
W materiale prasowym – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/czy-firma-hazbud-usuwa-skutki-katastrofy-budowlanej-w-jezowie-na-krzywy-ryj/, udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że:
- urzędnik Dawid Gleń z Zarządu Dróg Wojewódzkich w Krakowie ujawnił, że firma HAŻBUD usuwa skutki katastrofy budowlanej w Jeżowie na podstawie tzw. projektu wykonawczego, który został zatwierdzony przez Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego,
- nieznany z imienia i nazwiska urzędnik, ale ze służbowej skrzynki pocztowej Elżbiety Bosak-Ryńskiej – zob. e.bosak-rynska@zdw.krakow.pl, pracownika ZDW w Krakowie, expressis verbis stwierdził (w dniu 27.08.2019 r. o godz. 12.40), że projekt wykonawczy znajduje się lub znajdować się może w zasobie archiwalnym Urzędu Miejskiego w Bobowej – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/czy-firma-hazbud-usuwa-skutki-katastrofy-budowlanej-w-jezowie-na-krzywy-ryj/zdw_odpowiedz_29-08-2019/,
- Robert Górecki, zastępca dyrektora ds. inwestycji ZDW w Krakowie, w piśmie z dnia 2 września 2019 roku, znak ZDW/PW/2019/5955/DN-9/DG, znak sprawy: DN-9-0152-12/19, na wniosek złożony przez Macieja Rysiewicza w dniu 8 sierpnia 2019 roku, treści i formy projektu wykonawczego nie ujawnił – zob. 02.09.19 odpowiedz Rysiewicz.
Z korespondencji urzędowej ujawnionej w materiale prasowym – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/czy-firma-hazbud-usuwa-skutki-katastrofy-budowlanej-w-jezowie-na-krzywy-ryj/, wynikało zatem, że tzw. projekt wykonawczy, na podstawie którego HAŻBUD usuwa skutki katastrofy w Jeżowie, istnieje, ale ZDW w Krakowie nie jest depozytariuszem ww. dokumentu. Informacje udzielone przez urzędników ZDW w Krakowie, znanych i nieznanych z imienia i nazwiska, same w sobie dowodziły, że możemy mieć do czynienia z wielowymiarowym urzędniczym przestępstwem. Jeśli bowiem ZDW w Krakowie twierdził, że nie posiada ww. projektu wykonawczego, to jako zarządca drogi wojewódzkiej nr 981, na której trwały jakiekolwiek roboty budowlane, przyznawał się do niedopełnienia obowiązków urzędowych i budowlanych. Nie może być bowiem zgodne z prawem nadzorowanie robót budowlanych na drodze wojewódzkiej nr 981, jeśli zarządca tej drogi nie trzyma w ręku dokumentu, uprawniającego wykonawcę robót remontowych do działania zgodnego, np. z ustawą Prawo budowlane.
W związku z „podchodami” ZDW w Krakowie w sprawie tzw. projektu wykonawczego, miałem już tą sprawą dalej się nie zajmować i zadałem publicznie prześmiewcze pytanie, czy może firma HAŻBUD usuwa skutki katastrofy budowlanej „na krzywy ryj”, skoro ZDW nie przyznaje się do tzw. projektu wykonawczego? Coś mnie jednak tknęło! I po chwili namysłu postanowiłem jednak pójść tropem sugestii, nieznanego z imienia i nazwiska urzędnika ZDW (może Elżbieta Bosak-Ryńska?), który zasugerował, że tzw. projekt wykonawczy znajduje się w UM Bobowej. Sytuacji „procesowej” ZDW w Krakowie odnalezienie tzw. projektu wykonawczego u burmistrza Wacława Ligęzy ani na jotę by nie zmieniało, ale, jak się za chwile okaże, warto było dalej „powęszyć”!
I 4 września 2019 roku wysłałem do burmistrza Wacława Ligęzy taki oto wniosek:
Odpowiedź nadeszła wczoraj, tj. 18 września 2019 roku – zob. Odpowiedź_projekt wykonawczy.
Jak widać burmistrz Wacław Ligęza i urzędnik Maria Gucwa-Barylak także nic nie wiedzą na temat tzw. projektu wykonawczego. Jednak czy sprawę w UM w Bobowej należy uznać za zamkniętą? W każdym razie, poszukiwanego przeze mnie projektu wykonawczego, na podstawie którego firma HAŻBUD „walczy” z katastrofą budowlaną w Jeżowie, według urzędowego oświadczenia, nikt w UM w Bobowej nie widział.
TERAZ UZASADNIONE PRZYPUSZCZENIA
- Projekt wykonawczy nie istnieje a ZDW w Krakowie, twierdząc coś przeciwnego, haniebnie poświadczył nieprawdę w tej sprawie.
- Projekt wykonawczy istnieje, ale ZDW w Krakowie ukrywa ten dokument przed opinią publiczną.
- Projekt wykonawczy istnieje, ale burmistrz Wacław Ligęza i urzędnik Maria Gucwa-Barylak ukrywają ten dokument przed opinią publiczną.
- Projekt wykonawczy istnieje, ale ZDW w Krakowie z burmistrzem Wacławem Ligęzą i urzędnik Marią Gucwą-Barylak, wspólnie i w porozumieniu, ukrywają ten dokument przed opinią publiczną.
