RADNA DO KASACJI, CZYLI HISTORIA I TERAŹNIEJSZOŚĆ

Od redakcji! Autorem tekstu jest Alicja Nowak (także na zdjęciu tytułowym) – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej.

xxx

Jak wynika z pisma Dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Krakowie z 2014 roku  Przewodniczący Rady Miasta Gorlice Bogdan Musiał w czerwcu, a Naczelnik Urzędu Skarbowego w Gorlicach w lipcu tegoż roku, zwrócili się o kontrolę moich – Alicji Nowak – oświadczeń majątkowych, wskazując na nieuwzględnienie w złożonych w latach 2010 – 2012 oświadczeniach mieszkania Pod Lodownią, w którym wraz z mężem i dziećmi mieszkałam i z którego do pracy co rano szłam. Nie zaprzeczę, tak było rzeczywiście. Spółdzielcze lokatorskie mieszkanie Pod Lodownią we wcześniejszych oświadczeniach wykazywałam, to jest od 2006 roku. W 2010 r., na skutek błędnej informacji, przestałam je wpisywać, bo ktoś z Urzędu, nie pamiętam kto, powiedział mi, ktoś inny potwierdził, że lokalu spółdzielczego się nie wykazuje, bo to własność spółdzielni, nie moja. Niemniej adres zamieszkania Pod Lodownią w każdym z kolejnych oświadczeń podawałam, a i tak prokuratura zarzuciła mi składanie fałszywych oświadczeń majątkowych i postawiła sześć zarzutów karnych.

PODWÓJNE STANDARDY

Inaczej jest obecnie w przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego, który dom w Moszczenicy wykazywał w kolejnych oświadczeniach majątkowych i załączonych do nich zeznaniach podatkowych, natomiast mieszkania znajomych, które w oświadczeniu o wyrażeniu zgody na kandydowanie do Rady Miasta Gorlice w urzędowej dokumentacji podał jako swoje centrum życiowe, nie wpisywał, chociaż dzięki temu kłamstwu wyborczemu do gorlickiej rady z sukcesem kandydował. Przychodów  z bezpłatnego użyczenia lokalu przez znajomych też  w oświadczeniach nie wykazywał, a to już przestępstwo skarbowe. I jakoś ani przewodniczący rady Ryndak, który z urzędu do kontroli oświadczeń majątkowych radnych jest  zobowiązany, ani urzędnik gorlickiej skarbówki do tej czynności wyznaczony, ani Prokuratura Rejonowa w Gorlicach na to oszustwo nie reagują. Czyżby podwójne standardy?

ORGAN KONTROLNY

Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, to przewodniczący rady kontroluje składane przez radnych corocznie oświadczenia majątkowe. Jeżeli coś mu się nie zgadza, pyta radnego, dlaczego w oświadczeniu zaszła zmiana. Drugą instytucją, zobowiązaną do kontroli jest  lokalny urząd skarbowy, w razie niejasności upomina się o korektę. W  moim przypadku nikt o nic nie pytał. Do czasu … W ramach kampanii przedwyborczej, a ubiegałam się wówczas o stanowisko Burmistrza Gorlic, uderzono od razu do najwyższego skarbowego szczebla, do Krakowa. W efekcie przez kilka miesięcy musiałam pisać na siebie „donosy”. Rozliczano każdą złotówkę, którą na koncie miałam, a że u nauczycielki trudno nieprawidłowości się doszukać, uderzono w męża. Wiadomo, prywatna firma,  zawsze się coś znajdzie. Wiedziano, gdzie szukać. Wytypowano rok  2013, który  dał popalić wielu przedsiębiorcom. Mąż tak odporny na inwigilację jak ja nie był.  Końca kontroli nie dożył, więc trudno powiedzieć, jakich nieprawidłowości dopatrzyliby się przedstawiciele gorlickiej skarbówki. Po swoim przykładzie mogę powiedzieć, że w Gorlicach za grzech ojców płacą też dzieci, o czym miałam okazję i 2024 się przekonać, gdy wyrok nakazowy, za psa biegającego pod nadzorem – ale bez smyczy – po polach rolnych przy tak zwanej ścieżce pieszorowerowej przy Brzechwy,  dostała moja córka, matka ciężko chorego dziecka. Poranny jogging był jedyną forma relaksu, na jaką wówczas córka mogła sobie pozwolić. Donos byłego milicjanta, pomoc obecnej policyjnej młodzieżówki  i wyrok nakazowy gotowy.

FAŁSZYWE OŚWIADCZENIE MAJĄTKOWE

Wracając do 2014 roku to finał był taki, że za niewykazanie mieszkania spółdzielczego lokatorskiego Pod Lodownią, Prokuratura Rejonowa w Gorlicach postawiła mi zarzuty karne. Groziła mi grzywna i trzy lata odsiadki, utrata mandatu i pracy, bo nauczyciel musi być czysty jak żona cezara. Wyrok wiąże się z zakazem wykonywania zawodu. Dobrze, że umiem czytać i rozumiem, co czytam. Na ostatnim przesłuchaniu odmówiłam składania zeznań. Przesłuchującemu mnie policjantowi zostawiłam trzy dokumenty: oświadczenie majątkowe, w którym mieszkanie spółdzielcze Pod Lodownią wykazywałam, oświadczenie, w którym mieszkanie, po jego wykupieniu na własność wykazałam i ustawę o samorządzie gminnym, w której napisano jednoznacznie, że to przewodniczący rady jest zobowiązany do kontroli oświadczeń majątkowych radnych oraz  urząd skarbowy, co jednoznacznie wskazywało na to, kto nie dopełnił obowiązków. W sumie, jak się okazało, przewodniczący Musiał donos napisał sam na siebie. Za niedopełnienie obowiązków konsekwencji nie poniósł. W przeciągu kilku tygodni sprawę umorzono, ale miesiące od 2014 do 2016 nie były pod względem emocjonalnym łatwe. Po donosie w urzędowej dokumentacji śladu nie ma. Osobiście spytałam Bogdana Musiała, czy to on wówczas na mnie doniósł, wówczas jeszcze co do autorstwa nie miałam pewności. Odpowiedział, że to była decyzja „Zespołu”. No cóż tak działa samorządowa koalicja. Na szczęście krokodyle łzy radnego Krzysztofa Wrońskiego, który wylewał  w programie mojej osobie poświęconym TV Gorlice, bo niby  martwił się losem radnej, która nie tylko mandat, ale i pracę straci, wysuszył wiatr, a radny tylko potwierdził, że do zespołu mającego na celu pozbycia się niewygodnej radnej, należał. Jak widać cel uświęcał środki, nie patrzyli jaką krzywdę zrobili mnie i mojej rodzinie.

BYŁO ALE NIE MINĘŁO

Po co ja to wszystko piszę? Było minęło. Ano nie minęło. Radny Krzysztof Jędrzejowski fizycznie mieszka w Moszczenicy, radny Marcin Schindler, też nauczyciel, mieszka w Kobylance. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym w Gorlicach funkcji radnego nie mają prawa pełnić, bowiem ta funkcja przysługuje tylko osobom, których centrum życiowe w danej miejscowości się znajduje. Skąd to wiem? Ano z przepisów samorządowych i Kodeksu wyborczego. Poza tym jest to wiedza powszechnie znana, zmącona niewyjaśnionym do dziś Postanowieniem Sądu Rejonowego w Nowym Sączu z 2018 r., który w odpowiedzi na Skargę złożoną przez Komisarza Wyborczego w Nowym Sączu, w której udokumentował, że Krzysztof Jędrzejowski bezprawnie w gorlickiej radzie zasiada. Nowosądecki wymiar sprawiedliwości orzekł wówczas, że Burmistrz Miasta Gorlice prawa wyborczego nie złamał, umieszczając kolegę na liście kandydatów do Rady Miasta. Co do centrum życiowego pana Jędrzejowskiego w Postanowieniu się nie odniósł. Uzasadnienia nie było, więc trudno zgadnąć czym kierował się wymiar sprawiedliwości, chociaż i dziwić się  trudno, bowiem świadków w sprawie było tylko dwóch: Krzysztof Jędrzejowski i jego szkolny kolega, burmistrz i pełnomocnik wyborczy Rafał Kukla. Czyżby obaj kłamali? Jakaś wyższa instancja powinien do sprawy wrócić i sprawdzić, co na myśli miał sąd i jakich argumentów w obronie funkcji radnego użyli koledzy. Protokoły z posiedzeń zapewne są.

UTAJNIONE OŚWIADCZENIA MAJĄTKOWE JEDRZEJOWSKIEGO

Krzysztof Jędrzejowski w składanych corocznie oświadczeniach majątkowych nie ukrywa, gdzie naprawdę toczy się jego życie rodzinne. W kadencji 2018-2024 w oświadczeniach majątkowych i załączonych do nich zeznaniach podatkowych podawał adres zamieszkania w Moszczenicy. Skłamał natomiast w oświadczeniu, które otworzyło mu możliwość kandydowania do gorlickiej rady, w którym podał adres znajomych mieszkających w Gorlicach, co znaczy, że popełnił  przestępstwo. To samo dotyczy Marcina Schindlera. Obaj skłamali w dokumencie urzędowym. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu w 2024, a komisarz wyborczy sędzia Janusz Przepióra w  2018 r., udokumentowali, że centrum życiowym pana Jędrzejowskiego jest Moszczenica. Niezależnie stwierdzili, że w dniu wyborów w 2018 i 2024 biernego prawa w Gorlicach pan Jędrzejowski nie miał. W sprawie pana Schindlera postępowanie nie było prowadzone, ale Gorlice to nie Warszawa i ludzie wiedzą, skąd kto do pracy dojeżdża, zwłaszcza jak się jest nauczycielem i z okręgu, w którym pracuje, do rady kandydował.

JAK DZIAŁA UKŁAD

Co robi Prokuratura Rejonowa w Gorlicach? Zawiadamia, że śledztwa w sprawie nie wszczyna. Od zawiadomienia nie ma odwołania. Co robił przez te wszystkie lata przewodniczący Rady Miasta Gorlice Robert Ryndak, który w oświadczeniach majątkowych pana Jędrzejowskiego adresu w Moszczenicy przez lata nie dostrzegał? Nic! Krył i nadal kryje oszustwo. Co robi Rada Miasta Gorlice? Milczy, chociaż dobrze wie, że radni bezprawnie przy podejmowaniu uchwał dotyczących Gorlic głos zabierają. Co robi  wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar? Od ponad roku bada zbadaną przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu sprawę dotyczącą centrum życiowego pana radnego, któremu w oparciu o zebrane dowody mandat radnego został wygaszony przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu w czerwcu 2024. Sąd potwierdził, że mieszkaniec Moszczenicy do Rady Miasta Gorlice nie miał prawa kandydować. Jak informuje Wydział Prawny i Nadzoru przy Wojewodzie Małopolskim,  Przewodniczący Rady Miasta Gorlice Robert Ryndak odmówił prawnikom wojewody dostępu do niejawnej części oświadczeń majątkowych, tej dotyczącej adresu zamieszkania. Urząd Skarbowy w Gorlicach też zeznania podatkowe pana Jędrzejowskiego utajnił. Tak właśnie działa układ. Jak chcą kogoś wyautować, znajdą pretekst, jak chcą kogoś ochronić i kłamstwo staje się prawdą. Pan Jędrzejowski uwierzył, że Gorlice to jego centrum życiowe, chociaż noce spędza w Moszczenicy, co potwierdziły logi jego telefonu. W czerwcu ubiegłego roku kupił 33 metrowe mieszkanie w Gorlicach. Spóźnił się, bo liczy się stan na dzień  wyborów. Alibi na kolejne wybory jednak już sobie przygotowuje. W Gorlicach zapewne parę razy przenocuje.

RADNEJ NOWAK JUŻ NIE MA – TO PRZEDWYBORCZA DIAGNOZA BURMISTRZA KUKLI

Gdyby sprawa dotyczyła Alicji Nowak, soli w oku kolejnych burmistrzów, pewnie bym już za kratami na wyrok czekała. Dzieci w Gorlicach nie mam, więc dowalić im nie ma jak, z pracy nie wylecą, pies wyjechał, no zostały jeszcze koty, może na nie pan burmistrz jakiś paragraf znajdzie, no chyba, że na mnie do ZUS albo do proboszcza skargę złoży. Nie mówię hop, jak dobrze pomyślą, to i emerytce dowalą. W bieżącym roku burmistrz poinformował mnie, że MZUK nie będzie czyścił rowu dzielącego moją działkę od sąsiedniej, która przez kilkadziesiąt lat była w zarządzie miasta, a której ja właścicielką nie jestem. Ciekawe jest to, że gdy w radzie zasiadałam, z miejskiej kasy wydatkowano około dziesięć tysięcy złotych na projekt zabudowy zagrażającej mojej nieruchomości rowu. Wówczas Urząd Miasta występował jako inwestor. Można kopnąć? Można! Mała uciążliwość, ale zawsze dla władzy jakaś satysfakcja. To nie pierwsze tego typu doświadczenie. W 2015 roku, za rządów burmistrza Kochana, decyzją administracyjną zalano mi niemal w całości pięćdziesięcioro arową działkę. O dziwo, sama za przyjęciem uchwały  zagłosowałam. Tak sprytnie uzasadnienie do uchwały sformułowano, że podstępu się nie dopatrzyłam. Władza ma sposoby, żeby dowalić, jak nie kijem, to pałką.  A wszystko dlatego, że upominałam się o dobro mieszkańców, zaczęło się od interwencji w sprawie czarnoskórego zawodnika „Glinika”, później była walka o warunki mieszkaniowe lokatorów budynku przy Reymonta, w którym obecnie jest MOPS, kolejna sprawa dotyczyła złamania regulaminu budżetu obywatelskiego i zmarnowania kilkuset tysięcy na budowę boiska przy Wrońskich. Jak wygląda ten obiekt każdy może zobaczyć, kto na tym przekręcie zyskał, każdy musi dojść sam. Konsekwencji zmarnowania publicznych pieniędzy nikt nie poniósł. Trochę urzędowych brudów wyciągnęłam i w „Echu Gorlic” opublikowałam. Za wolność słowa się płaci, często wraz z rodziną. Oberwało się i mojemu synowi. Wybroniłam. Zarzuty były naciągane, świadkowie kłamali. Na własnej skórze poczułam, jak bezbronny jest obywatel wobec systemu. Starałam się być dobrą i pomocną radną, oczywiście na ile to możliwe, bo w Radzie decyduje większość. Jeżeli ktoś mówi, że to on „załatwił”, to kłamie.

Dokumentacja ze sprawy z 2014 roku – zob. poniżej:

Donosiciel – mściciel, bo inaczej ówczesnego przewodniczącego rady nazwać nie mogę, bo nie ma po nim śladu w dokumentacji urzędowej, dowodził jedynie, że człowiek, który przewodził Radzie Miasta Gorlice, nie dość że nie znał przepisów w oparciu o które przewodził Radzie Miasta, to jeszcze był podłym donosicielem, który bez skrupułów, za przyzwoleniem swojego pryncypała, chciał zniszczyć osobę w radzie niewygodną. Wbrew temu, co niektórzy komentatorzy gorlickich władz piszą, tępiono mnie za to, że o interesy Gorlic dbałam. I Sterkowicz i Kochan, a teraz Kukla próbowali mi dokopać. A jak najprościej to zrobić? Uderzając w rodzinę.

Alicja Nowak

 

 

(Odwiedzono 227 razy, 14 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *