11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Olśnienie głupców i cynizm zdrajców!

Od redakcji! Dwa lata temu, w przeddzień 80. rocznicy tzw. Krwawej Niedzieli, przypadającej 11 lipca 2023 roku, piszący te słowa przedstawił „samorządowcom” z powiatu gorlickiego test na patriotyzm. Testem był wniosek skierowany do wójtów i burmistrzów gmin o przedstawienie programu obchodów i uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez ukraińskich rezunów na obywatelach II Rzeczpospolitej. Oblany koncertowo test dowiódł, że samorządowców z powiatu gorlickiego z polską wspólnotą narodową już chyba nic nie łączy, bo tylko w gminie Łużna (i to nader skromnie) przewidziano oddanie hołdu ofiarom Rzezi Wołyńskiej. Ta haniebna postawa zdrajców i głupców, którzy obsiedli rady gmin i miast powiatu gorlickiego została opisana w tekście – zob.  Haniebna postawa samorządowców z powiatu gorlickiego. Nie będzie obchodów 80. rocznicy Rzezi Wołyńskiej!.

4 czerwca 2025 roku Sejm III RP uchwalił nowe święto państwowe. 11 dzień lipca będzie Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego w latach 1939–1947 przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) oraz przez inne ukraińskie nacjonalistyczne formacje (np. 14 Dywizja Waffen SS-Galizien), działające na ziemiach Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej (województwa wołyńskie, tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie, poleskie) oraz obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego. Więcej na temat Rzezi Wołyńskiej na łamach czasopisma „BOBOWAODNOWA” – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/rzez-wolynska/. Czyżby zdrajcy i głupcy, którzy obsiedli rady gmin i miast powiatu gorlickiego, zostali zmuszeni do zorganizowania obchodów i uroczystości upamiętniających tragedię Rzezi Wołyńskiej? Czas pokaże!

A jak i dlaczego doszło do uchwalenia  dnia 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach można przeczytać w tekście Łukasza Jastrzębskiego, który pierwotnie został opublikowany na łamach portalu https://wprawo.pl/. Tekst Łukasza Jastrzębskiego redakcja opatrzyła nieco zmienionym tytułem. Tytuł oryginalny to:

11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Olśnienie czy cynizm polityków?

Sejm praktycznie jednogłośnie przyjął ustawę o ustanowieniu 11 lipca „Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej”. Od 2016 roku w kalendarzu znajdowaliśmy „Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej”. Oczywiście święto państwowe jest dużo istotniejsze, niż jakiś dzień (hutnika, nauczyciela, książki, dziecka, kobiet itd.) Wymieniono w ustawie z nazwy Polaków jako ofiary oraz OUN i UPA, które to organizacje są gloryfikowane na rządzonej przez Zełenskiego Ukrainie – jako sprawców. Uważam, że obok OUN i UPA powinno się mówić również o ukraińskich sąsiadach, bez których ta zbrodnia nie mogłaby mieć takiego wymiaru.

W ustawie zapisano, że apogeum zbrodni miało miejsce w lipcu 1943 roku, a dzień 11 lipca, kiedy w około stu miejscowościach doszło do masowych mordów na ludności polskiej, uznany został za symboliczny. „Męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd” – podkreślono w treści ustawy. Trudno się z tym nie zgodzić.

Oczywiście cieszę się z tego, że po ponad 80 latach Polacy nieludzko mordowani przez Ukraińców doczekali się wreszcie dnia pamięci i zadumy. Nie możemy jednak nie zadać pytań – skąd taka zmiana postawy u posłów i dlaczego dopiero teraz?

Uczciwie trzeba przyznać, że posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) w czasach Jarosława Kalinowskiego i Waldemara Pawlaka uczciwie upominali się o pamięć o pomordowanych Polakach. Symbolem oporu i uporu ludowców był walczący o te sprawy od dziesięcioleci poseł Tadeusz Samborski. Ale nie tylko PSL-owcy, była Maria Teresa Berny (SLD), Stanisław Nicieja (SLD), Hanna Gucwińska (SLD) czy Andrzej Zapałowski (KPN). Jednak zdecydowana większość milczała.

Czas wojny na Ukrainie sprawił, że prawie wszyscy w parlamencie zamilkli. I trzeba powiedzieć, ze również uczyniło tak Polskie Stronnictwo Ludowe. Wpisało się w ten haniebny trend, zwłaszcza gdy związało swój polityczny los z dziwadłem politycznym nazwanym Polska 2050 Szymona Hołowni. Czas wojny rosyjsko-ukraińskiej i zupełnie bezrefleksyjnej polityki władz w Polsce sprawił, że sprawa ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na naszym narodzie w latach 1939-1947 została zamieciona pod dywan. Władze w Polsce w swoim bezrozumnym ukrainofilstwie i deklaracjach, że są „sługami Ukrainy” i milczeniem na temat zbrodni popełnionej na Polakach rozochociły rządzących Ukrainą.

Brak reakcji stał się przyzwoleniem. Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Andrzej Szeptycki, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińska Powstańcza Armia, 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS stały się częścią kodu historycznego naszych wschodnich sąsiadów. Władze w Polsce na czele z prezydentem Andrzejem Dudą przewyższały swoja akceptacją dla banderyzmu nawet licznych Ukraińców. Strach przed staniem się „ruską onucą” sprawiał, że liczni zapomnieli nawet o pomordowanych członkach swoich rodzin.

Wojna jednak trwa długo i znaczną część społeczeństwa zdołała zmęczyć. Ukraińcy kreowani w mediach na superbohaterów i naszych braci, bardzo często okazywali się ludźmi kompletnie niewdzięcznymi i roszczeniowymi. Postawa przywódcy Ukrainy na czele z Wołodymyrem Zełenskim bywała więcej niż bezczelna. Mnie i wielu moim rodakom na zawsze współczesna Ukraina będzie się kojarzyła z człowiekiem odbierającym Order Orła Białego w dresie z tryzubem.

Politycy w III RP kierują się najczęściej własnym interesem i nastrojami społecznymi. Wiedzą, że dzisiaj ukraińską kartą niewiele da się uzyskać. Niezachwiana wiara w nieskazitelną Ukrainę pozostała tylko u nielicznych na przykład u Pawła Kowala czy Aleksandra Kwaśniewskiego. Dzisiaj Ukraina nie jest dobrą kartą przetargową. Ludzie mają dosyć ponoszenia olbrzymich kosztów przez wojnę rosyjsko-ukraińską. Wszystkie nadzieje naiwnych Polaków, którzy liczyli na przychylność władz ukraińskich w sprawach historycznych prysły jak bańki mydlane. Moi nawet najbardziej proukraińscy znajomi spuścili głowy, gdy Kijów zażądał powrotu tablicy sławiącej UPA w Monasterzu.

Dzisiaj już większość Polaków słyszało o ukraińskim ludobójstwie na Polakach. I większość wie, że ofiary tej zbrodni nie mają grobów. Leżą w polach, rowach i gnojowiskach. Zdecydowaną większość Polaków przeraziło to czego się dowiedzieli i zbulwersowało to co się dzisiaj dzieje. To świadomość do ludzi jednak nie przyszła sama. To ciężka i bardzo niewdzięczna praca wielu polskich patriotów przez dziesięciolecia. Wbrew wszystkim możnym szerzyli niewygodną prawdę o tym, co działo się na Polskich Kresach w latach 1939-1947. Miałem zaszczyt wielu z nich poznać na czele z płk Janem Niewińskim i prof. Edwardem Prusem. Wiele zawdzięcza w tym temacie nasz naród niezłomnym: ks. Tadeuszowi Isakowiczowi Zaleskiemu, prof. Andrzejowi Zapałowskiemu, prof. Włodzimierzowi Osadczemu, gen. Mirosławowi Hermaszewskiemu, dr Lucynie Kulińskiej, dr Ewie Siemaszko, Władysławowi Siemaszko, mjr Łukaszowi Kuźmiczowi, kpt. Stanisławowi Jastrzębskiemu, płk Tadeuszowi Kowalczykowi, Witoldowi Zychowi, Małgorzacie Zych, Zbigniewowi Walczakowi, Romanowi Fritzowi, Tadeuszowi Samborskiemu, Stanisławowi Niciei, Marii Berny, Krzysztofowi Kołtunowi, Janowi Skalskiemu, Janowi Engelgardowi, Witoldowi Siemaszce, Adamowi Śmiechowi, Andrzejowi Łukawskiemu i wielu innym. Pamięć przetrwała dzięki nim, chociaż nie była wtedy powszechna. Pamiętać szczególnie należy o tych wszystkich, którzy przyczynili się do budowy Pomnika Memoriału Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich.

To się na szczęście zmieniło w ostatnich latach dzięki mediom społecznościowym, które wśród wielu minusów mają ogromny plus masowości. Umiejętnie potrafiła z nich korzystać Katarzyna Sokołowska i środowisko wokół niej skupione – Fundacja Wołyń Pamiętamy, Stowarzyszenie „Zawsze Wierny – Tobie Polsko” i Fundacja „Polak w Polsce Gospodarzem”. Nie przesadzę stwierdzeniem, że to w ogromnej części właśnie dzięki jej niespotykanemu uporowi, udało się przełamać zmowę milczenia w temacie ukraińskiego ludobójstwa. Jej akcje i rozprowadzana wiedza w mediach społecznościowych sprawiła, że tragedia naszego narodu wydobyła się z czeluści zapomnienia. To jej należą się wielkie podziękowania i wsparcie z naszej strony. To działania konsekwentne Katarzyny Sokołowskiej i Jacka Międlara spowodowały powszechność tematu, zaś powszechność sprawiła ustanowienie tego świata przez parlamentarzystów.

Głosowanie posłów za uznaniem 11 lipca „Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię” jest cynicznym wykorzystaniem obecnych nastrojów. To sprawa zupełnie oczywista. Ideowych parlamentarzystów można tam policzyć na palcach kilku dłoni. Nikt chyba przy zdrowych zmysłach nie uwierzy w cudowne nawrócenie posłów POPiS-u, Polski 2050 czy Lewicy. Zbyt dobrze pamiętamy ich deklaracje polityczne, kretyńskie deklaracje i marsze pod obcymi flagami.

Nie należy jednak z tego powodu ubolewać. Kadencje parlamentu przemijają, a święto zostanie. Co roku będzie to okazja by się upominać o pamięć, sprawiedliwość i zadośćuczynienie ze strony Ukrainy. Nikt nie będzie mógł już udawać, że pierwszy raz słyszy o męczeństwie polskich dzieci nabijanych na sztachety, o starcach z odrąbanymi głowami, o kobietach przecinanych siłami i żywcem palonych w kościołach wiernych.
Na koniec mój apel – uczcijmy godnie w tym roku naszych rodaków bestialno pomordowanych przez Ukraińców i zapomnianych przez wiele dziesięcioleci przez nasze władze. Podziękujmy wszystkim tym, którzy walczyli o prawdę swoja obecnością na Marszu Pamięci poświęconemu polskim ofiarom ukraińskiego ludobójstwa. Spotkajmy się 6 lipca 2025 roku o godzinie 15:00 na Placu Trzech Krzyży w Warszawie. Przemaszerujmy razem pod Grób Nieznanego Żołnierza.

Ps. Ukraiński MSZ dzisiaj opublikował oświadczenie w sprawie decyzji Sejmu RP o ustanowieniu dnia 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar. Kijów uważa, że decyzja jest „sprzeczna z duchem dobrosąsiedzkich stosunków między Ukrainą i Polską”. Strona ukraińska dodaje: „Pomimo stronniczości i kontekstu politycznego decyzji Sejmu RP, kontynuujemy prace poszukiwawcze i ekshumacyjne odpowiednio na Ukrainie i w Polsce”. To oświadczenie pokazuje jedno – że strona Ukraińska niczego dalej niezrozumiała. To tak jakby Niemcy wyrazili niezadowolenie z ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Jako argument na niestosowność tego wskazywaliby zgodę na ekshumacje ofiar z jednego byłego obozu np. Buchenwaldu. W głowie zdrowego na umyśle człowieka nie mieści się to co czyta. Ta bezczelność wynika jednak z czegoś. Wina leży nie tylko po stronie władz Ukrainy, ale również po stronie kolejnych ekip rządowych w Polsce. A może przede wszystkim po „naszej stronie”. Takie zachowanie wynika z pokornej postawy „sług narodu ukraińskiego”, bezrefleksyjnemu wspieraniu obcego państwa i pielęgnacji zupełnie nierealnych i nieopłacalnych koncepcji Międzymorza.

Łukasz Jastrzębski

Od redakcji! Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. http://isakowicz.pl/pomnik-rzez-wolynska-jest-juz-w-gminie-jarocin-na-podkarpaciu-wreszcie/.A o syndromie zdrajców i głupców w III RP można dowiedzieć się czegoś więcej z tekstu Krzysztofa Balińskiego pt. „Ekshumacji nie będzie, bo nie chcą tego Żydzi, Niemcy i Tusk” – zob. https://wprawo.pl/k-balinski-ekshumacji-nie-bedzie-bo-nie-chca-tego-zydzi-niemcy-i-tusk/.

 

 

(Odwiedzono 129 razy, 3 wizyt dzisiaj)

1 thought on “11 lipca Narodowym Dniem Pamięci o Ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Olśnienie głupców i cynizm zdrajców!

  1. Serce się kraje, kiedy słyszę jak strywializowana jest dyskusja publiczna nt ludobójstwa na Wołyniu. Nie powinno być żadnych ekshumacji, czy pomniczków, tylko międzynarodowa komisja śledcza, która odkryje i zbada zwłoki w procedurze sądowej. Oględziny powinny ujawnić mechanizm śmierci. Żadne tam głupie „upamiętnienie”. Upamiętnienie już mamy. Na szczęście ludzie nie dali się do reszty ogłupić. Ale lata lecą i co będzie z wiedzą historyczną następnych pokoleń?
    Jeżeli nie będzie to robione proceduralnie, sądowo, to lepiej nie robić ekshumacji. Kości jeszcze się zachowają przez dziesięciolecia. Dlaczego politycy są tacy tchórzliwi? Taka prosta rzecz, niewymagająca znacznych kosztów, blisko geograficznie, prosta technicznie. Metr, dwa pod ziemią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *