
Od redakcji! Autorem artykułu jest Alicja Nowak – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/alicja-nowak/. Nadesłany do redakcji materiał prasowy został opublikowany w wersji oryginalnej. Więcej na ten sam temat – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/krzysztof-jedrzejowski/. Ilustracja tytułowa została zacytowana z profilu FB wojewody Krzyśka Klęczara – zob. https://www.facebook.com/krzysiek.kleczar.9/?locale=pl_PL.
xxx
Wybory do sejmu i senatu zmieniły układy polityczne w parlamencie, nie zmieniły układów rządzących w gminach, gdzie tak naprawdę ważne są nie barwy polityczne, te są pretekstem wyborczym, ale układy koleżeńskie, rodzinne, różne zależności oraz wspólne interesy i to nie o charakterze samorządowym, a prywatnym. Wystarczy popatrzeć, kto zyskuje, a kto traci. Jak wykazała kontrola NIK każdy konkurs można ustawić i to się dzieje, ale milczenie znaczy przyzwolenie, tak jak to ma miejsce w przypadku dwóch radnych, którzy bezprawnie zasiadają w gorlickiej radzie. Rada nie reaguje, przewodniczący rady sprawę ignoruje.
Prawo prawem a sprawiedliwość wciąż po naszej stronie! To główne hasło gorlickiej grupy trzymającej władzę. Radni miejscy milczą jak zaklęci. Teść sekretarza osadzony na stanowisku Przewodniczącego Miejskiej Komisji Wyborczej w Gorlicach bawi się w odwołania, reprezentując jednego człowieka, a nie gorlickich wyborców. Prawnicy, także Wojewody, rzekomo nie wiedzą, że Sąd Apelacyjny w Krakowie, odrzucając postanowienie Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, wygaszające mandat radnego Krzysztofa Jędrzejowskiego, odniósł się jedynie do terminu zgłoszenia protestu wyborczego, nie zanegował natomiast ustaleń dotyczących jego miejsca zamieszkania. Rolą sądu apelacyjnego jest naprawienie błędów. W przypadku zażalenia wniesionego przez przewodniczącego miejskiej komisji pana Sikorę rzekomy błąd dotyczył terminu zgłoszenia protestu wyborczego, o miejscu zamieszkania kolegi burmistrza, podobnie jak sąd apelacyjny, w odwołaniu nie wspomniał. Zdarza się też, że w postępowaniu apelacyjnym sąd bada ponownie wszystkie aspekty sprawy, a nie ogranicza się do tego, co zostało ustalone przez sąd pierwszej instancji, w omawianym przypadku innych błędów nie stwierdzono, co jednoznacznie świadczy, iż ustalenia co do centrum życiowego pana Jędrzejowskiego nie budziły wątpliwości ani sądu, ani przewodniczącego Sikory.
Ponieważ od decyzji sadu apelacyjnego nie ma odwołania, wystąpiłam na drogę administracyjną, tu termin zgłoszenia protestu nie ma znaczenia, a jedynie stan faktyczny, w tym przypadku miejsce zamieszkania, konkretnie centrum życiowe. Samo zameldowanie nie daje prawa do kandydowania w wyborach samorządowych. Niestety, Wojewoda sprawą się nie zajmuje, nie ma czasu, bo, jak relacjonuje na swoim profilu FB, zajęty jest fetowaniem różnych uroczystości, gdzie rozdaje „wojewódzkie misie”. Tak więc wojewoda baluje, a gorlickie misie mają się wciąż dobrze.
Czas przeznaczony na rozpatrzenie protestu wyborczego wynosi 30 dni. W moim przypadku sądy sfinalizowały sprawę po kilku miesiąca i to dwoma różnymi postanowieniami wydanymi tego samego dnia. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu postanowienie uprawomocnił 6 września, podpisał i przesłał mi listem poleconym z datą 8 listopada 2024. Na tym droga sądowa się zakończyła, rozpoczęła droga administracyjna, a ta, jak się okazało, jest wyjątkowo wyboista. Tu wprawdzie termin zgłoszenia protestu wyborczego nie jest nieistotny, liczą się konkrety, a tym jest miejsce zamieszkania. Wojewoda ma wiele możliwości, żeby to ustalić, ale tego nie robi, chociaż ma do swojej dyspozycji biuro prawne, w którym trudno kogoś złapać. Dyrektor plażuje w Afryce, pani kierownik sprawę zna, ale nic nie może, do dokumentów nie ma dostępu. Wygląda na to, że będę o pomoc musiała prosić CBA, bo oni wszystko mogą, może tam Kukla nie ma kolegów. Może. W województwie niestety ma. Wojewoda Krzysiek Klęczar to też jego kolega, w młodości razem grali w zespole, może tu „miś” jest pogrzebany?
Żeby problem gorlickich radnych bezprawnych nie został zamieciony pod dywan, przypominam kalendarz sprawy:
- 10 kwietnia 2024 r. złożyłam do sądu protest wyborczy o stwierdzenie nieważności wyboru w wyborach samorządowych przeprowadzonych, który w Gorlicach nie miał prawa kandydować, bo jego centrum życiowym jest Moszczenica.
- 6 maja 2024 r. doręczono mi pismo z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu o uzupełnienie braków formalnych tj. informacji, które są dostępne Komisarzowi Wyborczemu w Nowym Sączu.
- 17 maja 2024 r. do Prezesa Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wysłałam SKARGĘ dotyczącą opieszałości w rozpatrywaniu „Protestu wyborczego”.
- 23 maja 2024 r. otrzymałam wezwanie stawiennictwa osobistego w sprawie wysłuchania jako strony w trybie wyborczym na dzień 29 maja.
- 29 maja 2024 r. odbyło się posiedzenie przy udziale trzech sędziów, komisarza wyborczego z Gorlic. Komisarz wyborczy z Nowego Sącza Janusz Przepióra się nie pojawił, a jego pojawienie było istotne, bowiem w 2019 roku złożył do Sądu Skargę, w której udokumentował, że Krzysztof Jędrzejowski jest mieszkańcem Moszczenicy i w gorlickiej radzie nie ma prawa zasiadać, a Burmistrz Kukla umieszczając go na liście wyborczej złamał prawo.
- 21 czerwca 2024 r. jako świadek pod przysięgą zeznawał Krzysztof Jędrzejowski i jak napisał w uzasadnieniu sąd: „Jak wykazało niniejsze postępowanie centrum życiowe Krzysztofa Jędrzejowskiego wybranego na radnego do Rady Miasta Gorlice znajduje się w Moszczenicy, a nie w Gorlicach, jak usiłował to wykazywać w toku tego postępowania. Krzysztof Jędrzejowski jest zawodowo związany z Gorlicami, ale życie prywatne prowadzi w Moszczenicy gdzie mieszka i nocuje. Jak wykazało postępowanie dowodowe Krzysztof Jędrzejowski w okresie od stycznia 2024 roku do maja 2024 roku w ogóle nie nocował w użyczonym mieszkaniu w Gorlicach, natomiast według jego stwierdzeń zaledwie kilka razy mógł nocować w tym lokalu od września do grudnia 2023 roku. Większość tego czasu spędzał w Moszczenicy, gdzie wybudował dom rodzinny dla siebie, żony i dzieci. Nie budzi dla Sądu wątpliwości, że świadek spędzał noce w budynku w którym zamieszkał wraz z rodziną. Co więcej Krzysztof Jędrzejowski pod adresem w Moszczenicy odbiera wezwania sądowe. Od 2015 roku legitymuje się dowodem osobistym wydanym przez Wójta Gminy Moszczenica. Krzysztof Jędrzejowski z zamiarem stałego pobytu przebywał zatem nie w Gorlicach jak usiłował wykazać w toku tego postępowania oraz na potrzeby ujęcia go w spisie wyborców, a w Moszczenicy. Zatem jak słusznie podniosła wnioskodawczyni nie miał on biernego prawa do bycia wybieranym w wyborach ogłoszonych na dzień 7.04.2024 roku do Rady Miasta Gorlice, skoro takie prawo ma osoba stale zamieszkująca na obszarze tej gminy stosownie do art. 11 §1 pkt 5 w zw. z art. 10 §1 pkt 3a k.w”.
- 30 lipca strona przeciwna zaskarżyła postanowienie z 24 czerwca 2024, sąd wyższej instancji ma kolejne 30 dni na rozpatrzenie sprawy. Po 21 dniach od wpłynięcia zażalenia złożonego przez pana Sikorę Sąd Apelacyjny zmienił skład sędziowski i w ekspresowym tempie wydał postanowienie.
- 6 września Sąd Apelacyjny, wskazując jako główny argument termin zgłoszenia protestu wyborczego i w oparciu o tezę, że jak się kogoś zna, to wie się gdzie mieszka, pozostawił postanowienie Sądu Okręgowego w Nowym Sączu bez dalszego biegu (cokolwiek to znaczy) Tego samego dnia Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uprawomocnił postanowienie wygaszające mandat Krzysztofa Jędrzejowskiego, co podpisano dopiero 8 listopada, a ja listem poleconym odebrałam 14 listopada, chociaż o przesłanie mi tego dokumentu występowałam 7 lipca 2024 r.
- 8 września roku zwróciłam się do Wojewody Małopolskiego Krzyśka Klęczara o wygaszenie mandatu Krzysztofa Jędrzejowskiego w związku z tym, że jego centrum życiowym jest Moszczenica.
- 26 września zwróciłam się do Prezesa Rady Ministrów do objęcia nadzorem gorlickiego bezprawia, o czym powiadomiłam również Wojewodę
- 4 grudnia nadal cisza i to dosłownie. Z Wojewodą nie można się skontaktować, bo ciągle na jakiś uroczystościach, przy okazji odnawia znajomości z dawnymi kolegami i rozdaje misie. Dyrektor Biura Prawnego Wojewody ledwo zaczął, już wyleciał do Afryki. Po kilkunastu telefonach zastanawiam się kto tam pracuje oprócz pani odbierającej telefony i ekipy sprzątającej. Chociaż pracuje jeszcze pani kierownik, która niestety twierdzi, że nie może ustalić faktycznego miejsca zamieszkania, jakby nie wiedziała, że ustalenia Sądu Okręgowego w Nowym Sączu są prawomocne, nawet sąd apelacyjny się ich nie doczepił, pokrywają się też z tymi z 2019 roku udokumentowanymi przez Komisarza Wyborczego w Nowym Sączu sędziego Przepiórę, który też wiedział jak się za ustalenie centrum życiowego zabrać. Ściągę do biura prawnego przesłałam, ale czy znajdą czas, by z niej skorzystać przy takim nawale pracy, nie wiem. Tu chyba tylko Kubuś Puchatek mógłby pomóc albo Miś Paddigton.
Oto ściąga:
- Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności „Żródło”
- Baza PESEL
- Centralny Rejestr Informacji Dodatkowych w systemie informatycznym WOW
- Urząd Skarbowy w Gorlicach, gdzie powinny wpływać podatki z tytułu najmu części lokalu wpłacane przez znajomych, u których Krzysztof Jędrzejowski jest domeldowany.
- Poczta, która dostarcza adresowaną do Krzysztofa Jędrzejowskiego korespondencję
- Wywiad dzielnicowych z Gorlic i Moszczenicy
- Zapytanie do byłego Komendanta Policji w Gorlicach, a obecnie Komendanta Straży Miejskiej w Gorlicach, który z Krzysztofem Jędrzejowskim sąsiaduje w Moszczenicy.
- Oświadczenia majątkowe radnego Jędrzejowskiego, które powinny również zawierać korzyści z bezpłatnego najmu, jeżeli znajomi, którzy go do swojego mieszkania domeldowali, robili to grzecznościowo.
No cóż, ja prawnikiem nie jestem, Wojewody Krzyśka Klęczara nie znam, znam natomiast prawą rękę burmistrza Kukli radnego Roberta Ryndaka, który bez zgody szefa nic nie zrobi. Znam też mentalność gorlickich radnych. Chociaż ich rolą jest stać na straży przestrzegania prawa, mają uchwalać i kontrolować to nad czym głosują. Czy to robią? Trudno stwierdzić, wielokrotnie nie rozumieją nad czym głosują, bo uzasadnienia do uchwał są tak skonstruowane, że trudno zrozumieć. Jednak w przypadku Krzysztofa Jędrzejowskiego doskonale wiedzą jaka jest prawda, jednak dla własnego dobra, pary z ust nikt nie puści, a tacy co się stawiali, po łapach dostali. A o tym wiem bardzo dobrze, bo zwykle cicho nie siedziałam, więc obrywałam, z atakami na moją rodzinę włącznie.
Nie mam wątpliwości, że wyrok nakazowy jaki otrzymała moja córka za to, że bez smyczy po polach przy Brzechwy, między którymi usytuowana jest tzw. ścieżka pieszo rowerowa o nieuporządkowanym stanie prawnym, biegał jej pies, to nie przypadek. Ot, taka wendetta. Na szczęście po złożeniu odwołania sąd bezpodstawne oskarżenie odrzucił, wyrok anulowano. Jak znam życie kolesie coś jeszcze wymyślą. W tym są dobrzy.

