
Od redakcji! Autorem tekstu jest komentator „wma” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/wma/. Od Autora! Na ilustracji tytułowej efraimek, fałszywa moneta (w tym wypadku „złota”) wybita w mennicy w Lipsku. Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://myvimu.com/exhibit/43770517-ort-efraimek-1754-august-iii-sas.
xxx
Pod tym apelem Ewy Zajączkowskiej
https://gorliceiokolice.eu/2025/12/apel-polskiej-posel-do-eurokolchozu-ewy-zajaczkowskiej
wyszczególnił się niejaki „Jan Kwiatkowski” (taki on Kwiatkowski, jak ja Lubomirski). Tenże „Jan Kwiatkowski” wystąpił z takim konceptem:
„Tak, tak całkowita racja. W Rosji i na Białorusi, takich głupot nie wymyślają. Trzeba jak najszybciej zmienić naszą orientację geopolityczną. Pani Zajączkowska, jak widzę, robi co może”.
Z tego by wynikało, że „Jan Kwiatkowski” ma „orientację”, na dodatek „geopolityczną”. Nie wiem, czy jestem w stanie pojąć głębię myśli tego giganta intelektu – ale spróbuję odgadnąć na czym miałby polegać jego koncept. Domyślam się, że ów strateg przez „orientację” rozumie geograficzny kierunek, że teraz to jest Westen (w postaci Ursuli), a jak ktoś podpisze apel Ewy Zajączkowskiej, to go zmieni (czy też chce zmienić) na Osten (tutaj pozostaje złowrogi Putin). W łepetynie „Jana Kwiatkowskiego” świat jest zero-jedynkowy (albo to, albo tamto), a jedyny wybór, jaki mamy to jest to, komu się nadstawić (innymi słowy: nie jesteśmy zdolni do samodzielnego istnienia, musimy się uwiesić u czyjejś klamki). To jest mentalność niewolnika, na dodatek dowód kompletnej ignorancji.
Obecna „orientacja”, tj. fakt, że Ursula urządza nam życie (i to w najdrobniejszych szczegółach), jest kontynuacją tego, co czynił król pruski Friedrich II von Hohenzollern – i nawet nie chodzi mi tutaj o pierwszy rozbiór Polski, tylko o to, na czym zbudował siłę swojego państwa: zbudował je na ordynarnym złodziejstwie. Zaczął od mennicy w Królewcu i Wrocławiu, gdzie wybijano tymfy, szóstaki, trojaki i grosze, te monety nie były jeszcze fałszywe (miały stempel pruski), były jednak o wiele gorsze, niż polskie. Zysk niemieckiego złodzieja polegał na tym, że gorszą pruską monetę przemycano do Polski, wymieniano na monety polskie, które następnie przewożono do mennic pruskich na przeróbkę. W roku 1753 ten złodziej poszedł o krok dalej: zorganizował mennicę w Szczecinie, wydzierżawił ją żydowskiej spółce bankierskiej Efraim-Itzig, ci na polecenie pruskiego złodzieja mieli bić tymfy, szóstaki i trojaki z podrobionym stemplem Augusta III, innymi słowy: została uruchomiona centralna wytwórnia fałszywych pieniędzy. W roku 1756 zaczęła się wojna siedmioletnia, złodziej Friedrich II von Hohenzollern od razu zajął Saksonię, w jego ręce wpadły trzy mennice z oryginalnymi stemplami menniczymi Augusta III, mennicę w Lipsku wydzierżawił Efraimowi (stary znajomy!), a ten wraz z Izigiem (drugi stary znajomy!) zaczął bić fałszywą monetę z oryginalnym stemplem menniczym Augusta III, tą fałszywą monetą zalali Polskę i Węgry. Te monety z czasem były coraz gorsze, Efraim i Itzig nie trzymali się umowy z pruskim złodziejem (kradli też na własny rachunek), August III kazał z grzywny srebra bić 8 talarów, Friedrich II von Hohenzollern 14 talarów, „zaradni” Żydzi bili 18-19 talarów (rok 1857), 25 talarów (rok 1759), a w 1761 już 31 talarów. Na okoliczność tego złodziejstwa powstał taki wierszyk:
von aussen schön
von innen schlimm
von aussen Friedrich
von innen Ephraim
Ten proceder zakończył się w roku 1763, na mocy traktatu w Hubertsburgu Friedrich II von Hohenzollern zajął Śląsk, za to zwrócił Augustowi III Saksonię. Skutek tego procederu (tj. fałszowania polskiej monety) był taki: z ziem Rzeczpospolitej wywieziono monetę złotą i srebrną, pod koniec panowania Augusta III w obiegu zostały fałszywe monety bite przez spółkę Efraim-Itzig, miedziane grosze i szelągi. Z tego ciosu Rzeczpospolita już się nie podniosła, pruski koronowany złodziej mógł się już spokojnie zacząć krzątać koło traktatu rozbiorowego.
Niemcy mają swoiste podejście do własności. Tacyt o Germanach pisze tak: „nulli domus aut ager” („Germania” 31), jak połączymy to z tym, co napisał wcześniej: „pokój temu ludowi nie dogadza” („Germania” 14, wolne tłumaczenie) to mamy poważne ostrzeżenie.
W niemieckim jest rzeczownik „Grenze” – ale to nie jest słowo niemieckie, to słowo, a tym samym pojęcie, rozumienie granicy (w konsekwencji rozumienie własności: to moje, to twoje) wzięli dopiero od połabskich Słowian. Ślad jest we współczesnych niemieckich słownikach, papierowy Duden podaje:
Grenze, die, -, -n (slaw)
w sieci wygląda to tak:
Herkunft: mittelhochdeutsch greniz(e), aus dem Westslawischen, vgl. polnisch granica (…)
https://www.duden.de/rechtschreibung/Grenze
Ale ta granica (i rozróżnienie: to moje, to twoje) niezbyt się niemieckich głów trzyma, ci ludkowie nadal uważają się za rasę wyższą niż my, za kogoś, kto może decydować o tym, jacy mamy być, jak mamy żyć, że ich powołaniem jest cywilizowanie nadwiślańskich Irokezów.
Miałem raz rozmówkę z Niemcem nt. rasy wyższej i niższej. Gość (w sumie nie ostatni głupek, bo formalnie rzecz biorąc miał jakieś tam wykształcenie, tj. niemiecki odpowiednik polskiej politechniki – ale typowy zakuty niemiecki łeb) widział jak prowadzę budowę i jakoś nie mógł rozgryźć jednej tajemnicy: jak to się dzieje, że on zachodzi w głowę, kombinuje jak coś tam zrobić – a ja już mam to zrobione. Na dodatek nie mógł pojąć, dlaczego ja na moich ludzi się nie wydzieram (tak, jak on na swoich). Gość miał głęboki dysonans poznawczy, więc mu go jeszcze pogłębiłem. Z całej mowy (i całej postawy) tego Niemca biło głębokie przekonanie o cywilizacyjnej wyższości Niemców, że cała kultura, wiedza i technika zawsze szła z zachodu na wschód (takie rzeczy zresztą też były, te wszystkie „heble”, „majzle”, „krajzegi” – i inne „wihajstry”). Zapytałem gościa, czy jest coś, czego Germanie (a tym samym Niemcy) nauczyli się od Słowian. Z wielkim przekonaniem odpowiedział, że nie ma. Pytam go, czy wie, co to jest Duden. Po niejakim zastanowieniu mówi, że to jest chyba jakiś słownik. Ja mu na to, żeby sobie poszedł do jakiejś biblioteki (to były lata 90. ub. wieku) i zajrzał do tego słownika, hasło „Grenze”, przy okazji hasło „Quark” – i już mu się rzeczywistość trochę wyprostuje.
Quark w sieci wygląda tak:
Herkunft: spätmittelhochdeutsch quarc, quarg, twarc, aus dem Slawischen; vgl. polnisch twaróg
https://www.duden.de/rechtschreibung/Quark_Milcherzeugnis
No i to by było na tyle, taki mały przyczynek do konceptu o „orientacji” – ale szczerze mówiąc nie widzę wielkiej szansy, żeby taki „Jan Kwiatkowski” coś z tego zrozumiał.
wma


Autorze i Redaktorze!
Sam nie wiem, jak komentować ten piękny artykuł. A „polskojęzyczne rury do gazowania (umysłów) Polaków” już każą sobie płacić abonament za informacje o tym, że np. jakaś gwiazda zdjęła majtki, a teraz „zmaga się z fają hejtu”.
Optymistyczne jest to, że w urzędach miejskich, gminnych i powiatowych, w szkołach i biurach czytają Bobową Od Nowa, tak się spodziewam (w tym miejscu pukam w ekran do urzędowych czytelników. Puk, puk, czytajcie i uczcie się!). Tylko, czy wyciągają wnioski z publikowanych tutaj wiadomości i opinii?
„BOBOWAODNOWA” „w urzędach miejskich, gminnych i powiatowych, w szkołach i biurach” nie jest czytana. Samorządowcy, urzędnicy i nauczyciele mają ważniejsze rzeczy na głowie! Oczywiście w tym wielkim tłumie funkcjonariuszy publicznych, którzy budują „dobrobyt” III RP znajdą się czarne owce, które od czasu do czasu przyżeglują tutaj, ale takie wydarzenia należy zaliczyć do incydentalnych!
Powyższy tekst nie jest „piękny” – i nie mam ambicji, żeby był czytany „w urzędach miejskich, gminnych i powiatowych, w szkołach i biurach” (a na to, że może być przeczytany przez samozwańczych i/lub funkcyjnych tropicieli „mowy nienawiści” nie mam wpływu). Jest prostym opisem stanu faktycznego, wrzuconym do sieci w reakcji na komentarz jakiegoś „geopolityka”. Ten gigant intelektu widzi tylko taki wybór: albo Niemcy (troszeczkę zamaskowane pod pseudonimem „unia europejska”), albo Rosja (plus Białoruś), powtarza tym samym (zapewne nieświadomie) koncept bpa Pieronka (dziś postać cokolwiek zapomniana, ale w swoim czasie wielka medialna gwiazda) – że jak nie „unia europejska” to „Władywostok”.
Mamy siedmiu sąsiadów (Niemcy, Czechy, Słowacja, kraina U, Białoruś, Litwa, Rosja), w tych realiach mamy się odnaleźć, z góry przyjęta i z definicji niezmienna „orientacja geopolityczna” (licentia poetica „Jan Kwiatkowski”) stawia nas w pozycji przegranego, w pozycji wykiwanego i wykorzystanego jelenia. Był Friedrich II von Hohenzollern i jest Ursula, co do Niemców (jako nacji i jako państwa) – żadnych złudzeń.
To opowiadaj krynico mądrości, jak to mamy się odnajdywać w tym naszym nieszczęsnym położeniu ?Niecierpliwie nadstawiam swe niegodne uszy
Panie Kiemlicz (tylko nie wiem który, stary czy jeden z tych dwóch jednakowych), Pan byś chciał wszystko gratis i bez żadnej własnej odpowiedzialności. Sam Pan rusz głową (to jest ta rzecz, na której Pan nosisz czapkę), na pewno Pan podejmiesz najlepszą decyzję – jak wszystkie dotychczasowe.
Na pytanie: „jak to mamy się odnajdywać w tym naszym nieszczęsnym położeniu” odpowiadam błyskawicznie. Odpowiedzi znajdują się w licznych tekstach zamieszczonych wcześniej w Bobowej Od Nowa. I to bez żadnych opłat od Czytelników. Powinniśmy to doceniać. Zachęcam do lektury. Stały Czytelnik
Po pracowali sobie , wzajemnie nasi ” umiłowani przywódcy ” – tworząc obecną sytuację Polski . W myśl maksymy ” cóż szkodzi obiecać ” – zgrabne , w domyśle , jak będziesz grzeczny , a najlepiej , gdy moja. , ” obiecanka ” będzie – twoją przyszłością . Suweren ( najwyższa władza ) mamiony drogą do ” świetlanej przyszłości ” w pewnym momencie , staje nad przepaścią . Pewien okres zobrazuje komedia filmowa ” Pułkownik Kwiatkowski ” . Książka – ” Bogactwo i nędza narodów ” . Dlaczego ? .i poco ? . Kierunek tego okresu , teraźniejszego – zaszczytny ” dziadowski ogródek ” w eurokołchozie .
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-polska-slabym-ogniwem-europy-padlo-pytanie-o-wyjscie-z-unii,nId,22464086#parametr=zobacz_takze
Co na to „geopolityk” „Jan Kwiatkowski”? Nie wiadomo.