OSZUKANI WYBORCY

Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej. Na zdjęciu tytułowym Krzysztof Jędrzejowski (z lewej) i Marcin Schindler, którzy do dzisiaj nie wystąpili z publicznymi sprostowaniami/oświadczeniami oskarżeni o złamanie kodeksu wyborczego. Zdjęcia tytułowe zostały zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/2224/0/rada-miasta-gorlice-ix-kadencji.html.

xxx

Jak pokazują statystyki, przestępstwo oszustwa, potocznie zwanego wyłudzeniem,  należy obecnie do jednych z najczęściej popełnianych przestępstw w Polsce.  Dochodzi do niego na różnych płaszczyznach, a podstawę w tej kwestii stanowi po prostu świadome wprowadzenie pokrzywdzonego czy instytucji w błąd, za co grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

„MIASTO TO MY”

7 kwietnia 2024 ofiarami oszustwa stali się mieszkańcy Gorlic, którzy swoje prawo wyborcze w wyborach samorządowych w 2024 roku realizowali w Okręgu nr 4, obejmującym Zawodzie i w dobrej wierze oddali głos na kandydatów, którzy wbrew przepisom Kodeksu wyborczego na listach do Rady Miasta Gorlice się znaleźli, chociaż nie powinni, bo Miasto nie stanowi ich centrum życiowego. Podając gorlickie adresy w dokumencie będącym zgodą na kandydowanie do rady miasta, co nijak ma  się do stanu faktycznego, poświadczyli nieprawdę. Jeden wraz z rodziną mieszka w Moszczenicy, drugi swoje gniazdo rodzinne wybudował w Kobylance i tam lata temu się przeprowadził. Wybieg z zameldowaniem u znajomych i rodziny wystarczył, by Burmistrz kandydatury samozwańczych gorliczan przyklepał. I tu mamy do czynienia z niedopełnieniem obowiązków przez Burmistrza Miasta Gorlice i jednocześnie pełnomocnika KW „Wspólne Gorlice”, z którego pan Jędrzejowski kandydował. Niewiedzą pierwszy obywatel miasta nie może się zasłonić, bo z Krzysztofem Jędrzejowskim znają się od czasów, gdy ten do gorlickiego LO jeszcze z Mszanki dojeżdżał. Zresztą brak biernego prawa wyborczego kumpla Rafała Kukli udokumentował w 2019 roku Komisarz Wyborczy w Nowym Sączu, a 2024 potwierdził sądecki sąd okręgowy. Na nic się to jednak zdało, bo w Gorlicach prawo stanowią koleżeńskie powiązania.

W przypadku Marcina Schindlera sprawa jest również klarowana. O parapetówce w jego domu w Kobylance wie wiele osób. Przypuszczam, że wiedzę o miejscu zamieszkania krewnego miał i ma również ówczesny wiceburmistrz Łukasz Bałajewicz, który na wybieg z fikcyjnym zameldowaniem w Gorlicach i w tym przypadku nie zagregował, a jako absolwent studiów prawniczych w paragrafach jest oblatany, co nieraz na sesjach Rady Miasta Gorlice demonstrował. „Państwo to ja” mawiał francuski król Ludwik XIV, przypuszczam, że ten tok myślenia można też przypisać ekipie z ratusza, wystarczy rzeczownik państwo zastępując rzeczownikiem miasto.

„CUDZA STRZECHA, NIE POCIECHA”

Będące wspólnością małżeńską domy w Moszczenicy i Kobylance to gniazda rodzinne dwóch bezprawnych gorlickich radnych. Zameldowanie w Gorlicach dawało im możliwość głosowania, nie kandydowania. W tego typu sprawach jest wiele orzeczeń sądów administracyjnych, które stwierdzają, że o miejscu zamieszkania kandydata do rady gminy nie decydują jedynie kryteria administracyjne, jak fakt zameldowania, ale fakt przebywania tam określonej osoby oraz uczynienie przez nią z tego miejsca centrum życiowego, centrum osobistych interesów, o czym wspominałam w pierwszej części tekstu. Tak więc tymczasowe zameldowanie u znajomych, czy stałe u mamy, nie daje prawa do ubiegania się o mandat radnego. „Tam dom, gdzie serce Twoje” mówi stare powiedzenie, a serce tam gdzie najbliżsi: żona i dzieci. W przypadku obu gorlickich radnych to nieruchomości w Moszczenicy i Kobylance. O rozstaniu obu panów z rodzinami czy chociażby separacji plotek nie słyszałam. Zresztą kto by poświęcił udane życie rodzinne dla stołka w radzie miasta? No chyba, że argumentem byłyby duże pieniądze lub jakaś gorlicka Tereska.

Tak więc mieszkaniec wsi Kobylanka Marcin Schindler i mieszkaniec wsi Moszczenica Krzysztof Jędrzejowski,  podając w „Oświadczeniu o wyrażeniu zgody na kandydowanie” adres zameldowania w Gorlicach, stanowiący rzekomo centrum życiowe, co ściśle precyzuje Kodeks wyborczy i cywilny, a także liczne orzeczenia sądów administracyjnych, popełnili przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentu, poprzez wyłudzenie głosów od nieświadomych podstępu mieszkańców Okręgu nr 4, dzięki którym teraz zasiadają w Radzie Miasta Gorlice i decydują o ważnych dla mieszkańców sprawach. Powiadomiony o samorządowym przekręcie Wojewoda, też wieloletni kolega burmistrza Kukli, od roku bada sprawę i chociaż do pomocy ma kilku prawników z gorlickim przekrętem rzekomo nie może się uporać, a przecież dokładne informacje ma podane „na tacy”. W 2019 roku komisarz wyborczy sędzia Janusz Przepióra dokładnie zlokalizował miejsce zamieszkania pana Jędrzejowskiego, w 2024 roku, z taką samą starannością zrobił to  Sąd Okręgowy w Nowym Sączu,  wygaszając mandat radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego z powodu braku biernego prawa wyborczego. To że sąd apelacyjny sprawę  – po nagłej zmianie składu sędziowskiego –  zostawił bez dalszego biegu ze względu na termin złożenia protestu wyborczego, na drodze administracyjnej nie ma żadnego znaczenia, tu liczą się fakty, ale tylko wtedy, gdy prawo rządzi, a nie towarzystwo wzajemnej adoracji, do którego wstąpił też wojewoda Krzysztof Klęczar, no chyba, że brakiem kompetencji wykazują się zatrudnieni w Biurze Prawa i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego prawnicy z dyrektorem Chrapustą na czele.

„DURA LEX, SED LEX”

Stara rzymska zasada „Twarde prawo, ale prawo” w  przypadku dwóch radnych bezprawnych  jakoś się nie sprawdza. Media ogólnopolskie co rusz trąbią o sprawiedliwych sądach, wytykając nepotyzm, błędy i celowe łamanie prawa poprzednikom. Czy teraz jest lepiej i sprawiedliwiej? Śmiem wątpić. Rząd się zmienił, ludzie zostali, przesiedli się jedynie na inne stołki. I tu znów wesprę się starą  zasadą „raz na wozie, raz pod wozem”. Wczoraj rządzili prawi i sprawiedliwi, dzisiaj rządy przejęli sprawiedliwi i prawi. Tak wygląda dobra zmiana. Najlepszym przykładem jest chociażby dyrektor Biura Prawa i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, który lata temu badał ważność mandatu gorlickiego radnego Krzysztofa Wrońskiego. Prostą sprawę rozpatrywał ponad dwadzieścia cztery miesiące. Mandat radny stracił, tyle że  na ostatniej sesji w kadencji. Koń by się uśmiał. PiS pana Chrapustę z Urzędu usunął, a obecny wojewoda z PSL na stanowisko ponownie powołał i znów badacz samorządowego prawa bada czy radny Jędrzejowski i Schindler mają prawo w gorlickiej radzie zasiadać i pewnie z czasem prawu zadość uczyni, ale dopiero na ostatniej sesji w kadencji, co będzie miało miejsce w 2029 roku.

CO WOLNO WOJEWODZIE, TO NIE TOBIE…

Krzysztof Jędrzejowski to samorządowy recydywista. Ten sam fikcyjny adres zameldowania u znajomych przy Krasińskiego otworzył mu drogę do objęcia funkcji radnego w roku wyborczym 2019 i 2024.  Komisarz Wyborczy w Nowym Sączu w skierowanej w 2019 r. do sądu skardze napisał, że pan Jędrzejowski nie tylko nie miał w Gorlicach biernego prawa wyborczego, ale też zwrócił uwagę na fakt, że najpierw został zgłoszony do PKW jako kandydat na radnego, a dopiero następnego dnia złożył w UM Gorlice wniosek o dopisanie do listy wyborców w Gorlicach, podając adres tymczasowego zameldowania u niespokrewnionych z nim osób.

Przepisy wyborcze dające prawo kandydowania do rady gminy są jednoznaczne, nie ważne jest zameldowanie czy nawet posiadanie w gminie nieruchomości, istotne jest centrum życiowe kandydata, a to określa Kodeks wyborczy i Kodeks cywilny. Przepisy w tej kwestii są tak restrykcyjne, że bodajże w 2014 roku prawa głosowania pozbawieni byli mieszkańcy bloku przy ulicy Chopina 35A. Mimo tego, że mieszkali w Gorlicach, to posiadali tymczasowe zameldowanie w należących do Miasta lokalach. Nie wiedzieli, że aby skorzystać z prawa wyborczego muszą w Urzędzie Miasta Gorlice złożyć stosowny wniosek, taki, jaki złożył w 2018 pan Jędrzejowski. Nie złożyli, nie głosowali, a co dopiero mówić w tym przypadku o kandydowaniu do rady miasta.

ETYKA ZAWODOWA I INTERES WŁASNY

Sprawa obu bezprawnych radnych ma też drugie dno. Marcin Schindler jako wychowawca młodzieży powinien dla swoich uczniów być przykładem. Z racji wykonywanego zawodu zobowiązany jest do przestrzegania takich zasad jak  sprawiedliwość, rzetelności i uczciwość. Jaki daje przykład swoim wychowankom, z których większość wie, że do pracy z Kobylanki przyjeżdża? Jakie wzorce przekazuje uczniom? Pracuje przecież w okręgu, z którego kandydował, anonimową osobą w tym terenie nie jest. „Nauczyciel wpływa na wieczność; nigdy nie może powiedzieć, gdzie kończy się jego wpływ.” Powiedział amerykański pisarz  Henry Brooks Adams. Pan Schindler powinien to przemyśleć, taka moja rada, nim sprawę przemyśli Wojewoda. Co do pan Jędrzejowskiego możliwe, że sprawa korzeniami sięga kodeksu karnego. Radny od lat pełni funkcję Przewodniczącego Komisji Infrastruktury i Inwestycji w Radzie Miasta Gorlice, a co za tym idzie ma znaczny wpływ na podejmowane przez radę miasta decyzje dotyczące planów zagospodarowania, co w jego przypadku ma też znaczenie zawodowe. Dochód przynosi mu nie tylko pobierana co miesiąc dieta radnego, ale i kontrakty zawodowe. Jako inżynier budownictwa z wykształcenia ma znacznie lepszą pozycję zawodową niż jego koledzy z branży, o czym przekonałam się widząc tablicę informującą o prowadzonej na terenach przy Okulickiego budowie osiedla apartamentowców, którą, jak podano, kieruje nie kto inny jak Krzysztof Jędrzejowski, który zmiany w tym ternie rekomendował na sesji 31 sierpnia 2023 roku, a jeszcze przed głosowaniem, bo 24 maju 2023 roku na stronie internetowej Nasze Miasto Gorlice opublikowana została informacja: „W Gorlicach przy ul. Okulickiego powstaną apartamentowce. Na początku cztery budynki w zabudowie szeregowej i osiem luksusowych mieszkań”, co potwierdza, że sierpniowa uchwała była „szyta na miarę” potrzeb inwestora. Dobrze, że w Gorlicach się buduje, zbadać należałoby jednak,  co z tego ma ten, kto rekomenduje. W tym akurat przypadku informacja na tablicy Budimetu, chociaż nie do końca spełniająca warunki prawa budowlanego, powiązała Przewodniczącego Komisji Infrastruktury i Inwestycji z inwestycją przy Okulickiego i przyjętą przez radnych z jego rekomendacji uchwałą dotyczącą zmian w planie zagospodarowania tego terenu.  Co na to prawo? Paragraf może by się i znalazł, ale gorlicki wymiar sprawiedliwości ma problemy z jego odnalezieniem. Trudno się dziwić, skoro żona jednego z lokalnych prokuratorów od lat z prezesem Jędrzejowskim współpracuje.

