Ogrodzenie w Wilczyskach i „ekspertyza”

Od redakcji! Czy historia katastrofalnego ogrodzenia w Wilczyskach zmierza do szczęśliwego zakończenia? Myślę, że wątpię! A kto przeczyta dokumenty nadesłane przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Gorlicach Aleksandra Górskiego, w tym ekspertyzę inż. Wacława Porębskiego i decyzję administracyjna wydaną w przedmiotowej sprawie przez PINB w Gorlicach, a następnie recenzję (nie tylko techniczną) komentatora „wma”, ten najpewniej podzieli moje wątpliwości. Jako że, w obliczu najnowszych faktów, sam zamierzam wypowiedzieć się oddzielnie na temat afery z katastrofalnym ogrodzeniem w Wilczyskach w tle, teraz już tylko dokumentacja, którą okazał inspektor Aleksander Górski a zaraz potem artykuł komentatora „wma”, pt. „Ogrodzenie w Wilczyskach i „ekspertyza””.

DOKUMENTACJA PRZESŁANA PRZEZ PINB W GORLICACH 12 SIERPNIA 2019 ROKU

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-1-6,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-7-12,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-13-18,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-19-23,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-24-28,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-29-33,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-34-38,

Ogrodzenie Wilczyska_dokumenty-strony-39-42.

Komentator „wma”

Ogrodzenie w Wilczyskach i „ekspertyza”

Zapoznałem się z „ekspertyzą” opracowaną przez p. Porębskiego (podobno „inżyniera”). W największym skrócie napiszę tak:

1) Za 5 tysięcy złotych (ukradzionych gminnemu podatnikowi) p. Porębski próbuje ratować cztery litery Wacława Ligęzy.

2) Ogrodzenie od strony drogi wojewódzkiej w całości kwalifikuje się do rozbiórki – w 2011 roku wykonano je niezgodnie z projektem (skądinąd wadliwym), niezgodnie ze sztuką budowlaną i niezgodnie z zaleceniami producenta prefabrykatów. Pan Porębski próbuje je teraz ratować przez wymianę paneli ogrodzeniowych i zmniejszenie parcia wiatru na nieprawidłowo posadowione i nieprawidłowo zazbrojone słupki.

3) To, co proponuje p. Porębski to nie jest naprawa ogrodzenia – to jest ucieranie d… szkłem. Po wykonaniu czynności opisanych przez p. Porębskiego (wiercenie otworów w rozsypującym się fundamencie i osadzanie prętów na zaprawie) słupek w dalszym ciągu nie jest prawidłowo zazbrojony – a tym bardziej nie jest prawidłowo posadowiony.

A teraz po kolei.

Na str. 4 „ekspertyzy” p. Porębski pisze, że „podstawą merytoryczno-techniczną opracowania” jest m. in. projekt budowlany opracowany przez p. Michniewicz, po czym pisze tak: „Fundament pod słupkami o wym. 40 x 28 x 120 cm. Fundament pod cokół 20 x 55 cm. (…) Projekt nie określał klasy betonu oraz nie przewidywał zbrojenia fundamentu. (…) Według oświadczenia właściciela na etapie wykonawstwa stateczność słupków miała zostać wzmocniona zbrojeniem”. Bardzo ciekawa historia. Wynikałoby z niej, że tajemniczy „właściciel” (Wacław Ligęza?) uznał w 2011 roku, że projekt opracowany przez p. Michniewicz jest niekompletny i z własnej pilności „wzmocnił” słupki zbrojeniem (nie zawiadamiając projektanta i nie zwracając się do niego o uzupełnienie projektu). Legenda jest bardzo ładna, tyle tylko, że łatwo ją obalić. W projekcie autorstwa p. Michniewicz przewidziano zbrojenie słupków (4 x Ø 12 mm), błąd projektanta polegał na tym, że nie napisał, że zbrojenie to musi być wyprowadzone z fundamentu („wzmacnianie” samych słupków nie miało żadnego sensu).

