Oczyszczalnia ścieków w gminie Lipinki po stronie bezprawia. Jak to możliwe, że wójt Czesław Rakoczy od lat toleruje uprawiany tam przestępczy proceder?

2 grudnia 2019 roku jeden z mieszkańców gminy Lipinki tak raportował do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gorlicach (pisownia oryginalna):

(…) w dniu 29.11.2019 r. (…) ok. godz. 8.40 na terenie oczyszczalni ścieków „Kryg” w Lipinkach doszło do następującego zdarzenia: Wracając do domu (…), przejeżdżając obok budynku oczyszczalni (…) poczułem bardzo nieprzyjemny zapach przypominający fekalia. Moją uwagę zwrócił mężczyzna trzymający w ręku rozwinięty z budynku, aż poza ogrodzenie wąż strażacki. (…) mężczyzna okazał się być pracownikiem Gminy Lipinki, a jego praca polegała m. in. na wypompowywaniu nieczystości z oczyszczalni poza ogrodzenie do pobliskiego lasu. Odpowiadając na moje pytania wyjaśnił, że nie działa na własną rękę tylko wykonuje polecenia przełożonych. (…) O sytuacji, jaką zastałem na terenie oczyszczalni natychmiast poinformowałem (…) Policję, Straż Rybacką, WIOŚ oraz lokalne media. (…) [Z pełną treścią tego obywatelskiego zawiadomienia można zapoznać się w dokumentacji urzędowej udostępnionej mojej redakcji – 20 grudnia 2019 r. –  przez wójta Gminy Lipinki Czesława Rakoczego. – zob. Scan_0024].

Powyższe zawiadomienie zostało przedstawione w PSS-E w Gorlicach 2 grudnia 2019 roku, ale wezwane przez obywatela służby zjawiły się na miejscu zdarzenia bezzwłocznie, tj. 29 listopada 2019 r. Tego samego dnia pojawiła się także pierwsza relacja medialna na temat „akcji przeprowadzonej przy oczyszczalni ścieków” w gminie Lipinki, opublikowana przez portal „HaloGorlice” – zob. https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21159,lipinki-awaria-w-okolicy-oczyszczalni-sciekow.

Informacje opublikowane przez portal „HaloGorlice” w dniach: 29 listopada 2019 r. – zob. powyżej i 6 grudnia 2019 roku – zob. https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21182,lipinki-sluzby-sprawdzaja-czy-substancja-ktora-wylewano-z-oczyszczalni-byla-szkodliwa-mamy-film-z-miejsca-zdarzenia odebrałem jako niekompletne i dość tendencyjne, dlatego starym dobrym zwyczajem postanowiłem wystąpić z wnioskami o dostęp do informacji publicznej do instytucji „zamieszanych” z mocy prawa w aferę z oczyszczalnią w gminie Lipinki w tle.

I wystosowałem – 9 grudnia 2019 roku – do wójta Gminy Lipinki Czesława Rakoczego oraz do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Nowym Sączu takie oto, dość jednobrzmiące, dokumenty:

Wójt Czesław Rakoczy udzielił mi urzędowej odpowiedzi 20 grudnia 2019 roku – zob. Scan_0024, a udostępnienie tej informacji publicznej poprzedził, tego samego dnia, osobiście telefonem. W bezpośredniej rozmowie, która trwała ok. 30 minut (znam się z wójtem Czesławem Rakoczym od lat, a Czytelnicy mojego portalu byli informowani o wszystkich szczegółach naszych bezkompromisowych i raczej szorstkich publicznych kontaktów – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/czeslaw-rakoczy/), włodarz z Lipinek przedstawił swoje stanowisko dotyczące wydarzeń z 29 listopada 2019 roku, do których doszło w miejscowej oczyszczalni ścieków, w bardzo podobnej wersji do tej, opublikowanej w artykule na łamach „HaloGorlice” – zob. https://www.halogorlice.info/wiadomosci/21182,lipinki-sluzby-sprawdzaja-czy-substancja-ktora-wylewano-z-oczyszczalni-byla-szkodliwa-mamy-film-z-miejsca-zdarzenia. Obiecałem wójtowi Rakoczemu, że dopiero po zdobyciu pełnej dokumentacji w przedmiotowej sprawie, jak zwykle niczego nie ukrywając, zamieszczę materiał prasowy na temat lipineckiej „afery spustowo-ściekowej”!

Po otrzymaniu dokumentacji z Urzędu Gminy w Lipinkach cierpliwie czekałem na odpowiedź z biura WIOŚ w Nowym Sączu. Nie niepokoiłem się zanadto, bo przecież na dostęp do informacji o środowisku trzeba czekać niekiedy nawet 30 dni, a ponadto na czas Świąt Bożego Narodzenia zawsze zawieszam moja działalność na portalu, dlatego nie dziwił mnie brak odpowiedzi z Nowego Sącza. Czas jednak szybko mijał i wczoraj, tj. 17 stycznia 2020 roku, postanowiłem zatelefonować do nowosądeckiej delegatury WIOŚ i zapytać, co w trawie piszczy w sprawie oczyszczalni ścieków „Kryg”. Jakie było i moje, i Pani kierownik nowosądeckiej delegatury WIOŚ Ewy Gondek zdziwienie, gdy okazało się, że odpowiedź na wniosek z dnia 9 grudnia 2019 roku została mi udzielona 20 grudnia 2019 roku! Jeszcze raz sprawdziłem pocztę i jako żywo nie znalazłem tej dokumentacji. Nie wiem jak do tego doszło i dlaczego „diabeł ogonem przykrył” tę korespondencję, ale pamiętam, że nie pierwszy raz spotyka mnie taka przygoda. Może już czas wycofać się z zawodu?

Pani kierownik Ewa Gondek i jej pracownicy przesyłając mi wczoraj, tj. 17 stycznia 2020 r., jeszcze raz odpowiedź na mój wniosek z 9 grudnia 2019 r. jednoznacznie udowodnili, że 20 grudnia 2019 roku wysłali dokumenty na mój adres mejlowy. W sumie nic się złego nie stało, tylko ten materiał prasowy powstał z kilkutygodniowym opóźnieniem.

A oto dokumentacja, która ostatecznie dotarła z Nowego Sącza na temat działań służb WIOŚ w sprawie oczyszczalni – zob.

Lipinki Bobowa Od Nowa-odpowiedź,

komplet dokumentacji 29.11.2019 Lipinki-strony-1-10,

komplet dokumentacji 29.11.2019 Lipinki-strony-11-20.

A teraz kilka słów wstępnego komentarza i pierwszych spostrzeżeń, bo jak na pewno dostrzegli Czytelnicy mojego portalu, po lekturze okazanych dokumentów, sprawa jest rozwojowa i należy oczekiwać następnych smutnych a właściwie groźnych rewelacji.

Po pierwsze, uwaga natury formalnej. Nie bardzo rozumiem dlaczego zarówno Gmina Lipinki, jak i WIOŚ w Nowym Sączu utajnił (zanonimizował) prawie wszystkie nazwiska urzędników uczestniczących w wizjach lokalnych lub sygnujących udostępnione dokumenty, które powyżej opublikowałem. Przecież to nie są osoby prywatne. Pracownicy oczyszczalni ścieków, pracownicy UG w Lipinkach i pracownicy WIOŚ Delegatury w Nowym Sączu nie mogą ukrywać przed społeczeństwem swoich imion i nazwisk, bo wykonują działania publiczne (i biorą za to pieniądze) i ponoszą odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Dlatego zwracam się teraz z publicznym wnioskiem do wójta Czesława Rakoczego i kierownik Ewy Gondek (która akurat nie ukrywa się pod czarnym kleksem), żeby przesłali przedmiotową dokumentację raz jeszcze z zanonimizowanymi danymi tylko i wyłącznie osób prywatnych, które znalazły się w „polu rażenia” lipineckiej afery. Pozostałe nazwiska muszą być ujawnione!

Po drugie, czapka z głowy i „szacun” dla obywatela, który 29 listopada 2019 roku zawiadomił służby o zamachu na środowisko naturalne w gminie Lipinki!

Po trzecie, z oświadczenia obywatela, który zawiadomił o spuście nieczystości z oczyszczalni do lasu wynika, że nie była to jednorazowa akcja pracownika oczyszczalni, ale, że „proceder ten trwa od około dwóch miesięcy”. Mało tego, ten pracownik miał oświadczyć, że wykonuje polecenia przełożonych! I żeby jeszcze tego było mało, to, ten pracownik „te same słowa wypowiedział w obecności przybyłych (…) funkcjonariuszy policji, co odnotował policjant w notatce służbowej”. Ciekawe, czy prokurator Tadeusz Cebo w ogóle zauważy takie „ciekawostki przyrodnicze”? Tylko pytam, bo jak wiadomo prokurator Tadeusz Cebo nie raczy dostrzegać różnych szkodliwych dla zdrowia i życia ludzkiego bakterii i z uporem godnym lepszej sprawy zamiata pod prokuratorski dywan kolejne „afery kałowe” – zob. np. https://gorliceiokolice.eu/2020/01/prokurator-tadeusz-cebo-odmawia-ustalenia-osob-odpowiedzialnych-za-skazenie-wody-w-bieczu/.

Po czwarte, w dokumencie pt. PROTOKÓŁ KONTROLI NR DEL-NS 350/2019 z 29 listopada 2019 roku zapisano (uwaga, uwaga, bo to jest prawdziwa rewelacja-kompromitacja):

W trakcie kontroli ustalono, że w godzinach porannych ok. godziny 8 pracownik oczyszczalni ścieków (…) po przyjściu do pracy zauważył, że uległ zatkaniu osadem ściekowym przewód odprowadzający osad ściekowy do worków. W związku z czym chciał go przepłukać wodą. Zgodnie z jego informacją w takich sytuacjach uwodniony osad jest wężem odprowadzany do zbiornika retencyjnego, ale w tym dniu zbiornik był pełny i dlatego wylał ten osad na działkę sąsiadującą z oczyszczalnią do lasu. Zgodnie z jego informacją takie sytuacje zdarzają się 1-2 razy w miesiącu i odkąd on pracuje na oczyszczalni ścieków (ok. 15 lat) zawsze tak było robione.

Jak widać pracownik oczyszczalni expressis verbis przyznał, że proceder z pompowaniem ścieków do lasu trwa 15 lat (1-2 razy w miesiącu) a nie „od około dwóch miesięcy”, o czym poinformował obywatela, który wzywał służby na miejsce przestępstwa. W tym stanie rzeczy muszę coś jeszcze obrazowo opisać. 29 listopada 2019 r. „rozlewisko uwodnionego osadu za ogrodzeniem oczyszczalni ścieków” miało wymiary: szerokość – 1,5-2 m, długość – 13 m. Jeśli wierzyć pracownikowi oczyszczalni ścieków takie rozlewisko powstawało cyklicznie 12-24 razy do roku, a więc przez 15 lat powstało ok. 180-360 takich rozlewisk w lasku za ogrodzeniem oczyszczalni ścieków. Nie byłem nigdy w tej oczyszczalni ścieków, ale stali bywalcy, w tym inspektorzy WIOŚ i pracownicy UG w Lipinkach, przy pomocy kiepskiego kalkulatora mogą policzyć, ile metrów sześciennych ścieków wypompowano do gruntu za ogrodzeniem z lipineckiej oczyszczalni. W tym miejscu uważny Czytelnik oczywiście od razu zwróci mi jeszcze uwagę, że rozlewiska, które powyżej zinwentaryzowałem na podstawie PROTOKOŁU KONTROLI NR DEL-NS 350/2019 z 29 listopada 2019 roku i na podstawie zeznań pracownika, który został upoważniony przez zwierzchników (tzn. przez kogo? czyżby przez wójta Czesława Rakoczego?) do spustu ścieków do lasu za ogrodzeniem, nie były jedynymi, które inspektorzy WIOŚ zlokalizowali 29 listopada 2019 roku. Oto dowód wprost z treści ww. protokołu – cytuję:

W trakcie oględzin stwierdzono też na trawniku koło budynku oczyszczalni ścieków od strony północnej ślady na trawie osadu ściekowego. Osad ten nie był już taki uwodniony co mogło wskazywać że był tutaj odprowadzany wcześniej. Ślady te były widoczne na obszarze o szer. 8 m i długości 20 m.

Czy ja mam jeszcze jakoś komentować taką informację? Powstrzymam się! Prokurator Tadeusz Cebo zrobi to lepiej ode mnie zwłaszcza, że ma do pomocy takich fachowców, jak prokuratorzy: Łukasz Brytan i Agata Rachel-Potrzeszcz; wiadomo, profesjonalizm w każdym calu a na dodatek nienaganny, republikański etos, przyświecający misji w zawodzie prokuratora!

Po piąte, jak wynika z pisma MWIOŚ z dnia 19 grudnia 2019 roku – znak NI.7023.1.276.2019.PK, do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie: „od dnia 17.09.2019 r. oczyszczalnia w Lipinkach eksploatowana jest bez pozwolenia wodno-prawnego”. A to chyba oznacza, że oczyszczalnia działa z formalnego punktu widzenia całkowicie nielegalnie! Ale, czy ma to w ogóle jakieś znaczenie? Prokuratura Rejonowa w Gorlicach nie na takie nielegalności przymykała oko.

Po szóste, oto wyniki badań próbki ścieków, pobranej do analizy w dniu 16.10.2019 r.:

Nieźle! Wszystkie markery przekroczone wielokrotnie. Można chyba domniemywać, że wójt Czesław Rakoczy i pracownicy Gminy Lipinki, „buszujący” w oczyszczalni ścieków (i poza oczyszczalnią) mogą być z siebie dumni.

Po siódme, w dokumentach przesłanych przez WIOŚ z Nowego Sącza wyniki badań próbek pobranych z rozlewisk ściekowych wokół oczyszczalni w dniu 29 listopada 2019 roku są zapisane zupełnie inaczej niż wyniki badań wykonanych na próbkach z 16 października 2019 roku, co znakomicie utrudnia porównanie przedstawionych danych.

Po ósme, z dokumentacji okazanej przez WIOŚ nie wynika, który z pracowników Gminy Lipinki został ukarany mandatem karnym. Jeśli utajniono nazwisko ukaranego pracownika, to należało podać  jego stanowisko służbowe.  W dokumentacji brak także informacji na temat ewentualnego zawiadomienia prokuratury w sprawie domniemanego przestępstwa przeciwko środowisku naturalnemu a także niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień przez pracowników samorządowych i funkcjonariusza publicznego wójta Czesława Rakoczego. Może takie zawiadomienie zostało złożone, ale dokumenty WIOŚ, które do mnie dotarły 17 stycznia 2020 roku, milczą na ten temat.

Po dziewiąte, zastanawiam się, jak do tego doszło, że kontrola WIOŚ, rozpoczęta 16 października 2019 roku i zakończona 4 listopada 2019 roku, nie dopatrzyła się śladu rozlewisk ściekowych wokół „aferalnej” oczyszczalni? Te rozlewiska zinwentaryzowano dopiero 29 listopada 2019 roku i okazało się, że ścieki spuszczano do gruntu nawet od 15 lat! W tym stanie rzeczy muszę zadać jeszcze jedno pytanie; dlaczego pismo informujące m. in. o wynikach tej kontroli z 16.10.2019 r. zostało wysłane przez MWIOŚ do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, dopiero 19 grudnia 2019 roku. A może ja nie widzę wszystkich dokumentów w tej sprawie? I fakt, że oczyszczalnia ścieków „Kryg”, to była zwykła hucpa i ściema, był znany urzędnikom od dawna? A dopiero teraz pojawił się mocny pretekst – zob. obywatelskie zgłoszenie z 29.11.2019 r., żeby pogrozić Gminie Lipinki palcem!?

Jak widać rozpisałem się ponad miarę, ale jak zwykle targają mną wątpliwości, którym muszę dać upust, bo jak nie dam wątpliwościom upustu, to zaraz nadejdzie jakiś akt oskarżenia z art. 212 albo 216 k.k. Licho nie śpi!

Ale to jeszcze nie koniec dzisiejszej opowieści!

DESER

A na deser zostawiłem Czytelnikom do przeczytania artykuł wybitnego dziennikarza Lecha Klimka, doskonale znanego Czytelnikom mojego portalu – zob. https://gorliceiokolice.eu/2017/03/dziennikarz-lech-klimek-albo-o-wodzie-w-mozgu/ albo https://gorliceiokolice.eu/2019/07/dziennikarz-lech-klimek-o-przetargu-w-moszczenicy-na-lamach-gazety-krakowskiej-i-nie-wiadomo-tylko-czy-smiac-sie-czy-zaplakac-nad-takim-dziennikarstwem/.

Artykuł na temat oczyszczalni ścieków w Lipinkach – zob.

https://gazetakrakowska.pl/wios-sprawdza-co-wylano-z-oczyszczalni-w-lipinkach-gmina-jest-pewna-ze-to-nic-groznego/ar/c1-14635935, został opublikowany już 6 grudnia 2019 roku.

W tekście aż roi się od lukrowania rzeczywistości głównie na podstawie wypowiedzi wójta Czesława Rakoczego:

Czesław Rakoczy, wójt gminy Lipinki, przyznaje, że doszło do awarii.

– W okolicy naszej instalacji pojawiła się czarna plama – mówi. – Mogę jednak uspokoić, to nie były ścieki czy jakieś toksyczne substancje, ale ostatnia frakcja z naszej oczyszczalni, zupełnie nieszkodliwa. Oczywiście nie pachnie fiołkami, ale najzwyczajniej w świecie śmierdzi – dodaje. (…)

– Oczyszczalnia ma już swoje lata – dopowiada wójt. – Tak się złożyło, że jedna z pomp miała awarię i przepełniły się zbiorniki, a dodatkowo zatkała się rura odpływowa na końcu linii technologicznej. Wyciek był niewielki i pochodził z rozłożonego węża – informuje.

Ładnie powiedziane! „Wyciek (…) pochodził z rozłożonego węża”. A może dziennikarz, gdy to pisał, to latał w tym samym czasie nad kukułczym gniazdem?

Lech Klimek nie wie zbyt wiele na temat „awarii”. Nie wygląda na to, żeby chciał się dowiedzieć! Nie pyta nikogo o wyniki badań próbek ścieków z przeszłości. Nie zadaje niewygodnych pytań pracownikom, kto i dlaczego kazał im wylewać przez 15 lat nawet 2 razy w miesiącu ścieki do lasku za ogrodzeniem. Wystarczy, że ludziska dowiedzą się, że:

Rzeka nie jest zagrożona

Po informacji o wycieku, do Lipinek pojechali przedstawiciele straży rybackiej. Nie stwierdzili zagrożenie dla Libuszanki.

Rzeczywiście, jeśli przez 15 lat pompowano ścieki do gruntu za oczyszczalnią, to Libuszanka na pewno nie jest zagrożona. Nie jest także zagrożona, bo pompowano wprost do potoku ścieki o parametrach z 16 października 2019 roku. Jak widać nawet straży rybackiej można ostatecznie wcisnąć ciemnotę!

Nieliczne krytyczne wątpliwości, które dla niepoznaki pojawiają się w tekście Lecha Klimka toną w powodzi powyżej zacytowanych bredni.

„Łże-media” donośny mają głos!

A w sprawie oczyszczalni ścieków w gminie Lipinki niechybnie ciąg dalszy nastąpi. Może nawet i Lech Klimek napisze jeszcze jeden radosny artykuł o „rozłożonym wężu”, który przypadkowo i bez udziału osób trzecich pompuje ścieki do lasu?

A może po opublikowaniu tego artykułu wszystkie „łże-media” zamilkną jak jeden mąż. Tak się stało w przypadku afery basenowej w Parku Wodnym w Wysowej – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/afera-basenowa/. Wystarczyło, że na łamach tego portalu pojawił się na ten temat pierwszy tekst i do dzisiaj gorliccy „żurnaliści” milczą jak zaklęci. Niemożliwe? Możliwe! Na przykład redakcja lokalnego, lipineckiego portalu – zob. http://elipinki.pl/ do dzisiaj nie zauważyła, „awarii” w oczyszczalni „Kryg” w Lipinkach! „Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy!” – tak śpiewał przed laty Wojciech Młynarski, ale to było dawno i w PRL-u. Ktoś przytomny może jednak zauważyć, że niewiele się zmieniło; przecież tak w PRL-u, jak i w III RP nieczystości komunalne (i nie tylko) ciągle pompujemy do gruntu i rzek… pod przykrywką wspaniałych oczyszczalni ścieków, które urosły wokół jak grzyby po deszczu.

Od redakcji! Na zdjęciu Czesław Rakoczy – wójt Gminy Lipinki. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. http://www.gminalipinki.pl/pl/214/0/samorzad.html.

(Odwiedzono 143 razy, 4 wizyt dzisiaj)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *