
Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym burmistrz Rafał Kukla.
xxx
W Radzie Miasta Gorlice zasiada dwóch radnych, którzy złamali Kodeks wyborczy. W dniu wyborów samorządowych nie mieli biernego prawa wyborczego, ponieważ ich centrum życiowe znajduje się poza gminą miejską Gorlice. Jeden śpi w domu w Moszczenicy, drugi nocuje i świętuje w Kobylance. Obaj pracują w Gorlicach, za to Miastu powinni być wdzięczni, ale prawa reprezentowania Gorlic w Radzie Miasta im nie daje. A jednak…
NIEDOPEŁNIENIE OBOWIĄZKÓW
Tym samym burmistrz Gorlic Rafał Kukla nie dopełnił obowiązku, jaki na szefów urzędów gmin nakłada Instrukcja Państwowej Komisji Wyborczej, która doprecyzowuje przepisy wyborcze, nakładając na wójta, burmistrza czy prezydenta obowiązek sprawdzenie ustalonymi przez siebie sposobami, czy osoby wnoszące wnioski o wpisanie do listy wyborców spełniają wymagane stałego zamieszkania w gminie, w której o funkcję radnego się ubiegają. Centrum życiowe to podstawa. Określa ją zapis ustawy Kodeksu cywilnego, mówiący że centrum życiowe to miejsce zamieszkania, w którym osoba przebywa z zamiarem stałego pobytu, a nie tylko chwilowego lub czasowego osiedlenia się.
MIEJSCE ZAMIESZKANIA DECYDUJE
Krzysztof Jędrzejowski w celach wyborczych zameldował się u znajomych w Gorlicach. W 2019 rok jego bezprawne zasiadanie w Radzie Miasta Gorlice wytknął Komisarz Wyborczy w Nowym Sączu,
a w 2024 potwierdził to samo Sąd Okręgowy w Nowym Sączu.
Jędrzejowski i Kukla to koledzy z jednej klasy LO, co znaczy, że burmistrz doskonale wiedział, że wprowadza na listę kandydatów do Rady Miasta Gorlice osobę nieuprawnioną. To samo dotyczy mieszkańca Kobylanki Marcina Schindlera, krewnego wiceburmistrza Łukasza Bałajewicza, trudno dać wiarę, że ten nie wiedział, gdzie centrum życiowe kuzyna się znajduje.
TRZY LATA JAK DLA BRATA
Wprowadzenie na listę wyborczą osoby nieuprawnionej jest zgodnie z Kodeksem karnym zagrożone karą do trzech lat więzienia. Rafał Kukla w wyborach samorządowych występował nie tylko jako burmistrz, ale też jako pełnomocnik wyborczy KW „Wspólne Gorlice”, z którego to ugrupowania Jędrzejowski do Rady kandydował w 2018 i 2024 roku, a więc z pełną świadomością Kukla wprowadził na listy wyborcze w kolejnych wyborach samorządowych kolegę z Moszczenicy, wiedząc doskonale, że fikcyjne zameldowanie w Gorlicach takiego prawa znajomemu z lat szkolnych nie daje, tym bardziej, że w 2019 roku komisarz Przepióra w skierowanej do sądu skardze zwrócił uwagę na fakt, że Jędrzejowski najpierw został zarejestrowany w PKW jako kandydat do Rady Miasta Gorlice, a dopiero następnego dnia wystąpił do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie go listy wyborczej w Gorlicach, co znaczy, że najpierw został kandydatem na radnego, a dopiero następnego dnia wystąpił o czynne prawo wyborcze w mieście, w którym u znajomych czasowo się zameldował. Wcześniej jego nazwisko figurowało na listach wyborczych w Mszance, do 2015 w Moszczenicy.
KRĘTE ŚCIEŻKI SPRAWIEDLIWOŚCI
– Co na to Prokuratura? – Nic. „Brak czynu zabronionego” stwierdził limanowski prokurator Patrick Podsiadło, który w niedługim czasie stał się gorlickim prokuratorem. Sprawa przeciwko limanowskiej prokuraturze trafiła do Sądu Okręgowego w Limanowej. Wokanda z 5 czerwca 2025 roku została w ostatniej chwili odwołane i nadal nie jest wznawiana. Wygląda na to, że tych na „stołkach” prawo nie dotyczy? Podobnie jest z mieszkańcem Kobylanki Marcinem Schindlerem, pracownikiem szkoły, którą prowadzi Urząd Miasta Gorlice i nie tylko pokrewieństwo z ówczesnym wiceburmistrzem, ale i dokumentacja dotycząca mieszkańca Kobylanki w archiwach Urzędu jest Burmistrzowi dostępna, a z niej wyczytać zapewne można, gdzie centrum życiowe kandydata do Rady Marcina Schindlera się znajduje. W sprawie radnego nauczyciela postępowania sądowego nie było, ale stan faktyczny i dokumentacja dostępna władzom samorządowym powinna bez udziału prokuratora i detektywa to udokumentować. Najlepszym przykładem jest praca jaką w 2019 wykonał w sprawie centrum życiowego Jędrzejowskiego komisarz wyborczy w Nowym Sączu sędzia Janusz Przepióra. W przypadku Schindlera skompromitował się dyrektor Małopolskiego Biura i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Mirosław Chrapusta, który udokumentował centrum życiowe mieszkańca Kobylanki w Gorlicach w oparciu o świadectwa szkolne dzieci i robione w Gorlicach zakupy. Gorlice jako stolica powiatu daje etaty wielu mieszkańcom okolicznych wsi, którym wygodniej dzieci zapisać do gorlickich szkół i przedszkoli, by po pracy je z miejskich placówek odebrać, przy okazji zrobić też w mieście zakupy. Argumenty jak kulą w płot, ale lokalnym prominentom taka argumentacja okazała się być na rękę.
„A DZIAD WIEDZIAŁ NIE POWIEDZIAŁ, A TO BYŁO TAK …
W przypadku Jędrzejowskiego dodatkowo pogrążają go składane przez pięć lat oświadczenia majątkowe i załączone do nich zeznania podatkowe, w których adres w Moszczenicy podawał, o tym gorlickim nie wspominając. W tym przypadku obowiązków swoich nie dopełnił Przewodniczący Rady Miasta Gorlice, którego ustawowym obowiązkiem jest kontrola składanych przez radnych oświadczeń majątkowych. Widząc w oświadczeniu majątkowym podawany przez radnego adres zamieszkania poza Gorlicami, z automatu powinien był zgłosić to do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, bo miejsce zamieszkania w tym przypadku jest kluczowym argumentem do wygaszenia radnemu mandatu. Nie zrobił tego Robert Ryndak, ani burmistrz Kukla, ani też sekretarz Miasta Gorlice, ani jego teść, któremu przypadła fucha kierowania miejską komisją wyborczą, ani jego zastępczyni Aneta Roman podwładna Jędrzejowskiego, która też przypadkowo w komisji wyborczej dorabiała do pensji wypłacanej jej przez SM „Pod Lodownią”, którą Krzysztof Jędrzejowski kieruje. Jakoś do nich nie trafiła argumentacja Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który protest wyborczy odrzucił ze względu na termin jego złożenia, decyzję swoją poparł tezą: „O tym zaś, gdzie rzeczywiście znajduje się centrum życiowe kandydata, wiedzą osoby znające osobiście kandydata”. Istotnym jest fakt, że na drodze administracyjnej termin złożenia protestu wyborczego nie ma znaczenia, liczy się centrum życiowe. Po mojej interwencji w sprawie nie uwzględnienia w oświadczeniach majątkowych gorlickiego adresu i płynących z bezpłatnego najmu lokalu osób niespokrewnionych, co jest już przestępstwem skarbowym, dla uwiarygodnienia kłamstwa wyborczego, złamano kolejną ustawę, tym razem przepisy RODO i na stronach BIP Urzędu Miasta Gorlice opublikowane korektę oświadczeń majątkowych Jędrzejowskiego, ujawniając część niejawną, w której przy adresie w Moszczenicy wpisano adres znajomych z Gorlic, u których rzekomo Jędrzejowski mieszkał. Gdyby nie potrzeba wyborcza, w razie niesprzyjających okoliczności do domu w Moszczenicy na piechotę by dotarł, podobnie jak Schindler. Kobylanka to nie Kraków, też z buta można do niej dojść. Na piechotę do Sanktuarium w Kobylance odbywają piesze pielgrzymki dzieci komunijne i dają radę, a radny wuefista w celach wyborczych musiał schronienia szukać u mamusi? Potrzeba wyborcza czy psikus? W szkole nawet uczniowie wiedzą, że pan od wychowania fizycznego w Kobylance mieszka. Dzielnicowy i proboszcz zapewne też, gdy w sprawach służbowych domy mieszkańców odwiedzają.
DWA BRATANKI
Prokuratura Rejonowa zawiadomieniami odrzuca zawiadomienia dotycząca podejrzenia popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków, poświadczenia nieprawdy i złamania Kodeksu wyborczego przez burmistrza Rafała Kuklę, radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego, zawiadomienie o podejrzeniu niedopełnienia obowiązków, poświadczenia nieprawdy przez przewodniczącego Rady Miasta Roberta Ryndaka od czerwca 2025 roku nadal w uśpieni, ale to złożyłam do Prokuratury Regionalnej w Krakowie z pominięciem lokalnej, by znów policja nie musiała przesłuchiwać mnie w sprawie, którą dwa tygodnie wcześniej Prokuratura Rejonowa w Gorlicach zamknęła, niepodważalnym dowodem do takiego zamętu prawnego jest sygnatura spraw; tej zamkniętej i tej, której przesłuchanie kilkanaście dni później dotyczyło. Lokalny układ trzyma się mocno.
NIE WIEDZĄ, CO CZYNIĄ
Czternastu gorlickich radnych podpisało się pod Stanowiskiem Rady Miasta Gorlice z dnia 3 grudnia 2024 przekazanego koledze Kukli ze studenckiego zespołu muzycznego, obecnemu Wojewodzie Małopolskiemu Krzysztofowi Klęczarowi.
Radni zgodzili się z Postanowieniem sądu z 2019, który stwierdził, że Burmistrz Miasta Gorlice Kodeksu wyborczego nie złamał, do sprawy centrum życiowego Jędrzejowskiego sąd się nie odniósł. Radni wglądu w akta sprawy jako osoby nieuprawnione nie mieli, uzasadnienia Postanowienia z 2019 nie było, do ustaleń Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z 2024 który ze względu na udokumentowanie centrum życiowego Jędrzejowskiego mandat radnego w Gorlicach mu wygasił, radni nie wspomnieli. Tak więc zgodzili się z czymś, o czym zielonego pojęcia nie mieli.
JAK ZŁOTY PIENIĄDZ
W związku z postępowaniami sądowymi przeciwko Prokuraturze Rejonowej w Limanowej i Gorlicach, które odmawiają wszczęcia śledztwa w sprawie podejrzanych o złamanie prawa wyborczego przedstawicieli samorządu, na skutek składanych przeze mnie zażaleń mają odbyć się postępowania sądowe. Zajrzałam do teczek dwóch spraw, jak się przekonałam, żadna z osób podejrzanych w sprawie pod odpowiedzialnością karną nie została przesłuchana. Gorliccy prokuratorzy nie wystąpili nawet o udostępnienie składanych przez Jędrzejowskiego w kadencji 2018-2024 oświadczeń majątkowych. Intuicyjnie lub kierując się prywatną wiedzę, bo przecież sąd apelacyjny stwierdził „znasz, to wiesz” sprawy zamykali. Ponieważ od złożenia 10 kwietnia 2024 roku minęło ponad półtora roku a neoradni jak zasiadali, tak dalej w Radzie Miasta Gorlice zasiadają i decydują za mieszkańców, co dla ich małej ojczyzny gorliczan jest dobre, skargę na Prokuraturę Rejonową w Gorlicach złożyłam w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. I zaczęło się: najpierw przyszło pismo informujące mnie, że Ministerstwo sprawę do zbadania przekazało Komendzie Głównej Policji w Warszawie
ta odbiła piłeczkę do Komendy Regionalnej w Krakowie, stamtąd przesłano dokumentację do Komendy Wojewódzkiej w Nowym Sączu, a ta do Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach, która z kolei przekierowała złożoną w Ministerstwie skargę do rozpatrzenia przez Prokuraturę Rejonową w Gorlicach.
Nie wiem, śmiać się czy płakać nad polskim systemem prawnym? Wygląda na to, że „oskarżony” ma być „sędzią” w swojej sprawie. Co na to minister Żurek? Może poznam odpowiedź, bo i do niego w tej sprawie napisałam, jak i on nie pomoże, pozostaje Trybunał w Strasburgu i chociażby sprawa ciągnęła się do kolejnych wyborów o prawo i sprawiedliwość na gorlickim podwórku będę się upominać.
Alicja Nowak








