
Od redakcji! Autorem artykułu jest komentator „wma”.
xxx
17 maja 2024 roku, na drugiej sesji rady gminy w obecnej kadencji, sołtys z Sędziszowej wystąpił z takim opowiadaniem (to jest fragment protokołu dostępnego w BIP):
„Radny Pan Stanisław Tabiś nadmienił, że poprzedni Burmistrz wyjeżdżając w podróż służbową wyjeżdżał już o 3 rano do Warszawy na spotkania i wracał po 23 godzinie, a rano o 8 był już w pracy. Nie miał zastępcy i nie miał kierowcy. Jeździł po środki czego efektem jest obecny stan gminy”.
Ja to opowiadanie w jednym komentarzu już nazwałem anegdotą, ale chyba niesłusznie, bo nikt z obecnych na sali – z tego, co wiem – się nie roześmiał. Skoro tak, skoro wszyscy (tj. i opowiadacz, i zebrana publiczność) zachowali pełną powagę, to nie ma rady – i my potraktujmy to opowiadanie na serio i zobaczmy jak ta wzruszająca legenda ma się do rzeczywistości. Sens tej legendy miał być pewnie taki:
cały gminny lud smacznie śpi, a zapobiegliwy „gospodarz” zrywa się z łoża w środku nocy i spieszy samotnie do stolicy, skąd wraca „po 23 godzinie” z walizą „środków”, a rano o 8 już jest „w pracy” (tj. w urzędzie gminy) – i za to należy go podziwiać.
No to po kolei.
1) Z gminy B. do Warszawy (i to nie do samych rogatek) w sprzyjających okolicznościach można dojechać samochodem w 5 godzin. Skoro gość wyjechał „już o 3 rano”, to na miejscu mógł być ok. godziny 8. Jeśli „wracał po 23 godzinie”, to oznacza, że z Warszawy wyjeżdżał ok. godziny 18. Z tego wynika, że „spotkania”, których rezultatem były „środki” trwały aż 10 godzin (od 8 do 18) – długa i ciężka dniówka! Skądinąd ciekawe, jaki to warszawski urząd (bo owe tajemnicze „spotkania” odbywały się chyba w jakichś urzędach) jest czynny do godziny 18.
2) Gość jechał własnym samochodem, bez kierowcy (w obie strony ok. 10 godzin jazdy). Gość subiekcjonował się zupełnie niepotrzebnie, szybciej, taniej i z wygodami dojechałby do stolicy pociągiem z Krakowa (wcześnie rano dojechałby z Wilczysk do Krakowa w półtorej godziny).
3) Gość subiekcjonował się tym bardziej niepotrzebnie, że po „środki”, których „efektem jest obecny stan gminy” nie trzeba było nigdzie osobiście jeździć. Wnioski o „dofinansowanie” wysyła się drogą elektroniczną – i tą samą drogą przychodzi do gminy powiadomienie, czy owo „dofinansowanie” zostało przyznane, czy nie. Pieniędzy (w gotówce) nikt nikomu nie wręczał – i nikt ich w walizie nie woził.
4) Sołtys z Sędziszowej nie może wyjść z podziwu, że „gospodarz” „w podróż służbową wyjeżdżał już o 3 rano” – i że „wracał po 23 godzinie, a rano o 8 był już w pracy”. To ma niby świadczyć o wielkim poświęceniu „gospodarza”. To są bajki, które można opowiadać małym dzieciom.
Te wycieczki do Warszawy, to były czynności w ramach przemysłu rozrywkowego – i „gospodarz” nie wyjeżdżał „już o 3 rano” co dzień, ani nawet nie co tydzień. W latach 70. i 80. ub. wieku na stacji w Bobowej wymijały się o 5 rano dwa pociągi, jeden wiózł ludzi do pracy w Nowym Sączu, drugi wiózł ludzi do pracy w Tarnowie (sam takim pociągiem jeździłem, żeby zdążyć na 5 na pociąg musiałem wyjść z domu najpóźniej o 4:30). Po powrocie z pracy ludkowie ci brali się do pracy w polu (albo w obejściu) – i tak dzień w dzień. Jeśli „gospodarz” raz na jakiś czas wstał sobie przed 3 rano (po to tylko, żeby się przejechać na wycieczkę – nie do pracy), to nie jest to żadna ofiara, ani żaden powód do chwały (tym bardziej, że w przeddzień wyjazdu mógł się po prostu wcześniej położyć do łóżeczka). Jeśli gość „wracał po 23 godzinie, a rano o 8 był już w pracy” („w pracy”, czyli w urzędzie gminy), to oznacza, że miał co najmniej 7 godzin czasu, żeby po powrocie z wycieczki się wyspać we własnym łóżeczku (nie musiał przymusowo kimać w samochodzie na jakimś parkingu). Gdy w latach 90. ub. wieku prowadziłem budowę w Niemczech, to zasada była taka: w nocy jedziemy, a na drugi dzień od samego rana (od 6 albo od 7) doginamy na budowie (i to nie do 15, doginamy do 17 – albo i dłużej). Zdarzały się i dwie noce pod rząd w samochodzie, a między nimi cały dzień na budowie.
2 września 2018 roku, na zebraniu wiejskim w Siedliskach, bobowski „gospodarz” (z zawodu weterynarz) pochwalił się w te słowa (słyszałem to na własne uszy): „aplikuję wszędzie, gdzie się tylko da”. To „aplikowanie” polegało na tym, że gminni urzędnicy taśmowo produkowali wnioski o „dofinansowanie” różnych bezsensownych wynalazków – i tych wniosków oczywiście nikt nigdzie osobiście nie woził, jeśli „gospodarz” gdzieś jeździł, to w celach propagandowych i rozrywkowych. Te wyjazdy wywoływały nieustający podziw wielbicieli i wyznawców podgarniętych do kupki w jego komitecie wyborczym – i sołtys z Sędziszowej jest typowym przedstawicielem tego gatunku.
wma
Od redakcji. Na zdjęciu tytułowym po lewej sołtys z Wilczysk Tomasz Tarasek, po prawej sołtys z Sędziszowej Stanisław Tabiś! Zdjęcie zostało zacytowane ze strony: https://naszabobowa.pl/ii-sesja-rady-miejskiej/181649.




W nie tak odległych czasach, gospodarzem bobowskiej gminy był Andrzej Ziomek. Sekretarzem gminnym był Antoni Stanek. Do Bobowej”przyszły”wagony z pustakami na budowę przystanku kolejowego „Bobowa Miasto”. Nie było chetnych do rozładunku, urzędujący włodarze zakasali rękawy i dokonali rozładunku. Rozładunek wagonów musiał być dokonany w określonym czasie, gdyż groziły kary za przetrzymanie wagonów. Pan Ziomek do urzędu dojeżdżał, raz Moroniem przez Szerokie od strony Polnej. Innym razem przez wioskę Stróżna od strony Szalowej. Krótko mówiąc, poznał każdy zakątek w każdej gminnej wiosce z ludźmi między czasie porozmawiał. Widział stan dróg gminnych, przepustów, poboczny. Nikt mu „ściemy” nie wcisnął.To taki mój wpis na kanawie powyższego.
W Polsce miliony ludzi wstają wcześnie do pracy – o czwartej, o piątej (bo jak ktoś wstaje o szóstej, to już nie jest wcześnie, to są już takie pieszczoty). A na sesji rady gminy mamy dziecinne zachwyty nad urzędnikiem, który miał się pojawić w urzędzie gminy o ósmej – co oznacza, że mógł się spokojnie wylegiwać do siódmej. Zachwyty w wykonaniu gościa, który – jako żywo – dzieckiem już nie jest (co widać na obrazku).
Jak raz czy 2 razy Wacuś wstał o 3 to wielkie larum..
A jak się pali czy jest wypadek o trzeciej godzinie albo wcześniej to strażak OSP naszej gminy,co ma zrobić?
Wstać i udać się do remizy, czy czekać do godz.7,30 tak jak to robił Wacław Ligęza przez 22 lata pracując w Urzędzie Gminy ?
Dodam że burmistrz miał za to płacone.. a strażacy nie …
„Te wycieczki do Warszawy, to były czynności w ramach przemysłu rozrywkowego”. Do Warszawy i nie tylko, i pewnie nie tylko jednodniowe. Np. taki wyjazd: https://naszabobowa.pl/kolejne-perly-samorzadu-powedrowaly-do-bobowej/70102//, czy też taki: http://www.bobowa.pl/blog/2014/06/12/burmistrz-wacalaw-ligeza-wsrod-najlepszych-burmistrzow-w-polsce-wg-magazynu-forbs/ i wiele innych. Te różne konkursy typu perła samorządu, wizjoner lub lider zwykle organizowane przez jakieś gazety na zasadzie wypełniania ankiety lub głosowania internetowego głównie urzędników gminy wraz z rodzinami po osiągnięciu „sukcesu” przez burmistrza jak najbardziej wymagały później „męczącego” i według niektórych radnych „owocnego” wyjazdu, bo jak inaczej mogłyby się na stronie gminy pojawić zdjęcia z tak chwalebnej chwili rozdania tak ważnych dyplomów.