Na str. 12 „ekspertyzy” p. Porębski pisze: „Po odkrywce stwierdzam, że fundament posadowiono na głębokości 45-50 cm i szerokości 30-40 cm. Wykonano go jako betonowy. Brak widocznego zbrojenia. Powierzchnia boczna uległa już korozji”. Ja rozumiem, że p. Porębski ma dług wdzięczności wobec Wacława Ligęzy i robi co może, żeby mu ratować cztery litery – ale bez przesady. Pod powyższym tekstem p. Porębski zamieszcza 3 zdjęcia, na których wyraźnie widać, że „fundament” wykonano z nie zagęszczonego betonu niskiej klasy i że uległ on daleko posuniętej degradacji (nie tylko powierzchniowej).

Na str. 18 „ekspertyzy” czytamy: „Demontaż słupków, w których stwierdzono brak stateczności. (…) w przypadku braku zbrojenia należy w fundamencie wywiercić 4 otwory co najmniej Ø 20 do głębokości ok. 25 cm i osadzić w nich pręty zbrojeniowe na zaprawie montażowej np. Ceresit CX 15”. Optymista, który w tym już rozsypującym się „fundamencie” zacznie wiercić te otwory (wiertarką udarową!) ma dużą szansę, że w ten sposób rozwali go do reszty (jeśli mu się to nie uda, to znaczy, że ma więcej szczęścia jak rozumu).

Na str. 16 p. Porębski pisze: „W oparciu o ocenę własną stwierdzam, że ogrodzenie zostało wykonane niezgodnie z normą dotycząca stref przemarzania gruntów (…). Pomimo niezgodności (…) z przytoczoną normą, a biorąc pod uwagę posadowienie na podłożu niewysadzinowym i czas 9 lat od momentu zakończenia budowy nie stwierdzam, żeby fundament wykazywał ślady „podnoszenia” spowodowane strefą przemarzania”.  Od momentu „zakończenia budowy” minęło niecałe 8 lat (nie 9), p. Porębski ma złe informacje.

Na str. 11 p. Porębski opisuje stan cokołów. Pisze: „Każdy z cokołów jest popękany. Widoczne szczeliny pomiędzy pustakami. Daszki nad cokołami są posadowione na zaprawie. Wykazują niską spójność z cokołem”. Innymi słowy: cokół powoli się rozsypuje – ale dla p. Porębskiego to nie jest problem, wg p. Porębskiego nie ma to związku ze zbyt płytkim posadowieniem fundamentu. Ciekawe, czy sam to wymyślił, czy Wacław Ligęza mu podpowiedział?

Dalej czytamy (str. 16): „Część słupków (11,7%) nie spełnia wymogów z zakresie stateczności konstrukcji”.  Napiszę jeszcze raz. Ja rozumiem, że p. Porębski ma dług wdzięczności wobec Wacława Ligęzy i robi co może, żeby mu ratować cztery litery. Nie wydaje mi się jednak, żeby ten dług był na tyle duży, żeby bezczelnie pisać oczywiste nonsensy. Na jakiej podstawie p. Porębski opowiada, że tylko 7 słupków nie spełnia wymogów z zakresie stateczności konstrukcji? Stan faktyczny jest taki: żaden z 60 słupków nie spełnia wymogów z zakresie stateczności konstrukcji, żaden nie jest poprawnie posadowiony i żaden nie jest poprawnie zazbrojony. To, że niektóre słupki się przewróciły (jeden dwukrotnie) a inne jeszcze jakoś stoją nie oznacza, że czymkolwiek się między sobą różnią. Na jakiej podstawie p. Porębski twierdzi, że rozebrać trzeba tylko słupki nr 15, 29, 30, 34, 41? Skąd wie, że w pozostałych słupkach poprawnie wykonano zbrojenie? Sam przyznaje, że fundament pod cokołem i pod słupkami jest źle posadowiony, nie jest zbrojony – i że już ulega degradacji.

Dalej (str. 16): „Lokalizacja ogrodzenia na otwartym terenie, bliskość drogi wojewódzkiej o dużym natężeniu ruchu, przyczyniły się do uszkodzeń ogrodzenia”. Gorliwość p. Porębskiego jest doprawdy wzruszająca. Ogrodzenie (każde ogrodzenie) jest z definicji zlokalizowane „na otwartym terenie”. Cóż w tym dziwnego? A „bliskość drogi wojewódzkiej o dużym natężeniu ruchu” należało uwzględnić przy wyborze rodzaju ogrodzenia (na etapie projektowania). Wacław Ligęza (dzielny budowniczy) zażyczył sobie „pięknego” ogrodzenia – to otrzymał „piękne” ogrodzenie (gdyby zamówił projekt sensownego ogrodzenia otrzymałby projekt sensownego ogrodzenia).

Dalej (str. 16): „Przęsła o zastosowanej konstrukcji działają na słupki jak „żagiel” powodując ich pęknięcia i wyłamania. Powierzchnia pomiędzy słupkami, którą stanowią sztachety wynosi 67%”. Wacław Ligęza (dzielny budowniczy) chciał wydać jak najwięcej (cudzych) pieniędzy, zażyczył sobie „pięknego” ogrodzenia (z murowanymi słupkami i szerokimi drewnianymi sztachetami) – to otrzymał „piękne” ogrodzenie (z murowanymi słupkami i szerokimi drewnianymi sztachetami). Można było zrobić ogrodzenie z siatki na słupkach stalowych (jak w pozostałej części). Byłoby szybciej, prościej, taniej – i bez „żagla”.

Dalej (str. 16): „Drgania przenoszone z drogi na teren też mają wpływ na pękanie ogrodzenia”. Dlatego należało postawić ogrodzenie z siatki na słupkach stalowych (jak w pozostałej części). Ale cóż, dzielnemu budowniczemu Wacławowi Ligęzie przyśniło się „piękne” ogrodzenie (za cudze pieniądze).

Dalej (str. 16): „W okresie zimowym przejazd samochodów powoduje zachlapanie ogrodzenia środkami, którymi posypywana jest jezdnia. Pęknięcia pustaków umożliwiają infiltrację wody, co powoduje korozję betonu a w okresie zimowym rozsadzanie przez zamarzniętą wodę”. Jak wyżej. Nie byłoby „pustaków” – nie byłoby „infiltracji” i „rozsadzania”. Ale cóż, dzielnemu budowniczemu Wacławowi Ligęzie przyśniło się „piękne” ogrodzenie…

Dalej (str. 16): „Przy silnych wiatrach ogrodzenie zagraża bezpieczeństwu przebywających blisko ogrodzenia (plac zabaw, siłownia zewnętrzna)”. Zgadza się, zagraża „bezpieczeństwu przebywających blisko ogrodzenia”. I to od 8 lat. Za przyczyną Wacława Ligęzy, dzielnego budowniczego.

Dalej (str. 16): „Natomiast gdy zastosujemy panele segmentowe typu 3D i odbudujemy słupki, które nie posiadają stateczności ogrodzenie będzie spełniać wymogi stateczności”. Załóżmy, że „będzie”. Jak długo? Po wymianie szerokich sztachet na siatkę kilkakrotnie zmniejszy się obciążenie wiatrem – ale fundament, murowany cokół oraz słupki nie przestaną pękać i się rozsypywać. A to, co stopniowo pęka i stopniowo się rozpada, w końcu się przewraca.

Tyle na temat p. Porębskiego.

Revenons à nos moutons – czyli do dzielnego budowniczego Wacława Ligęzy.

Sprawę tego ogrodzenia można było i należało przeciąć w roku 2012 (wtedy, gdy kilka miesięcy po odbiorze robót przewróciły się 4 słupki).

Pismem nr RIiGK 6743.86.2012 Wacław Ligęza zwołał „Komisję do przeprowadzenia oceny wybudowanego ogrodzenia, ustalenia przyczyn, sprawdzenia wykonawstwa pozostałych słupków”. Komisja w składzie „1. Wacław Ligęza – Burmistrz, 2. Janusz Klag – Insp. Nadzoru, 3. Maria Gucwa-Barylak (…), 4. Grzegorz Froncek – Kier. budowy, 5. Paweł [nazwisko nieczytelne – wma] – Firma Masters, 6. Wiesław Tarasek (…), 7. Władysław Klara (…)” pojawiła się w Wilczyskach 2 lipca 2012 roku i wyprodukowała „notatkę służbową” (podpisaną przez wszystkich uczestników – z Wacławem Ligęzą na czele). W notatce tej czytamy:

„Wykonawca poinformował Inwestora, że (…) słupki ogrodzeniowe od strony ulicy zostały wykonane zgodnie z dokumentacją projektową. Stanowisko Inspektora Nadzoru (…) brak zbrojenia stwierdzono w słupkach, które uległy uszkodzeniu. (…) Inwestor oświadcza, że będzie się domagał naprawy w/w słupków w ramach gwarancji. Na tym notatkę zakończono i po odczytaniu podpisano”.

Osoby występujące w tej komedii: „Wykonawca” (Grzegorz Froncek), „Inspektor Nadzoru” (Janusz Klag) i „Inwestor” (Wacław Ligęza).
Froncek bezczelnie kłamie, że „słupki ogrodzeniowe od strony ulicy zostały wykonane zgodnie z dokumentacją projektową”, Klag dodaje, że „brak zbrojenia stwierdzono w słupkach, które uległy uszkodzeniu” (w domyśle: pozostałe słupki zostały prawidłowo zazbrojone), a Ligęza łyka te kłamstwa jak gęś kluski.

Co należało zrobić (tzn. co powinien był zrobić Ligęza, który reprezentuje gminę)?

Po oświadczeniu kierownika budowy, że „słupki ogrodzeniowe od strony ulicy zostały wykonane zgodnie z dokumentacją projektową” należało zażądać od niego, żeby wskazał palcem dowolny słupek (poza tymi czterema, które już się przewróciły), po czym ten słupek rozebrać. Gdyby Froncek dalej się upierał, że „słupki ogrodzeniowe od strony ulicy zostały wykonane zgodnie z dokumentacją projektową” należało rozebrać jeszcze jeden, a potem ew. jeszcze jeden. W ten sposób można było zdemaskować dwóch oszustów na raz: kierownika budowy (Froncek) i inspektora nadzoru (Klag) – bez dodatkowych kosztów związanych z ekspertyzą budowlaną. Następnie należało przystąpić do wykonania zapisów umowy zawartej z firmą Masters S. A. (gwarancja na wykonane roboty) i firmą „Elma” (to jest firma, której Wacław Ligęza zlecił nadzór inwestorski).

W § 3 umowy nr ZP/342/17/2010 o pełnienie nadzoru inwestorskiego – zawartej 14 września 2010 roku pomiędzy gminą (reprezentowaną przez Wacława Ligęzę) a firmą „Elma” sp. z o. o. – czytamy:

„Do podstawowych obowiązków inspektora inwestorskiego należy

– nadzór inwestorski całego procesu inwestycyjnego (…) oraz wszystkie czynności wynikające z prawa budowlanego (…),

– sprawdzanie postępu robót, dokonywanie odbiorów częściowych,

(…)

– sprawdzanie odbiór robót zanikających (ulegających zakryciu)”.

Odbiór zbrojenia przed betonowaniem jest typowym przykładem odbioru robót ulegających zakryciu, bez dokonania takiego odbioru nie można przystąpić do betonowania konstrukcji.

W § 6 czytamy, że firma „Elma” zażyczyła sobie za (fikcyjny) nadzór 38 552 złote brutto.

W § 8 czytamy, że firma Elma „ponosi wobec Zamawiającego odpowiedzialność za wyrządzone szkody będące następstwem niewykonania lub nienależytego wykonania czynności objętych niniejszą umową” oraz, że „bierze na siebie pełną odpowiedzialność za szkody wynikłe z nieprawidłowego sprawowania funkcji nadzoru inwestorskiego”.

Skoro tak, to należało tę odpowiedzialność wyegzekwować. Kto powinien był to zrobić? Organ wykonawczy gminy – czyli Wacław Ligęza.

Wacław Ligęza – zwany przez niektórych „bardzo dobrym gospodarzem” – od początku działa w tej sprawie na szkodę gminy, którą reprezentuje. Zleca roboty budowlane, płaci za nie pieniędzmi gminnego podatnika, a nie umie wyegzekwować od wykonawcy przedmiotu umowy. Na dodatek nie umie (albo nie chce) wyegzekwować przedmiotu umowy o firmy, której powierzył nadzór inwestorski nad zleconymi robotami. Kończy się to tak, że różni filuci (niejaki Froncek, niejaki Klag) robią go bezkarnie w konia, a za całą tę zabawę płaci gminny podatnik. Wygląda teraz na to, że gminny podatnik zapłaci także za czynności (wraz z niezbędnymi materiałami), które wymyślił p. Porębski (o tym, że te roboty nie mają żadnego sensu napisałem powyżej).

Na koniec rzućmy jeszcze okiem na jeden z rozebranych słupków. Nowy słupek p. Porębski zamierza „zbroić” przez wiercenie otworów w rozsypującym się fundamencie i osadzanie prętów na zaprawie:

https://gorliceiokolice.eu/2019/06/katastrofalne-ogrodzenie-w-wilczyskach-postepowanie-administracyjne-pinb-w-gorlicach-i-lista-osob-ktorym-powinny-zostac-postawione-zarzuty-w-sprawie-wadliwego-ogrodzenia-ktore-od/20190614_134051

Ten rozebrany słupek (rozebrany aż do rozsypującego się fundamentu) widać też w tle tutaj (na pierwszym planie „senator” Kogut, dalej p. Bartusiowa i p. Molendowiczowa; całe to towarzystwo „wyrusza pod Grunwald”):

http://bobowa24.pl/wp-content/uploads/2019/07/img_3553.jpg

 

 

 

(Odwiedzono 81 razy, 1 wizyt dzisiaj)

8 thoughts on “Ogrodzenie w Wilczyskach i „ekspertyza”

  1. Wystosowałem dzisiaj, tj. 14 sierpnia 2019 roku, do PINB w Gorlicach wniosek następującej treści:

    Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego

    Aleksander Górski

    Zwracam się do Pana z wnioskiem o zapoznanie się z materiałem prasowym – zob. http://gorliceiokolice.eu/2019/08/ogrodzenie-w-wilczyskach-i-ekspertyza/ a także z pozostałymi artykułami na temat „katastrofalnego ogrodzenia” w Wilczyskach, które zostały opublikowane na portalu „Gorlice i Okolice” – zob. http://gorliceiokolice.eu/tag/plot/. Mam głęboką nadzieję, że po przeanalizowaniu tych prasowych dokumentów, uchyli Pan decyzję administracyjną nr 122/2019 z 12 sierpnia 2019 r.
    Ekspertyza inż. Wacława Porębskiego nadawała się raczej do przedstawienia w prokuraturze jako dowód w sprawie domniemania popełnienia przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu, a nie jako podstawa do wydania decyzji administracyjnej, sankcjonującej ogrodzenie w Wilczyskach, jako budowlę przeznaczona tylko do częściowego remontu.
    Ogrodzenie przed ZS-P w Wilczyskach, jako zbudowane niezgodnie z wymogami prawa i sztuki budowlanej, powinno być w całości rozebrane! Zaklinanie rzeczywistości przez autora ekspertyzy nie zmieni faktu, że i fundament, i zbrojenia w ww. budowli nie zostały prawidłowo wykonane. Na dodatek inż. Wacław Porębski nie udowodnił empirycznie, że tylko część słupków ogrodzeniowych jest niestabilna.

    Niniejszym apeluję do Pana, żeby nie wahał się Pan uchylić wydanej przez siebie decyzji administracyjnej. Naprawdę nietrudno sobie wyobrazić, że w bliższej lub dalszej przyszłości ogrodzenie przed ZS-P w Wilczyskach będzie ulegało dalszej destrukcji. Nietrudno sobie także wyobrazić, że taka destrukcja może mieć charakter gwałtowny i może zagrozić zdrowiu a nawet życiu dzieci (i nie tylko) uczęszczających do szkoły w Wilczyskach.

    Składam na Pana ręce kategoryczny wniosek o udzielenie mojej redakcji i moim Czytelnikom (także z Wilczysk) wyczerpującej odpowiedzi, czy zamierza Pan podjąć kroki, zmierzające do uchylenia decyzji administracyjnej nr 122/2019 z 12 sierpnia 2019 r. i nakazanie rozbiórki całego ogrodzenia wybudowanego w 2011 r. przed ZS-P w Wilczyskach.

    Proszę nie dopuścić, żeby ww. ogrodzenie przewróciło się po raz trzeci. Proszę nie dopuścić, żeby ww. ogrodzenie cały czas stanowiło zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego!

    Maciej Rysiewicz

    Redaktor naczelny czasopisma „Bobowa Od-Nowa”

    38-350 Bobowa, Wilczyska 27

    14 sierpnia 2019 roku

  2. Wacław Ligęza – i ogrodzenie przedszkola i szkoły w Wilczyskach.

    Ten człowiek w tej sprawie od samego początku konsekwentnie działa na szkodę gminy, którą reprezentuje:

    1) zleca opracowanie projektu budowlanego, płaci za projekt pieniędzmi gminnego podatnika – a nie ma w ręku żadnego narzędzia żeby sprawdzić, czy projekt jest kompletny i czy nie ma w nim jakiegoś błędu (p. Porębski wyprodukował teraz legendę, że „na etapie wykonawstwa” – to znaczy poza projektem i bez jego uzupełnienia – „stateczność słupków miała zostać wzmocniona zbrojeniem”),

    2) zleca roboty budowlane, płaci za nie pieniędzmi gminnego podatnika – a nie ma ręku żadnego narzędzia, żeby od wykonawcy wyegzekwować przedmiot umowy,

    3) nadzór inwestorski zleca jakiejś spółce, płaci jej pieniędzmi gminnego podatnika – a nie ma zielonego pojęcia na czym taki nadzór polega (nie wie, że przed betonowaniem należy sprawdzić i odebrać zbrojenie – i że czynności te należy udokumentować np. wpisem do dziennika budowy).

    Skutek jest taki, że niejaki Froncek (kierownik budowy) do spółki z niejakim Klagiem (inspektor nadzoru) robi go bezkarnie w konia – i to dwa razy (pierwszy raz w roku 2011, drugi raz w roku 2012).

    1. Szanowny „wma”! Jeśli mnie pamięć nie myli, to podczas budowy ogrodzenia nie był prowadzony tzw. dziennik budowy. Czy to jest zgodne z prawem?

      1. Kwestię tę reguluje art. 42 i art. 45 ustawy prawo budowlane. Dziennik budowy jest obowiązkowo prowadzony dla obiektów (robót), dla których wymagane jest pozwolenie na budowę. Budowa ogrodzenia nie wymaga pozwolenia na budowę (art. 29 ustawy prawo budowlane). W takim przypadku zastosowanie ma art. 42 ust. 3. Dziennik budowy nie jest obowiązkowy. To, że kierownik nie musi prowadzić dziennika budowy nie oznacza jednak, że jest zwolniony z obowiązku zgłaszania do sprawdzenia i odbioru robót ulegających zakryciu (art. 22 pkt 7 ustawy prawo budowlane) – i nie oznacza, że inspektor nadzoru inwestorskiego może takie zgłoszenia ignorować (art. 25 pkt 1-3). Jeśli kierownik budowy nie zgłasza do sprawdzenia i odbioru robót ulegających zakryciu a inwestor (lub ustanowiony przez niego inspektor nadzoru inwestorskiego) ich nie sprawdza i nie odbiera, to kończy się to tak, jak w Wilczyskach.

  3. Proszę sobie wyobrazić co by było jak by nie redakcja Gorlice i Okolice?
    Nic by się nie działo, płot by stał jak niby nic?
    Tak by było też z zatoczka w Jezowie..
    Napewno na dzień dzisiejszy nic by się nie działo…
    Brawo p. RYSIEWICZ.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *