESZKA.
„Genialna” w swojej prostocie teza krakowskiego sędziego jest o tyle interesująca, że w krąg osób, które przed wyborami w 2024 roku nie zaprotestowały przeciwko umieszczeniu na liście wyborczej mieszkańca Moszczenicy Krzysztof Jędrzejewskiego wpisuje wiele osób. Idąc tokiem myślenia sędziego, wśród „znających” są mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowej, którą Jędrzejowski zarządza, radni miejscy, pracownicy UM Gorlice, przewodniczący Ryndak i najważniejsza w mieście osoba burmistrz Miasta Gorlice Rafał Kukla, szkolny kolega kontrowersyjnego radnego.
Sądzę, że ta „niezawisła” sędziowska złota myśl wprowadzi sędziego Rafała Dzyra z Sądu Apelacyjnego w Krakowie na karty historii sądownictwa, bowiem jest przykładem poziomu i niezawisłości polskiego wymiaru sprawiedliwości. Stanie się też wzorem i inspiracją dla wielu absolwentów studiów prawniczych, jako majstersztyk prestidigitatorstwa kodeksowego.
Prawda jest taka, że Krzysztofa Jędrzejowskiego poznałam dopiero w radzie miasta, chociaż słowo „poznałam” jest nadużyciem. Widywaliśmy się na sesjach i komisjach, czasami zamieniliśmy parę zdań. Nic o nim nie wiedziałam i jego historii nie dociekałam. O tym, że jego centrum życiowym jest w Moszczenicy, dowiedziałam, gdy w 2019 radna Mariola Migdar złożyła wniosek do Rady Miasta Gorlice o wygaszenie mu mandatu radnego, ze względu na fakt, że nie jest mieszkańcem Gorlic, co znaczyło, że w wyborach samorządowych w 2018 roku nie miał prawa wybieralności. Swój wniosek poparła opinią komisarza wyborczego, który ten fakt udokumentował, w sprawie interweniował u burmistrza, po zignorowaniu reklamacji zwrócił się do sądu, a potem nagle zamilkł i nawet nie zaprotestował, gdy sąd orzekł, że burmistrz prawa wyborczego nie złamał, o mandacie Jędrzejowskiego nie wspominając. Świadkami w sprawie byli dwaj koledzy ze szkolnej ławy Jędrzejowski i Kukla. Uzasadnienia Postanowienia sądu brak.
Zrobiło się zamieszanie. Przewodniczący Ryndak zwołał radnych skupionych w kręgu „Wspólnych Gorlic” i zadysponował głosowanie przeciwko odwołaniu trefnego radnego. Polecenie wykonano, chociaż nie wszyscy się cieszyli z koalicyjnego potwierdzenia nieprawdy, co do stanu faktycznego mandatu kolegi z Moszczenicy. Ten podziękował „Kręgowi” za wsparcie i po sesji, na której show miało miejsce, pojechał na obiad do swojej poza gorlickiej nieruchomości.
Mariola Migdar jako jednoosobowa wówczas opozycja temat odpuściła, bo wiedziała, że ówczesny wojewoda też jej w sprawie gorlickiego układu nie poprzez.
Konsekwencje swojej koalicyjnej spolegliwości z 2019 roku poniosłam w 2024 roku. Złożony protest wyborczy obudził lokalne media, jeszcze więcej hałasu było, gdy Sąd Okręgowy w Nowym Sączu – odniosłam wrażenie, że z dużą niechęcią – jednak po przesłuchaniu Jędrzejowskiego, który nie dał Sądowi szansy na podjęcie korzystnej dla niego decyzji, zapewne z bólem, ale zgodnie ze sprawiedliwością mandat radnego w Gorlicach mu wygasił.
Ostatnią deską ratunku okazała się apelacja i tu sukces w oparciu o wspomnianą wyżej złotą myśl, która nijak się miała do przepisu, którym ograniczono wgląd w dane kandydatów, ze względu na RODO. Uprawnienia, a nawet obowiązek w tej kwestii miał Burmistrz. Ten wiedział ale nie powiedział, gdzie kolega z klasy mieszka. Czego się nie robi dla wygody i przyjaźni. Brat brata nie sprzedaje. W poczuciu bezkarności Rafał Kukla nie tylko nie dopełnił obowiązków, o których jest mowa w Instrukcji PKW, ale świadomie prawo wyborcze złamał.
Jędrzejowski cichaczem wrócił na stołek w sali obrad gorlickiego ratusza, a miejscowe portale, które wcześniej krzyczały tytułami „Rady stracił mandat’, tak niezwykłego obrotu sprawy nie odnotowały. Jaka władza, takie media.
Koalicyjna Rada Miasta w 2024 r., tak jak 2019 roku odmówiła głosowania nad wygaszeniem mandatu Jędrzejowskiego, a wojewoda małopolski Klęczar, któremu Sąd całą dokumentację ze sprawy w Sączu wraz z nagraniami zeznań Jędrzejowskiego udostępnił, już drugi rok bada, gdzie ten mieszka, podważając tym samym wiarygodność niezawisłych sadów, który centrum życiowe samorządowego uzurpatora udokumentował.
Obecnie sprawie przygląda się Sąd Administracyjny w Krakowie, który albo zobowiąże wojewodę Klęczara do wygaszenia mandatu spadochroniarzowi z Moszczenicy, albo nie. Pożyjemy, zobaczymy.
Mimo hejtu, którego niektórzy mi nie szczędzą, mam nadzieję, że chociaż parę osób podszkoliłam z przepisów wyborczych, samorządowych i karnych. W tym przypadku nie przeszkadza mi, że są tacy, co mówią o mnie: „Bo to zła kobieta była”.
Alicja Nowak



Pan Ryndak wyjaśnił wszystko na swoim Facebooku. Czego Pani nie rozumie?? Jakoś bardziej wierzę jego jasnym i klarownym wyjaśnieniom, popartym odpowiednimi dokumentami, niż biadoleniu, jakoby to wszyscy się na Panią uwzięli.
Proszę przedstawić listę dokumentów ujawnionych przez „pana Ryndaka” na FB w sprawie, której „nie rozumie” Pani Alicja Nowak!
Proszę sobie samemu poszukać. Każdy średnio nawet rozgarnięty człowiek, jest w stanie to zrobić. Nawiasem mówiąc wpis nie był skierowany do osoby, tylko do Pani Alicji. Nie wiem czemu osoba się wtrąca?
Poprosiłem panią/pana uprzejmie o dokładniejszy przypis ze strony FB „pana Ryndaka”. Zamiast przedstawienia jakiegoś konkretu dokumentalnego postanowiła pani/postanowił pan mnie obrazić. Coś mi się wydaje, że rozwinie pani/pan skrzydła chamstwa, gdy „Fantomas”, „Urzędas”, „Obywatel G” i „Antoni” zaczną wreszcie wydawać „Trybunę Łajdaków”!