
Od redakcji! Moi rozliczni informatorzy, rozsiani po całej Małopolsce, podesłali mi dzisiaj bardzo ciekawy artykuł historyczny, opublikowany już 24 listopada 2018 roku na profilu FB Sylwestra Adamczyka z Nowego Sącza – zob. https://www.facebook.com/sylwster.adamczyk/posts/2335975926474296. Nie sposób przejść obojętnie obok tekstu Adamczyka, a przede wszystkim obok dokumentów pozyskanych przez niego z IPN, bo dotyczą Józefa Kantora, pełniącego dzisiaj obowiązki dyrektora Centrum Kultury i Promocji Gminy Bobowa.
Czytelnicy „Gorlic i Okolic” mieli okazję zetknąć się już na łamach mojego portalu z urzędnikiem Józefem Kantorem – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/07/jozef-kantor-p-o-dyrektora-centrum-kultury-i-promocji-gminy-bobowa-odmawia-wywiadu-portalowi-gorlice-i-okolice/. Niestety, to nie było miłe spotkanie! Bo, jak wiadomo, p.o. dyrektora CKiPGB Józef Kantor nie chciał rozmawiać z moją redakcją. W obliczu sensacyjnych dokumentów, ujawnionych już 24 listopada 2018 roku przez Sylwestra Adamczyka, odmowa Józefa Kantora, udzielenia wywiadu portalowi „Gorlice i Okolice”, nabiera jeszcze dodatkowych znaczeń i smaków.
Poniżej przedstawiam artykuł Sylwestra Adamczyka zamieszczony na jego profilu FB oraz zestaw dokumentów IPN, dotyczących Józefa Kantora.
Ciekawe, czy ten materiał prasowy także zostanie przemilczany przez urzędnika Józefa Kantora a także przez … burmistrza Wacława Ligęzę. Jak mi się wydaje, w obliczu poniżej ujawnionych faktów, można domniemywać, że burmistrz Wacław Ligęza… obudził się z ręką w nocniku. A może… ja w ogóle nie doceniałem burmistrza Wacława Ligęzy?
Zanotowane na FB Sylwestra Adamczyka 24 listopada 2018 roku (https://www.facebook.com/sylwster.adamczyk/posts/2335975926474296)
Z uznaniem i nadzieją na dobrą zmianę w sądeckiej kulturze została przyjęta w środowisku ludzi parających się sztuką w naszym Mieście wczorajsza decyzja Prezydenta Nowego Sącza Ludomira Handzla o dymisji JÓZEFA KANTORA, dyrektora Wydziału Kultury, Sportu, Komunikacji Społecznej i Promocji. JÓZEF KANTOR był bodaj najstarszym stażem dyrektorem w sądeckim Ratuszu, przetrwał na stanowisku kilku prezydentów Nowego Sącza z różnych opcji politycznych od lewa do prawa i powszechnie, aż do wczoraj, uchodził za nieusuwalnego. Sądeczanie przez lata zadawali sobie pytania o powód nietykalności jego osoby wobec podnoszonych przez wiele środowisk poważnych zastrzeżeń do jego kompetencji i jakości pracy. Powszechnie gorszył też, określmy to eufemistycznie, nieformalny dyrektorski patronat jaki Józef Kantor roztoczył nad sądeckim Miejskim Ośrodkiem Kultury.
Czy powodów trwania Józefa Kantora na dyrektorskim stanowisku należy szukać w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej? Tego nie wiem i nie chcę rozstrzygać, ale znajdują się tam bardzo ciekawe materiały dotyczące jego osoby.
Najpierw jednak pozwolę sobie na kilka słów wprowadzenia. Służba Bezpieczeństwa była, m.in. strukturą bardzo zbiurokratyzowaną. Dotyczyło to także pracy z agentami i dokumentacją, która przy tej okazji powstawała. Powszechnie wiadomo, że przebieg współpracy z agentem był dokumentowany w dwóch teczkach – personalnej i pracy. Też powszechnie wiadomo, że wiele teczek zostało fizycznie zniszczonych pod koniec PRL-u w latach 1989-90. Historycy oceniają, że w Nowym Sączu SB zdążyło zniszczyć tylko ok. 30% teczek, a np. w Tarnowie zniszczono już ok. 90% zasobu teczkowego. Jednak pracę z agentami SB dokumentowała nie tylko w teczkach. Informację o najważniejszych wydarzeniach i danych dotyczących agenta takich, m.in. jak jego dane osobowe, data pozyskania, pseudonim, nazwisko funkcjonariusza prowadzącego, motyw pozyskania, datę zakończenia współpracy, czy fakt fizycznego zniszczenia jego teczki, dokumentowano na specjalnych kartach w kilku ewidencjach w tzw. Biurze „C” Służby Bezpieczeństwa. Zasoby Biura „C”, w przeciwieństwie do teczek, zachowały się w całości i trafiły do archiwów Instytutu Pamięci Narodowej. Dzięki temu mamy, choć w wielu przypadkach tylko na poziomie podstawowym, wiedzę o całej siatce agenturalnej SB z okresu PRL.
Jak wynika z zapisów na kartach ewidencyjnych pochodzących właśnie z Biura „C”, JÓZEF KANTOR został zarejestrowany jako Kandydat na Tajnego Współpracownika 1.06.1988 roku przez funkcjonariusza SB Jerzego Wiśniewskiego. 21.09.1988 roku do Biura „C” trafia karta wzór EO-4/77, z której możemy się dowiedzieć, że 3.09.1988 roku JÓZEF KANTOR został pozyskany na Tajnego Współpracownika o pseudonimie „Kazimierz”. Nadano mu numer ewidencyjny NS 18142. Z tej samej karty wynika, że Józefa Kantora pozyskano na zasadzie dobrowolności, miał on być pomocny w wykrywaniu nieprawidłowości w funkcjonowaniu gospodarki narodowej przy Sprawie Obiektowej „Merkury” o numerze ewidencyjnym NS 4015.
Pod koniec lat 80. XX w. Józef Kantor pracował jako inspektor w sądeckim Urzędzie Miasta, o ile dobrze pamiętam, w Wydziale Handlu.
Z kolejnej karty, wzór E-16, możemy się dowiedzieć, że materiały dotyczące JÓZEFA KANTORA, zarejestrowanego jako TW „Kazimierz”, zostały komisyjnie zniszczone w sądeckiej SB na początku 1990 roku.
Informacji o TW „Kazimierzu” NS 18142 nie znajdziemy na oficjalnej stronie Inwentarza Archiwalnego IPN, gdyż zgodnie z obowiązującymi przepisami Instytut umieszcza tam tylko informację o agentach, których teczki zachowały się w formie papierowej bądź w postaci mikrofilmów.
Wydział Kultury, Sportu, Komunikacji Społecznej i Promocji, którego dyrektorem był JÓZEF KANTOR dysponuje corocznie bardzo dużym budżetem. Na wydatki w dziale kultury i ochrony dziedzictwa narodowego zaplanowano na 2018 rok w budżecie Nowego Sącza 6 157 100 zł, zaś w dziale kultura fizyczna 51 066 083 zł (w tym 30 000 000 na budowę nowego stadionu Sandecji ). Józefowi Kantorowi podlegały nie tylko sprawy kultury i sportu. Był odpowiedzialny także za kształtowanie polityki historycznej Miasta. To właśnie jemu podlegała redakcja „Rocznika Sądeckiego” w której w 2016 roku przygotowano, wydano i sfinansowano z budżetu Nowego Sącza hagiograficzny życiorys Józefa Oleksego pt „Choć po lewicy a wszelako prawy…”. Jak zapewne wszyscy pamiętamy Józef Oleksy był m.in. prominentnym działaczem PZPR i SLD, zarejestrowanym przez wywiad PRL jako agent o pseudonimie „Olin”.










Blady strach padł na komentatorów, że zapadła cisza jak makiem zasiał?
Józef Kantor (ps. „Kazimierz”), ur. 10 marca 1960 roku w Porębie Małej (obecnie dzielnica Nowego Sącza), technik ekonomista, inspektor w Urzędzie Miejskim w Nowym Sączu, pozyskany do współpracy 3 września 1988 roku na zasadzie dobrowolności.
Zdolny i giętki chłopak. W wieku dwudziestu kilku lat posada „inspektora” w urzędzie miejskim w wojewódzkim mieście – i od tego czasu nieprzerwanie na urzędniczych posadach. Zmieniają się „ustroje”, zmieniają się sojusze, zmieniają się różne inne rzeczy – a Józef „Kazimierz” Kantor wciąż na urzędniczym posterunku!
„Centrum Kultury i Promocji Gminy Bobowa” – i Józef „Kazimierz” Kantor. Czy można sobie wyobrazić lepszą promocję gminy Bobowa?
Cisza zapadła pewnie dlatego,że ręce opadają i pisać się nie chce.Gdzie wbić łopatę tam trup,przenośnie rzecz ujmując. Kapuś, pedofil albo złodziej.Takie,niestety są nasze”elity”…
Co tu komentować? Przecież to jest ciągłość ustrojowa, która się powiela i mutuje w doskonałych warunkach. A dla najmłodszych pełnoletnich pokoleń to prehistoria.
Ot i wszystko.
No to mamy… ładny kwiatek.
Nie wiele jest gmin i miast żeby miały taki nabytek jaki ufundował gminie Bobowa, Wacław Ligeza..
Ma rację „sąsiad” ręce opadają, brak słów brak…
Co jeszcze „najjaśniejszy wódz nam zafunduje..?
Co za nabytek zatrudni?
Najpierw Rzepiennik, później Gorlice, teraz N. SĄCZ.
Teraz kolej na Tarnów, a może już Warszawa..
No ale ino ino Senator Kogut będzie bez pracy… Dlaczego nie może pracować w Bobowej?
Oj po odejściu z Centrum Kultury p. Kroka który był burmistrzowi wierny jak pies, Bobowa nie ma szczęścia do dyrektorow.. Oj…. Nie ma.
A kto zaprotegował Józefa Kantora na stanowisko w Gminie Bobowa? Może ktoś wie?
Przecież Waclawowi nie jest potrzebny doradca.. On wie najlepiej.
Bdb, przykro mi, ale nie doceniasz siły układu!
A wygląda że jest poza układami jak Kogut…