Rok 2016, oto „Silny Człowiek Małopolski”:
https://www.gorlice.pl/files/images/lig%C4%99za.jpg
https://www.gorlice.pl/pl/225/661/-silny-czlowiek-malopolski%E2%80%9D.html
zwany też „Silnym Człowiekiem Ziemi Gorlickiej”:
https://naszabobowa.pl/waclaw-ligeza-silny-czlowiek-ziemi-gorlickiej/35761
– na tę okoliczność wycieczka do Krakowa.
W tym samym roku wycieczka do Warszawy:
https://naszabobowa.pl/kolejne-perly-samorzadu-dla-burmistrza-i-gminy-bobowa/34133
Rok później (tj. w roku 2017) okazało się, że ów silny człowiek – przepraszam – Silny Człowiek, to jest „Osobowość Roku w kategorii Samorząd i Społeczność Lokalna”:
https://gazetakrakowska.pl/to-prawdziwa-osobowosc/ar/11847645
A jak się montuje taką osobowość – przepraszam – Osobowość? Bardzo prosto:
„Stefan Libront to właściciel firmy transportowej (…). – Oczywiście, śledziłem plebiscyt i oddałem kilka głosów na naszego burmistrza – opowiada. – W pełni na to przecież zasłużył”.
W tym samym roku 2017 wycieczka do Gdyni:
https://naszabobowa.pl/bobowa-podwojnie-nagrodzona-na-gdynskim-kongresie/49689
W następnym roku (tj. w roku 2018) ponowna wycieczka do Gdyni:
https://www.halogorlice.info/artykul/873,bobowa-z-prestizowa-nagroda-perly-samorzadu-2018-a-burmistrz-ligeza-wsrod-najlepszych-wlodarzy
W roku 2022 jeszcze raz wycieczka do Gdyni:
https://pogorze24.pl/gmina-bobowa-z-prestizowa-nagroda-perle-samorzadu-x-lecia-w-gdyni/163544
etc. etc.
Mój portal dość dokładnie opisał kulisy wycieczek burmistrza Wacława Ligęzy po „samorządowe” laury. Nie chce mi się teraz odszukiwać wszystkich materiałów prasowych opublikowanych na ten temat, ale dla przykładu polecam teksty zgromadzone tutaj – https://gorliceiokolice.eu/tag/perly-samorzadu/!
Czyżby dalsze życie burmistrza Wacława L .będzie bez laurów ?
Przyzwyczaił się że był na świeczniku,a tu nic nie będzie dostawał…
Głupia sprawa,zawody gminne w Wilczyskach bez Wacława Ligęzy.
Festyn rodzinny w Wilczyskach bez Wacława Ligęzy.
I co ciekawe nikt nie płakał za Wacławem L.
Tyle co na sesji Tomasz Tarasek poskumlał,ubolewał że Wacław L.taki zasłużony i nie pochwalił Wacława,zastepca burmistrza p.Janota.
Tylko czekać jak na sesji Tomasz Tarasek postawi wniosek,żeby radni obecnej rady zrzekli się pieniędzy za sesje i ufondowali za 22 lata pracy jako burmistrza a wcześniej wójta,posąngu ,rzezby Wacławowi Ligęza,jako podziękowanie za dotychczasową prace.
Taka rzeżba mogła by stać koło LO w Bobowej.
Mały remanent z FB bobowskiego wizjonera. Krótko przed upadkiem ze stolca gość pisze coś takiego (bez żadnego wstydu):
„Miła wizyta dzieci z Przedszkola Samorządowego w Bobowej w Urzędzie Miejskim, które przybyły z życzeniami świątecznymi. Przedszkolakom serdecznie dziękuję za życzenia i upominek, również życząc im wszystkiego najlepszego na nadchodzące święta”.
Tak jest, uczmy dzieci lizusostwa – uczmy od małego! Skoro przyprowadzono dzieci z przedszkola, to powinny też być dostarczone dzieci ze żłobka (oczywiście też z „upominkiem”!).