
Walka z „mową nienawiści” wkracza w nową fazę! Jak wiadomo „wiceprezydent krainy U Andrej Duda” w kwietniu 2025 r. skierował do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, ustawę z dnia 6 marca 2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, tj. tzw. ustawę o mowie nienawiści. Przypomnijmy: nowelizacja Kodeksu karnego z 6 marca 2025 r. rozszerzała katalog przesłanek przestępstw motywowanych uprzedzeniami o: niepełnosprawność, wiek, płeć i orientację seksualną. Przestępstwa motywowane tymi uprzedzeniami – podobnie jak ze względu na przynależność narodową, etniczną, rasową, polityczną, wyznaniową i bezwyznaniowość – miały podlegać karze bezwzględnego pozbawienia wolności.
Trybunał Konstytucyjny 30 września 2025 r. uznał przepisy zaskarżonej ustawy za niekonstytucyjne. Według TK, proponowane w noweli rozwiązania stanowiły „niepoprawną ingerencję w konstytucyjnie chronioną swobodę wypowiedzi”.
Można było się spodziewać, że „uśmiechnięta koalicja 13 grudnia” nie złoży broni i podejmie kolejne działania mające doprowadzić do ścigania „mowy nienawiści”. No i stało się. Już 1 stycznia 2026 r. media głównego ścieku z niekłamaną satysfakcją cytowały na wyprzódki oświadczenie ministra Waldemara Żurka: „Obecnie trwają konsultacje nad kształtem rozporządzenia i dyskusja, czy będą zajmować się tym [tj. mową nienawiści – przyp. M.R.] wyznaczone prokuratury rejonowe – obecnie mówi się o 16 w całym kraju – czy też okręgowe”. A szefem prokuratorskiego zespołu od „mowy nienawiści”, minister Żurek tej informacji nie ukrywał, ma zostać prokurator Maciej Młynarczyk.
Wybór ministra Żurka nie dziwi. Prokurator Młynarczyk (dzisiaj oddelegowany do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga) zasłynął jako „specjalista od przestępstw z nienawiści” ze szczególnym uwzględnieniem „antyukraińskiej mowy nienawiści” ścigając polskich patriotów, którzy w jego ocenie dopuszczają się takich czynów – w tym także ocaleńców z ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego. Prokurator Maciej Młynarczyk doprowadził w 2020 r. do prawomocnego skazania ocalonego z ukraińskiego ludobójstwa, pochodzącego z Wołynia, wówczas 78-letniego, ciężko chorego pana Zbigniewa, na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Powodem były zamieszczone w sieci komentarze krytykujące banderyzm na Ukrainie.
Lista prześladowanych przez prok. Młynarczyka Polaków jest bardzo długa. Od ponad dekady do sądów powszechnych trafiają akty oskarżenia (na podstawie art. 216 k.k.) podpisane przez Młynarczyka. Zasługi Młynarczyka docenił natychmiast były minister (nie)sprawiedliwości Adam Bodnar powołując w 2024 roku Młynarczyka do tzw. Zespołu doradców ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami. Teraz ministerialną pałeczkę od Bodnara przejął Żurek i prokurator Maciej Młynarczyk, z nowymi kompetencjami i rozporządzeniem od ministra Żurka pod pachą zamiast ustawy, niechybnie rozwinie skrzydła w walce z „siewcami mowy nienawiści”.
Na stronie internetowej Prokuratury Krajowej napisano tłustym drukiem: Ubi societas, ibi ius (Gdzie społeczeństwo, tam prawo), co w odniesieniu do organów Prokuratury Krajowej brzmi jak zwykłe szyderstwo. Mając w pamięci, od czasów PRL-u do nam współczesnej III RP, liczbę z premedytacją niewyjaśnionych zbrodni i afer gospodarczych, co de facto oznacza udział w tych zbrodniach i aferach, funkcjonariusze publiczni w czerwonych żabotach jawią się w kraju nad Wisłą jako zorganizowana grupa przestępcza do specjalnych politycznych poruczeń…


Drogi autorze tego żałosnego pamfletu, pełnego manipulacji i płaczu nad „prześladowanymi patriotami”!
Gratuluję – udało Ci się stworzyć klasyczny przykład prawicowej propagandy: mieszankę półprawd, wyolbrzymień i czystej nienawiści, opakowanej w pozę obrońcy wolności słowa. Ale prawda jest inna, a fakty miażdżące dla Twojej narracji.
Tak, ustawa z marca 2025 r. rozszerzająca ochronę przed przestępstwami z nienawiści o wiek, płeć, niepełnosprawność i orientację seksualną została uchwalona. Tak, prezydent Andrzej Duda skierował ją do TK w trybie prewencyjnym. I tak, Trybunał Konstytucyjny 30 września 2025 r. uznał ją za niekonstytucyjną – bo przepisy były nieprecyzyjne i mogły nadmiernie ograniczać wolność wypowiedzi. To zwycięstwo zasad Konstytucji nad ideologicznym zapędem!
Ale co teraz? „Uśmiechnięta koalicja” nie wprowadza żadnej „cenzury obejściem”! Minister Waldemar Żurek – tak, ten sam, który walczył o niezależność sądów za czasów Ziobry – zapowiada jedynie specjalizację prokuratur w ściganiu rzeczywistych przestępstw z nienawiści. Nie nowej ustawy, nie rozporządzenia tworzącego nowe przestępstwa, tylko wyznaczenie ok. 16 jednostek (głównie rejonowych i okręgowych), które będą profesjonalnie prowadzić sprawy już istniejące w Kodeksie karnym: znieważenie, nawoływanie do nienawiści czy przemoc motywowana uprzedzeniami (art. 119, 256, 257 KK).
To ma dotyczyć hejtu wobec każdego: Ukraińców, Żydów, Romów, osób LGBTQ+, niepełnosprawnych, seniorów – ale też Polaków atakowanych za poglądy. „Bez znaczenia, kim jest ofiara” – jak sam powiedział minister Żurek. To nie „polowanie na patriotów”, tylko koniec z umarzaniem spraw, bo lokalni prokuratorzy nie radzą sobie z skomplikowanymi śledztwami internetowymi.
A prokurator Maciej Młynarczyk? Tak, to doświadczony specjalista – od 14 lat prowadzi sprawy o mowie nienawiści, wysłał ponad 150 aktów oskarżenia, z jednym tylko uniewinnieniem. Ścigał hejterów niezależnie od władzy: za PiS karał antyukraiński hejt, ścigał nawet działaczy bliskich Ziobrze (jak Dariusza Mateckiego). Bodnar powołał go do zespołu eksperckiego, bo jest skuteczny. Skazanie ocalonego z Wołynia w 2020 r.? Tak, za konkretne znieważenia (art. 216 KK), nie za „prawdę historyczną”. Krytyka banderyzmu jest dozwolona – ale osobiste obrażanie ludzi już nie. To różnica, którą prawicowi „patrioci” celowo zacierają, by grać ofiarę.
Twoje porównanie prokuratury do „zorganizowanej grupy przestępczej” to czysta aberracja. PRL-owskie metody to właśnie te, gdy państwo ścigało za poglądy – a dziś chroni przed realną nienawiścią, która prowadzi do przemocy. „Ubi societas, ibi ius”? Dokładnie: gdzie społeczeństwo, tam prawo chroniące słabszych przed agresją większości.
Wolność słowa nie oznacza bezkarności dla hejtu. Trybunał Konstytucyjny obronił Konstytucję przed nadmierną ingerencją – i dobrze! Ale istniejące prawo będzie egzekwowane profesjonalnie, bez politycznych ingerencji. Jeśli boisz się prokuratury, to może dlatego, że Twoja „krytyka” przekracza granice znieważenia?
Polska to państwo prawa, nie folwark dla siewców nienawiści. Czas skończyć z płaczem i zacząć szanować innych. Inaczej – słusznie – spotkasz się z prokuratorem. Nie Młynarczykiem osobiście, ale z systemem, który wreszcie działa sprawiedliwie.
” Ubi socjetas , ibi ius ” . Paupertas , niech sobie sam pokrzyczy w pustej oborze , stodole , commissarius przymknie oko , na tę obrazę , że już tyle paupertas potrafi , a nawet może , bo vacca ” Orbis terrarium ” oddechem z żwacza commissariusowi vita i mundus ocali .
„To ma dotyczyć hejtu wobec każdego: Ukraińców, Żydów, Romów, osób LGBTQ+, niepełnosprawnych, seniorów – ale też Polaków atakowanych za poglądy” – powiada „Obywatel G” (nowa ksywka!).
Znaczy: jeśli Polak wyrazi pogląd, że Bandera był bandytą, a Ukrainiec go za ten pogląd werbalnie zaatakuje, to minister Ż. zrobi z tym Ukraińcem porządek – np. w ten sposób, że go wsadzi do mamra?
Mam wrażenie, że „Obywatel G” przecenia chęci i możliwości ministra Ż.
Prokuratorzy nie wsadzają do „mamra”. Robi to niezawisły sąd, po przeprowadzeniu procesu.
Panie prokuratorze! Czy pan ma mnie za idiotę?
Prokurator Maciej Młynarczyk ma wybitne zasługi dla propagowania ukraińskiego szowinizmu – a więcej na ten temat – zob.
https://jacekmiedlar.pl/2021/04/26/wychwalal-bandere-i-pisal-polscy-nacjonalisci-to-jeane-scierwo-trzeba-do-niego-strzelac-prokurator-mlynarczyk-podjal-skandaliczna-decyzje/,
https://jacekmiedlar.pl/2020/07/15/pilne-cudem-uniknal-smierci-z-rak-oun-upa-prokuratura-stawia-mu-zarzuty-za-krytyke-banderyzmu-i-igora-isajewa-chca-dokonczyc-na-mnie-rzez/,
https://jacekmiedlar.pl/2019/12/10/pilne-ukrainiec-oskarzyl-polakow-o-nazistowskie-zbrodnie-internauta-odpowiedzial-honorowo-klepnac-go-w-pysk-i-uslyszal-skandaliczny-wyrok/
i krótki cytat jeszcze na okrasę:
„Polscy nacjonaliści to jebane ścierwo, z którym nie można dyskutować, tylko trzeba do niego strzelać – na Facebook’u napisał Bartłomiej W., działacz na rzecz autonomii Śląska. W sieci zamieścił także swoje zdjęcie z wizerunkiem Stepana Bandery, głównodowodzącego Ukraińskiej Powstańczej Armii odpowiedzialnej za przeprowadzenie ludobójstwa na Polakach na Kresach w latach 1942-1947, a samego Banderę nazwał „Wodzem nacji”, „wielkim ukraińskim patriotą” i życzył „udanego świętowania” z okazji 111. urodzin „wodza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Stepana Andrijowycza Bandery”. W sprawie skandalicznych wpisów zawiadomienie do prokuratury złożyła Fundacja „Wołyń Pamiętamy”, której prezesem jest Katarzyna Sokołowska. W sprawie propagowania ukraińskiego szowinizmu prokurator Maciej Młynarczyk odmówił wszczęcia dochodzenia w kilkudziesięciostronicowym uzasadnieniu niemalże wybielając Banderę i ukraińskich szowinistów. W sprawie „strzelania do polskich nacjonalistów” sprawa została zawieszona”.
Po pierwsze, decyzja o odmowie wszczęcia dochodzenia, poparta – co sam autor wpisu przyznaje – „kilkudziesięciostronicowym uzasadnieniem”, nie jest przejawem „wybielania” kogokolwiek, lecz efektem rzetelnej analizy znamion czynu zabronionego. W polskim systemie prawnym prokurator ma obowiązek badać nie tylko treść wypowiedzi, ale przede wszystkim kontekst oraz zamiar sprawcy. Propagowanie totalitarnego ustroju państwa lub nawoływanie do nienawiści (art. 256 kk) wymaga udowodnienia, że działanie miało na celu realne podżeganie do nienawiści, a nie było jedynie wyrazem kontrowersyjnych, czy nawet bulwersujących poglądów historycznych, które podlegają ochronie w ramach wolności słowa.
Po drugie, odnosząc się do kwestii wizerunku Stepana Bandery i określeń typu „Wódz nacji”, należy podkreślić, że ocena postaci historycznych należy do domeny historyków i debaty publicznej, a nie organów ścigania, o ile nie dochodzi do bezpośredniego pochwalania konkretnych zbrodni. Prokurator, sporządzając obszerne uzasadnienie, realizuje standard rzetelnego procesu – szczegółowe wyjaśnienie motywów decyzji jest wyrazem szacunku dla stron i podlega kontroli instancyjnej sądu. Jeśli Fundacja „Wołyń Pamiętamy” nie zgadza się z tą oceną, przysługuje jej prawo do złożenia zażalenia, co jest właściwą drogą kwestionowania decyzji procesowych.
Po trzecie, informacja o zawieszeniu sprawy dotyczącej wpisu o „strzelaniu do nacjonalistów” nie świadczy o bezczynności, lecz o istnieniu przeszkody procesowej (np. konieczności uzyskania opinii biegłych lub trudności w zgromadzeniu materiału dowodowego). Zawieszenie postępowania jest czynnością techniczną, a nie merytorycznym rozstrzygnięciem o braku winy.
Atakowanie prokuratora za to, że nie wpisuje się w określoną narrację polityczną lub historyczną, jest próbą wywarcia niedopuszczalnej presji na organa wymiaru sprawiedliwości. Prokuratura musi pozostać wolna od emocji społecznych, kierując się wyłącznie literą prawa, nawet w sprawach budzących tak silne kontrowersje jak te dotyczące polsko-ukraińskiej historii.
Panie prokuratorze! Dziękuję za wyczerpujące informacje!
Szkoda, że prokuratorzy Tadeusz Cebo i Sławomir Korbelak z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach nigdy nie zaszczycili mnie tak gruntownymi wyjaśnieniami w sprawie kilkudziesięciu moich zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw, które pozamiatali pod dywan – o, przepraszam – w sprawie których odmówili wszczęcia dochodzeń/śledztw. Bo gdybym miał wcześniej tak cenne informacje/instrukcje proceduralne i merytoryczne, to najpewniej nie zawracałbym wybitnym gorlickim prokuratorom głowy i nie narażałbym budżetu Prokuratury Rejonowej w Gorlicach na koszty.
Mea culpa!
Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że uczony mąż, ukryty skromnie za ksywką „Obywatel G”, udzielił tych tak cennych informacji/instrukcji proceduralnych i merytorycznych gratis, bez żadnej gratyfikacji. Tej niesłychanej okoliczności nie można nie zauważyć, zapiszmy to kredą w kominie. Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie!
Widocznie prokuratorzy nie dopatrzyli się merytorycznych podstaw do wszczęcia postępowań i uznali to za zwykłe pieniactwo sądowe. Radzę zatrudnić dobrego prawnika, który sformułuje profesjonalne zawiadomienia poparte mocnymi przesłankami procesowymi.
W skrócie: proceduralna poprawność dała parasol ochronny prokuratorowi (tzw. „dupochron”), ale efekt społeczny jest taki, że sprawa została nie tylko „ucięta”, ale i „wybielona”. W Muzeum 3RP (mam nadzieję, że kiedyś takie powstanie), plansze „braku znamion czynu”, „trudności dowodowe” powinny zająć należne sobie, dobrze wyeksponowane miejsce.
Uczony mąż, ukryty skromnie za ksywką „Obywatel G” (to już bodaj szósta albo siódma ksywka!), nie jest jednak tak bezinteresowny, jaki mi się zdawało, jednak na jakąś gratyfikację liczy. Jedzie już otwartym tekstem:
„Radzę zatrudnić dobrego prawnika, który sformułuje profesjonalne zawiadomienia poparte mocnymi przesłankami procesowymi”.
Jasne jest, że chłopina nie reklamuje konkurencji!
Uczony mąż chyba nie jest aż tak bardzo uczony; te wpisy zalatują mi AI.
To się zgadza, tekst „komentarza” układa „sztuczna inteligencja” – a do sieci wrzuca go uczony mąż.
Nie bardzo wiem, czemu ma służyć ten ironiczny wpis osobnika kryjącego się pod nickiem „wma”?
Obywatelu G, jesteś emocjonalny, sam się zdradzasz. Słowa o „pieniactwie sądowym” źle o Tobie świadczą. Te słowa to język pogardy, niestety powszechnie używany w branży wobec ludzi, którzy są pokrzywdzeni bezprawiem, ale mają zadawnione sprawy.
Ps. Redaktorze, a nie mówiłem, że czytają Bobową Od Nowa w biurach, urzędach, kancelariach, siedzibach „organizacji”?
@Woj11
To nie jest język pogardy tylko stwierdzenie faktu. Masowe składanie bezzasadnych pozwów, niekończących się apelacji i wniosków paraliżuje pracę sądów, generuje koszty i bezpośrednio uderza w innych obywateli, którzy latami czekają na rozpoznanie swoich spraw. Pieniacze nie tylko marnują czas sędziów, pełnomocników i urzędników, ale też podważają autorytet sądów i prokuratury oskarżając te instytucje o stronniczość za każdym razem, gdy zapada niekorzystne dla nich orzeczenie.
W środowisku prawniczym są postrzegani nie jako „dociekliwi obywatele”, lecz jako czynnik patologiczny – dowód na to, że brak skutecznych mechanizmów przeciwdziałania nadużyciom procesowym prowadzi do chaosu i niesprawiedliwości systemowej.Modelowym przykładem takiego postępowania jest gospodarz tego portalu.
Obywatelu G, z miejsca, w którym siedzisz niewiele widać, bo oczy masz przesłonięte niewidzialną magmą zepsucia zalewającą cały” wymiar sprawiedliwości”!
Przy odrobinie dobrej woli można dostrzec faktyczne przyczyny zgnilizny i rozkładu polskiej państwowości, ale żeby to dostrzec trzeba się wznieś ponad tą magmę zamiast opowiadać farmazony na temat pieniaczy!
A już zupełnym kuriozum należy nazwać obarczanie odpowiedzialnością za paraliż sądownictwa dziennikarza śledczego!