Ktoś kłamie i mataczy, ale nie wiadomo jeszcze kto. I jakkolwiek byśmy nie spoglądali na tę historię, to mamy tutaj do czynienia z działaniami o charakterze przestępczym. Jeśli projektu wykonawczego nie ma, tzn. że nie tylko firma HAŻBUD, ale i urzędnicy ZDW w Krakowie działają na „krzywy [budowlany] ryj” i kłania się ustawa Prawo budowlane a szczególnie jej prawno-karne konsekwencje! Jeśli natomiast projekt wykonawczy leży sobie spokojnie w urzędniczych szufladach, a nie ma takiego, kto chciałby ten dokument urzędowy ujawnić, to znaczy, że poświadczono nieprawdę w dokumentach urzędowych, nie dopełniono obowiązków służbowych i naruszono art. 23 ustawy O dostępie do informacji publicznej.
Teraz prokurator Tadeusz Cebo będzie miał kolejna szansę odmówić wszczęcia śledztwa w przedmiotowej sprawie. Do dzieła!



Ów „projekt wykonawczy” jest (jeśli istnieje) lub byłby (jeśli nie istnieje) bardzo ciekawy. Jest (lub byłby) bardzo ciekawy ze względu na nazwisko wynalazcy, który wymyślił potężną żelbetową „czapę”, którą nałożył na ścianę oporową wykonaną z prefabrykatów. Rozumiem, że te prefabrykaty zostały jakoś zazbrojone i że zbrojenie to zwymiarowano na podstawie poprawnie wykonanych obliczeń statycznych. Jeśli tak, to czemu ma służyć ta „czapa”?
Nawet dla takiego laika budowlanego jak ja, taka czapa betonowa, to jest potężne obciążenie dla całej konstrukcji budowlanej, które dla statyki tej konstrukcji wydaje się zupełnie zbędne, żeby nie powiedzieć szkodliwe. Kilka dni temu rozmawiałem na ten temat z kolegą, bo od początku ta czapa wydawała mi się „od czapy”!
Na zdjęciach wykonanych w sierpniu w Jeżowie widzimy ścianę oporową typu płytowo-kątowego, posadowioną bezpośrednio, wykonaną z elementów żelbetowych prefabrykowanych. Elementy te zostały nakryte monolityczną żelbetową „czapą”. W związku z tą „czapą” należy postawić kilka pytań:
1) kto jest autorem tego wynalazku,
2) jakie jest uzasadnienie dla tego wynalazku (innymi słowy: co wynalazca chciał w ten sposób osiągnąć – ewentualnie czemu zapobiec),
3) czy wynalazca wykonał obliczenia statyczne, czy w tych obliczeniach uwzględnił ciężar tej „czapy” (metr sześcienny żelbetu waży 2,5 tony).
To są oczywiście bardzo istotne pytania. A gdzie jest projekt wykonawczy?
W moim komentarzu ma być oczywiście tak:
…. potężną żelbetową „czapę”, którą nałożył na ścianę oporową wykonaną z prefabrykatów. Rozumiem, że …
Protokół z sesji RM z 22 sierpnia 2019 roku (pisownia oryginalna):
„[Wacław Ligęza] Odniósł się do sprawy zatoczki autobusowej, która jest obecnie realizowana. Podkreślił, że z pewnością zrealizowane było by to dużo wcześniej, gdyby nie działania pewnych osób i wstrzymywanie całej procedury. Poinformował także, że przekazywane były kłamliwe informacje, że za naprawę trzeba będzie płacić. Tymczasem wszystkie prace zostaną wykonane w ramach gwarancji, rękojmi. Trwają pracę zgodnie z opracowanym projektem i ma nadzieję, że przed okresem zimowym zostaną zakończone, aby można bezpiecznie z niej korzystać”.
http://www.bobowa.pl/wp-content/uploads/2019/10/protok%C3%B3%C5%82.pdf
Dwa słowa komentarza.
Te „kłamliwe informacje, że za naprawę trzeba będzie płacić” przekazywał osobiście Wacław Ligęza. 28 maja 2018 roku w rozmowie z radiem RDN Wacław Ligęza opowiada:
„Natomiast mimo że nie wygląda to najładniej, najciekawiej dlatego też podjąłem tutaj interwencję i mam nadzieję, że ten spór, bo w tej chwili to jest kwestia sporu kto powinien wykonać naprawę tutaj właśnie tego zabezpieczenia tej skarpy przy przystanku, czy wykonawca w ramach jak gdyby tutaj rękojmi czy jednak trzeba będzie wyasygnować jakieś kwoty i wykonać może to z materiału jeszcze lepszego…”.
Alicja Stolarczyk pyta:
„A jeśli wyasygnować kwoty to przez Urząd Marszałkowski i Urząd Gminy skoro…”.
Wacław Ligęza odpowiada tak:
„To znaczy tu będziemy rozmawiać ponieważ administratorem drogi jest Zarząd Dróg Wojewódzkich, ale jeśli będzie oczywiście potrzeba i tutaj ta kwota byłaby wyższa, to nie odcinamy się oczywiście od tego, żeby jak najszybciej to zrobić, załatwić sprawę, bo tak podchodzimy do wszystkich kwestii…”.
Wacław Ligęza ma krótką pamięć i (nie bez podstaw) liczy też na sklerozę szanownych radnych – sam ich przecież dobrał w korcu maku.
Wacław Ligęza opowiada też, że „trwają pracę zgodnie z opracowanym projektem”. Tego mitycznego „projektu” jakoś nikt nie chce pokazać – ani ZDW (zarządca drogi), ani Wacław Ligęza.