ROK NIE WYROK

I tak minął rok odkąd dla dobra Gorlic działają dwaj sąsiedzi zza miedzy. Mandat Krzysztofa Jędrzejowskiego wygasił Sąd Okręgowy w Nowym Sączu, Sąd Apelacyjny w Krakowie sprawę pozostawił bez dalszego biegu ze względu na termin złożenia protestu wyborczego i w oparciu o domniemanie, że jak się kogoś zna, to się wie, gdzie mieszka. Logika sądowa powalająca i uderzająca we wszystkich, nawet w tych, którzy z panem Jędrzejowskim są tylko na „dzień dobry”. Tak analitycznie rozpatrującego sprawę sędziego szukano długo. Kto szuka ten znajdzie, tak więc po dwudziestu jeden dniach od daty wpłynięcia do sądu Zażalenia, podpisanego przez pana Andrzeja Sikorę, na decyzję sądu pierwszej instancji  wygaszającej mandat radnego, zmieniono skład sędziowski. Przekaz był jasny. Mandat radnego ocalony. Teść sekretarza miasta Daniela Janeczka pełniący funkcję przewodniczącego miejskiej komisji wyborczej triumfował, a i zięciowi zapewne się tym zwycięstwem przysłużył.

Co ciekawe, ani teść sekretarza w złożonym Zażaleniu, ani Sąd Apelacyjny w Krakowie nie negowali ustaleń sądu okręgowego, co do miejsca zamieszkania pana Jędrzejowskiego w Moszczenicy. Wojewoda jednak sądowym dowodom nie wierzy i dalej, przy pomocy pana Chrapusty i innych wojewódzkich prawników sprawę bada.

Co do Marcina Schindlera wojewódzcy mecenasowie muszą  się jednak bardziej  przyłożyć. W tym przypadku powinni skorzystać ze ściągi, jaką jest Skarga Komisarza Wyborczego w Nowym Sączu sędziego Janusza Przepióry z 2019 roku, który tylko w oparciu o dostępne mu dokumenty, bez wcześniejszego angażowania sądów, udowodnił, że Krzysztof Jędrzejowski nie miał w Gorlicach prawa do Rady Miasta Gorlice kandydować. Sąd wówczas na przedstawionych przez Komisarza faktach się nie skupił. Jak wynika z Postanowienia zajął się tym czy Burmistrz prawo wyborcze złamał, czy nie. Świadkowie: Krzysztof Jędrzejowski i Rafał Kukla stali na stanowisku, że prawo wyborcze nie zostało złamane i Sąd się z nimi zgodził. Innych świadków nie było, a komisarz Przepióra nagle zamilkł i w tej sprawie milczy do dziś.

Wygląd na to, że pogoń za prawem i sprawiedliwością będzie trwać i trwać. I tu znów powołam się na stare porzekadło: „Rok nie wyrok, dwa lata dla brata, trzy lata się po korytarzu przeplata” i tak do następnych wyborów. Może prawo i sprawiedliwość dopadnie mieszkańca Moszczenicy i Kobylanki na ostatniej sesji w kadencji. Prawu stanie się wówczas zadość.

Alicja Nowak

 

(Odwiedzono 515 razy, 24 wizyt dzisiaj)

1 thought on “OSZUKANI WYBORCY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *