KOMU SŁUŻY RADA MIASTA GROLICE?

Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Nadesłany do redakcji materiał prasowy został opublikowany w wersji oryginalnej. Więcej na ten sam temat – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/krzysztof-jedrzejowski/. Na zdjęciu tytułowym przewodniczący Rady Miasta Gorlice Ryszard Ryndak, jeden z negatywnych bohaterów tekstu Alicji Nowak. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.gorlice.pl/pl/409/0/rada-miasta-gorlice.html.

xxx

6 września 2024 roku zakończyła się sądowa droga złożonego przeze mnie 10 kwietnia protestu wyborczego. 7 lipca wystąpiłam o przesłanie mi przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu Postanowienia wygaszającego mandat radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego z klauzulą prawomocności. 14 listopada w końcu Postanowienie opatrzone podpisami i pieczęciami do mnie dotarło.

Sąd 8 listopada, taka data figuruje na dokumencie, potwierdził, że radny nie miał prawa kandydować do Rady Miasta Gorlice, tym bardziej w niej zasiadać, ze względu, że jego centrum życiowe znajduje się w Moszczenicy, co zostało w Uzasadnieniu udokumentowane.

Tak czy inaczej, sądowe postępowanie było zbyteczne, bo to, gdzie mieszka radny Jędrzejowski, wiedzą wszyscy zainteresowani, w tym radni miejscy z Burmistrzem Kuklą na czele. Zakładam, że i Pan Jędrzejowski wie, gdzie mieszka, bo jak z tym miałby problem, to też go dyskwalifikuje. Radni podejmują ważne decyzje i powinni być intelektualnie sprawni. Zapewne w tym przypadku nie o intelekt chodzi, tylko o uczciwość.

– Co w sprawie przestrzegania prawa i obowiązujących przepisów zrobili czołowi reprezentanci gorlickiej społeczności? – Nic! Chociaż doskonale wiedzą, gdzie nocuje kolega z Moszczenicy. Ignorują tę widzę, tym samym zaprzeczają słowom przysięgi, którą składali przyjmując zaszczytną funkcję radnego.

Każdy z dwudziestu jeden radnych rotę ślubowania:

„Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców”,

potwierdził, mówiąc: „Przysięgam”, inni dorzucali „tak mi dopomóż Bóg”. I ci z Bogiem, i ci bez Boga przysięgi nie realizują. Uczciwość, rzetelność i dobro gminy mając w głębokim poważaniu. Bo jak inaczej oceniać Radę, która w obliczu Postanowienia sądu i prywatnej wiedzy milczy, gdy prawo jest łamane. W Radzie Miasta Gorlice zasiada dwóch mieszkańców sąsiednich gmin, którzy w dniu wyborów 7 kwietnia w Gorlicach biernego prawa wyborczego nie mieli, co nie jest tajemnicą. Wiedzą o tym gorliccy radni, wiedzieli wprowadzający na listę kandydatów „obcych” pełnomocnicy wyborczy i burmistrz Kukla, kolega z klasy pana Jędrzejowskiego, a także wiceburmistrz Bałajewicz krewny radnego Marcina Schindlera.

Cóż z tego, że obaj panowie podali miejsce zamieszkania w Gorlicach, skoro przepisy i orzeczenia sądów administracyjnych mówią, że nie liczy się meldunek, a centrum życiowe, które ustawa definiuje jako: „miejscowość, w której osoba przebywa z zamiarem stałego pobytu. O uznaniu konkretnej miejscowości za miejsce zamieszkania decyduje takie przebywanie na danym terenie, które posiada cechy założenia tam aktualnego ośrodka osobistych i majątkowych interesów”.

Dziewiąty miesiąc czekam na uczciwe i sprawiedliwe zajęcie stanowiska w sprawie mandatu radnego Jędrzejowskiego, przydałoby się też, żeby radni pochylili się nad prawnym bytem w radzie radnego, którego centrum życiowym jest Kobylanka, a tu NIC. Radni nabrali woda w usta i nawet tak zwana opozycja, jeżeli w ogóle w gorlickiej radzie istnieje, nie upomina się o egzekwowanie prawa. O prawej ręce burmistrza Robercie Ryndaku nie wspomnę, bo ten poza swoim życiowym sukcesem, czyli zdobyciem fotela przewodniczącego rady, świata nie widzi, bo to chyba jego największe osiągnięcie, które trzyma rękoma i nogami, wierny powiedzeniu: „W końcu w życiu jest tak, że nie zawsze właściwe jest to, co właściwe, tylko to, co jest właściwe według tego, kto decyduje”, a tu decyduje burmistrz Rafał Kukla za pomocą koalicji przy udziale słabej opozycji.

Niestety, w sprawie nie można liczyć również na wojewodę małopolskiego Krzysztofa Klęczara, też kolega Rafała Kukli, poza tym ciągle w rozjazdach. Dyrektor jego biura prawnego, pan Chrapusta, też ze mną rozmawiać nie chciał, „rzucił słuchawką”, gdy o postępy w rozpatrywaniu zasadności zasiadania w radzie miasta pana Jędrzejowskiego, która teraz toczy się w trybie administracyjnym, chciałam dopytać. wręcz szokujące zachowanie urzędnika państwowego, o braku kultury nie wspomnę.

No cóż, nowa władza a zwyczaje stare. Ani wojewoda z PSL, ani dyrektor pracujący w biurze wojewody, także za rządów PO, nowej władzy się na pewno nie przysłużą. Na Prawo i Sprawiedliwość nadają, a sami o prawie i sprawiedliwości znikomą wiedzę mają, podobnie jak piszący ciągle odwołanie w obronie mandatu pana Jędrzejowskiego przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej, prywatnie teść Sekretarza Miasta Janeczka, czy jego zięć, który notabene już dawno stołek w Urzędzie opuścić powinien, bowiem, jak określają przepisy funkcja sekretarza Jednostek Samorządu Terytorialnego zostało przez ustawodawcę objęte wyższym standardami w zakresie wymagań etycznych, a w tym przypadku zachowania teścia jak i zięcia kłócą się z przyjętą przez pana Janeczka postawą. Jako sekretarz miasta kontrolował oświadczenia majątkowe radnych, w których Krzysztof Jędrzejowski podawał Moszczenicę jako miejsce zamieszkania, to samo w załączanych do oświadczeń zeznaniach podatkowych. Co potwierdza jedynie fakt, że obaj panowie, także z racji powiązań rodzinnych, czyli tzw. nepotyzmu, wiedzę o faktycznym centrum życiowym radnego mieli, ale ją ignorowali, czyli potwierdzali i potwierdzają nieprawdę.

No cóż, to że przewodniczącym Miejskiej Komisji Wyborczej został teść sekretarza miasta, też nie wygląda na przypadek, chociaż tu można dywagować czy Daniel Janeczek został sekretarzem dzięki protekcji teścia Andrzeja Sikory, byłego podwładnego burmistrza Kukli, czy odwrotnie, dzięki zięciowi pan Sikora został przewodniczącym Miejskiej Komisji Wyborczej, w której zamiast reprezentować interesy wyborców, reprezentuje interes pana Jędrzejowskiego i jego grupy wsparcia.

Przyglądając się działaniom Rady Miasta Gorlice, a raczej ich brakowi w kwestii realizacji Roty przysięgi radnego, lekceważeniu przez wojewodę Klęczara kierowanych do niego pism dotyczących przestrzegania prawa wyborczego i samorządowego, opryskliwości dyrektora Chrapusty, mogę podsumować swoje rozważania cytatem z dramatu Wiliama Szekspira „Makbet”:

„Zły plon bezprawia nowym się tylko bezprawiem poprawia”.

Niemniej w tym pesymistycznym nastroju, kolejny raz złożyłam do Rady Miasta Gorlice pismo dotyczące mandatu radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego wraz z Postanowieniem Sądu Okręgowego w Nowym Sączu z 6 września 2024 z klauzulą prawomocności nadaną 8 listopada 2014 roku wygaszającą mandat rzeczonego radnego.

Ciekawe, czy na najbliższej sesji ktoś się w sprawie odezwie, czy dalej będą siedzieć jak myszy pod miotłą, jakby nic się nie stało. Grudzień to miesiąc rewolucyjnych zmian w Radzie Miasta Gorlice. W ubiegłym roku odwołano koalicyjnych przewodniczących komisji z PiS, bo ci sprzeciwiali się wrzuconej przez burmistrza uchwale dotyczącej EMPOL. Może i jest szansa na kolejny grudniowy przewrót. Może?

(Odwiedzono 304 razy, 25 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *