
Podczas obrad „XI Sesji Rady Miejskiej w Bobowej”, która odbyła się 22 sierpnia 2019 roku, burmistrz Wacław Ligęza (cytuję wprost z urzędowego protokołu) „Poruszył sprawę ogrodzenia w Wilczyskach przy szkole, które uległo uszkodzeniu i na skutek różnych donosów do nadzoru budowlanego konieczne było wykonanie ekspertyzy. Po dokonaniu ustaleń z pracownikami i nadzorem budowlanym trzeba będzie wymienić osiem słupków, które przy nawalnych deszczach i wichurach mogą ulec uszkodzeniu. (…) Podkreślił, że sprawa jest bardzo wątpliwa i nie wiadomo czy nie doszło do jakiegoś sabotażu, gdyż przedstawione w donosie informacje były bardzo szczegółowe. Nadmienił, że będzie zamontowany monitoring, który ma nadzieję, że będzie przestrogą”.
Ta wypowiedź, płynąca wprost z krainy szaleństwa, szalbierstwa, donosów i sabotażu, zwróciła moją uwagę (ale także komentatora „wma” w jednym z komentarzy na portalu „Gorlice i Okolice”) ze względu na informację, że przed Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Wilczyskach „będzie zamontowany monitoring”, i to nie ot tak „dla picu”, ale jako przestroga!
Pomijam fakt, że burmistrz Wacław Ligęza sprytnie dał w tej wypowiedzi do zrozumienia, że to Maciej Rysiewicz, bo wszyscy wiedzieli z kart „Gorlic i Okolic”, że to Maciej Rysiewicz słał… „donosy” do nadzoru budowlanego, może coś więcej wiedzieć o prawdziwych przyczynach „uszkodzenia” ogrodzenia w Wilczyskach, bo przecież „przedstawione w donosie informacje były bardzo szczegółowe”. Sabotaż i sabotażysta zostały więc „delikatnie” zasugerowane i wskazane palcem. Ziarno kryminalnego oskarżenia padło zatem na autora „donosów”, bez ujawniania personaliów oczywiście. Wystarczyła tylko „sprytna” aluzja i pod korą mózgową słuchacza miały prawo kłębić się różne sabotażowe domysły. Stare i sprawdzone bolszewickie metody!
Burmistrz Wacław Ligęza, to dzielny samorządowiec. Jeśli powziął przekonanie, że wicher z Moronia miał wspólnika, z którym to wspólnikiem wicher dokonał w Wilczyskach dzieła zniszczenia (sabotażu), to trzeba ten wicher a właściwie wspólnika albo namierzyć, albo odstraszyć, żeby już nigdy pod żadnym pozorem wicher nie ważył się wiać a wspólnik wichru podnosić ręki na mienie publiczne. No i burmistrz Wacław Ligęza zarządził zainstalowanie monitoringu przed ZS-P w Wilczyskach (tak przynajmniej obiecał 22.08.2019 r.). Jak wicher z Moronia i wspólnik wichru zobaczą kamery, to sto razy zastanowią się zanim podejmą kolejne niszczycielskie działania.
Jako autor „szczegółowych donosów” (dziękuję za wysoką ocenę mojego „donosicielskiego” profesjonalizmu), wobec którego zasugerowano delikatnie, że „wicie-rozumicie” może jakiś sabotaż był „na rzeczy”, postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej na temat monitoringu przed ZS-P w Wilczyskach, zwłaszcza, że 7 października 2019 roku „instalacja szpiegowska” została zamontowana na budynku szkoły w Wilczyskach – zob. zdjęcie tytułowe (przepraszam za jakość, ale światło było nie najlepsze i fotografia wyszła nieco zbyt ciemna).
Wniosek w sprawie ujawnienia monitoringowych szczegółów wystosowałem do burmistrza Wacława Ligęzy 8 października 2019 roku:
Odpowiedź nadeszła wczoraj, tj. 22 października 2019 roku – zob. odpowiedź_monitoring:
Mam wszelkie dane ku temu, żeby uważać, że pracownik samorządowy Maria Gucwa-Barylak, z upoważnienia burmistrza Wacława Ligęzy, znowu bawi się w ciuciubabkę z art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Mój wniosek był skierowany do burmistrza Wacława Ligęzy, który jako Burmistrz Bobowej jest organem samorządowym Gminy Bobowa. Burmistrz Wacław Ligęza, także pracownik samorządowy zatrudniony w UM w Bobowej, jest kierownikiem Urzędu Miejskiego w Bobowej. Z faktów powyższych wynika, że odpowiedź, której udzieliła urzędnik Maria Gucwa-Barylak „z up. Burmistrza” jest co najmniej niepełna. Bo jeśli nawet w UM w Bobowej nie ma dokumentacji dotyczącej przedmiotowego monitoringu, to adresat mojego wniosku, tj. burmistrz Wacław Ligęza powinien był sięgnąć głębiej i sprawdzić, czy taka dokumentacja nie znajduje się w „obszarach” objętych jurysdykcją Gminy Bobowa, jako organu samorządu terytorialnego. Na przykład, jak wiadomo skądinąd, Zespół Szkolno-Przedszkolny w Wilczyskach, z mocy statutu Gminy Bobowa jest jednostką organizacyjną Gminy Bobowa. A zatem jest częścią Gminy Bobowa, a nie jakąś odrębna instytucją, która działa niezależnie od Gminy Bobowa. Słowem, odpowiedź, której udzieliła mi urzędnik Maria Gucwa-Barylak „z up. BURMISTRZA”, jest żałośnie niekompletna, a zatem mam prawo traktować ją jako mataczenie w sprawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Proszę zwrócić uwagę, że urzędnik Maria Gucwa-Barylak „z up. BURMISTRZA” nie napisała, że nie ma żadnych „dokumentów monitoringowych” albo, że takie dokumenty nie zostały wytworzone, albo, że nie założono monitoringu w Wilczyskach. Urzędnik Maria Gucwa-Barylak „z up. BURMISTRZA” napisała, że „Urząd Miejski w Bobowej informuje, że nie posiada dokumentacji dotyczącej montażu monitoringu w Szkole Podstawowej w Wilczyskach”. A czy ja się zwracałem do Urzędu Miejskiego w Bobowej z wnioskiem w tzw. przedmiotowej sprawie, czy do burmistrza Wacława Ligęzy? A na marginesie jeszcze dodam, że UM w Bobowej jest częścią gminy i Gminy Bobowa i od tej strukturalnej, prawnej i faktycznej zależności nie da się uciec, choćby urzędnik Maria Gucwa-Barylak wykonała jeszcze sto ciuciubabkowych fikołków na oczach rozbawionej gawiedzi!
A na koniec jeszcze takie pytanie. Czy mój wniosek dotyczył tylko i wyłącznie montażu monitoringu w SP w Wilczyskach? Nie oczekuje już na odpowiedź od kierownik Marii Gucwy-Barylak, bo kierownik Maria Gucwa-Barylak nigdy nie zareagowała na krytykę, płynącą z portalu „Gorlice i Okolice”, i nigdy nie wysłała sprostowań, dotyczących tej krytyki. Znaczy, nie ma nic do powiedzenia i pokornie godzi się na każdą merytoryczną kompromitację! I uznała tę krytykę za zgodną ze stanem faktycznym!
Dzisiaj urzędniczą hucpę, która uprawia kierownik Maria Gucwa-Barylak „z up. BURMISTRZA”, znowu widać gołym okiem.
Wyślę tożsamy wniosek w sprawie monitoringowej dokumentacji do jednostki organizacyjnej Gminy Bobowa, tj. do dyrektor Barbary Włodarz z ZS-P w Wilczyskach. Może i tam nikt nic nie wie na ten temat?
Jeśli ta dokumentacja nie odnajdzie się, to znowu będzie znaczyło, że burmistrz Wacław Ligęza okłamał radnych i nie zamierza odstraszać sabotażystów. Jeśli się odnajdzie, to będziemy mieli jeszcze jeden dowód, że ustawa o dostępie do informacji publicznej została sponiewierana przez pracowników samorządowych z Bobowej. Napisałem „jeszcze jeden dowód”, bo pismo kierownik Marii Gucwy-Barylak z 22 października 2019 roku dostatecznie dobrze dowodzi, że kierownik Maria Gucwa-Barylak „z up. BURMISTRZA” wolała bawić się w urzędowe matactwa, niż rzetelnie, zgodnie z prawem odpowiedzieć na mój wniosek!
A bez względu na rozwój wydarzeń w tej dość groteskowej sprawie (ciuciubabka), muszę tylko napisać, że ze smutkiem patrzę na kompletny upadek urzędniczego wizerunku Marii Gucwy-Barylak. To doprawdy przygnębiający widok!!!





