
W kwietniu 2010 r. Donald Tusk et consortes (Arabski, Sikorski etc.) oddali śledztwo w sprawie zamachu w Smoleńsku w łapska Federacji Rosyjskiej. Opinii publicznej sprzedano bajeczkę o tzw. załączniku 13 do konwencji chicagowskiej, który ustala procedury badania wypadków lotniczych w lotnictwie cywilnym. Wmówiono gawiedzi, wbrew oczywistym faktom, że Tu-154M był statkiem cywilnym a nie wojskowym i że w takiej sytuacji gospodarzem śledztwa ma być kraj, na którego terytorium doszło do katastrofy. Jakie mamy efekty tego aktu zdrady dyplomatycznej Donalda Tuska widać po 14 latach od zamachu w Smoleńsku gołym okiem. Federacja Rosyjska nawet wraku Tupolewa 154M nie raczyła oddać III RP a rosyjskie „śledztwo” pozostanie w toku do końca świata a może nawet i jeden dzień dłużej. Czasami historia niestety lubi się powtarzać. I nie tylko dlatego, że do władzy wrócili „zdrajcy dyplomatyczni” z 2010 r. Donald Tusk i Radek Sikorski. Bo oto – kilka dni temu – na stronach Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej pojawił się komunikat, że Ukraina „planuje przeprowadzić w 2025 roku poszukiwania szczątków ofiar tragedii wołyńskiej”. W komunikacie dodano, że poszukiwania odbędą się „w odpowiedzi na apel obywateli polskich (…) w sprawie przeprowadzenia takich prac na terenie obwodu rówieńskiego”. Czyżby nastąpił przełom w sprawie ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej? Wszak od 27 kwietnia 2017 roku obowiązuje na Ukrainie zakaz, wydany przez ówczesnego szefa UIPN Wołodymyra Wjatrowycza wydawania pozwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne, prowadzone wcześniej na ograniczoną skalę od 1992 r. przez polski IPN na Ukrainie! Rzeczywistość nadal skrzeczy i o przełomie jednak mowy być nie może. Wsłuchując się w wymowę komunikatu, podpisanego przez obecnego szefa UIPN Antona Drobowycza, od razu można się zorientować, że Ukraińcy stawiają stronie polskiej zaporowe warunki. Udają, że są wspaniałomyślni, bo „skłania[ją] się ku decyzji wychodzenia naprzeciw interesom obywateli Polski w drodze wyjątku” i natychmiast oświadczają, że strona polska zostanie zaproszona do poszukiwania szczątków ofiar tragedii wołyńskiej „w roli obserwatora”, zaś strona ukraińska ma ”przejąć rolę koordynatora w prowadzeniu działań poszukiwawczych”. No i mamy – metaforycznie rzecz ujmując – „załącznik 13 do konwencji chicagowskiej” w pełnej okazałości. Śledztwo, czyli w tym wypadku poszukiwania ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, będą prowadziły władze Ukrainy, które na co dzień stawiają pomniki banderowskim mordercom. Można zdecydowanie domniemywać, że Ukraińcy, występujący jako sędziowie we własnej sprawie, podobnie jak rosyjscy prokuratorzy w Smoleńsku, dołożą wszelkich starań, żeby poszukiwania nie okazały się skuteczne. Strona polska pod żadnym pozorem nie powinna zgodzić się na rolę obserwatora podczas poszukiwań ofiar ukraińskiego ludobójstwa, narzucaną przez Antona Drobowycza. A jak będzie? Na początku 2024 r. doszło do polsko-ukraińskich konsultacji międzyrządowych podczas wizyt premiera Donalda Tuska w Kijowie i premiera Denysa Szmyhala w Warszawie. Nie chcę być złym prorokiem, ale coś mi się wydaje, że Anton Drobowycz nie wyskoczył nagle w sprawie poszukiwań ofiar Rzezi Wołyńskiej jak Filip z konopi, ustawiając stronę polską w roli obserwatora. Donald Tusk oddawał Putinowi śledztwo smoleńskie bez mrugnięcia powiek, to i śledztwo wołyńskie odda teraz bez skrupułów banderowcom z kijowskiego reżimu!
Od redakcji! Na zdjęciu tytułowym banderowiec Denys Szmychal i zdrajca Donald Tusk. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://www.wprost.pl/wojna-na-ukrainie/11659618/premier-ukrainy-o-wizji-iii-ws-potrzebujemy-tych-pieniedzy-na-wczoraj.html.


Bronisław Pieracki – Wikipedia, wolna encyklopedia. (Bronisław Pieracki w Gorlicach). Gorlice – Miasto Światła.
Donalt T.. vel „Oscar” ma „więcej” takich „kwiatków” na koncie.. a to tylko „kilka” z nich dla przyPOmnienia:..
https://polskieradio24.pl/artykul/3106220,dlaczego-rzad-popsl-umorzyl-dlug-gazpromowi-10-pytan-do-donalda-tuska
Wiem! Można wyliczać…, np. kradzież OFE! Lista jest bardzo długa!
Ukraińcy są sprytni i nie pozwolą na rzetelną ekshumację, czyli połączoną z badaniem sądowo-lekarskim zwłok, co powinni zrobić polscy lekarze, prokuratorzy i naukowcy, bez udziału naszych sąsiadów. Na podstawie kości można doskonale stwierdzić mechanizm śmierci, tym bardziej, że był urazowy. Nie będzie także możliwe ukrycie faktu, że ofiary to mężczyźni, kobiety i dzieci, od noworodka do starców, zabici w jednym czasie, w taki sam sposób. Narzędziami domowymi, a nie z broni palnej. Czyli ludobójstwo. Takie badanie potwierdziłoby, że to była zbrodnia, a nie „waśnie narodowościowe”. Zbrodnia, za którą nie odpowiada jakiś organ państwowy, ale niestety społeczeństwo.
Grozi nam ustawka z ekshumacją. Kości do wora, pomniczek jakiś z napisem dwujęzycznym o „potrzebie pojednania”, uściski oficjeli, skamlenie dobranych dziennikarzy i ekspertów.
Redaktor niestety ma rację. Analogia z oddaniem śledztwa jak najbardziej uzasadniona. Ustawka już się realizuje, bo mieszkaniec jednostki administracyjnej Chobielin Dwór stawia się naszym sąsiadom. Niektórzy sądzą, że to tak naprawdę.
Już raz my Polacy chcieliśmy ujawnić prawdę, przez ekshumację i oględziny. Tam było akurat odwrotnie, wszystko odwrotnie. Ale kiedy w podczas ekshumacji znaleziono łuski pocisków, to…