
Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Tekst został opublikowany w wersji oryginalnej.
xxx
Kodeks wyborczy wypowiadając się na temat terminów rozpoznania protestów wyborczych w art. 393 §1 mówi: „Sąd okręgowy rozpoznaje protesty wyborcze w postępowaniu nieprocesowym, w ciągu 30 dni po upływie terminu do wnoszenia protestów, w składzie 3 sędziów, z udziałem komisarza wyborczego, przewodniczących właściwych komisji wyborczych lub ich zastępców”.
CZY POLSKA NIERZĄDEM STOI?
Prawo swoje, sądy swoje. Jak wyjaśnił mi przewodniczący składu sędziowskiego 30 dni to nie jest termin obligatoryjny, którego sąd musi się trzymać. No i się nie trzyma. Protest złożyłam 10 kwietnia. Po wymianie korespondencji i skardze na opieszałość sądu dostałam zaproszenie na wysłuchanie, które wyznaczono na 27 maja. Wezwanie mnie zaskoczyło, bowiem sądziłam, że tego typu sprawy rozwiązywane są w oparciu o dostępne Komisarzowi Wyborczemu i Sądowi dokumenty. Widać się myliłam. W wyznaczonym terminie byłam w sądzie, nie pojawił się natomiast pan Janusz Przepióra Komisarz Wyborczy w Nowym Sączu, a powinien na wezwanie sądu się stawić. Przedłożył jedynie pismo stwierdzające, że kandydat „Jędrzejewski” miał prawo wyborcze. No cóż, może i „Jędrzejewski” miał, mój protest dotyczył kandydata Jędrzejowskiego. – Czyżby pomylił kandydatów? – Całkiem możliwe, bowiem w 2019 roku z wniosku ówczesnej radnej Marioli Migdar w sprawie mieszkańca z Moszczenicy Krzysztofa Jędrzejowskiego zajął odmienne stanowisko, które argumentował, odwołując się do przepisów i orzecznictwa sądowego. W związku z tym, że burmistrz Kukla zgłosił sprzeciw, skierował skargę do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, a ten ją utrącił. Skąd więc taka zmiana? Sytuacji kandydata do rady miasta się nie zmieniło, a Moszczenica nadal pozostaje samodzielną gminą, do tej pory nie otrzymała statusu dzielnicy Gorlic.
KONIA Z RZĘDEM, KTO ZNA ODPOWIEDŹ
Jednym z obecnych reprezentantów władzy wyborczej w dniu 27 maja był przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej pana Andrzej Wincenty Sikora, który stwierdził, że protest Alicji Nowak należy pozostawić bez dalszego biegu jako niedopuszczalny. Podkreślił, że na etapie tworzenia list kandydatka do kandydata nie zgłaszała zastrzeżeń. Nie dyskutuję z tym stwierdzeniem, bo jest niezaprzeczalnym faktem. Ze swojej strony mogę jedynie powiedzieć, że wiedziałam, czym takie zgłoszenie będzie dla mnie skutkować. Może i Państwo poznacie tę odpowiedź, po przeczytaniu kolejnych akapitów.
CZYŻBY COSA NOSTRA PO GORLICKU
Definicja grupy przestępczej mówi, że jest to trwały zorganizowany związek, który skupia co najmniej trzy osoby. Członkowie tej grupy wspólnie i świadomie łamią prawo w celu osiągnięcia zysku. Czy z taką „ośmiorniczką” mamy do czynienia w Gorlicach? Nie mnie to oceniać. W sprawie mówią fakty. Otóż i one:
GRUNT TO TODZINKA
Pan Andrzej Wincenty Sikora pełniący funkcję przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej jest emerytowanym pracownikiem Urzędu Miasta Gorlice, jego pracodawcą był jakiś czas burmistrz Rafał Kukla. Sekretarz Miasta Gorlice pan Daniel Janeczek, którego obowiązkiem służbowym jest nadzór nad prawidłowym funkcjonowaniem urzędu, prawidłowością przebiegu procesów legislacyjnych, w tym wyborczych, to zięć pana Andrzeja Wincentego Sikory. Stanowisko sekretarza Miasta Gorlice panu Danielowi Janeczkowi jeszcze w pierwszej kadencji powierzył burmistrz Rafał Kukla.
Zastępczyni Przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej to pani Aneta Roman, podwładna pana Krzysztofa Jędrzejowskiego, kolegi z lat młodości burmistrza Kukli, pracownica zarządzanej przez Krzysztofa Jędrzejowskiego spółdzielni mieszkaniowej i jego zastępczyni. To u jej znajomych Iksińskich domeldował się Krzysztof Jędrzejowski, by nabyć czynne prawo wyborcze, którego, co ważne, nie należy mylić z biernym prawem wyborczym. Jak w skardze z 2019 roku wyjaśnił komisarz wyborczy Janusz Przepióra, w tamtym czasie pan Jędrzejowski najpierw stał się kandydatem do rady miasta, później, po złożeniu stosownego wniosku, otrzymał prawo do głosowania w Gorlicach. Tyle odnośnie historii. Z zarządzaną przez Krzysztofa Jędrzejowskiego spółdzielnią mieszkaniową, od lat współpracuje żona jednego z gorlickich prokuratorów [Izabela Piotrowska-Mruk – przyp. red.], co w sprawie też ma swoją wagę.
Wszystkie wymienione wyżej osoby są ze sobą powiązane towarzysko i zawodowo, doskonale wiedzą, gdzie kto mieszka, także gdzie znajduje się centrum życiowe pana Jędrzejowskiego. Dom w Moszczenicy to miejsce gdzie po pracy wraca pan domu, jego żona i dzieci i skąd do swoich obowiązków w Gorlicach w dni robocze wracają, a tymczasowe zameldowanie służy jedynie celom wyborczym. Tak więc przytaczane przez przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej pana Andrzeja Wincentego Sikorę przepisy mają na celu ochronę interesów grupy powiązanych ze sobą osób, a nie wyborców, co pod znakiem zapytania stawia etykę przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej, jego zięcia sekretarza Urzędu Miasta Gorlice, burmistrza i podwładnej pana prezesa spółdzielni mieszkaniowej, a także samego Krzysztofa Jędrzejowskiego, który, by osiągnąć cel, jakim jest funkcja radnego i związane z nią korzyści, nie tylko obowiązki, po prostu kłamie. Dalsze powiązania gorlickiego układu samorządowo-towarzysko-prawnego trudno mi ustalić, a niewątpliwie jego zakres jest znacznie szerszy, bowiem burmistrz Kukla funkcję gospodarza Miasta pełni już trzecią kadencję i dba o to, by otaczali go życzliwi mu ludzie.
NOWE RZĄDY, STARA MIOTŁA
Licząc na zmiany polityczne, porządkowanie prawa, o czym tyle się mówi, powiedziałam „sprawdzam”, zaryzykowałam i protest wyborczy złożyłam. Jak zdążyłam się zorientować realizacja przedwyborczych obietnic nowej władzy dotycząca „przywrócenia praworządności” jakoś słabo działa. W sądzie pierwszej instancji wygrałam. W oparciu o zebrany materiał dowodowy oraz logowanie się telefonu w rodzinnym gnieździe , także składane pod przysięgą zeznania mieszkańca Moszczenicy, sąd mieszkańcowi Moszczenicy mandat wygasił. Sąd apelacyjny, do którego zażalenie wniósł teść sekretarza Janeczka, po zmianie składu sędziowskiego, decyzję sądeckiej Temidy pozostawił bez dalszego biegu.
CO WOLNO WOJEWODZIE
Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Krakowie nie zamknęło jednak sprawy. Obecnie ustalaniem centrum życiowego radnych Jędrzejowskiego i Schindlera, jednemu się udało, to i drugi z dobrym skutkiem spróbował, zajmuje się od kilku miesięcy wojewoda małopolski reprezentujący PSL, Krzysztof Klęczar, też kolega z lat młodości Rafała Kukli, którego biuro prawne, z dostępem do informacji niejawnej, chodzi podawany przez radnych w oświadczeniach majątkowych i zeznaniach podatkowych adres zamieszkania obu panów, zupełnie sobie nie radzi. Ciekawe jak rozwikła sprawę dotyczącą Marcina Schindlera, którego centrum życiowym jest Kobylanka, co i ja pod przysięgą potwierdzić mogę. W tym przypadku na wsparcie sądu wojewoda Klęczar liczyć nie może, tam musi do roboty zagnać wojewódzkich prawników.
Rada Miasta Gorlice pod przewodnictwem Roberta Ryndaka podpisuje bzdurne oświadczenia. Opozycja milczy a farsa prawno-samorządowa nadal trwa. Jak w postanowieniu anulującym wygaszenie mandatu radnego stwierdził kierujący zespołem sędziowskim sędzia Rafał Dzyr, jak się kogoś zna, to się wie, gdzie mieszka. Wychodzi na to, że tylko Mariola Migdar w 2019 i Alicja Nowak w 2024 taką wiedzę posiadały. No i powód do plotek jest …
Alicja Nowak
Od redakcji! Czy to możliwe, żeby człowiek na obrazku tytułowym był wojewodą małopolskim? Zdjęcie zostało zacytowane ze strony zob. https://wiadomosci.radiozet.pl/krakow/nowy-wojewoda-malopolski-kim-jest-krzysztof-kleczar.



Jak się okazuje, biedny ratownik z basenu, brat burmistrza jest dobrze opłacanym pracownikiem MPGK Gorlice, zasiada w radzie nadzorczej spółdzielni Mariampol i radzie nadzorczej Sądeckich wodociągów. Czyli sprawa jest rozwojowa. Czerwona armia w natarciu.