
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym Krzysztof Jędrzejowski (z lewej) i Marcin Schindler. Zdjęcia tytułowe zostały zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/2224/0/rada-miasta-gorlice-ix-kadencji.html.
xxx
Szukając cierpliwie uczciwości, sprawiedliwości i niezawisłości sądów różnych instancji, odnajduję tylko kolesiostwo i nepotyzm. Honoru i prawości na lekarstwo nawet brak.
Sprawą mandatu radnego z Moszczenicy i udziału w zamiatanie sprawy pod dywan zajmuje się Sąd Administracyjny w Krakowie. Podobnie jak to ujął w jednym z komentarzy pod moim tekstem były wiceburmistrz Łukasz Bałajewicz, mam nadzieję, że sąd będzie niezawisły. Liczę, że macki gorlickiej ośmiornicy jeszcze tam nie sięgają. Czekam na rozstrzygnięcie, rozstrzygniętej w 2024 sprawy, to jest ustalenia przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu centrum życiowego Krzysztofa Jędrzejowskiego. Mimo odwołań, tej części sądowego Postanowienia nikt nie podważył, nie poszanowała ustaleń Sądu Rada Miasta Gorlice i wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar.
CZAS MARCINA SCHINDLERA
Kolejnym radnym Rady Miasta Gorlice, który złamał przepisy Kodeksu wyborczego oraz precyzujący definicję centrum życiowego art. 25 Kodeksu cywilnego jest były mieszkaniec Gorlic Marcin Schindler, który kilka lat temu przeprowadził się z Gorlice do domu, który dla siebie i rodziny wybudował w Kobylance. W celach wyborczych w marcu 2024 roku zameldował się u rodziców w Gorlicach, jednak do pracy w Gorlicach nadal wraz z żoną dojeżdżał z Kobylanki i dzieci do szkoły w Gorlicach dowoził. W przypadku Marcina Schindlera protestu wyborczego nikt nie złożył, jednak sprawę złamania kodeksu wyborczego przez kolegę z pracy, oboje pracowaliśmy w tej samej szkole MZS nr 1 w Gorlicach, zgłosiłam wojewodzie małopolskiemu Krzysztofowi Klęczarowi. W sprawie Marcina Schindlera Rada Miasta Gorlice podobnie jak w przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego odmówiła podjęcia działań zgodnych z przepisami, a co za tym idzie, obaj funkcję radnych Rady Miasta Gorlice nadal, chociaż bezprawnie, pełnią. Nie ja jestem autorką Kodeksu wyborczego, nie ja ustalałam treść artykułu 25 Kodeksu cywilnego, który definiuje „centrum życiowe”. Jestem jednym z oszukanych wyborców z okręgu nr IV w Gorlicach, którym na listach wyborczych, mimo Instrukcji PKW, która zobowiązuję wójtów, burmistrzów, prezydentów, by możliwymi dla siebie sposobami ustalili czy kandydaci spełniają wyborcze kryteria, podsunięto jako kandydatów osoby, dla których Gorlice nie stanowią centrum życiowego. W obu przypadkach zastosowanie się do Instrukcji PKW dla burmistrza Kukli nie było problemem. Z Jędrzejowskim zna się od LO, Schindler jest pracownikiem szkoły, dla której organem prowadzącym jest Miasto Gorlice, poza tym jest krewnym byłego wiceburmistrza Łukasza Bałajewicza. W obu przypadkach Burmistrz Miasta Gorlice świadomie złamał prawo, na którego straży w rocie ślubowania zobowiązywał się stać, to samo tyczy Rady Miasta Gorlice. Jędrzejowski i Schindler złożyli krzywoprzysięstwo, bowiem w słowach roty radnego jest zapisane: „Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców”. Gminą Jędrzejowskiego jest Moszczenica, Schindlera Kobylanka. Zgodnie z przepisami Rota ślubowania radnego czy burmistrza ma fundamentalną wagę prawną i ustrojową, stanowiącą warunek konieczny do objęcia mandatu i rozpoczęcia sprawowania funkcji. Jest to uroczyste przyrzeczenie, które przenosi kandydata w sferę odpowiedzialności publicznej! W przedstawionych przypadkach wygląda, że słowa roty nic nie znaczą, tak jak i Kodeks wyborczy czy Kodeks cywilny. Słowa przysięgi składanej przez wojewodów: „Ślubuję uroczyście, że na zajmowanym stanowisku będę służyć państwu polskiemu i wspólnocie samorządów przestrzegać porządku prawnego i wykonywać sumiennie powierzone mi zadania”, też nie mają znaczenia… słowa, słowa, słowa. 10 kwietnia 2026 r. miną dwa lata od czasu, gdy upominam się, by w Polsce prawo było przestrzegane, a nie interpretowane przez ludzi, którzy mają władzę nadaną, ale wykorzystują ją dla wspieranie bezprawia, przy akceptacji lokalnej władzy samorządowej, prokuratury, sądu, policji, której to przedstawiciele przed objęciem swych funkcji prawu służyć przysięgali. Stojący na straży prawa Dyrektor Biura Prawa i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego radca prawny Mirosław Chrapusta (na zdjęciu poniżej)
prawo wyborcze Marcina Schindlera oparł o świadectwa szkolne pana Schindlera, gdy jeszcze ten był uczniem gorlickich szkół, świadectwa jego dzieci, które po przeprowadzce do Kobylanki, do szkoły w Gorlicach dowoził (Kobylanka to wioska, w której LO nie ma) oraz rachunki za zakupy robione w Gorlicach, co jest normalne, bo wielu ludzi mieszkających na wsi, a pracujących w mieście, często zakupy po pracy robi w Gorlicach ze względu na bogatszą ofertę. Żona pana Schindlera jest pielęgniarką w gorlickim szpitalu, więc i z opieki lekarskiej pan Schindler w Gorlicach korzysta. Przytoczone przez reprezentującego Wojewodę pana Chrapustę argumenty, nie potwierdzają prawa wyborczego Marcina Schindlera, podważają powagę urzędu Wojewody i kompetencje samego szefa Małopolskiego Biura Prawa i Nadzoru, w którym jak dowodzi przesłane mi pismo prawa nie można się dopatrzeć. Cała ta sprawa dowodzi prawdziwości powiedzenia: „Co wolno Wojewodzie, to nie tobie…”.
Alicja Nowak


