Oczyszczalnia truciciel w Bobowej. Burmistrz Wacław Ligęza  siedzi na aferach jak na beczce prochu!

Ta afera eksplodowała 24 listopada 2019 roku. Jeden z członków Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa zamieścili na profilu FB „Biała Tarnowska” taki oto komunikat (pisownia oryginalna):

Dzisiejsza wyprawa na ryby zaczęła się od bardzo nieprzyjemnego widoku… w m. Bobowa dzięki SSR Grybów udało się wreszcie (jak dowiedziałem się dzisiaj od osób które mieszkają w pobliżu to nie był pierwszy raz!) udokumentować i zgłosić odpowiednim służbą zrzut ścieków z oczyszczalni w Bobowej do rzeki Biała Tarnowska. Do akcji zadysponowano OSP Bobowa, PSP Gorlice i policję, niedługo po przyjeździe służb „kurek został zakręcony”…. mam nadzieję że to się już nie będzie zdarzało jednak będziemy częściej sprawdzać to miejsce.

I pojawiły się takie zdjęcia:

Usłużne bobowskiej „władzy ludowej” media natychmiast przystąpiły do działania. Aferę trzeba było przecież jakoś rozmydlić i zneutralizować.

Samorządowy portal, kontrolowany przez burmistrza Wacława Ligęzę „NaszaBobowa”, nazwał sprawę „incydentem” i na pierwszym planie wyeksponował następujące oświadczenia Doroty Popieli – szefowej Gminnej Jednostki Usług Komunalnych – zob. http://naszabobowa.pl/incydent-z-chwilowym-wyciekiem-niedoczyszczonych-sciekow/99873/:

(…) Zdarzenie to miało charakter jednorazowy, urządzenia w oczyszczalni są w pełni zautomatyzowane i działają prawidłowo, nie odnotowano żadnej awarii. Na miejscu zdarzenia były obecne następujące służby: Państwowa Straż Pożarna, Ochotnicza Straż Pożarna z Bobowej, Policja, przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, które skontrolowały działanie urządzeń jak i wylot odprowadzający oczyszczone ścieki do rzeki Biała Tarnowska. Nie stwierdzono nieprawidłowości. Odczyn zanieczyszczonej wody wskazał pH na poziomie 6,7 – norma wynosi 6,5 – 9,5.

Inspektorzy WIOŚ odstąpili od pobierania próbek zanieczyszczonej wody ze względu na znikomą szkodliwość dla środowiska. (…)

W sukurs „NaszejBobowej”, burmistrzowi Wacławowi Ligęzie i szefowej GJUK Dorocie Popieli natychmiast poszli redaktorzy Mateusz Książkiewicz z „Bobowa24” – zob. http://bobowa24.pl/2019/11/zanieczyszczona-rzeka-interwencja-strazy-policji-i-wios-na-bialej-w-bobowej/ i Jarosław Rozpłochowski z „Gorlice24” – zob.  https://gorlice24.pl/pl/19_wiadomosci_z_regionu/654_bobowa/7529_bobowa_incydent_z_chwilowym_wyciekiem_niedoczyszczonych_ciekow.html. I powielili na ww. portalach uspokajające deklaracje (pochodzące ewidentnie od Doroty Popieli), że – zob. „Bobowa24”:

Cały proces oczyszczania jest w pełni zautomatyzowany, a nasze urządzenia nie wykazały aby do rzeki trafiły ścieki nieoczyszczone, były jedynie niedoczyszczone (…) 

albo, że – zob. „Gorlice24”:

Na miejscu zdarzenia były obecne następujące służby: Państwowa Straż Pożarna, Ochotnicza Straż Pożarna z Bobowej, Policja, przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, które skontrolowały działanie urządzeń jak i wylot odprowadzający oczyszczone ścieki do rzeki Biała Tarnowska. Nie stwierdzono nieprawidłowości. Odczyn zanieczyszczonej wody wskazał pH na poziomie 6,7 – norma wynosi 6,5 – 9,5.

Pojawił się jednak jeden problem. Dorota Popiela stwierdziła bowiem, że:

Inspektorzy WIOŚ odstąpili od pobierania próbek zanieczyszczonej wody ze względu na znikomą szkodliwość dla środowiska. (…)

a redaktorzy Książkiewicz i Rozpłochowski wpadli w ten „niedoczyszczony” przekaz jak śliwka w kompot i bezrefleksyjnie powielili brednie ogłoszone przez pracownika samorządowego Dorotę Popielę.

Na reakcję kierownika nowosądeckiej delegatury WIOŚ Ewy Gondek nie trzeba było długo czekać. I na portalach „NaszaBobowa” i „Bobowa24” znalazło się następujące sprostowanie:

Na prośbę Ewy Gondek – kierownik Delegatury WIOŚ w Nowym Sączu zamieszczamy sprostowanie, które nadesłała:

Inspektorzy ochrony środowiska z Delegatury WIOŚ w Nowym Sączu  po otrzymaniu zgłoszenia o godzinie 15.00 dotyczącego zanieczyszczenia Białej Tarnowskiej, udali się do Bobowej na teren oczyszczalni. Z uwagi na brak możliwości  poboru ścieków z wylotu oczyszczalni (brak wypływu ścieków z wylotu), odstąpiono od poboru. Dokonano oględzin aparatury sterującej procesem oczyszczania  w instalacji. Nie stwierdzono odczytów wskazujących awarię. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadza kontrolę oczyszczalni, celem ustalenia przyczyn zanieczyszczenia. Zdanie zamieszczone w artykule cyt. „Inspektorzy WIOŚ odstąpili od pobierania próbek zanieczyszczonej wody ze względu na znikomą szkodliwość dla środowiska” jest nieprawdziwe i w sposób nierzetelny relacjonuje stan faktyczny.

Jak widać mleko się rozlało, a kierownik Ewa Gondek na własne oczy mogła się przekonać, że bobowska „władza ludowa” (wraz z przyległościami) potrafi kłamać jak z nut.

Nawiasem powiedziawszy redaktor Jarosław Rozpłochowski z portalu „Gorlice24” do dnia dzisiejszego nie zauważył oświadczenia kierownik Ewy Gondek, ale nie ma w tym fakcie przecież nic nadzwyczajnego. Służba nie drużba…

Natomiast kierownik Dorota Popiela zaczęła się tłumaczyć i napisała na łamach portalu „NaszaBobowa” tak:

Komentarz Doroty Popieli kierownika GJUK w Bobowej

Zdanie w artykule „Inspektorzy WIOŚ odstąpili od pobierania próbek zanieczyszczonej wody ze względu na znikomą szkodliwość dla środowiska” zostało zamieszczone na podstawie  wyników kontroli prowadzonej przez służby na miejscu zdarzenia.  Po zbadaniu wody przez PSP Gorlice i stwierdzaniu, że  pH = 6,7 (norma 6,5 – 9,5). Żadna ze służb nie wydała zaleceń co do dalszego działania i czynności zakończono. Ponadto brak awarii urządzeń w oczyszczalni ścieków pozwalał sądzić, że nie ma zagrożenia dla środowiska. Badania ścieków surowych i oczyszczonych z dnia 20.11.2019 (środa) wskazują na prawidłowy proces oczyszczania ścieków i funkcjonowania urządzeń.

W związku z tym uważam, że nie nadużyłam wyżej wymienionego stwierdzenia.

Prawda, że piękne oświadczenie? I przejrzyste jak „niedoczyszczone” ścieki, które wypompowano 24 listopada 2019 roku z bobowskiej oczyszczalni do rzeki Białej. Kierownik Dorotę Popielę przeszkolił chyba sam burmistrz Wacław Ligęza, bo jeśli kierownik Ewa Gondek napisała w sprostowaniu, że:

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadza kontrolę oczyszczalni, celem ustalenia przyczyn zanieczyszczenia. (…)

a kierownik Popiela na to, że:

Żadna ze służb nie wydała zaleceń co do dalszego działania i czynności zakończono. (…)

tzn. kierownik Dorota Popiela nie musi już przechodzić badania na wykrywaczu kłamstw, bo wszystko jest jasne. Podałem tylko pierwszy przykład z brzegu matactw kierownik Doroty Popieli zawartych w tak krótkim oświadczeniu. Na koniec tylko dodam, że rozczulił mnie sposób w jaki kierownik Dorota Popiela rozgrzeszyła się z kłamstw. Wskaźnik pH był OK; czyż z tego logicznie nie wynika, że inspektorzy WIOŚ odstąpili od poboru próbek? A skoro badania ścieków z 20 listopada 2019 roku wskazywały „na prawidłowy proces oczyszczania ścieków i funkcjonowania urządzeń”, to przecież jasne musiało być, że 24 listopada 2019 roku także wszystko działało bez zarzutu. Taki bezkompromisowy tok rozumowania bezwzględnie upoważniał kierownik Dorotę Popielę do stwierdzenia, że „W związku z tym uważam, że nie nadużyłam wyżej wymienionego stwierdzenia”, to jest, że „Inspektorzy WIOŚ odstąpili od pobierania próbek zanieczyszczonej wody ze względu na znikomą szkodliwość dla środowiska”. A mnie się wydaje, że kierownik Dorota Popiela powinna wystąpić na festiwalu dla łgarzy (od czasu do czasu organizowane są takie happeningi) i nie byłaby bez szans na końcowe zwycięstwo!

WNIOSKI O DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ

Wydarzenia opisane powyżej śmierdziały nie tylko odorem „niedoczyszczonych” ścieków wypompowanych do rzeki Biała Tarnowska 24 listopada 2019 roku. Cóż było robić? Postanowiłem towarzyszyć burmistrzowi Wacławowi Ligęzie w kolejnej aferze, która „rozkwitała” na jego i kierownik Doroty Popieli oczach. Uznałem, że nie mogę ich opuścić w tych doniosłych chwilach. Dlatego – 25 listopada  2019 roku – wystosowałem kilka wniosków o dostęp do informacji publicznej w tzw. przedmiotowej sprawie:

A oto dokumenty nadesłane w odpowiedzi na ww. wnioski:

z PSP w Gorlicach (otrzymałem 30.11.2019 r.) – zob.

,

z KPP w Gorlicach (otrzymałem 3.12.2019 r.) – zob. M. Rysiewicz – odpowiedź na wniosek o dostęp do informacji publicznej,

z Gminy Bobowa (otrzymałem 9.12.2019 r.) – zob. odpowiedź na wniosek z dnia 25.11.2019, notatka służbowa z dnia 24.11.2019, badanie ścieków surowych 20.11.2019, badanie ścieków oczyszczonych 20.11.2019, z WIOŚ w Nowym Sączu (odebrałem 17.01.2020, ale były nadane 20.12.2019 r.) – zob. SKMBT_C224e19122013340.

CO POWIEDZIAŁ BURMISTRZ WACŁAW LIGĘZA 2 GRUDNIA 2019 ROKU?

A powiedział tak (na XIV sesji Rady Miejskiej):

(…) I druga sprawa związana ze ściekami… yyy… też tutaj pojawiły się takie informacje, że nastąpił jakiś zrzut ścieków… jeżeli on nastąpił to oczywiście był zrzut niekontrolowany i można jedynie przypuszczać w taki sposób, że tutaj mógł nastąpić… yyy… tak jak to miało miejsce wiele lat temu zrzut jakiś zanieczyszczeń typu chociażby gnojowica do sieci sanitarnej albo z zagniłych szamb często tak mieszkańcy też robili… i być może to było przyczyną, że te ścieki były w jakiejś tam końcówce niedoczyszczone… natomiast jedno jest pewne została zawiadomiona policja z Gorlic, została zawiadomiona Państwowa Straż Pożarna z Gorlic, była Ochotnicza Straż Pożarna z Bobowej, był zawiadomiony wojewódzki inspektor sanitarny i przy wszystkim brała udział pani Dorota Popiela i nikt nie stwierdził żadnych nieprawidłowości… yyy… wypływ ścieków był suchy… czyli nie było żadnego wypływu jakiegoś tutaj do rzeki z oczyszczalni… przy rzece również nie było żadnych śladów związanych ze zrzutem ścieków… oczywiście ktoś jakieś tam nagrania przekazał… ja nie twierdzę, że jakiś incydent mógł mieć miejsce… ale na pewno wymiar tego był jakiś nieduży… służby które były i policja, która kontrolowała wszystkie urządzenia z wojewódzkim tutaj inspektorem sanitarnym i z państwową strażą pożarną, która sprawdzała czy oczyszczalnia działa prawidłowo… wszystkie urządzenia działały prawidłowo… cykl normalnie który jest ustawiony funkcjonował i działał… nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości… nikt nie stwierdził tutaj skażenia środowiska naturalnego… oczywiście mają być teraz jeszcze tam działania związane z badaniem ścieków które są oczyszczone tutaj pani kierownik jest w kontakcie z wojewódzkim inspektorem sanitarnym… no ale jak wtedy w takich sytuacjach wiadomo pojawiają się emocje (…)

No i dalej burmistrz informował radnych o tych emocjach, ale to jest temat na kolejne opowiadanie. Wracamy do wypowiedzi burmistrza, zarejestrowanej właściwie na gorąco po wydarzeniach, do których doszło w oczyszczalni ścieków w Bobowej 24 listopada 2019 roku.

Szanowny Czytelniku! Po wysłuchaniu informacji z 2 grudnia 2019 roku, którą burmistrz Wacława Ligęzy przedstawił radnym Gminy Bobowa, nasunął mi się tylko jeden komentarz do wypowiedzianych przez bobowskiego włodarza treści. Bełkot, a właściwie kompletny bełkot. Bo co właściwie wynika ze słów burmistrza Ligęzy? Ano wynika, że „jakiś zrzut” ścieków był, ale może go nie było. Jeśli był, to był (oczywiście, bo jakże by inaczej) niekontrolowany albo ludzie są winni, bo gnojowica, bo zagniłe szamba i kiedyś już tak było! Jednak w gruncie rzeczy wypływ ścieków był suchy, to chyba żadnego wypływu nie było i mało tego „przy rzece (…) nie było żadnych śladów związanych ze zrzutem ścieków”. Zdjęcia Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa na FB, to dla burmistrza „betka”. Może jednak właśnie z powodu tych zdjęć burmistrz Ligęza nie twierdzi autorytatywnie, że zrzutu nie było. Słyszał nawet, że „ktoś jakieś tam nagrania przekazał”. Zresztą burmistrz wie, że nawet jeśli zrzut ścieków był, to „na pewno wymiar tego był jakiś nieduży”. Jasnowidz, czy „ki pieron”? O tym, kto wezwał tzw. służby, żeby podjęły interwencję w i wokół oczyszczalni ani słowa. O tym, że podatnik utopił w tej akcji (przyjazd policji, straży i urzędników z WIOŚ-u) górę kasy też ani słowa. Najważniejsze, że wszystkie urządzenia działały prawidłowo i że to zostało bezdyskusyjnie stwierdzone. W sumie właściwie nic się nie stało, a pani Dorota Popiela jest w kontakcie z wojewódzkim inspektorem sanitarnym… Ufff….

Szanowny Czytelniku! Czy tylko mnie się wydaje, że burmistrz Wacław Ligęza kompletnie odleciał?

CO STWIERDZIŁY SŁUŻBY 24 LISTOPADA 2019 ROKU NA MIEJSCU ZDARZENIA

Policja nie wiadomo, co stwierdziła, bo przesłała do mojej redakcji informację, że pełną dokumentację z interwencji przekazała do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska do Nowego Sącza. Niech mi będzie tylko z przekąsem skomentować ten fakt, że takie obyczaje, tj. pozbywanie się przez POLICJĘ wytworzonej własnoręcznie dokumentacji, cechują chyba jednostki policyjne w Górnej Wolcie albo innym kraju czwartego albo piątego świata. Funkcjonariusze z KPP w Gorlicach równają w dół. Można i tak. (Ostatecznie i tak dowiedziałem się co stwierdziła policja, ale o tym później – przyp. M.R.)

Natomiast Państwowa Straż Pożarna uchyliła nieco rąbka tajemnicy, o której tak szczegółowo poinformował radnych burmistrz Wacław Ligęza. W dokumentach sygnowanych 29 listopada 2019 roku przez komendanta PSP w Gorlicach bryg. mgr. inż. Krzysztofa Gładysza „stoi jak wół”:

KARTA ZDARZENIA (…)

Co się zdarzyło: Prawdopodobnie z pobliskiej oczyszczalni ścieków zostały wylane nieczystości do rzeki Białej. I cały czas płyną. Zgł.[oszenie] Społeczna Straż Rybacka z Grybowa. (…) Wyciek substancji z kolektora oczyszczalni ścieków do cieku wodnego (…)

KARTA MANIPULACYJNA ZDARZENIA (…)

Meldunek: KDR z Gorlic potwierdza wcześniejszą informację od I KDR-a. Ilość wyciekającej substancji znacząco się zmniejszyła (…)

Poinformowano Burmistrza miasta Bobowa o sytuacji. (…)

INFORMACJA ZE ZDARZENIA NR: 0607001-1434 (…)

Przypuszczalna przyczyna zdarzenia: Duży dopływ mocno zanieczyszczonych ścieków. (…)

DANE OPISOWE DO INFORMACJI ZE ZDARZENIA:

  1. Opis przebiegu działań ratowniczych. (…)
  2. Po przybyciu na miejsce zdarzenia zastano wypływ zanieczyszczonej wody z kolektora wylotowego oczyszczalni ścieków gminy Bobowa wprost do rzeki Białej. Od pracowników oczyszczalni otrzymałem informację, że do zdarzenia doszło z powodu przyjęcia do bioreaktora mocno zanieczyszczonych ścieków, które nie zostały w 100% oczyszczone mimo to po zakończonym cyklu oczyszczania (w pełni automatycznym) nie w pełni czysta woda trafiła do rzeki Biała. (…)

A teraz pochylmy się nad komunikatem WIOŚ z Nowego Sącza z dnia 20 grudnia 2019 roku. Na wstępie trzeba podkreślić, że inspektorat WIOŚ otrzymał zgłoszenie „o awarii w bobowskiej oczyszczalni”  24 listopada 2019 roku o godzinie 14.52, a więc do Bobowej inspektorzy z Nowego Sącza przybyli po zakończeniu czynności przez PSP z Gorlic i OSP z Bobowej. To ważna uwaga, bo jak stwierdzono w piśmie WIOŚ-u z 20 listopada 2019 roku po przybyciu na miejsce zdarzenia nie stwierdzono „wypływu ścieków z wylotu, który służy do odprowadzania ścieków z oczyszczalni”. Strażacy byli wcześniej o ok. 2 godziny i zanotowali, że taki wypływ miał miejsce. Dokument WIOŚ z 20 grudnia 2019 roku wyraźnie akcentuje, że z powodu zapadającego zmroku i niedostępnego terenu „wizualna ocena stanu wylotu, terenu wokół wylotu oraz rzeki Biała Tarnowska w pobliżu wylotu była niemożliwa” a „z powodu braku wypływu ścieków w trakcie oględzin – nie było możliwości pobrania próbki ścieków odpływających z oczyszczalni”. Pobrano natomiast „próbkę ścieku z wylotu” (nie do końca rozumiem ten fragment pisma z 20.12.2019 r. w kontekście ostatniego cytatu) i „próbkę wody powierzchniowej z rzeki Biała Tarnowska powyżej i poniżej wylotu”; można chyba jednak z pełną odpowiedzialnością napisać, że to była trochę tzw. musztarda po obiedzie, bo ścieki zdążyły już spłynąć z Białą do Dunajca, licząc od momenty, gdy Społeczna Straż Rybacka podniosła ekologiczny alarm, tj. chyba od ok. godziny 13!

A teraz Czytelniku porównaj sobie dane zapisane przez strażaków i inspektorów WIOŚ z wystąpieniem burmistrza Wacława Ligęzy podczas sesji RM Gminy Bobowa w dniu 2 grudnia 2019 roku. Burmistrz powiedział, że „nikt nie stwierdził tutaj skażenia środowiska naturalnego”. Sprytnie! Zapomniał dodać, że nikt nie stwierdził także, że nie doszło do skażenia środowiska naturalnego. Burmistrz powiedział, że „służby które były i policja, która kontrolowała wszystkie urządzenia z wojewódzkim tutaj inspektorem sanitarnym i z państwową strażą pożarną, która sprawdzała czy oczyszczalnia działa prawidłowo… stwierdziły, że „wszystkie urządzenia działały prawidłowo”. Proszę przeczytać jeszcze raz udostępnioną dokumentację przez PSP w Gorlicach i WIOŚ w Nowym Sączu i wskazać, w którym miejscu zostało zapisane, że urządzenia oczyszczalni ścieków w Bobowej zostały przez ww. służby skontrolowane i uznane za bezdyskusyjnie sprawne. Burmistrz Ligęza jak zwykle opowiadał bajki! I przypominam, te bajki burmistrz Wacław Ligęza opowiedział 2 grudnia 2019 roku, kiedy to kontrola WIOŚ w oczyszczalni właściwie dopiero się rozpoczęła i trwało postępowanie administracyjne. Niestety burmistrz Wacław Ligęza musiał mieć jednak jakieś dodatkowe informacje na temat bobowskiej oczyszczalni. W przeciwnym razie nie „ładowałby się”, bez zmrużenia powiek, w ten żenujący spektakl z „bajkami z mchu i paproci” na temat „niedoczyszczonych” ścieków z 24 listopada 2019 roku pod hasłem „Polacy nic się nie stało”! Kłamstwo ma czasami krótkie nogi, ale nawet na tych krótkich nogach jednak ostatecznie dogoniło burmistrza Wacława Ligęzę…, ale o tym dopiero za chwilę!

Tymczasem, 9 grudnia 2019 roku kierownik Dorota Popiela udostępniła mojej redakcji

DOKUMENTACJĘ GMINNEJ JEDNOSTKI USŁUG KOMUNALNYCH

na wniosek złożony 25 listopada 2019 roku – zob. odpowiedź na wniosek z dnia 25.11.2019, notatka służbowa z dnia 24.11.2019, badanie ścieków surowych 20.11.2019, badanie ścieków oczyszczonych 20.11.2019.

  1. Lektura powyższych dokumentów przyprawiła mnie o lekki zawrót głowy a właściwie moje zdumienie sięgnęło zenitu. Okazuje się bowiem, że nad pracą oczyszczalni ścieków w Bobowej nikt nie panuje. Wygląda na to, że tzw. czynnik ludzki został z tego procesu skutecznie wyeliminowany, bo wszystkie „czynności przetwórcze” zostały całkowicie zautomatyzowane, a konserwator oczyszczalni Kazimierz Kobaka nie prowadzi żadnej dokumentacji (gdyby prowadził, to kierownik Popiela niechybnie udostępniłaby mi tę dokumentacje wytworzona np. przed i po 24.11.2019 r.). W XXI wieku automatyzacja nie powinna dziwić. A jednak! Proszę zauważyć, że kierownik Dorota Popiela, powołując się na te zautomatyzowane czynności, oświadczyła, że nie posiada żadnej dokumentacji wytworzonej na okoliczność oczyszczania ścieków. A to oznacza, że maszyny i urządzenia nie są w bobowskiej oczyszczalni w ogóle monitorowane, np. przez systemy elektroniczne, rejestrujące kolejne stadia przetwórstwa ścieków. Mam prawo także uważać, że w bobowskiej oczyszczalni nie zamontowano także żadnych buforów bezpieczeństwa (sond, czujników etc.), które sygnalizowałyby, że w dostarczanych ściekach nagle znalazło się więcej gnojowicy albo ktoś wylał do kanalizacji całą cysternę, np. zjełczałego oleju rzepakowego. Mam prawo tak uważać, bo kierownik Dorota Popiela jednoznacznie stwierdziła, że nie posiada żadnej dokumentacji, która weryfikowałaby opisane powyżej przeze mnie, wybrane (wydumane) na chybił trafił, przykłady, a przecież ścieki na wejściu do oczyszczalni a potem na jej wyjściu tworzą najprawdziwszą tablicę Mendelejewa. Z oświadczenia kierownik Doroty Popieli wynika także wprost, że bobowska oczyszczalnie nie posiada stacji laboratoryjnej do bieżącej kontroli ścieków i cieczy, która zostaje ostatecznie wypompowana z oczyszczalni do Białej Tarnowskiej. Coś mi się wydaje, że zabawa w taką oczyszczalnię nie ma większego sensu. To jest klasyczny „pic na wodę i fotomontaż”!
  2. Notatka wytworzona przez kierownik Dorotę Popielę i konserwatora Kazimierza Kobakę stanowi bardzo ważny przyczynek do analizy wydarzeń z 24 listopada 2019 roku. Po pierwsze, stanowi dowód, że konserwatora Kazimierza Kobaki nie było w tym dniu wczesnym popołudniem w oczyszczalni. To była niedziela, a zatem konserwator być może nie musiał być w pracy. Nie ma ten fakt jednak decydującego znaczenia, jeśli oczyszczalnia jest w pełni zautomatyzowana. Czy w tym czasie ktoś przebywał na terenie oczyszczalni? O tym dokumenty milczą! A szkoda! Po drugie, sprawność oczyszczalnianych urządzeń sprawdzili i potwierdzili własnoręcznymi podpisami: kierownik Dorota Popiela i konserwator Kazimierz Kobaka i można im uwierzyć najwyżej na słowo, że zrobili to rzetelnie. A byli sędziami we własnej sprawie. Na dodatek kierownik Dorota Popiela i konserwator Kazimierz Kobaka poświadczyli w notatce służbowej z 24 listopada 2019 roku, że (pisownia oryginalna): „Przybyłe na miejsce służby: Policja, Jednostka Straży Pożarnej, ponownie sprawdziły wylot z oczyszczalni oraz działanie urządzeń w oczyszczalni – nie stwierdzono awarii”! Niestety w dokumentacji okazanej mojej redakcji przez PSP Gorlice brak potwierdzenia tej wiadomości. Mam jeszcze dla kierownik Doroty Popieli i konserwatora Kazimierza Kobaki w tej sprawie kolejną bardzo złą wiadomość. Otóż w tzw. notatce urzędowej, którą sporządzili funkcjonariusze Komisariatu Policji w Bobowej w dniu 24 listopada 2019 roku (tę notatkę otrzymałem z biura WIOŚ w Nowym Sączu i została udostępniona w dalszej części niniejszego artykułu) stwierdzono (pisownia oryginalna): W dniu datowania [tj. 24.11.2019 r. – przyp. M.R.] z polecenia Komendanta KP Bobowa udałem się wspólnie z (…) do Gminnej Oczyszczalni Ścieków która znajduje się m. Bobowa przy ul. Grunwaldzkiej, gdzie w dniu dzisiejszym było zgłoszenie dotyczące wycieku nieczystości z w/w Oczyszczalni do rzeki Biała Tarnowska. Na miejscu zastano (…) zam. (…) który oznajmił, że nie doszło do żadnej awarii. Wymieniony dokonał sprawdzenia wszystkich urządzeń – są sprawne, nie było również komunikatów o awarii w systemie odpowiedzialnym za sterowanie oczyszczalnią. (…) Jak widać znowu mleko się rozlało. Okazuje się, że funkcjonariusze policji nie sprawdzali urządzeń tylko przyjęli na wiarę oświadczenie osoby, którą spotkali w oczyszczalni, że wszystkie urządzenia zostały przez tę osobę sprawdzone i że nie stwierdziła ta osoba awarii. W tym stanie rzeczy trzeba uznać, że kierownik Dorota Popiela i konserwator Kazimierz Kobaka bezwzględnie poświadczyli nieprawdę w dokumencie urzędowym. I nie tylko oni. Bo te same kłamstwa powielił potem 2 grudnia 2019 roku burmistrz Wacław Ligęza informując radnych RM w Bobowej, że: „służby które były i policja, która kontrolowała wszystkie urządzenia z wojewódzkim tutaj inspektorem sanitarnym i z państwową strażą pożarną, która sprawdzała czy oczyszczalnia działa prawidłowo… wszystkie urządzenia działały prawidłowo… cykl normalnie który jest ustawiony funkcjonował i działał… nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości…”.
  3. Notatka służbowa kierownik Doroty Popieli i konserwatora Kazimierza Kobaki z 24 listopada 2019 roku zawiera całą listę pobożnych ustaleń, które wyżej wymienieni zapisali, żeby poprawić sobie zepsuty „niedoczyszczonymi” ściekami nastrój. I rozpoczęli kreowanie rzeczywistości, a jak wiadomo papier jest cierpliwy. Te pobożne ustalenia zapisano bezosobowa, np. „odstąpiono od pobierania próbek wody z rzeki” (to akurat kolejne kłamstwo, bo próbki wody z Białej WIOŚ pobrał) albo „nie stwierdzono awarii”, albo „uznano, że był to niekontrolowany zrzut niedoczyszczonych ścieków (…) w znikomej ilości”, albo „jako prawdopodobną przyczynę zaistniałego incydentu uznano dopływ dużej ilości mocno zanieczyszczonych ścieków siecią kanalizacji sanitarnej np. gnojowicą, lub zgniłymi ściekami”. Proszę sprawdzić. Nikt poza kierownik Dorotą Popielą i konserwatorem Kazimierzem Kobaką nie podpisał się pod tymi bezosobowymi oświadczeniami.

PECH BURMISTRZA WACŁAWA LIGĘZY

Chyba już napisałem wcześniej, że kłamstwo ma krótkie nogi i że potrafi nimi bardzo szybko przebierać? No właśnie! A więc do rzeczy!

Dnia 2 grudnia 2019 roku, gdy Burmistrz Wacław Ligęza okłamywał na potęgę radnych RM w Bobowej, nie przewidział (a powinien, bo to przecież inteligentny włodarz), że bobowskie ścieki zaleją go już niedługo po raz drugi. Jeszcze dobrze nie przyschła afera z „niekontrolowanym zrzutem niedoczyszczonych ścieków” do Białej Tarnowskiej z 24 listopada 2019 roku, a tu jak grom  z jasnego nieba spadła na burmistrza Wacława Ligęzę wiadomość opublikowana 8 grudnia 2019 roku przez członka Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa na profilu  FB „Biała Tarnowska”:

Niedziela 08.12.2019 chyba była kolejna „AWARIA” w oczyszczalni w Siedliskach. Niestety przybyłem jednak po zrzucie ale lód troszkę syfu zatrzymał.

I dość przerażające zdjęcia:

Tym razem media „rzuciły” się na bobowskiego włodarza i „chwyciły go za gardło” – zob. https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21189,siedliska-czy-to-znow-awaria-i-wyciek-do-rzeki-bialej albo http://www.rdn.pl/news/kolejne-scieki-bialej-burmistrz-zapowiada-kontrole. Burmistrz Wacław Ligęza znalazł się w matni!

W tym czasie, tj. 8 grudnia 2019 roku, moja wiedza na temat zrzutu ścieków z 24 listopada 2019 roku była jeszcze bardzo niekompletna, a trzeba było znowu słać wnioski o dostęp do informacji publicznej. Cóż było robić, misja, to misja.

Do nowosądeckiej delegatury WIOŚ złożyłem 9 grudnia 2019 roku wniosek następującej treści:

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie

Delegatura  w Nowym Sączu

33-300 Nowy Sącz, ul. Fabryczna 11

W nawiązaniu do artykułu – zob.

https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21189,siedliska-czy-to-znow-awaria-i-wyciek-do-rzeki-bialej,

na podstawie art. 2 ust.1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112 poz. 1198 z późn. zmianami) zwracam się z wnioskiem o udostępnienie następującej informacji publicznej:
1) dokumentacji urzędowej (protokoły, notatki służbowe, etc.) wytworzonej przez inspektorów WIOŚ na miejscu zdarzenia 8.12.2019 r. i po 8.12.2019 r.,

2) pełnej dokumentacji urzędowej pozyskanej od oczyszczalni ścieków w Gminie Bobowa lub od Gminy Bobowa/UM w Bobowej a wytworzonej na okoliczność ww. kolejnej awarii i zrzutu ścieków do rzeki Biała Tarnowska

3) pełnej dokumentacji urzędowej wytworzonej po zdarzeniu (w tym ew. zawiadomienia do organów ścigania), także mającej związek z szeroko pojętymi zaleceniami pokontrolnymi wydanymi przez WIOŚ dla Gminy Bobowa (oczyszczalni w Gminie Bobowa) w przedmiotowej sprawie.

A do pechowego burmistrza Bobowej Wacława Ligęzy wniosek brzmiał tak:

Burmistrz Bobowej Wacław Ligęza

W nawiązaniu do artykułu – zob.

https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21189,siedliska-czy-to-znow-awaria-i-wyciek-do-rzeki-bialej

na podstawie art. 2 ust.1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. Nr 112 poz. 1198 z późn. zmianami) zwracam się z wnioskiem o udostępnienie następującej informacji publicznej:
1) dokumentacji urzędowej (protokoły, notatki służbowe, etc.) wytworzonej przez pracowników Gminy Bobowa/UM w Bobowej/oczyszczalni ścieków na miejscu zdarzenia, tj. 8 grudnia 2019 r. i po 8 grudnia 2019 r.,

2) pełnej dokumentacji urzędowej pozyskanej od oczyszczalni ścieków w gminie Bobowa a wytworzonej na okoliczność stwierdzenia wypadków zinwentaryzowanych w ww. artykule,

3) pełnej dokumentacji urzędowej wytworzonej po zdarzeniu przez wszystkie uprawnione instytucje (w tym ew. zawiadomienia do organów ścigania), także mającej związek z szeroko pojętymi zaleceniami pokontrolnymi wydanymi przez WIOŚ dla Gminy Bobowa (dla oczyszczalni ścieków) w przedmiotowej sprawie.

Pierwsza odpowiedź nadeszła 23 grudnia 2019 roku wprost z Gminnej Jednostki Usług Komunalnych Gminy Bobowa i była sygnowana przez kierownik Dorotę Popielę – zob. odpowiedź na wniosek o udostępnienie inf. publicznej, załącznik 1 do GJUK.1431.8.2019, załącznik 2 do GJUK.1431.8.2019. Badania ścieków z bobowskiej oczyszczalni, wykonane przez certyfikowane laboratorium w Jaśle, mogą mieć niewielką wartość, bo nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób pobierane były próbki do badań, a tej metodologii kierownik Dorota Popiela mi nie wyjawiła. Zostawiam zatem te dokumenty bez komentarza; są bo są i każdy może zapoznać się z ich treścią i wynikami. Jeśli natomiast chodzi o tzw. notatkę służbowa, sporządzoną 9 grudnia 2019 roku przez kierownik Dorotę Popielę i konserwatora Kazimierza Kobakę, to przypomina ona „toczka w toczkę” dokument z 24 listopada 2019 roku; awarii nie stwierdzono a urządzenia działały prawidłowo. Jedyna nowość dotyczy zapisu, że „na lodzie na rzece Biała Tarnowska utrzymywał się nalot z piany o kolorze szarawym”, który „zawierał duże ilości tłuszczu” i „jako prawdopodobna przyczynę zaistniałego zdarzenia uznano duży dopływ ścieków zawierających tłuszcze”. W notatce z 24 listopada, jak pamiętamy, nie stwierdzono w zasadzie żadnego zanieczyszczenia rzeki Białej. Tak jakby nic się nie stało! Natomiast w dniach 8-9 grudnia 2019 roku kra lodowa okazała się największym wrogiem kierownik Doroty Popieli i konserwatora Kazimierza Kobaki, bo zatamowała spływ ścieków; 24 listopada ścieki spłynęły swobodnie do Dunajca i tyle je widzieliśmy. Gdyby nie zdjęcia Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa, to najpewniej burmistrz Wacław Ligęza pozywałby dzisiaj przed oblicza sądów powszechnych wszystkich „oszczerów”, nie tylko ze Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa, ośmielających się twierdzić, że jednak wypuszczono do Białej „niedoczyszczone” ścieki. A tak, to musiał się „gimnastykować” 2 grudnia 2019 roku i mataczyć przed obliczem radnych RM w Bobowej. Nawiasem powiedziawszy radni bardzo lubią, gdy burmistrz Ligęza mataczy, bo nie mają w zwyczaju zadawać mu żadnych niewygodnych pytań. I trwają w uwielbieniu do bobowskiego włodarza jak radna Magiera, która, jak wiadomo, ma szczęście, że „żyć jej przyszło w kraju nad Wisłą” razem z burmistrzem Wacławem Ligęzą. Tyle dygresji, wracajmy do wątku głównego.

Jak wiadomo moje zaufanie do kierownik Doroty Popieli – zob. archiwum dotyczące tej urzędniczki: https://gorliceiokolice.eu/tag/dorota-popiela/, nie tylko po lekturze notatki służbowej z 24 listopada 2019 roku, utrzymuje się na poziomie strukturalnej nieufności, dlatego z niecierpliwością czekałem na dokumentację sporządzoną w sprawie oczyszczalni ścieków w Bobowej przez WIOŚ z Nowego Sącza.

Dokumenty nadeszły 24 stycznia 2019 roku – zob. SKMBT_C224e20012413370-strony-1-4,6, SKMBT_C224e20012413370-strony-5,7-10, SKMBT_C224e20012413370-strony-11-16, SKMBT_C224e20012413370-strony-17-21, SKMBT_C224e20012413370-strony-22-26. Nie mam żalu za spóźnienie (wszak wniosek o dostęp do informacji publicznej złożyłem już 9 grudnia 2019 roku), bo  inspektor Anna Bryja z nowosądeckiego WIOŚ-u poinformowała mnie odpowiednio wcześniej, że trwają prace i analizy i muszę uzbroić się w cierpliwość.

A teraz jak zwykle w moich artykułach kilka słów komentarza!

OCZYSZCZANIE ŚCIEKÓW W BOBOWEJ ALBO O DZIAŁALNOŚCI O CHARAKTERZE PRZĘSTĘPCZYM

Kto poświęcił kilkanaście minut czasu na lekturę dokumentacji udostępnionej przez WIOŚ w Nowym Sączu, ten już wie, że bobowska oczyszczalnia znalazła się na cenzurowanym urzędników z WIOŚ. Jakie będą ostateczne konsekwencje interwencji służb ochrony środowiska w Bobowej dowiemy się już niedługo, bo jak wiadomo WIOŚ w Nowym Sączu skierował do Polskiego Centrum Akredytacji wystąpienie… No właśnie, nie bardzo wiem jak mam opisać to wystąpienie, bo WIOŚ z Nowego Sącza, z niewiadomych powodów, nie udostępnił mi tego dokumentu. A powinien! I nie ukrywam, że mam o to żal i zamierzam w tej sprawie monitować. Złożyłem wniosek o pełną dokumentację dotycząca kontroli w bobowskiej oczyszczalni i moi Czytelnicy maja prawo poznać pismo skierowane w sprawie bobowskiego truciciela do PCA. I tyle!

Przejdźmy teraz do najważniejszych, moim zdaniem, ustaleń pokontrolnych poczynionych przez inspektorów nowosądeckiego WIOŚ-u.

  1. Uważny Czytelnik na pewno zorientował się, że PROTOKÓŁ KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 przedstawia wyniki postępowania administracyjnego, które rozpoczęto 24 listopada 2019 roku a zakończonego dopiero 16 stycznia 2020 roku. To istotna uwaga, bo ustalenia kontroli dotyczą zarówno pierwszej „awarii” z 24.11.2019 r., jak i drugiej „awarii” z 8.12.2020 r.
  2. Dane wyjściowe są następujące. Gmina Bobowa posiada zezwolenie wodno-prawne i może zrzucić do rzeki Biała Tarnowska 350 465 m³ ścieków oczyszczonych na rok. Stężenie zanieczyszczeń w oczyszczonych ściekach nie może przekraczać następujących wartości: BZT5 – 25 mg/l (w dokumentacji WIOŚ-u napisano, że 15 BZT5 – to jest błąd pisarski), ChZTer – 125 mg/l, zawiesiny ogólne – 35 mg/l. I to są fakty przerażające! Bo jak widać w majestacie prawa można do rzeki odprowadzić ponad 350 tysięcy metrów sześciennych w istocie niedoczyszczonej cieczy, a 350 465 m³, to jest, uwaga, uwaga, 350 milionów 465 tysięcy litrów ścieku. Szanowny Czytelniku, toniemy w niedoczyszczonym g…e, a na dodatek możemy liczyć, od czasu do czasu, na zautomatyzowany w pełni cykl najnowocześniejszej oczyszczalni ścieków oraz na oddanych służbie publicznej urzędników, którzy nigdy nie kłamią. Strach się bać!
  3. Napisałem już wcześniej z niejakim przerażeniem, że nad oczyszczalnią w Bobowej nikt nie panuje. Napisałem tak, ponieważ burmistrz Wacław Ligęza i kierownik Dorota Popiela, na mój wniosek o przedstawienie szczegółowej dokumentacji dotyczącej oczyszczalnianych ścieków, konsekwentnie odpowiadali, że takiej dokumentacji nie ma, po proces oczyszczania został w pełni zautomatyzowany. Aż tu nagle w PROTOKOLE KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 (zob. s. 3) czytam: „Gmina Bobowa eksploatująca kontrolowaną oczyszczalnię ma zapewnić należytą obsługę instalacji (…), dokonywać pomiarów ilości ścieków (…), odczytywać w systemie (…) wskazania przepływomierza (…) a wyniki pomiarów rejestrować w dzienniku eksploatacji oczyszczalni (…)”. Ponadto w protokole przypomniano (pisownia oryginalna): „Warunki pozwolenia wodnoprawnego obligują [Gminę Bobowa – przyp. M.R.] do wykonywania pomiarów jakości ścieków oczyszczonych wprowadzanych do rzeki Biała Tarnowska. Średniodobowe próbki ścieków oczyszczonych maja być pobierane w regularnych odstępach czasu z kranika przeznaczonego do pobierania próbek (…)”. Jak widać znowu się okazało, że kłamstwo ma krótkie nogi, ale potrafi szybko biegać. Bo z tych zapisów protokolarnych wynika wprost, że burmistrz Wacław Ligęza i kierownik Dorota Popiela udzielali mi żałośnie niekompletnej odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej. Mówiąc wprost ukryli liczne dokumenty, które na bieżąco miał sporządzać, np. konserwator Kazimierz Kobaka. I to ukrywanie dokumentów nadaje się oczywiście do prokuratora. Panie prokuratorze Cebo, mam nadzieję, że śledzi pan z wypiekami na twarzy tę opowieść o w pełni zautomatyzowanej oczyszczalni ścieków w Bobowej?
  4. „Awarii” w bobowskiej oczyszczalni z 24 listopada 2019 r. poświęciłem w tym artykule już dość dużo miejsca. Opisałem kłamstwa i matactwa bobowskiej „władzy ludowej” i zwróciłem uwagę, że, przy okazji zrzutu ścieków 24 listopada, bobowskiej „władzy ludowej” właściwie się upiekło, bo wszystkie służby zjechały się na miejsce zdarzenia już „po herbacie”. Ten fakt jak wiadomo wykorzystał sprytny burmistrz Wacław Ligęza opowiadając radnym 2 grudnia 2019 roku brednie, że: „nikt nie stwierdził żadnych nieprawidłowości… yyy… wypływ ścieków był suchy… czyli nie było żadnego wypływu jakiegoś tutaj do rzeki z oczyszczalni…”. WIOŚ w PROTOKOLE KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 potwierdził expressis verbis, że 24 listopada po przybyciu na miejsce zdarzenia „nie stwierdzono wypływu ścieków”. Co nie znaczy, że WIOŚ potwierdził, że 24 listopada w ogóle nie było wypływu ścieków do Białej, co dwuznacznie sugerował radnym burmistrz Ligęza („incydent” –  wicie-rozumicie), bagatelizując „na maksa” problem zrzutu ścieków do rzeki. Dzisiaj można domniemywać, że stan ścieków zrzuconych do Białej 24 listopada był dokładnie taki sam, jak ścieków zrzuconych do rzeki 8 grudnia. Dowodzą tego zdjęcia Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa. Niestety, 24 listopada służby przybyły na miejsce po fakcie, a ścieki spłynęły do Dunajca. Burmistrz Wacław Ligęza i jego podwładni z Gminnej Jednostki Usług Komunalnych wymknęli się obławie. Niestety dla nich, a na szczęście dla społeczeństwa, ostatecznie dopadł ich pech (to kra lodowa w dniu 8 grudnia 2019 roku okazała się wrogiem zarządzających oczyszczalnią ścieków w Bobowej), a WIOŚ nie odpuścił i nie próbował zamieść afery pod dywan, ale o tym już napisałem. A przy okazji! W dokumentacji, sygnowanej przez WIOŚ 20 grudnia 2019 roku, napisano, że jednak pobrano jakieś próbki podczas interwencji w bobowskiej oczyszczalni 24 listopada, ale w PROTOKOLE KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 nie znalazłem wyników badań tych próbek. Pierwsze wyniki analiz dotyczą ścieków pobranych w dniu 3 grudnia 219 roku. Jeśli coś przeoczyłem, bardzo proszę o sprostowanie!
  5. Jeszcze o kłamstwach dotyczących wszechstronnej kontroli urządzeń w oczyszczalni ścieków. W PROTOKOLE KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 WIOŚ przyznaje się do „oględzin aparatury sterującej procesem oczyszczania” i „monitora szafy sterującej”. Faktycznie nie stwierdzono odczytów sygnalizujących awarię. Czy to jednak oznacza, że urządzenia w oczyszczalni działały prawidłowo i zostały skontrolowane przez inspektorów WIOŚ? Strażacy na temat kontroli urządzeń nie napisali nic, policja przyjęła na wiarę oświadczenie anonimowej osoby spotkanej w oczyszczalni a inspektorzy WIOŚ spojrzeli na monitor szafy sterującej. I tyle! A co napisali kierownik Dorota Popiela i konserwator Kazimierz Kobaka a przekazał radnym 2 grudnia burmistrz Wacław Ligęza? Proszę sprawdzić powyżej, bo już nie będę się powtarzał.
  6. Tak zwana ciekawa wiadomość! Już wiadomo, że zrzuty ścieków dokonywane są przez oczyszczalnię w godzinach porannych (3.00-4.00) albo wieczornych (19.00-20.00). Kto chce może sobie wyciągnąć wnioski z tej informacji. Bo mnie się wydaje, że nie ma lepszych pór, żeby ukryć „syf” ściekowy. Spłynie sobie spokojnie do Dunajca i Bałtyku, no… chyba, że lód skuje rzekę lodem.
  7. A teraz już bez komentarza, tylko same „bebechy”, dotyczące kryminalnej działalności oczyszczalni ścieków w Bobowej:

EPILOG

PROTOKÓŁ KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 nie pozostawia złudzeń. W bobowskiej oczyszczalni ścieków doszło do karygodnych a moim zdaniem kryminalnych zaniedbań. Do rzeki Białej odprowadzono ścieki rażąco przekraczające ustawowe normy i naruszano warunki zezwolenia wodno-prawnego. I te zaniedbania mogły trwać latami. Przypomnę tutaj, bo może umknęło to uwadze Czytelników, do czego przyznał się burmistrz Wacław Ligęza 2 grudnia 2019 roku. Otóż powiedział tak: „(…) jeżeli on nastąpił [tj. zrzut ścieków – przyp. M.R.] to oczywiście był zrzut niekontrolowany i można jedynie przypuszczać w taki sposób, że tutaj mógł nastąpić… yyy… tak jak to miało miejsce wiele lat temu zrzut jakiś zanieczyszczeń (…)”. A więc „wiele lat temu” doszło już w Bobowej do takiego samego zamachu na środowisko naturalne. I bobowska „władza ludowa” miała tego świadomość! To przypomnę jeszcze jedną informację. Członkowie Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa, alarmując służby w sprawie zrzutu ścieków 24 listopada, podali na profilu FB „Biała Tarnowska”, że okoliczni mieszkańcy w ogóle nie byli zdziwieni listopadową „awarią” i mówili, że to nie pierwszyzna i do takich zrzutów dochodzi cyklicznie. Pamiętajmy, że ścieki zrzuca się wczesnym rankiem albo późnym wieczorem?

W PROTOKOLE KONTROLI NR DEL-NS 382/2019 podano, że osoba, która popełniła wykroczenie naruszenia warunków pozwolenia wodno-prawnego została ukarana mandatem 300 zł. Można domniemywać, że tą osobą nie jest burmistrz Wacław Ligęza. Ale to dobrze, bo burmistrz Wacław Ligęza zasługuje na poważniejsze potraktowanie, a nie jakieś tam nędzne grzywny w wysokości 300 zł. Poważnych i szanowanych samorządowców, którzy brzydzą się kłamstwem i szalbierstwem, trzeba traktować w sposób szczególnie troskliwy.

Jednego nie da się ukryć. Burmistrz Wacław Ligęza  siedzi na aferach, jak na beczce prochu!

Cdn.

(Odwiedzono 200 razy, 14 wizyt dzisiaj)

11 komentarzy dot. “Oczyszczalnia truciciel w Bobowej. Burmistrz Wacław Ligęza  siedzi na aferach jak na beczce prochu!

  1. Właśnie na profilu FB „Biała Tarnowska – zob. https://www.facebook.com/wedkarstwobiala/, pojawiła się informacja, że dzisiaj, tj. 26 stycznia 2020 r. a więc znowu w niedzielę (nie ma jak automatyzacja) oczyszczalnia w Bobowej-Siedliskach znowu zatruła rzekę Białą. Są zdjęcia!
    Na burmistrza Wacława Ligęzę nie ma siły.

    1. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gorlicach, działając na podstawie:

      art.4 ust. 1 pkt. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (tj. Dz.U. z 2019 r. poz. 59)
      par. 20 ust. 1 pkt. 8 i zał. nr. 1 do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2017 w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz. U. z 2017 r. poz. 2294)

      po zapoznaniu się z jakością wody do spożycia pobranej w dniu 20.01.2020 r. z sieci wodociągu lokalnego zaopatrującego w wodę budynek Szkoły Podstawowej w Bieśniku, Bieśnik 102

      stwierdza, że w zakresie wykonywanych oznaczeń woda nie nadaje się do spożycia.

      W badanej próbce wody stwierdzono obecność bakterii grupy coli (7 jtk/100 ml przy dopuszczalnej wartości równej 0 jtk lub NPL/100 ml) oraz enterokoków
      (8 jtk/100 ml przy dopuszczalnej wartości równej 0 jtk lub NPL/100 ml).

      Woda w obecnym stanie nie nadaje się do spożycia przez ludzi, natomiast może być wykorzystywana do celów sanitarnych (tj. WC).

      Badanie wody zostało wykonane przez WSSE w Krakowie Dział Laboratoryjny
      31-202 Kraków, ul. Prądnicka 76, Oddział Laboratoryjny w Tarnowie, 33-100 Tarnów,
      ul. Mościckiego 10 – nr akredytacji nadanej przez PCA AB 601.

  2. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska Delegatura w Nowym Sączu
    Szanowna Pani Anna Bryja!
    W nawiązaniu do naszej rozmowy telefonicznej z dnia 27 stycznia 2020 r. przekazuję następujące wnioski i informacje:
    1. Wczoraj zamieściłem w dziale KOMENTARZE pod materiałem prasowym – zob. http://gorliceiokolice.eu/2020/01/oczyszczalnia-truciciel-w-bobowej-burmistrz-waclaw-ligeza-siedzi-na-aferach-jak-na-beczce-prochu/, następującą informację:
    „Właśnie na profilu FB „Biała Tarnowska – zob. https://www.facebook.com/wedkarstwobiala/, pojawiła się informacja, że dzisiaj, tj. 26 stycznia 2020 r. a więc znowu w niedzielę (nie ma jak automatyzacja) oczyszczalnia w Bobowej-Siedliskach znowu zatruła rzekę Białą. Są zdjęcia”!
    W obliczu powyższego składam wniosek o podjęcie działań w przedmiotowej sprawie. Mam prawo przypuszczać, że wszelkich dodatkowych informacji na ten temat mogą udzielić członkowie Społecznej Straży Rybackiej z Grybowa, którzy na pewno są członkami Polskiego Związku Wędkarskiego Oddział w Grybowie.
    2. Składam wniosek o przesłanie, możliwie w trybie bezzwłocznym, zawiadomienia, które Wasz Inspektorat złożył w sprawie oczyszczalni ścieków w Bobowej do Polskiego Centrum Akredytacji.
    3. Składam wniosek o udostępnienie wszystkich dotychczas okazanych mi dokumentów z postępowania administracyjnego, dotyczącego oczyszczalni ścieków w Bobowej, w wersji ujawniającej wszystkie nazwiska urzędników (nie tylko Waszego Inspektoratu), którzy uczestniczyli w czynnościach kontrolnych lub innych, a których nazwiska zostały przez Wasz Inspektorat poddane tzw. anonimizacji w ww. dokumentach. Chciałbym tylko podkreślić, że z tego typu praktyką spotykam się pierwszy raz, choć od lat otrzymuje setki stron dokumentów z innych urzędów i instytucji RP i nigdy nie były te dokumenty w ten sposób anonimizowane. Czytelnicy mojego portalu, a obywatele RP, mają prawo wiedzieć, kto personalnie podejmuje czynności urzędowe i wydaje decyzje (czytaj – nie tylko administracyjne) w ich imieniu. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ww. urzędnicy są opłacani przez podatnika i także z tego powodu nie wolno ukrywać ich urzędowej tożsamości. W przypadku odmowy ujawnienia tych danych wnoszę o wydanie decyzji administracyjnej w przedmiotowej sprawie.
    Łączę wyrazy szacunku,
    Maciej Rysiewicz
    Redaktor naczelny czasopisma „Bobowa Od-Nowa”
    http://www.bobowaodnowa.eu
    38-350 Bobowa, Wilczyska 27
    27.01.2020

  3. Burmistrz potrafi być złośliwy….nie panuje nad sobą i swoja powinnością..
    Wystarczy zapoznać się z relacji z sesji Rady Gminy Bobowa.
    Jak się zachowuje,jak nie panuje nad sobą.Złośliwość burmistrza kipi.
    Burmistrz wszystkich atakuje a zwłaszcza Pana redaktora..
    Dla mnie najdziwniejsze jest to ,że żadna gazeta,żadne media poza GORLICE I OKOLICE nie pokazują nie udolności,bałaganu,krętactwa jaki funduje nam burmistrz Wacław Ligęza.
    Najdziwniejsze jest to że Radni cicho siedzą i milczą,choc wiedzą ,że nie jest tak jak to burmistrz,opowiada,wychwala się.
    Burmistrzu,czas na odpoczynek,na emeryturę.
    My już PANU dziękujemy…

    1. Lolek, gdzie Ty żyjesz? 3/4 bobowskiego społeczeństwa głosuje na burmistrza Ligęzę, a Ty go wysyłasz na zieloną trawę? Człowieku, opamiętaj się! Radni ” siedzą i milczą, choć wiedzą”? Radni wiedza, że takiej władzy nie było w Bobowej od czasów bitwy pod Grunwaldem! Lolek, Ty lepiej szykuj grajcary, bo za chwilę radna Magiera ogłosi społeczna zbiórkę na pomnik. A jak się nie dołożysz, to zostaniesz uznany za czarną owcę. I w gminie Bobowa będą dwie czarne owce: Maciej Rysiewicz i Lolek.
      Lolek, jeszcze raz Ci mówię: uważaj co mówisz!!!

  4. Zgadza się… pomnik będzie i to niebawem… I to nie jeden… Na każdym skrzyżowaniu naszej gminy.
    A w szkołach, w klasach będzie wisiał portret burmistrza, jak za dawnych czasów gdzie wisiał Lenin.
    Wieś Wilczyska będzie się nazywać LIGĘZOWO.
    Oj, będzie się działo!
    Zastanawiam się, czy rzeźba będzie 1 do 1 czy większa?
    Na bobowskim rynku, na rynku burmistrza, rzeźba powinna być dużo większa, tak żeby wszyscy przejeżdżający przez Bobową widzieli tę postać, tj.burmistrza.
    Burmistrz będzie w garniturze, czy stroju bractwa kurkowego?
    A pani Magierze życzę owocnej zbiórki pieniędzy na szczytny cel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *