Nieprawda jest, że Wacław Ligęza – Burmistrz Bobowej skompromitowany jest licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu, albowiem wobec Wacława Ligęzy nigdy nie zostały stwierdzone jakiekolwiek nieprawidłowości, które miałyby charakter afer.
Wacław Ligęza Burmistrz Bobowej
(Odwiedzono 25 razy, 1 wizyt dzisiaj)


To ma być tekst na prima aprilis? Trochę za wcześnie.
Przy okazji krótkie korepetycje z ortografii dla autora tego tekstu.
Nazwy pospolite – np. prezydent, premier, minister, marszałek, prezes, dyrektor, wojewoda, starosta, burmistrz, wójt – piszemy małą literą. Wyjątek: nazwy urzędów jednoosobowych w aktach prawnych – w takim przypadku nazwy te piszemy wielką literą (np. „Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej”, „Marszałek Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej” etc.).
W innych tekstach można stosować pisownię wielką literą, ale pod dwoma warunkami: nazwa powinna odnosić się do konkretnej osoby i występować w pełnym brzmieniu.
Zapis „Wacław Ligęza – Burmistrz Bobowej” nie jest poprawny, podobnie podpis „Wacław Ligęza Burmistrz Bobowej”.
Poprawny zapis (oraz podpis) wygląda tak: „Wacław Ligęza, burmistrz Bobowej”.
Wacław Ligęza szasta na prawo i lewo cudzymi milionami (o własnej kieszeni też nie zapomina) – i nikt nad tym nie panuje. Skutek jest taki, jak od prawie dwóch lat widzimy w Jeżowe. To, co się stało (i nadal dzieje) w Jeżowie to jest afera. Afera w sensie ścisłym. Najpierw sprawdźmy co znaczy słowo „afera”:
https://sjp.pwn.pl/doroszewski/afera;5407864.html
Afera to tyle co nieczysta, podejrzana sprawa. Na czym polega afera w Jeżowie? Na tym, że Wacław Ligęza zlecił roboty budowlane za ponad milion złotych, a nie miał w ręku żadnego narzędzia, żeby od wykonawcy wyegzekwować przedmiot umowy. Przedmiotem umowy były roboty budowlane – roboty budowlane wykonane zgodnie z projektem, nie według widzimisię wykonawcy. Wykonawca nie wywiązał się z umowy – a Wacław Ligęza nic o tym nie wiedział. Dlaczego nie wiedział? Dlatego, że jest ignorantem, a na inspektora nadzoru inwestorskiego wyznaczył jakąś kobietę (bodaj z Tarnowa), która pojawiała się na budowie raz na tydzień (albo raz na dwa tygodnie) i w ogóle nie zainteresowała się tym, z czego wykonano ścianę oporową. Problem jest zresztą znacznie szerszy niż jeżowskie „oberwisko” imienia Wacława Ligęzy. Rzecz w tym, że Wacław Ligęza nie jest jedynym ignorantem w urzędzie gminy, w tym urzędzie zasiada na urzędniczych stolcach cała gromada ignorantów. To grono powiększyło się ostatnio o jeszcze jednego dzielnego budowniczego – niejakiego Fugla z Gorlic.
Na stronie naszabobowa.pl (strona przeznaczona dla wielbicieli i wyznawców bobowskiego „dobrego gospodarza”) rzeczownik „burmistrz” jest pisany wielką literą – bez względu na kontekst.
Dwa przykłady:
„7 marca 2019 r. Burmistrz Bobowej Wacław Ligęza odebrał w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim gwarancję dotacji na utworzenie żłobka (…)”.
Na załączonym obrazku widzimy Wacława Ligęzę (we własnej cielesnej powłoce), który trzyma w rękach tę „promesę” (obok Wacława Ligęzy stoi pani Bartusiowa – również we własnej cielesnej postaci).
http://naszabobowa.pl/burmistrz-odebral-promese-na-utworzenie-zlobka-samorzadowego-w-gminie-bobowa/87464/
„W poniedziałkowe popołudnie (18 marca) w sali widowiskowej „Koronka” w Bobowej odbyło się uroczyste podsumowanie akcji charytatywnej (…). Uroczystość zaszczycili swoją obecnością: Burmistrz Bobowej Wacław Ligęza, Przewodnicząca Rady Miejskiej Małgorzata Molendowicz (…)”.
http://naszabobowa.pl/podsumowanie-wielkiej-orkiestry-swiatecznej-pomocy-bobowa-2019/87610/
Kto „zaszczycił”, kto się na tej „uroczystości” pojawił: urząd/organ (jednoosobowy organ wykonawczy gminy), czy cielesna postać Wacława Ligęzy? Pojawiła się cielesna powłoka Wacława Ligęzy (wynika to i z kontekstu, i z załączonych obrazków) – po polsku napiszemy, że „uroczystość” zaszczycił burmistrz (mała litera!) Bobowej Wacław Ligęza i przewodnicząca (mała litera!) Rady Miejskiej Małgorzata Molendowicz.
Już to pisałem, ale napiszę jeszcze raz (z ortograficznym debilizmem trzeba walczyć). Rzeczownik „burmistrz” jest rzeczownikiem pospolitym (nie jest nazwą własną) – a takie rzeczowniki piszemy małą literą. W tekstach typu „Wacław Ligęza, burmistrz Bobowej”, „burmistrz Wacław Ligęza” – to znaczy po dodaniu przed lub po rzeczowniku „burmistrz” imienia i nazwiska gościa, który zasiada na burmistrzowskim stolcu – rzeczownik „burmistrz” piszemy małą literą. Rzeczownik „burmistrz” można napisać wielką literą wtedy, gdy chodzi o urząd (organ wykonawczy gminy), nie o gościa na dwóch nogach – należy przy tym podać pełną nazwę tego urzędu/organu („Burmistrz Bobowej”, albo „Burmistrz Miasta i Gminy Bobowa”). Zgodnie z polską ortografią napiszemy np. tak: „Burmistrz Miasta i Gminy Bobowa wydał taką to a taką decyzję administracyjną” – a gdy Wacław Ligęza pojawi się gdzieś (np. w szkole) i wygłosi głupawe przemówienie, to napiszemy tak: „burmistrz Wacław Ligęza pojawił się na szkolnej akademii i wygłosił głupawe przemówienie” (na akademii nie pojawił się urząd/organ – pojawił się Wacław Ligęza jako taki).