Czy prokurator Arleta Osikowicz była informatorem wójta Zbigniewa Ludwina?

Motto: Prokuratura wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności (art. 2 ustawy z dnia 28.02.2016 r. – Prawo o prokuraturze)

W przekazywaniu informacji nie ma nic złego, bo każdy może być informatorem każdego, ale tylko wtedy, gdy mówimy o przysłowiowych rozmowach u cioci na imieninach. Jednak w przypadku postępowania prowadzonego przez prokuratora (choćby tzw. postępowania sprawdzającego), jakikolwiek wyciek informacji z akt postępowania może, a właściwie musi być potraktowany jako…, hmm…, jak to nazwać? Zwłaszcza, gdy powiadomienie skierowane jest do osób, które występują w postępowaniu, jako potencjalnie podejrzane o popełnienie przestępstwa.

A teraz po kolei.

W artykule z 24 października 2019 roku – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/10/afera-basenowa-wysowej-kryminalna-petla-powoli-sie-zaciska/, już na wstępie napisałem tak:

Wójt Gminy Uście Gorlickie Zbigniew Ludwin potrafi jednak zaskakiwać. Już się bowiem wydawało, że na moje liczne wnioski w sprawie afery basenowej w Wysowej została udzielona kompletna i zgodna z prawem odpowiedź, tzn. zostały mi w terminie udostępnione wszystkie wytworzone dokumenty urzędowe, a  tu nagle wczoraj, tj. 23 października 2019 roku, spadła na moją redakcję, jak grom z jasnego nieba, taka informacja – zob. OSO.1431.61.2019 – odpowiedź uzupełnienie:

A ślad za ww. listem przewodnim na mojej redakcyjnej poczcie wylądowały takie oto dokumenty – zob. OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-1-12OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-13-23.

Wójt Zbigniew Ludwin odpowiedzialnością za zaniedbanie, tj. ukrycie części dokumentacji urzędowej w sprawie afery basenowej w Wysowej, obarczył anonimowego pracownika. Może tak, może nie… Chyba nie ma już ten fakt teraz większego znaczenie, bo najnowsze „papiery” są na tyle sensacyjne, że warto pokrótce przedstawić kamienie milowe afery basenowej i podać nazwiska osób, zanurzonych w tę aferę po uszy.

No cóż… okazało się, że naiwność moja nie zna granic. Bo ja za dobrą monetę wziąłem oświadczenie wójta Zbigniewa Ludwina, że ukrycie niektórych dokumentów (konkretnie – zob. OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-1-12OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-13-23), to było zwykłe przeoczenie jakiegoś pracownika. Człowiek istotą przecież omylną jest i w podtekście tego oświadczenia wójta Ludwina zabrzmiała prośba (tak mi się wydawało) o wyrozumiałość z mojej strony. Wiadomo wszak, że ukrywanie dokumentów urzędowych przed obywatelem traktowane jest jak przestępstwo na podstawie art. 23 ustawy O dostępie do informacji publicznej. No i przeszedłem nad tą sprawa do porządku dziennego, tj. okazałem wyrozumiałość, bo napisałem:

Wójt Zbigniew Ludwin odpowiedzialnością za zaniedbanie, tj. ukrycie części dokumentacji urzędowej w sprawie afery basenowej w Wysowej, obarczył anonimowego pracownika. Może tak, może nie… Chyba nie ma już ten fakt teraz większego znaczenie, bo najnowsze „papiery” są na tyle sensacyjne, że warto pokrótce przedstawić kamienie milowe afery basenowej i podać nazwiska osób, zanurzonych w tę aferę po uszy.

Jak wiadomo wicher w aferze basenowej przetacza się przez Uście Gorlickie, Wysową i Gorlice z siła huraganu, dlatego o sprawie ukrywanych przez „anonimowego pracownika”, a następnie  udostępnionych 23 października 2019 roku dokumentów najzwyczajniej w świecie zapomniałem.

Minęło kilka tygodni i o „anonimowym pracowniku”, który „skutkiem przeoczenia” nie podesłał mi kluczowych w aferze basenowej dokumentów urzędowych, przypomniała mi niespodziewanie prokurator Arleta Osikowicz z Prokuratury Rejonowej w Gorlicach. Bo oto 6 albo 7 listopada 2019 roku listonosz dostarczył na mój adres domowy w Wilczyskach dokument wystawiony 30 października 2019 roku, następującej treści – zob.

Nie ukrywam, że w pierwszej chwili, powyżej opublikowane „POSTANOWIENIE o odmowie wszczęcia dochodzenia” wydane 30 października 2019 roku przez prokurator Arletę Osikowicz, nieco mnie zdziwiło, bo jakoś nie mogłem sobie przypomnieć, żebym składał do Prokuratury Rejonowej w Gorlicach formalne zawiadomienie w tzw. przedmiotowej sprawie, tj. podejrzenia popełnienia przestępstwa w związku z nieudostępnieniem dokumentacji urzędowej na wniosek w trybie ustawy O dostępie do informacji publicznej.

Staram się jednak dokumentować różne moje śledztwa dziennikarskie, żeby nie zginąć „jak ciotka w Czechach”, dlatego pożeglowałem po mojej skrzynce nadawczej i (bingo!) znalazłem taki oto dokument, który wysłałem do Prokuratury Rejonowej w Gorlicach 26 września 2019 roku:

Jak widać ta informacja, przesłana do wiadomości Prokuratury Rejonowej w Gorlicach zawierała uwagę, rzuconą jakby mimochodem, a odnoszącą się do mojego wniosku, z dnia 16 września 2019 roku, do wójta Zbigniewa Ludwina o dostęp do informacji publicznej. Oto ten wniosek:

Teraz wracamy do POSTANOWIENIA prokurator Arlety Osikowicz. Ten dokument uświadomił mi, że prokurator Osikowicz potraktowała formalnie mój mejl (o którym później w ferworze afery basenowej trochę zapomniałem) z 26 września 2019 roku, jako zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa ukrywania dostępu do informacji publicznej. Nie mam o to żalu! I prokuratorska machina ruszyła. A ruszyła dokładnie 26 września 2019 roku.

Czym zajmowała się w tej sprawie, tj. w postępowaniu sprawdzającym, prokurator Arleta Osikowicz po 26 września 2019 roku nie mam zielonego pojęcia, bo prokurator Arleta Osikowicz nie raczyła mnie poinformować, jako zawiadamiającego o ewentualnym przestępstwie, że wszczęła to „postępowanie sprawdzające”. Po prostu prokurator Arleta Osikowicz „poczęstowała” mnie lekceważącym milczeniem. Teraz proszę zwrócić uwagę na następujący przebieg wydarzeń.

16 września 2019 roku

Składam na ręce wójta Zbigniewa Ludwina wniosek o dostęp do informacji publicznej (zob. powyżej).

24 września 2019 roku

Wójt Ludwin udziela następującej odpowiedzi – zob. OSO.1431.61.2019-ODPOWIEDŹ. Ten dokument ląduje w mojej skrzynce pocztowej 25 września 2019 roku.

26 września 2019 roku

Wysyłam zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gorlicach (zob. powyżej), powołując się na ustalenia z artykułu z dnia 26 września – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/o-tuszowaniu-afery-basenowej-w-wysowej-slow-kilka/:

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Proszę przeczytać ponownie mój wniosek do wójta Zbigniewa Ludwina z 16 września 2019 roku. Punkt nr 2 brzmiał:

Kto, na czyje zlecenie i na jakiej podstawie wykonał przedmiotowe roboty budowlane? (Proszę o okazanie pełnej dokumentacji, która dotyczyła tych robót: protokoły z wizji lokalnych wykonane przed i po wykonaniu robót, projekt budowlany, dziennik budowy, inne).

A teraz proszę jeszcze raz dokładnie przeczytać odpowiedź wójta Zbigniewa Ludwina – zob. OSO.1431.61.2019-ODPOWIEDŹ.

