CZŁOWIEK ZE SPIŻU I CZŁOWIEK Z BETONU

Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Nadesłany do redakcji materiał prasowy został opublikowany w wersji oryginalnej. Zdjęcie tytułowe zacytowano z profilu FB Rafała Kukli.

xxx

3 stycznia 2025 roku to jeden z ważniejszych dni dla Gorlic. Z cienia urzędowych korytarzy wyszedł pan Sebastian Puchajda, który w mury UM Gorlice wkroczył tuż za Rafałem Kuklą w 2015 roku, zresztą jak większość nieobcych mu kierowników i innych urzędników niższego i wyższego szczebla. – Cóż ta nominacja znaczy dla gorliczan? – Nic -, natomiast dla Burmistrza wiele, bo wreszcie ktoś odciąży go od męczących urzędowych obowiązków i pozwoli skupić się na rozwijaniu własnej kariery, a apetyt ma, rośnie w miarę jedzenia. Jest duży i od lat konsekwentnie zaspakajany.

MARZENIA RAFAŁKA

Rafał Kukla, podobnie jak Łukasiewicz, miał marzenia i podobnie jak on dążył do ich realizacji. Chociaż, jak twierdzą jego koledzy z klasy, no może za wyjątkiem pana Krzysztofa Jędrzejowskiego, orłem nie był, ale do polityki palił się jak założyciel pierwszej na świecie kopalni ropy do lampy naftowej.  Marzył od dziecka. Wiedział, że chce zostać wielkim człowiekiem. Jak sam opowiada, ta myśl zakiełkowała w jego głowie, podczas jednej z wycieczek szkolnych, gdy wraz z klasą zwiedzali gorlicki urząd i dostali zaproszenie do gabinetu ówczesnego burmistrza. – Zostanę burmistrzem – pomyślał, no i został.

PRAWIE JAK ŁUKASIEWICZ

Nic nie przychodzi jednak łatwo, więc nim w czyn wcielił marzenia, trochę to trwało. Matura, studia i aktywna działalność w samorządzie studenckim. Urok osobisty, szeroki uśmiech, uściski rąk, poparcie przetwarzających się działaczy PZPR i w wieku 25 lat został radnym Rady Powiatu Gorlickiego, a trzy lata później błyszcząc fachowością i fotel prezesa  Spółdzielni Mieszkaniowej „Mariampol” był jego. I radny, i prezes, i to przed trzydziestką, to na gorlickim rynku pracy raczej rzadkość, oczywiście jeżeli nie ma się solidnej grupy wsparcia. Niestety, w tym ambitnym planie dążenia do władzy nie przeskoczy prezydenta Francji Emmanuela Macrona, bo ten najważniejszy urząd w państwie zdobył w wieku czterdziestu lat. Nie jest jednak powiedziane, że koło pięćdziesiątki nasz bohater nie spełni i tego  marzenia. Pozycja wywodzącego się PZPR SLD rośnie, a były wiceburmistrz na warszawskich salonach przeciera już szlaki. Godna podziwu konsekwencja w dążeniu do celu. Łukasiewicz zapewne też by to przyznał, bowiem sam musiał pokonać wiele trudności, by zrealizować swoje marzenia. Był pionierem przemysłu naftowego, dzięki czemu dorobił się dużego majątku. Jako pierwszy na świecie wykorzystał na skalę przemysłową korzyści, jakie daje ropa naftowa. Był też bardzo sprawnym organizatorem i wielkim społecznikiem. Propagował zakładanie sądów, budowę dróg i mostów, szkół, szpitali itd.. Finansując wiele inicjatyw z własnej kieszeni, walczył z biedą i alkoholizmem w regionie. Tworzył kasy zapomogowe i fundusze emerytalne. Dążył do rozwoju rodzącego się przemysłu naftowe, co propagował będąc posłem na sejm. Jednym słowem wzór patrioty i społecznika godny naśladowania.

No cóż, Rafał Kukla też powiększył swój majątek, też społecznie „szarpie struny” na miejskich festynach, sądów wprawdzie nie zakłada, jednak z nimi współpracuje, prawo też mu nieobce, bo z sądami koresponduje, z niektórymi nawet się koleguje. Żeby prawo było prawem, bowiem  inżynierowi z wykształcenia trudno grać skutecznie paragrafami, więc na swojego zastępcę powołał kolejnego absolwenta studiów prawniczych. Ciekawe, czy i ten, jak poprzednik, przeskoczy zawodowo Marzyciela z gorlickiego LO. Czas pokaże.  Lokalny Wielki Człowiek też finansuje wiele inicjatyw, chociaż nie z własnej kieszeni, jak robił to Łukasiewicz, ale z publicznej kasy, walczy z biedą, by ta nie dopadła jego rodziny, co do kas zapomogowych i pożyczkowych to również pomaga w ich rozwoju, biorąc kredyty na różne inwestycje własne i publiczne. W kwestii alkoholizmu oraz funduszy i fundacji się nie wypowiem, domyślać się jedynie mogę, że jako człowiek czynu w jakiś spółkach też z korzyścią działa, no i propaguje rozwój przemysłu śmieciowego w Gorlicach. Można powiedzieć, że z Łukasiewiczem mu po drodze.

GORLICKIE COLLEGIUM HUMANUM

Rodziny się nie wyprze, chociaż ta nie z krwi, a z poglądów pochodzi. PZPR-owskie korzenie w SLD-owskich barwach, to znak rozpoznawczy niejednego człowieka z betonu, na którym kwiaty nie rosną, ale nie jedna kariera wykiełkowała. Łukasiewicz nie miał tak łatwo.  Pomimo wielu zajęć związanych z realizacją zadań bliskich jego sercu, angażował się także w działalność polityczną, finansowo wspierał ruch narodowo-wyzwoleńczy, był nawet aresztowany. Tego ostatniego Rafałowi Kukli nie życzę, ale polityka, choć  bliska jego sercu, jest jak pole minowe, najlepiej o tym wiedzą  jego polityczni ojcowie, przefarbowane lisy z  PZPR, którzy z zaangażowaniem torowali mu drogę kariery, ułatwiając wspinanie się po drabinie sukcesu i którym wiele zawdzięcza, chociażby podtrzymującej tę konstrukcje Joannie Senyszyn, która równie szerokim uśmiechem obdarowywała mieszkańców Gorlic, wspierając, jak się okazało z dobrym skutkiem,  ówczesnego prezesa SM „Mariampol” w walce o fotel burmistrza. Uczeń okazał się pojętny. Sztukę kreacji i manipulacji opanował celująco, nie zawiódł oczekiwań swoich patronów. Urząd Burmistrza Gorlic okazał się lepszą szkołą niż osławione Collegium Humanum, w którym za naukę trzeba było słono płacić i jeszcze z tego tytułu ponosić konsekwencje polityczne. W gorlickim urzędzie Pieszczoch minionej ekipy praktykuje w gratisie, za błędy po łapach nie dostaje, a kasa na konto wpływa i to niemała.  Przygotowany do ław sejmowych jest jak mało kto. – Czy pójdzie śladami Łukasiewicza? – Kto wie. Wszystko jest możliwe, wszak nie jeden chłopak z gitarą kochany był przez tłumy.

ŁAWECZKA

Puszczając wodze fantazji, myślę sobie, że w przyszłości przy Urzędzie Miasta Gorlice stać kiedyś będą dwie ławeczki, na jednej nadal rozmyślać będzie skromny farmaceuta z lokalnej apteki, który pobyt w Gorlicach niezbyt mile wspomina, był to jeden z najtrudniejszych etapów jego życia, zarabiał niewiele, starał się nawet o posadę kasjera w miejskim magistracie, ale odmówiono mu z powodów politycznych. Może teraz siedząc pod urzędowymi oknami nadal na etat czeka.

Na drugiej ławeczce dumnie rozpierać się będzie błyskająca promiennym uśmiechem figura Rafała Kukli, dobrze wspominanego przez kolegów gorlickiego marzyciela, dla którego Miasto Światła stało się trampoliną do najwyższych stanowisk państwowych i miejscem, w którym czego się nie dotknął, poprawiało kondycję finansową jego rodziny i wszystkich bliskim jego sercu mieszkańców gminy. Złoty człowiek i wspaniały kolega. Brawo!

Dwaj bohaterowie z ławeczek, dwie figury, które połączyły marzenia i praca dla ludu.

(Odwiedzono 566 razy, 8 wizyt dzisiaj)

5 thoughts on “CZŁOWIEK ZE SPIŻU I CZŁOWIEK Z BETONU

  1. W „czasach”.. gdy w POwiecie gorlickim było 6300 BEZROBOTNYCH.. ( w tym 1300 osób po studiach)..!! A w POwiecie nowosądeckim 20 000 BEZROBOTNYCH.. – inni żyją jak POd „kloszem”..
    PAMIĘTAM..

  2. Dziękuję autorce za ten dowcipny, kulturalny i ciekawy felieton. Krytyczny wobec Rafała burmistrza, nie ma co, ale trzyma się kanonu kultury słowa. Trudno o takie teksty w czasach mody na „masakracje” i „gwiazdkowanie”. Z dwiema ławeczkami, pyszny koncept.

    A Rafał cóż, pójdzie do góry. Jest popularny. Ilu wyborców będzie pamiętało, których polityków ogólnopolskich witał w Gorlicach, do nóg upadał i za kolana ściskał? Ile gwiazdek jest w ich programach politycznych? Jakie konsekwencje, choćby dla wychowania dzieci mają te programy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *