
Na zdjęciu tytułowym można dzisiaj bez wysiłku rozpoznać byłego wójta Gminy Uście Gorlickie Dymitra Rydzanicza. Ma chłop szczęście, bo trafia na pierwsze stronice gazet, jako główny rozgrywający zamiatania pod dywan afery basenowej w Parku Wodnym w Wysowej. Niestety, nie mam zdjęcia byłego dyrektora ZGKiM w Wysowej Michała Pyrcza, bo jakbym miał, to może zmiksowałbym zdjęcie dyrektora Michała Pyrcza, stojacego w objęciach byłego wójta Dymitra Rydzanicza, i obaj świeciliby „republikańskim” przykładem na portalu „Gorlice i Okolice”.
Nie mam także wielu innych zdjęć, na przykład inspektora Tomasza Jamro albo … i tu uważny Czytelnik mojego śledztwa dziennikarskiego – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/afera-basenowa/, niech sobie wpisze imiona kilku jegomości, którzy, z uporem godnym lepszej sprawy, opisywali, tzn. nie opisywali, zgodnie oczywiście ze stanem faktycznym, budowy, zbrojenia i wyglądu stropów, podpieranych cichaczem w budynku Parku Wodnego w Wysowej.
Nie mam także zdjęcia inspektora powiatowego Aleksandra Górskiego. Wizerunek tego urzędnika godny byłby rozpowszechnienia nie tylko na portalu „Gorlice i Okolice”, ale także na stronach „Gazety Krakowskiej” i portali: „Bobowa24”, „Gorlice24”, czy w telewizji „RTVG”. Tylko, że afera basenowa w Wysowej, z urzędnikiem Aleksandrem Górskim w tle, to nie jest zajęcie dla wybitnych dziennikarzy (np. Klimek, Trybus, Książkiewicz, Rozpłochowski), ale tylko i wyłącznie dla takich patałachów jak Maciej Rysiewicz. Prawdzie, panie Rysiewicz, trzeba spojrzeć w oczy! Ot co!
Rozgadałem się ponad miarę, a najważniejsza sprawa, to kolejna ekspertyza, która została wykonana w sprawie afery basenowej, tj. „katastrofy stropowej” w Parku Wodnym w Wysowej, ekspertyza, wykonana na wezwanie powiatowego inspektora nadzoru budowlanego „imć pana” Aleksandra Górskiego. Wniosek mój brzmiał tak:
a dokumenty, udostępnione wczoraj, tj. 11 października 2019 roku, przez wójta Gminy Uście Gorlickie Zbigniewa Ludwina, wyglądają tak – zob. OSO.1431.67.2019 – odpowiedź, EKSPERTYZA UZUPEŁNIAJĄCA.
A teraz – tradycyjnie – proszę poczekać na analizę tych dokumentów, którą – pro publico bono – opublikuje w komentarzach do niniejszego artykułu – już wkrótce albo za chwilę – komentator „wma”.
Cierpliwości!
Więcej na ten sam temat – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/afera-basenowa/.
Od redakcji! Zdjęcie tytułowe zostało zacytowane ze strony – zob. https://gazetakrakowska.pl/wojt-rydzanicz-to-jedyny-milioner/ar/10116426.
Cdn.



Ekspertyzę uzupełniającą opracowaną przez dr. inż. Marynowicza należy czytać łącznie z postanowieniem PINB nr 72/2019
http://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/08/postanowienie-nr-72.pdf
oraz ekspertyzą z 30 lipca
http://gorliceiokolice.eu/wp-content/uploads/2019/08/ekspertyza-techniczna-lipiec-2019.pdf
W punkcie 1 postanowienia nr 72/2019 PINB żąda podania „przyczyny powstania nieprawidłowości” (w odniesieniu do „stanu technicznego całego budynku”).
Pan Marynowicz odpowiada na to tak:
„Pragnę również ponownie zaznaczyć, że w swoim nowym postanowieniu Nadzór [tj. p. Górski – wma] znacząco rozszerzył nakaz o podanie przyczyn istniejącego stanu technicznego budynku, co nie miało miejsca w poprzednim postanowieniu, a wiąże się z zupełnie innym zakresem i czasochłonnością ekspertyzy m. in. z powodu niemożliwego obecnie do odtworzenia przebiegu procesu budowlanego z okresu realizacji obiektu (koniec w roku 2012). Pragnę zwrócić jednak uwagę na fakt, iż w swojej ekspertyzie wykazałem, że obecny stan ugięć przekracza te, które są wynikiem obliczeń statycznych dla rzeczywistego, zastanego stanu obciążeń. (…) obecny stan ugięć nie jest związany bezpośrednio z błędem konstrukcyjnym na etapie projektu, a wynika z procesu realizacji i późniejszej eksploatacji budynku”.
Pan Marynowicz pisze wyraźnie, że „obecny stan ugięć” żelbetowych stropów nad parterem i piętrem „nie jest związany bezpośrednio z błędem konstrukcyjnym na etapie projektu” – i „wynika z procesu realizacji”. Oznacza to, że w opinii dr. inż. Marynowicza „przyczyny powstania nieprawidłowości” nie leżą po stronie projektanta – leżą po stronie wykonawcy i inspektora nadzoru inwestorskiego. Pan Marynowicz pisze, że odtworzenie przebiegu procesu budowlanego z okresu realizacji obiektu nie jest obecnie możliwe – i niepotrzebnie popada w zwątpienie. Przebieg procesu budowlanego z okresu realizacji obiektu można ustalić na podstawie dziennika budowy – w szczególności dotyczy to żelbetowego stropu nad piętrem. Kluczem do rozwiązania zagadki nadmiernego ugięcia żelbetowego stropu nad piętrem (skutkującego uszkodzeniem ścian działowych i deformacją ościeżnic) może być to, że kierownik budowy nie zgłosił do sprawdzenia i odbioru zbrojenia tegoż stropu (roboty ulegające zakryciu!), a inspektor nadzoru inwestorskiego tego zbrojenia nie sprawdził i nie odebrał – wynika to wprost z wpisów do dziennika budowy (wpisy z 20, 26 i 30 września 2011 roku). Podejrzewam, że żelbetowy strop nad piętrem nie został zazbrojony zgodnie z projektem (pewność można by było uzyskać po przeskanowaniu stropu) – jest to teraz jedyne logiczne wyjaśnienie dlaczego doszło do nadmiernego ugięcia stropu (i to bezpośrednio po oddaniu obiektu do użytkowania – stropy nad piętrem i parterem podpierano już w 2014 roku!). Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że obecny problem z żelbetowym stropem nad piętrem wyprodukowali (we wrześniu 2011 roku) panowie Stępkowicz (kierownik budowy) i Jamro (inspektor nadzoru inwestorskiego). Ciekawe jest przy tym to, że 26 października 2011 roku panowie Bucyk i Mrozek (podwładni pana Górskiego) dokonali w Wysowej „kontroli robót budowlanych”, na tę okoliczność dokonali wpisu do dziennika budowy i napisali „protokół nr 37”. Pan Górski chce znać „przyczyny podania nieprawidłowości” i molestuje właściciela obiektu (a pośrednio dr. inż. Marynowicza). Może być w tym podobny do jednego poczciwca z książeczki Makuszyńskiego i Walentynowicza (poczciwiec ten po szerokim szukał świecie tego, co jest bardzo blisko). Proponuję panu Górskiemu, żeby odszukał we własnym biurze ten „protokół nr 37” (jeśli go do tej pory myszy nie zjadły) i sprawdził, czy jego podwładni zauważyli i odnotowali fakt, że kierownik budowy nie zgłosił do sprawdzenia i odbioru zbrojenia żelbetowego stropu nad piętrem (roboty ulegające zakryciu!), a inspektor nadzoru inwestorskiego tego zbrojenia nie sprawdził i nie odebrał (co oznacza, że panowie ci nie dopełnili obowiązku nałożonego na nich przez art. 22 i art. 25 ustawy prawo budowlane). Jeśli insp. Bucyk i insp. Mrozek tego faktu nie zauważyli i w protokole nie odnotowali, to oznacza, że „kontrola robót”, którą przeprowadzili na budowie w Wysowej była kontrolą na niby (rodzajem przestawienia dla zgromadzonej publiczności).
To tyle na temat „przyczyny powstania nieprawidłowości” (w odniesieniu do żelbetowego stropu nad piętrem) – i ew. personalnej odpowiedzialności z te „nieprawidłowości”. Jeśli chodzi o pozostałe punkty z postanowienia nr 72/2019 to każdy może sobie sam przeczytać odpowiedzi i wyjaśnienia, których udzielił pan Marynowicz.
Jedna uwaga nt. pana Górskiego. Pan Górski żąda już trzeciej ekspertyzy (mam nadzieję, że jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem wyjaśnienia, których udzielił pan Marynowicz) – widać, że wpadł w lekką panikę i gwałtownie poszukuje tzw. dupochronu. To ciekawe, bo „ekspertyzę” dostarczoną przez spółkę Ligęza & Porębski (dotyczącą rozsypującego się ogrodzenia przy przedszkolu i szkole w Wilczyskach) przełknął bez większych problemów (nawet przesuwał tym chłopakom termin dostarczenia tejże „ekspertyzy” – taki był grzeczny!).
Ps. A ten jegomość z tytułowego zdjęcia wygląda na bardzo zadowolonego.
Szanowny 'wma”! Teraz tylko na okoliczność Pańskiego stwierdzenia, że: „A ten jegomość z tytułowego zdjęcia wygląda na bardzo zadowolonego”. Dziękuję, że wyczułeś, dlaczego wybrałem właśnie to zdjęcie z setki innych, którymi były wójt Uścia Gorlickiego chwali się w Internecie. Prawda, że ładne! Szkoda, że prokuratora Cebo nie ma na tym zdjęciu…
Prokurator gorlicki nie poprowadzi tej sprawy bo to koleś Mirka..
Przekaże komuś innemu np.do Zakopanego albo umoży sprawę.
Pewnie tak – ale proszę popracować nad ortografią.