Jak widać pełnej dokumentacji wykonania słupów podporowych nie otrzymałem. Nie otrzymałem także protokołów wizji lokalnych sprzed i po wykonaniu ww. robót budowlanych. Nie został mi okazany projekt budowlany dotyczący tych słupów, a dziennik budowy pewnie nie był prowadzony. Wszystko to oznacza, że być może, jak w Wilczyskach –  zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/czy-firma-hazbud-usuwa-skutki-katastrofy-budowlanej-w-jezowie-na-krzywy-ryj/, i w Wysowej firmy HAŻBUD i OTECH a także projektant, tj. firma PROKON z Suchego Boru, działały na „krzywy budowlany ryj”. A może wójt Zbigniew Ludwin ukrywa dostęp do informacji publicznej?

Tak napisałem a dzisiaj przypominam! Można sprawdzić!

Dzisiaj nie ma wątpliwości, że prokurator Arleta Osikowicz najwcześniej 26 września 2019 roku a najpóźniej 27 września 2019 roku przeczytała powyższy komunikat ze zrozumieniem i podjęła „czynności sprawdzające”.

23 października 2019 roku

Wójt Zbigniew Ludwin dosyła ukrywane od 24/25 września 2019 roku dokumenty – zob. OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-1-12OSO.1431.61.2019 – dokumenty skan-strony-13-23.

Można zatem stwierdzić, że wójtowi Zbigniewowi Ludwinowi uświadomienie sobie, że anonimowy pracownik nie dopełnił ustawowych obowiązków i ukrywał niektóre dokumenty urzędowe, zajęło czas właściwie od 16 września 2019 roku do 23 października 2019 roku. Mało tego, ja wójtowi Zbigniewowi Ludwinowi podpowiedziałem, publikując już 26 września 2019 roku artykuł zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/o-tuszowaniu-afery-basenowej-w-wysowej-slow-kilka/, że ukrywa dokumentację urzędową. A więc, już absolutnie definitywnie, od 26 września 2019 roku do 23 października 2019 roku wójt Zbigniew Ludwin bimbał sobie koncertowo z ustawy o dostępie do informacji publicznej w tej konkretnej basenowej sprawie. Na dodatek, będąc głównym odpowiedzialnym za ukrywanie dokumentów urzędowych, zwalił cała winę w dniu 23 października 2019 roku zob. OSO.1431.61.2019 – odpowiedź uzupełnienie, na jakiegoś anonimowego pracownika. Niezbyt honorowo, ale typowo!

W tym samym czasie, tj. od 26/27 września 2019 roku prokurator Osikowicz prowadzi już czynności sprawdzające w przedmiotowej sprawie. Na czym polegają te czynności, to właściwie nie wiadomo, ale można przypuszczać, że prokurator Osikowicz kontaktuje się z urzędnikami w Gminie Uście Gorlickie. A może w ogóle z nimi się nie kontaktuje, kto to wie?

Dość powiedzieć, że ostatecznie, podczas trwania tych „czynności sprawdzających” wójt Zbigniew Ludwin doznaje olśnienia i decyduje się 23 października 2019 roku na dosłanie brakującej dokumentacji. Faktycznie wójt Ludwin ukrywał ją od 26 września 2019 roku do 23 października 2019 roku. I co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Pomijam w tym miejscu wątek tzw. anonimowego pracownika, bo za cały skandal odpowiedzialność spada na wójta Zbigniewa Ludwina!!!

A co na ten temat ma do powiedzenia prokurator Arleta Osikowicz? Proszę bardzo, oto cytat z POSTANOWIENIA z dnia 30 października 2019 roku (pisownia oryginalna):

Arleta Osikowicz – prokurator Prokuratury Rejonowej w Gorlicach (…) postanowiła odmówić wszczęcia dochodzenia w sprawie nieudostępnienia Maciejowi Rysiewicz w okresie od dnia 25 września 2019 r. do dnia 26 września 2019 r. (…) dokumentacji dotyczącej wykonania słupów podporowych w budynku „Parku Wodnego”(…).

Prokurator Arleta Osikowicz kłamie jak z nut. Jak udowodniłem powyżej wójt Zbigniew Ludwin, „wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi”, ukrywał część dokumentacji „dotyczącej wykonania słupów podporowych w budynku „Parku Wodnego””, od 26 września 2019 roku do 23 października 2019 roku. A więc nie 2 dni, ale 28 dni!!!

Dlaczego prokurator Arleta Osikowicz kłamie? Po pierwsze dlatego, że wpisuje się w pradawną praktykę Prokuratury Rejonowej w Gorlicach, zmierzająca do zamiatania pod dywan samorządowych przestępstw związanych z ukrywaniem przed redakcja czasopisma „Bobowa Od-Nowa” dostępu do informacji publicznej. Pisałem o tym wielokrotnie i to na przykładach.

Natomiast tzw. po drugie, jest już trochę bardziej złożone. I żeby to „po drugie” zrozumieć, trzeba wczytać się w treść uzasadnienia do POSTANOWIENIA, które „wysmażyła” prokurator Arleta Osikowicz w dniu 30 października 2019 roku (pisownia oryginalna):

Z informacji Wójta Gminy Uście Gorlickie wynika, iż przedmiotowe dokumenty nie zostały przesłane wnioskodawcy w dacie udzielenia odpowiedzi na wniosek, w wyniku przeoczenia pracownika przygotowującego odpowiedź na wniosek. Jednak przedmiotowa sytuacja nie była działaniem zamierzonym, zmierzającym do świadomego nieupublicznienia posiadanych dokumentów, która bezpośrednio po jej stwierdzeniu została skorygowana.

Znamiona przestępstwa z art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej są zrealizowane gdy sprawca wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, w ogóle nie udostępnia informacji publicznej. Taka sytuacja nie miała miejsca w przedmiotowej sprawie albowiem Wójt Gminy Uście Gorlickie udostępnił Maciejowi Rysiewicz będące w posiadaniu Urzędu Gminy Uście Gorlickie skany dokumentów sporządzonych w związku z prowadzonymi robotami budowlanymi w budynku „Parku Wodnego” w Wysowej – Zdroju w 2014 r. niezwłocznie po ustaleniu, iż przedmiotowe dokumenty omyłkowo nie zostały przesłane wnioskodawcy.

Mając na uwadze powyższe należało w niniejszej sprawie odmówić wszczęcia dochodzenia wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego.

Dla mnie takie uzasadnienie to prawdziwa „rewelacja” sezonu afer i katastrof budowlanych w powiecie gorlickim! A dlaczego, to wyjaśnię w punktach?

  1. Na początek dość groteskowa a wręcz humorystyczna konstatacja! Prokurator Arleta Osikowicz rozmawia sobie ze złapanym na gorącym uczynku a podejrzanym o ukrywanie dokumentacji urzędowej wójtem Zbigniewem Ludwinem i uznaje wszystkie jego opowieści za tak bezwzględnie wiarygodne, że „wkleja” te opowieści potem w treść własnego uzasadnienie do POSTANOWIENIA o odmowie wszczęcia dochodzenia. To sytuacja dość zabawna, bo prokurator nic nie mówi, że rozmawiała, np. z anonimowym pracownikiem, który podobno się pomylił. Prokurator Osikowicz nie zamierza ustalić, kto się pomylił i dlaczego wójt Ludwin zobowiązany do nadzoru nad pracownikiem, dał się temu pracownikowi de facto oszukać. Prokurator Osikowicz niczego nie sprawdza, bo jak wiadomo wójt Gminy Uście Gorlickie z definicji nie komunikuje informacji fałszywych, czyli nie kłamie. Szczery ten wójt jest na pewno i prokurator Osikowicz nie ma, co do tego, żadnych wątpliwości. Pomylił się „biedaczek” i tylko 2 dni ukrywał dokumenty. Muszę powiedzieć, że prokurator, który z definicji i bez wątpliwości daje wiarę zeznaniom składanym przez podejrzanych o przestępstwo, daje dowód na budowanie kompletnie nowego, nieznanego na świecie, modelu działania organów śledczych. Przyszła mi do głowy taka bajeczka. Przed obliczem prokuratora stawia się złodziej złapany na gorącym uczynku. – Panie przestępco, okradł pan sklep? – pyta prokurator. – Nie, nie okradłem – odpowiada przestępca. – No tak, skoro pan tak mówi, to na pewno pan nie okradł – mówi prokurator – przepraszam że przeszkadzałem!
  2. A oto jeszcze jeden powód, dlaczego prokurator Osikowicz nałgała, że wójt Ludwin tylko 2 dni ukrywał dokumenty urzędowe. To kłamstwo było jej potrzebne, żeby w uzasadnieniu napisać, że: „Jednak przedmiotowa sytuacja nie była działaniem zamierzonym, zmierzającym do świadomego nieupublicznienia posiadanych dokumentów, która bezpośrednio po jej stwierdzeniu została skorygowana albo „Wójt Gminy Uście Gorlickie udostępnił Maciejowi Rysiewicz (…) skany dokumentów sporządzonych w związku z prowadzonymi robotami budowlanymi w budynku „Parku Wodnego” w Wysowej – Zdroju w 2014 r. niezwłocznie po ustaleniu, iż przedmiotowe dokumenty omyłkowo nie zostały przesłane wnioskodawcy”. Jeśli ukrywanie dokumentów trwało tylko 2 dni, to przecież ze spokojnym prokuratorskim sumieniem można napisać, że „przedmiotowa sytuacja została skorygowana bezpośrednio po jej stwierdzeniu” i że „wójt udostępnił dokumenty niezwłocznie po ustaleniu iż przedmiotowe dokumenty omyłkowo nie zostały przesłane wnioskodawcy”. Prawda jakie to proste? Taka sobie drobna manipulacja, ale czego się nie robi dla władzy publicznej, której wypada cztery litery uratować. A w POSTANOWIENIU ani słowa, że Maciej Rysiewicz podał wójtowi Ludwinowi pomocna dłoń i napisał już 26 września 2019 roku, że dokumenty są ukrywane. A wójt „niezwłocznie korygował sytuację”, tzn. niezwłocznie przez 28 dni. Jeśli 2 dni, jak twierdzi prokurator Osikowicz, zajęło wójtowi „obczajenie”, że ukrywa dokumenty, to prokurator Osikowicz może sobie napisać, że „niezwłocznie” i „skorygowana bezpośrednio po stwierdzeniu”, ale gdyby napisała zgodnie z prawdą, że ukrywanie trwało 28 dni, no, to trzeba by było używać już innych instrumentów „stylistycznych”. Hucpa, szanowna pani prokurator, i tyle!
  3. Na koniec prokurator Arleta Osikowicz napisała tak: Znamiona przestępstwa z art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej są zrealizowane gdy sprawca wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, w ogóle nie udostępnia informacji publicznej. Taka sytuacja nie miała miejsca w przedmiotowej sprawie albowiem Wójt Gminy Uście Gorlickie udostępnił Maciejowi Rysiewicz będące w posiadaniu Urzędu Gminy Uście Gorlickie skany dokumentów sporządzonych w związku z prowadzonymi robotami budowlanymi w budynku „Parku Wodnego” w Wysowej – Zdroju w 2014 r. niezwłocznie po ustaleniu, iż przedmiotowe dokumenty omyłkowo nie zostały przesłane wnioskodawcy. Nie mam pojęcia, na jakiej podstawie prokurator Arleta Osikowicz twierdzi, że „Znamiona przestępstwa z art. 23 ustawy (..) są zrealizowane gdy sprawca wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, w ogóle nie udostępnia informacji publicznej”. Brak w POSTANOWIENIU podstawy prawnej do takiego stwierdzenia. Prokurator Osikowicz chce powiedzieć, że ostatecznie wójt Ludwin udostępnił dokumenty a zatem ukrywanie dokumentów przez 28 dni (tzn. przez 2 dni), to była zwykła igraszka niewarta zachodu prokuratora. Tylko, że (i to jest informacja od prawników) Znamiona strony podmiotowej przestępstwa z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, w przypadku wnioskowego trybu żądania udostępnienia informacji publicznej wymagają (…) ustalenia i udowodnienia, że: a) podmiot zobowiązany działa z zamiarem bezpośrednim – wie, że istnieje obowiązek udostępnienia informacji w znaczeniu podmiotowym i przedmiotowym, a jednocześnie nie chce udostępnić informacji i b) podmiot zobowiązany działa z zamiarem ewentualnym – przewiduje możliwość istnienia obowiązku udostępnienia informacji w znaczeniu podmiotowym i przedmiotowym, a jednocześnie godzi się (akceptuje) na nieudostępnienie informacji” – źródło: https://ochrona.jawne.info.pl/2015/10/05/nieudostepnienie-informacji-zadanie-dla-prokuratury-i-policji/. Z tego punktu widzenia jest bez znaczenia, czy wójt Ludwin po 28 dniach przestał się wygłupiać i dosłał ukrywane wcześniej „kwity”. Prokurator Osikowicz próbuje w tej sprawie mataczyć „na maksa”, bo zamiast bredzić, że nie było znamion przestępstwa, bo wójt „niezwłocznie” (po 2 dniach – ha, ha, ha) zorientował się, że błądzi, to powinna ustalić, czy „podmiot zobowiązany działał z zamiarem bezpośrednim”, czy może raczej „podmiot zobowiązany działał z zamiarem ewentualnym”. A tego prokurator Arleta Osikowicz w ogóle nie zrobiła. I dodała tylko, że „przedmiotowa sytuacja nie była działaniem zamierzonym, zmierzającym do świadomego nieupublicznienia posiadanych dokumentów”. Papier jest cierpliwy. Można wszystko napisać i dowody lekceważyć. Jedyne co zrobiła prokurator Osikowicz, to uwierzyła na słowo wójtowi Zbigniewowi Ludwinowi i oświadczyła, że jego działanie było niezamierzone i nie zmierzało „do świadomego nieupublicznienia posiadanych dokumentów”. Tylko, że prokurator Osikowicz zapomniała o udowodnieniu tych tez. Przyglądając się aferze basenowej muszę przyznać, że prokurator Arleta Osikowicz wykazała się bohaterską i niezłomna postawą. Dobre stare wzorce z epoki wydawałoby się już dawno minionej!

EPILOG

To opowiem jeszcze jedną historyjkę na koniec. A może było tak, że prokurator Arleta Osikowicz, po lekturze mojego zawiadomienia z 26 września 2019 roku, a potem po przeczytaniu kolejnych artykułów na temat afery basenowej, wezwała wójta Zbigniewa Ludwina i szepnęła mu na ucho, żeby jednak nie ukrywał dokumentów, bo mogą być kłopoty. I jak te dokumenty wójt Ludwin już dośle, to oboje, jednym głosem i wspólnym tekstem, opowiedzą bajeczkę o pomyłce, o anonimowym urzędniku i że jak już dokumenty zostaną udostępnione, to można będzie sprawie łeb ukręcić.

Ja nie mówię, że tak właśnie było, ale wszystkie poszlaki na to wskazują, także następstwo zdarzeń, a najbardziej łgarstwa uwiecznione w POSTANOWIENIU z 30 października 2019 roku i jednobrzmiąca wersja strony prokuratorsko-samorządowej na temat anonimowego pracownika. Czy to prokurator Arleta Osikowicz stała za decyzją wójta Zbigniewa Ludwina, żeby przesłać 23 października 2019 roku, a ukrywane od 26 września 2019 roku, dokumenty? Może ktoś powinien zastanowić się nad tak zadanym pytaniem? Zwłaszcza, że „POSTANOWIENIE o odmowie wszczęcia dochodzenia” wydane 30 października 2019 roku przez prokurator Arletę Osikowicz, to dowód rzeczowy na poświadczenie nieprawdy w dokumencie urzędowym a także na niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego. „Postępowanie sprawdzające”, w którym podejrzany de facto dyktuje prokuratorowi uzasadnienie o odmowie wszczęcia dochodzenia, należy uznać za jedna wielką kpinę z prawa i sprawiedliwości. A prokurator, który uznaje zeznania/oświadczenia podejrzanego za prawdę objawiona i nie dokonuje choćby elementarnej weryfikacji tych zeznań, powinien być natychmiast wydalony z zawodu. Bo zagraża spokojowi i porządkowi publicznemu! I tyle!

Ps. Gwiazda prokurator Arlety Osikowicz nie pierwszy raz świeci pełnym blaskiem na portalu „Gorlice i Okolice”. Kto chce, może w tym blasku nieco pobuszować – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/arleta-osikowicz/.

(Odwiedzono 48 razy, 2 wizyt dzisiaj)

1 thought on “Czy prokurator Arleta Osikowicz była informatorem wójta Zbigniewa Ludwina?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *