
Jako osoba, która opublikowała na swoim profilu na FB dokumenty, znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej, a dotyczące Józefa Kantora, p.o. dyrektora Centrum Kultury i Promocji Gminy Bobowa – zob. https://www.facebook.com/sylwster.adamczyk/posts/2335975926474296, pozwolę sobie na kilka słów komentarza do sprostowania, przesłanego przez Józefa Kantora i zamieszczonego na stronie portalu „Gorlice i Okolice” w dniu 28 sierpnia 2019 roku – zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/08/sprostowanie-nadeslane-przez-p-o-dyrektora-ckipgb-jozefa-kantora-do-artykulu-z-dnia-19-sierpnia-2019-roku-pt-wedlug-dokumentow-znajdujacych-sie-w-instytucie-pamieci-narodowej-peln/.
- Według mojej wiedzy, w blisko już dwudziestoletniej historii badań nad dokumentami Służby Bezpieczeństwa zgromadzonymi w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej, nie natrafiono na ŻADEN przypadek, aby jakaś osoba została zarejestrowana i pozyskana, jako Tajny Współpracownik SB, bez swojej wiedzy i zgody. Służba Bezpieczeństwa była instytucją, w której ściśle przestrzegano hierarchii i procedur do samego końca jej istnienia, czyli do początku 1990 roku. Werbunek każdego kandydata na TW poprzedzała kilkumiesięczna i drobiazgowa praca funkcjonariusza SB, która była bardzo szczegółowo sprawdzana i weryfikowana przez przełożonych na każdym jej etapie. Funkcjonariusz SB zbierał szczegółowe informację na temat kandydata, którego SB chciała pozyskać jako TW, jego bliższej i dalszej rodziny, sąsiadów, czy znajomych. Sama rozmowa werbunkowa z kandydatem na TW odbywała się za zgodą przełożonego, często w obecności dwóch innych funkcjonariuszy SB. Z przebiegu takiej rozmowy funkcjonariusz SB prowadzący sprawę musiał zdać na piśmie bardzo szczegółową relację swoim przełożonym. Bardzo często też, w ramach kontroli pracy funkcjonariusza, robocze spotkania z Tajnym Współpracownikiem odbywał on w obecności swojego przełożonego. Procedury te wykluczały możliwość fikcyjnego werbunku danej osoby na Tajnego Współpracownika bez jej wiedzy i zgody. Z dokumentów ewidencyjnych dotyczących Józefa Kantora, które opublikowałem na FB – zob. https://www.facebook.com/sylwster.adamczyk/posts/2335975926474296 i które potem opublikował portal „Gorlice i Okolice” https://gorliceiokolice.eu/2019/08/wedlug-dokumentow-znajdujacych-sie-w-instytucie-pamieci-narodowej-pelniacy-dzisiaj-obowiazki-dyrektora-ckipgb-jozef-kantor-zostal-zarejestrowany-jako-tajny-wspolpracownik-sluzby-bezpieczenstwa/, wynika, że werbunek został przeprowadzony zgodnie z zasadami obowiązującym w tej kwestii w Służbie Bezpieczeństwa.
- Praca nad dokumentami, zgromadzonym w Instytucie Pamięci Narodowej, wymaga czasu i cierpliwości. Dokumenty, dotyczące Józefa Kantora, które opublikowałem na FB otrzymałem po ponad rocznych poszukiwaniach i staraniach. Trzeba wiedzieć, że fizyczna likwidacja teczek: personalnej i pracy, danego agenta, nie oznaczała, tak jak napisałem w swoim wpisie na FB w dniu 24 listopada 2018 roku, całkowitej likwidacji dowodów jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Pozostały nienaruszone zapisy ewidencyjne, a kopie donosów agenta (bardzo często też dodatkowo uwierzytelnione) trafiały do dokumentacji prowadzonej przez SB w innych sprawach, czy do akt, rozpracowywanych przez tę służbę, niewygodnych dla ówczesnego ustroju osób. Mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się w najbliższym czasie otrzymać kolejne dokumenty, dotyczące Józefa Kantora oraz prowadzonej przez sądecką SB Sprawy Obiektowej „Merkury” nr ewidencyjny NS 4015, na potrzeby której, jak wynika z zapisów ewidencyjnych, znajdujących w zasobach IPN, Józef Kantor został pozyskany przez Służbę Bezpieczeństwa, jako Tajny Współpracownik SB o pseudonimie „Kazimierz” nr ewidencyjny NS 18142. W przypadku uzyskania nowych dokumentów w tej sprawie, zostaną one przez mnie niezwłocznie przedstawione opinii publicznej.
- W przepisach regulujących dostęp do archiwum Instytutu Pamięci Narodowej nie ma kategorii „osoby nieprzygotowanej zawodowo” i „nieupoważnianej do oceny materiałów sporządzonych przez SB”, jak to w swoim sprostowaniu określił Józef Kantor. Osoba pragnąca prowadzić badania i kwerendę w archiwach IPN musi spełnić wymogi szczegółowo określone w przepisach regulujących pracę Instytutu Pamięci Narodowej. Ja te wymogi spełniłem i mogę prowadzić prace badawcze w archiwum IPN.
- Wbrew temu, co pisze w swoim sprostowaniu Józef Kantor, nie ma niczego nieprzyzwoitego w upublicznianiu materiałów znajdujących się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej a dotyczących Służby Bezpieczeństwa, organizacji zbrodniczej, przez dziesiątki lat filaru komunistycznego zniewolenia naszej Ojczyzny, której funkcjonariusze mają na rękach krew wielu niewinnych Polaków. Jednym z najważniejszych powodów powołania do życia Instytutu Pamięci Narodowej było właśnie to, byśmy mogli zachować i poznać prawdę o totalitarnym systemie komunistycznym, w którym przyszło nam żyć w Polsce, wbrew naszej woli, w latach 1944 – 89, a którego to systemu Tajni Współpracownicy Służby Bezpieczeństwa, a wcześniej Urzędu Bezpieczeństwa, byli niezwykle istotną i ważną częścią.
Z poważaniem,
Sylwester Adamczyk



No i wszystko jasne. Nic nie da się ukryć. I po co to śmieszne sprostowanie, skoro i tak nikt w to nie uwierzył.