
Już w opracowaniu pt. „Ekspertyza techniczna budynku Parku Wodnego”, autorstwa mgr. inż. Andrzeja Gołaszewskiego, z maja 2019 roku – zob. EKSPERTYZA TECHNICZNA – MAJ 2019, zwróciłem uwagę, że „studia” nad wiedzą o stropach, które mogą zwalić się ludziom na głowy w wysowskiej budowli, rozpoczęły się już w 2014 roku i trwały także w 2016 roku. Proszę zwrócić uwagę na ten fragment ww. ekspertyzy, który podkreśliłem czerwonym flamastrem:
A to oznaczało, że towarzystwo wzajemnej adoracji inwestycyjnej, skupione wokół decydentów samorządowych Gminy Uście Gorlickie i budowlańców-biznesmenów z gorlickich firm HAŻBUD i OTECH a także projektanci z firmy PROKON z Suchego Boru, doskonale wiedziało, już kilka lat temu, że pojawiło się realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi przebywających w budynku Parku Wodnego. Mówiąc wprost, kilka (a nawet kilkanaście) osób zdawało sobie doskonale sprawę, że stropy basenowej budowli mogą się zawalić, a przebywających w tym czasie w budynku ludzi, walące się bryły betonu, zamienią w krwawą miazgę.
I nie tylko z powodu tzw. ostrożności procesowej, bo głównie przeraziłem się widmem potencjalnej apokalipsy, wystosowałem, w dniu 16 września 2019 roku, do wójta Gminy Uście Gorlickie wniosek następującej treści:
Odpowiedź nadeszła wczoraj, tj. 25 września 2019 roku – zob. OSO.1431.61.2019-ODPOWIEDŹ.
Przeczytałem, zimny pot zrosił mi czoło i „pchnąłem” mejla z ww. dokumentem do nieocenionego w takich przypadkach komentatora „wma”. I zapytałem wprost: – Co Pan na to? Odpowiedź nadeszła błyskawicznie:
Co ja na to?
Powiem tak: chłopaki – tzn. wójt (niejaki Rydzanicz), projektant, kierownik budowy (najpierw Stępkowicz, a potem Haluch) i inspektor nadzoru inwestorskiego (niejaki Jamro) – od początku brzydko się bawią, a fakt tej brzydkiej zabawy próbują ukryć przed publicznością.
Ostatniego wpisu w dzienniku budowy dokonano 23 lipca 2012 roku, autorem jest inspektor nadzoru inwestorskiego (niejaki Jamro), wpis wygląda tak:
„Stwierdzam zakończenie robót budowlanych”.
Zbigniew Ludwin (obecny wójt, w roku 2012 przewodniczący rady gminy) opowiada teraz, że „podparcie stropu nad piętrem za pomocą belki stalowej i słupa nastąpiło w 2014 roku”. To znaczy, że wyraźne (tzn. widoczne gołym okiem) ugięcie żelbetowego stropu nad piętrem pojawiło się mniej więcej w ciągu roku po oddaniu obiektu do użytku. To ugięcie musiało być na tyle duże, że wójt Rydzanicz trochę się przestraszył – stąd „podparcie stropu (…) za pomocą belki stalowej i słupa”.
Wyraźne (widoczne gołym okiem) ugięcie stropu oznacza, że stan graniczny użytkowania został przekroczony – a to może oznaczać, że stan graniczny nośności również może być przekroczony. Niepowiadomienie o tym fakcie PINB jest oczywistym skandalem, a tłumaczenie Zbigniewa Ludwina (punkt 3 pisma nr OSO.1431.61.2019 z 24 września br.) jest tyle głupie, co naiwne. To wspólne podpieranie stropu (przez wójta, projektanta, kierownika budowy i inspektora nadzoru inwestorskiego) – bez powiadomienia właściwego organu nadzoru budowlanego – jest próbą ukrycia faktu, że:
1) projektant źle zestawił obciążenia i/lub źle zwymiarował zbrojenie i/lub
2) kierownik budowy wykonał roboty budowlane (np. zbrojenie) niezgodnie z projektem lub
3) obiekt jest użytkowany niezgodnie z przeznaczeniem (strop został obciążony w inny sposób niż założono w projekcie) i/lub
4) inspektor nadzoru nie dopełnił obowiązku jaki nakłada na niego ustawa prawo budowlane (w szczególności chodzi o odbiór robót ulegających zakryciu).
Każdy z tych czterech punktów obciąża konkretnego uczestnika procesu budowlanego (określenie z ustawy prawo budowlane): pierwszy projektanta, drugi kierownika budowy, trzeci inwestora (i użytkownika obiektu), czwarty inspektora nadzoru inwestorskiego.
Projektant, kierownik budowy i inspektor nadzoru inwestorskiego to są osoby pełniące samodzielną funkcję techniczną, przed odpowiedzialnością zawodową chroni je teraz przedawnienie. W roku 2014 chłopaki po kryjomu podpierali strop (do przedawnienia jeszcze trochę brakowało!), po czym wzięli na przeczekanie. Jest to skuteczna metoda (zastosowała ją również trójca od ściany oporowej w Jeżowie – Olszowski, Haluch i Mężyk).
O tym, że na budowie w Wysowej dzieją się dziwne rzeczy panowie Bucyk i Mrozek (podwładni p. Górskiego) [powiatowego inspektora nadzoru budowlanego z Gorlic – przyp. M.R.] wiedzieli od 26 października 2011 roku. W tym dniu dokonali „kontroli robót budowlanych”, na tę okoliczność wyprodukowali „protokół nr 37”. Zajrzeli też do dziennika budowy – nie mogli nie zauważyć, że kierownik budowy nie zgłosił do sprawdzenia i odbioru zbrojenia stropu nad piętrem, a inspektor nadzoru – który pojawiał się na budowie raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie – tegoż zbrojenia nie sprawdził i nie odebrał.
Jak widać z powyższego komentarza lista osób, które bardzo brzydko bawiły się w tuszowanie afery basenowej w Wysowej została dokładnie określona i zdefiniowana na podstawie ustawowych obowiązków uczestników procesu budowlanego. A fakt ukrycia przed Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego, widocznych gołym okiem ugięć stropu, ma swoją dramatyczna wymowę. Komentator „wma” wyraźnie dał do zrozumienia, kto powinien był urząd PINB w Gorlicach powiadomić o ugiętym stropie. Listę tych osób wypada jeszcze uzupełnić o nazwisko byłego dyrektora Michała Pyrcza i obecnego dyrektora Romana Żygólskiego z Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Wysowej. Zarówno dyrektor Michał Pyrcz, jak i dyrektor Roman Żygólski doskonale musieli zdawać sobie sprawę z grożącego ludziom w budynku Parku Wodnego niebezpieczeństwa a mimo to milczeli jak zaklęci.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Proszę przeczytać ponownie mój wniosek do wójta Zbigniewa Ludwina z 16 września 2019 roku. Punkt nr 2 brzmiał:
Kto, na czyje zlecenie i na jakiej podstawie wykonał przedmiotowe roboty budowlane? (Proszę o okazanie pełnej dokumentacji, która dotyczyła tych robót: protokoły z wizji lokalnych wykonane przed i po wykonaniu robót, projekt budowlany, dziennik budowy, inne).
A teraz proszę jeszcze raz dokładnie przeczytać odpowiedź wójta Zbigniewa Ludwina – zob. OSO.1431.61.2019-ODPOWIEDŹ.
Jak widać pełnej dokumentacji wykonania słupów podporowych nie otrzymałem. Nie otrzymałem także protokołów wizji lokalnych sprzed i po wykonaniu ww. robót budowlanych. Nie został mi okazany projekt budowlany dotyczący tych słupów, a dziennik budowy pewnie nie był prowadzony. Wszystko to oznacza, że być może, jak w Wilczyskach – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/09/czy-firma-hazbud-usuwa-skutki-katastrofy-budowlanej-w-jezowie-na-krzywy-ryj/, i w Wysowej firmy HAŻBUD i OTECH a także projektant, tj. firma PROKON z Suchego Boru, działały na „krzywy budowlany ryj”. A może wójt Zbigniew Ludwin ukrywa dostęp do informacji publicznej?
W Parku Wodnym w Wysowej, co poniektórzy wdepnęli w niezłe g…, tzn. w bagno oczywiście. Ale prokurator Tadeusz Cebo, jak ten słynny świstak z telewizyjnej reklamy, „siedzi sobie i zawija w sreberka”. Dlaczego ma właściwie nie zawijać, jeśli nikt w tej sprawie go nie niepokoi; ani poseł Barbara Bartuś, ani poseł Elżbieta Zielińska, ani poseł Arkadiusz Mularczyk, ani senator Stanisław Kogut, ani redaktorzy Lech Klimek („Gazeta Gorlicka”), Tomasz Kowalski („Sądeczanin”), Jarosław Rozpłochowski („Gorlice24”) czy Maciej Trybus („RTVG”)?
O przepraszam! Parlamentarzyści z list Prawa i Sprawiedliwości są usprawiedliwieni, bo trwa właśnie kampania wyborcza i na głupoty nie mają czasu… Ale, że takie tuzy regionalnych mediów, jak wyżej wymienieni, milczą po ujawnieniu przez portal „Gorlice i Okolice” wiedzy źródłowej i ekspertyz, dotyczących afery basenowej w Wysowej – zob. https://gorliceiokolice.eu/tag/afera-basenowa/, to może oznaczać, że… „starsi i mądrzejsi” wzięli sprawę afery w swoje ręce!
Cdn.
Od redakcji! Na zdjęciu tytułowym Park Wodny w Wysowej od środka. Tak było! Pomarzyć piękna rzecz. Zdjęcie zostało zacytowane ze strony – zob. https://visiton.pl/miejsca-atrakcje-zabytki/aquaparki-i-baseny/ad/7167-park-wodny-w-wysowej-zdroju.html.




To jest jakiś kabaret, jakaś tragikomedia. W nowym obiekcie, dopiero co oddanym do użytku pan projektant, pan kierownk (budowy) i pan inspektor nadzoru podpierają (pod dowództwem wójta R.) żelbetowy strop? Nie prościej było go od razu (na etapie projektowania) poprawnie zwymiarować – a potem zgodnie z projektem wykonać ? A inspektor nadzoru za co brał pieniądze? Za to, że pokazał się na budowie raz na tydzień – albo raz na dwa tygodnie? A wójt R. (kolejny dzielny budowniczy – jak słynny „burmistrz” L.) za co brał pieniądze?
Wójt Rydzanicz miał w tym czasie poważniejsze sprawy na głowie, mianowicie wytropił dwie ławki, które ustawiłem przy drodze gminnej bez jego zgody i namaszczenia. Pismem zwrócił się do mnie o natychmiastowe usunięcie tych ławek grożąc surowymi konsekwencjami!!!!!!