
Kto przeczytał tzw. sprostowanie burmistrza Wacława Ligęzy opublikowane, zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/03/sprostowanie-do-artykulu-z-14-marca-2016-r-pt-antyestabliszmentowa-posel-elzbieta-borowska-podaza-jednak-sladem-barbary-bartus/, ten miał prawo poczuć się zagubiony. Nagle, „ni z gruszki, ni z pietruszki”, po trzech latach od opublikowania w dniu 14 marca 2016 r. tekstu o „antyestabliszmentowej poseł Elżbiecie Borowskiej, podążającej śladem poseł Barbary Bartuś”, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/03/antyestabliszmentowa-posel-elzbieta-borowska-podaza-jednak-sladem-posel-barbary-bartus/, ukazuje się dość „tajemniczy” tekst oświadczenia (sprostowania) burmistrza Wacława Ligęzy, że burmistrz Wacław Ligęza nie ma nic wspólnego z żadnymi aferami, bo nikt…. itd., itp. i etc. Niech sobie każdy doczyta z czym nie ma nic wspólnego burmistrz Wacław Ligęza.
AFERY BURMISTRZA WACŁAWA LIGĘZY
Oświadczenie burmistrza Wacława Ligęzy, nazwane sprostowaniem, wymaga komentarza. Zwłaszcza, że burmistrz Wacław Ligęza „namówił” do współpracy w przedmiotowy sprostowaniu Sąd Rejonowy w Nowym Sączu (na zdjęciu tytułowym sędzia Piotr Borkowski), a to już nie są przelewki. A teraz do rzeczy w sprawie afery a właściwie afer burmistrza z Bobowej!
Trochę mi głupio, że muszę Wacławowi Ligęzie, człowiekowi na wskroś wykształconemu a na dodatek, przepraszam za brzydko kojarzące się wyrażenie, funkcjonariuszowi publicznemu, wyjaśniać to, co powinni mu byli wyjaśnić nauczyciele języka polskiego w czasach PRL-u.
Zacznijmy od definicji. Co to jest afera i co na ten temat mówi słownik języka polskiego? Pod adresem, zob. https://sjp.pwn.pl/sjp/afera;2548946.html, napisano:
afera
- «kolidujące z prawem przedsięwzięcie z udziałem wielu osób»
- «sensacyjne wydarzenie»
aferowy • aferka.
A jak wygląda słownik synonimów do słowa afera, można sobie sprawdzić tutaj, zob. https://synonim.net/synonim/afera. Jak widać tych synonimów wymieniono chyba z dwieście „sztuk”. Jak się okazuje „afera”, to także „awantura”, „blamaż”, „chryja”, „kłótnia”, „sensacja”, „ciemny interes”, „krętactwo”, „głośna sprawa”, „nieczysta sprawa”, „szalbierstwo”, że wymienię tych synonimów tylko kilka pierwszych z brzegu.
No i mając taką wiedzę na temat znaczenia rzeczownika „afera”, wiedzę która została utrwalona w tysiącletniej historii języka polskiego, burmistrz Wacław Ligęza, poruszony „do samych trzewi” słowami publicysty i dziennikarza śledczego Macieja Rysiewicza, stwierdza co następuje:
Nieprawda jest, że Wacław Ligęza – Burmistrz Bobowej skompromitowany jest licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu, albowiem wobec Wacława Ligęzy nigdy nie zostały stwierdzone jakiekolwiek nieprawidłowości, które miałyby charakter afer.
Burmistrz Wacław Ligęza, to prawdziwy językoznawca, także filozof, logik a nade wszystko daje do zrozumienia, że kodeks karny nie ma przed nim żadnych tajemnic. Wie nie tylko, co to jest afera, ale przede wszystkim wie, że są nieprawidłowości, które maja charakter afer. Oczywiście ani jedno, ani drugie burmistrza Wacława Ligęzy nie dotyczy. Burmistrz Ligęza autorytatywnie stwierdza, że takich nieprawidłowości „nie stwierdzono”.
To znaczy, kto nie stwierdził, panie burmistrzu Ligęza? Zapis „nie stwierdzono” oznacza, że nikt nie stwierdził… A przecież Maciej Rysiewicz wielokrotnie zwracał uwagę na aferalny kontekst działań, przepraszam jeszcze raz za brzydkie określenie, funkcjonariusza publicznego Wacława Ligęzy. Skoro Maciej Rysiewicz to stwierdził, to znaczy że burmistrz Wacław Ligęza kłamie!!! Bo nawet jeśli jedna osoba „coś” stwierdziła, to znaczy że – obiektywnie rzecz ujmując – to „coś” stwierdzono. Przypomnijmy wydarzenia o charakterze afer stwierdzone przez Macieja Rysiewicza tylko z czasów sprzed opublikowania artykułu z 14 marca 2016 roku. Pobieżnego wyliczenia aferalnych nieprawidłowości burmistrza Wacława Ligęzy dokonałem w tekście z 2 listopada 2016 roku, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/11/jak-odwolac-burmistrza-waclawa-ligeze-ze-stanowiska-instrukcja-obslugi-lekka-latwa-i-przyjemna/.
Panie burmistrzu Ligęza, niech pan sobie przypomni, choćby tylko ten powyżej aktywnie podlinkowany artykuł, potem niech pan spojrzy do słownika języka polskiego, a na koniec niech pan jeszcze raz uważnie przeczyta ze zrozumieniem własne sprostowanie. Nie będę nazywał po imieniu bredni, które zawarł pan w swoim tekście. Powtórzę jednak jeszcze raz. Burmistrz Wacław Ligęza jest skompromitowany licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu. I żeby to napisać, publicyście i dziennikarzowi śledczemu nie są potrzebne orzeczenia „rozgrzanych sądów i prokuratur”. Panu tzw. nieprawidłowości stwierdził zresztą nie tylko Maciej Rysiewicz. Jeszcze raz powtórzę, proszę uważnie przeczytać materiał dowodowy zawarty w artykule, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/11/jak-odwolac-burmistrza-waclawa-ligeze-ze-stanowiska-instrukcja-obslugi-lekka-latwa-i-przyjemna/. A przecież, to było podsumowanie na koniec roku 2016! A gdzie kolejne, następne lata? Czyta pan na bieżąco ten portal. Afera dalej goni aferę. Gratulacje za osuwisko-oberwisko!!!
AFERA SĘDZIEGO SĄDU REJONOWEGO W NOWYM SĄCZU PIOTRA BORKOWSKIEGO
Jednak brednie wyrażone w tzw. sprostowaniu przez burmistrza Wacława Ligęzę, to jest „mały pikuś”, w porównaniu z wyrokiem Sądu Rejonowego, który zapadł 25 września 2018 roku, zob. ANEKS do niniejszego tekstu. Sprawę trzeba gruntownie przypomnieć.
- 14 marca 2016 roku, na tym portalu, ukazuje się mój artykuł, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/03/antyestabliszmentowa-posel-elzbieta-borowska-podaza-jednak-sladem-posel-barbary-bartus/. W tym artykule obok zdjęcia, które zamieszczam w tekście, na którym zostali uwiecznieni funkcjonariusze publiczni Wacław Ligęza, Barbara Bartuś i Elżbieta Borowska zapisuję, adresowane do poseł Elżbiety Borowskiej pytanie: Czy rzeczywiście nic nie stało na przeszkodzie, żeby usiąść obok skompromitowanego licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu burmistrza Wacława Ligęzy? Pytanie brzmi dość niewinnie i w oczywisty sposób, w kontekście burmistrza Wacława Ligęzy, odnosi się do licznych afer z jego udziałem, które zostały opisane na portalu „Bobowa Od-Nowa” i „Gorlice i Okolice” w przeszłości, tzn. w latach 2007-2016. Część tej archiwalnej, a aferalnej, wiedzy przypominam w zbiorczym materiale prasowym z 2 listopada 2016 roku, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/11/jak-odwolac-burmistrza-waclawa-ligeze-ze-stanowiska-instrukcja-obslugi-lekka-latwa-i-przyjemna/.
- Poseł Elżbieta Borowska jeszcze tego samego dnia, tj. 14 marca 2016 roku nadsyła do mojej redakcji odpowiedź na mój artykuł, którą bezzwłocznie opublikowałem 15 marca 2016 roku, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/03/odpowiedz-posel-elzbiety-borowskiej/. Fakt ten dla całej historii ma tylko pośrednie znaczenie; dowodzi bowiem, że nie unikam publikowania na moim portalu żadnych, nawet najbardziej ostrych polemik.
- 4 kwietnia 2016 roku do mojej redakcji wpływa pismo, datowane 30 marca 2016 roku, od burmistrza Wacława Ligęzy z wnioskiem o zamieszczenie „sprostowania”, zob. poniżej.
Jak widać treść sprostowania (czerwona obwódka to moje dzieło, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości w jaki sposób wnioskodawca wyobrażał sobie sprostowanie – przyp. M.R.) została przez wnioskodawcę wyraźnie zaznaczona w tekście pisma z 30 marca 2016 roku tzw. kursywą i cudzysłowem. Uważny Czytelnik może zwrócił już uwagę, że tzw. „sprostowanie”, którego publikacji oczekiwał wnioskodawca nie zawierało podpisu wnioskodawcy. A z ustawą Prawo prasowe jest tak, że nie wolno ingerować w treść sprostowania!!! - 6 kwietnia 2016 roku odmawiam burmistrzowi Wacławowi Ligęzie opublikowania przedmiotowego sprostowania, uzasadniając moją odmowę w oddzielnym piśmie.
- 6 kwietnia 2016 roku w materiale prasowym, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/04/dyskretny-urok-manipulacji-nie-tylko-o-przyczynach-odmowy-opublikowania-wnioskowanego-przez-burmistrza-waclawa-ligeze-sprostowania/, przedstawiam Czytelnikom wszystkie do tej pory dostępne dokumenty w tej sprawie, w tym pismo burmistrza z 30 marca 2016 roku i moje uzasadnienie z 6 kwietnia 2016 roku do odmowy opublikowania sprostowania wnioskodawcy w takiej formie i treści. Pomijając uwagi natury merytorycznej, dotyczące sprostowania wnioskodawcy, zwracam uwagę na rażący błąd formalny zawarty w formie sprostowania. Brak w nim imienia i nazwiska wnioskodawcy. A zatem gdybym opublikował sprostowanie literalnie tak: „Nieprawda jest, że Wacław Ligęza – Burmistrz Bobowej skompromitowany jest licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu, albowiem wobec Wacława Ligęzy nigdy nie zostały stwierdzone jakiekolwiek nieprawidłowości, które miałyby charakter afer.”, czyli tak jak zostało to zapisane w piśmie z 30 marca 2016 roku, to po opublikowaniu takiego tekstu Czytelnicy mojego portalu mieliby pełne prawo uważać, że autorem takiego sprostowania jest Maciej Rysiewicz! Uznałem taką akcję burmistrza Wacława Ligęzy za sprytną manipulację i okazałem na ten temat wszystkie dowody, zob. materiał prasowy https://gorliceiokolice.eu/2016/04/dyskretny-urok-manipulacji-nie-tylko-o-przyczynach-odmowy-opublikowania-wnioskowanego-przez-burmistrza-waclawa-ligeze-sprostowania/, włącznie z pismem przewodnim burmistrza Wacława Ligęzy z 30 marca 2016 roku. Tak więc, de facto, sprostowanie wnioskodawcy ujrzało światło dzienne i na dodatek „bez ściemy”, że autorem sprostowania jest Wacław Ligęza, a nie Maciej Rysiewicz.
- Jednak absurd i paranoja stanęły w blokach startowych. Burmistrz Wacław Ligęza 27 maja 2016 roku składa w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu (pismo datowano 19 maja 2016 roku) pozew o publikacje sprostowania (ten dokument udostępniam w całości w ANEKSIE do niniejszego artykułu). I zaczyna się prawdziwa „jazda” z mataczeniem i kłamstwami w rolach głównych. Po pierwsze, burmistrz Wacław Ligęza składa pozew o zamieszczenie innego sprostowania, bo wyraźnie zaznacza, że sprostowanie w przedmiotowej sprawie należy podpisać „Burmistrz Bobowej, Urząd Miejski w Bobowej, ul. Rynek 21, 38-350 Bobowa”. A więc burmistrz Wacław Ligęza składa wniosek o publikację innego sprostowania. Kto nie wierzy może sprawdzić w ANEKSIE. Po drugie burmistrz Wacław Ligęza, jak przystało na prawdziwie szczerego „pokrzywdzonego” cytuje za słownikiem języka polskiego tylko jedno znaczenie rzeczownika „afera” («kolidujące z prawem przedsięwzięcie z udziałem wielu osób»), to drugie (2. «sensacyjne wydarzenie») dyskretnie pomija. Po co sąd denerwować i rozpraszać takimi duperelami. Podobnie zresztą burmistrz Ligęza manipuluje znaczeniem czasownika „skompromitować”, podsuwając sądowi niepełną treść zapisu, podanego przez słownik języka polskiego, który brzmi: „skompromitować 1. «narazić kogoś na kompromitację» 2. «stać się dowodem świadczącym przeciw komuś» 3. «ujawnić wady czegoś»”. Wersję burmistrza Ligęzy znajdziesz Czytelniku w ANEKSIE, zob. pismo burmistrza Wacława Ligęzy z 19 maja 2016 roku. Te gry i zabawy językowe, z aferą i kompromitacją w rolach głównych, maja jednak, dla sprawy pozwu burmistrza Wacława Ligęzy, drugorzędne znaczenie. Dowodzą jednak, że burmistrz to człowiek i urzędnik na wskroś szczery i poważnie traktujący nie tylko dokumenty, ale zagadnienia prawdy i fałszu w składanych przez sądem zeznaniach.
- Jak udowodniłem powyżej pozew burmistrza Wacława Ligęzy z dnia 19 maja 2016 roku (złożony w SO w Nowym Sączu 27 maja 2016 roku) z formalnego punktu widzenia nie dotyczył sprostowania, które nadeszło do mojej redakcji 4 kwietnia 2016 roku (pismo burmistrza Ligęzy datowano 30 marca 2016 r.). Sprostowanie z 30 marca 2016 roku było niepodpisane. Teraz, tj. 19 maja 2016 roku burmistrz wnosił o opublikowanie sprostowania wraz z podpisem. Ponad wszelką wątpliwość zatem burmistrz składał pozew, który dotyczył rzeczywistości, która nigdy nie miała miejsca, twierdząc, że zaistniała i tę fikcję teraz Maciej Rysiewicz musi urzeczywistnić. Czapki z głów. To po prostu fantastyczna akcja!!!
- Pozew burmistrza Wacława Ligęzy powinien być z powodów formalnych natychmiast oddalony przez sądecką Temidę. Niestety spektakl absurdu i paranoi, jak napisałem już wcześniej, musiał trwać. Sprawy toczą się pomimo wyraźnych dowodów, przedłożonych przez Macieja Rysiewicza, zob. w ANEKSIE dokument pt. ODPOWIEDŹ NA POZEW BURMISTRZA BOBOWEJ O OPUBLIKOWANIE SPROSTOWANIA Z DNIA 19 MAJA 2016 ROKU.
- Zbliżamy się powoli do końca tej historii. Po licznych perturbacjach proceduralnych, które dla istoty sporu nie miały żadnego znaczenia, prawomocny wyrok w tej sprawie zapada 25 września 2018 roku (pełna treść wyroku w ANEKSIE). Sędzia Sądu Rejonowego w Nowym Sączu Piotr Borkowski pozostaje głuchy na wszystkie dowody i argumenty Macieja Rysiewicza. Można odnieść wrażenie, że nie przeczytał ani Macieja Rysiewicza odpowiedzi na pozew burmistrza Wacława Ligęzy, ani artykułu, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/04/dyskretny-urok-manipulacji-nie-tylko-o-przyczynach-odmowy-opublikowania-wnioskowanego-przez-burmistrza-waclawa-ligeze-sprostowania. I dlatego właśnie po raz drugi na łamach portalu „Gorlice i Okolice” ukazuje się taki oto potworek, zob. https://gorliceiokolice.eu/2019/03/sprostowanie-do-artykulu-z-14-marca-2016-r-pt-antyestabliszmentowa-posel-elzbieta-borowska-podaza-jednak-sladem-barbary-bartus/. Nie byłoby w tym nic dolegliwego, bo przecież burmistrz Wacław Ligęza może nawet codziennie słać do mojej redakcji oświadczenia, że nieprawdą jest, że „afery, to jego specjalność”. Oświadczam, że zawsze opublikuję takie oświadczenia, o przepraszam, sprostowania, tylko pod warunkiem, że burmistrz Wacław Ligęza będzie podpisywał się pod takimi sprostowaniami, a nie próbował „sprytnie” sugerować, że to Maciej Rysiewicz je napisał. A więc nie byłoby w tym nic dolegliwego, gdyby nie to, że jak zauważyli uważni Czytelnicy tego materiału prasowego, zob. wyrok sędziego SR w Nowym Sączu Piotra Borkowskiego, że koszty tego absurdalnego, niezgodnego z prawem i rażąco niesprawiedliwego postępowania sądowego musi ponieść Maciej Rysiewicz. Proszę doczytać w wyroku sędziego Piotra Borkowskiego jakie są koszty tej pożal się Boże działalności sędziego Piotra Borkowskiego, zrzucone na barki piszącego te słowa.
- A więc mamy tak! Burmistrz Wacław Ligęza uprawia swoją samorządową działkę potykając się o liczne nieprawidłowości o charakterze afer, potem śle do sądu kłamliwy pozew, a niezawisły sędzia Piotr Borkowski ten oszukańczy pozew dekretuje i kosztami obciąża Macieja Rysiewicza. Jeśli to nie jest przestępstwo sądowe, to co nim jest?
Od redakcji! Na zdjęciu tytułowym sędzia SR w Nowym Sączu Piotr Borkowski. Zdjęcie zacytowałem ze strony, zob. https://plus.gazetakrakowska.pl/sedzia-byl-smutny-ze-nie-dotarl-do-prawdy-ale-oddalil-pozew-radnego-przeciwko-wojtowi/ar/13235201. Autorem zdjęcia jest Agnieszka Michalik.
ANEKS
ODPOWIEDŹ NA POZEW BURMISTRZA BOBOWEJ O OPUBLIKOWANIE SPROSTOWANIA Z DNIA 19 MAJA 2016 ROKU
DOTYCZY WEZWANIA SĄDU OKRĘGOWEGO – SYGN. AKT IC 607/16 Z DNIA 21 CZERWCA 2016 ROKU
- Wnoszę o oddalenie powództwa w całości, jako oczywiście bezzasadnego, w związku z fałszywym, niepełnym i rażąco naruszającego wymogi prawa przedstawieniem przez Burmistrza Bobowej stanu faktycznego w przedmiotowej sprawie, co w opinii pozwanego może dowodzić próby świadomego wprowadzenia w błąd Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Ponadto wniosek o opublikowanie sprostowania, zawarty w powództwie nie jest tożsamy z wnioskiem o sprostowanie z dnia 30 marca 2016 roku, którego opublikowania odmówiłem na podstawie szczegółowego uzasadnienia przesłanego powodowi.
UZASADNIENIE
- W piśmie Wnioskodawcy – Burmistrza Bobowej – Wacława Ligęzy z dnia 30 marca 2016 roku pełna treść „sprostowania” została wyraźnie wyodrębniona graficznie w treści pisma i dodatkowo zaznaczona cudzysłowem i tzw. kursywą czcionki. W ww. piśmie Wnioskodawca nie zażądał podpisania treści sprostowania własnym imieniem i nazwiskiem oraz funkcją w samorządzie terytorialnym. Na podstawie art. 32, pkt 5 ustawy Prawo prasowe nie miałem prawa dokonywać żadnych zmian w treści przesłanego „sprostowania”. A zatem podanie autora ww. „sprostowania”, czytaj – podpisanie treści, np. „Burmistrz Bobowej – Wacław Ligęza”, co jednoznacznie identyfikowałoby osobę wnioskującą o zamieszczenie sprostowania naruszałoby ww. zapis ustawy Prawo prasowe. Natomiast opublikowanie treści sprostowania bez ww. jednoznacznego wskazania autorstwa tej wypowiedzi, w oczywisty sposób zostałoby zrozumiane przez czytelników portalu jako wypowiedź pozwanego Macieja Rysiewicza. Fakt ten wynika m. in. z konstrukcji informatycznej i graficznej skryptu WORD PRESS, na którym działa portal. Pod każdym artykułem widnieje adnotacja „Artykuł napisany przez Maciej Rysiewicz”. Tylko jednoznaczna i nie budzące wątpliwości adnotacja, że jakikolwiek tekst, opublikowany na portalu, nie został napisany przez Macieja Rysiewicza, pozwalał pozwanemu na zamieszczenie tekstu obcego autorstwa. Jednak zgodnie z ustawą Prawo prasowe, pozwany nie miał prawa ani komentować (np. tego samego dnia), ani w jakikolwiek sposób zmieniać treści sprostowania – por. art. 32, pkt 5 ustawy Prawo prasowe. Dodanie jakiegokolwiek podpisu byłoby ewidentną ingerencja w treść „sprostowania”. A zatem, z powodów formalno-prawnych, należało odmówić pozwanemu opublikowania wnioskowanej treści „sprostowania”. O fakcie tym wnioskodawca (powód) został poinformowany przez Macieja Rysiewicza (pozwanego) w oddzielnym piśmie w dniu 6 kwietnia 2016 roku, który został przez powoda przekazany Sądowi. W uzasadnieniu odmowy opublikowania tak przesłanego „sprostowania” pozwany Maciej Rysiewicz napisał:
W piśmie z 30 marca 2016 roku, wnosząc o zamieszczenie, jak pan sam to napisał „sprostowania”, próbował pan narzucić autorstwo wypowiedzi ujętej w cudzysłów autorowi tekstu i jednocześnie redaktorowi naczelnemu, co należy uznać za niedopuszczalne na gruncie ustawy Prawo prasowe. Ten wątek został także podniesiony w artykule Macieja Rysiewicza, który został opublikowany na portalu w 6 kwietnia 2016 roku – https://gorliceiokolice.eu/2016/04/dyskretny-urok-manipulacji-nie-tylko-o-przyczynach-odmowy-opublikowania-wnioskowanego-przez-burmistrza-waclawa-ligeze-sprostowania/. W ww. tekście Maciej Rysiewicz opublikował w całości dokument wnioskodawcy z dnia 30 marca 2016 roku, co stanowi dowód, że pozwany nie zamierzał w ogóle ukrywać zaistniałej kontrowersji a czytelnicy mogli na materiale źródłowym zapoznać się z treścią pisma wnioskodawcy. Warto nadmienić, że ww. artykułu – zob. w Sieci pod wskazanym powyżej linkiem, powód nie udostępnił do wiadomości Sądowi. W tym miejscu należy także stwierdzić, że wnioskodawca, znając argumenty Macieja Rysiewicza nie dokonał korekty tego konkretnego „sprostowania”, a można było uzupełnić „sprostowanie” o wskazanie jego autora i powtórnie wysłać nową treść do redakcji. Na potwierdzenie absolutnie dobrej woli i zgodnego z prawem działania Macieja Rysiewicza w przedmiotowej sprawie, niech będzie fakt opublikowania innych „sprostowań” wnioskodawcy z 31 maja 2016 roku , dotyczących kolejnych artykułów Macieja Rysiewicza, zob. https://gorliceiokolice.eu/2016/06/burmistrza-bobowej-sprostowanie-do-artykulu-z-dnia-24-maja-2016-roku-pt-to-burmistrz-bobowej-zezwolil-na-skladowanie-odpadow-biologicznych-na-dzialce-gzgk-sp-z-o-o-w-wilczyskach-j/, https://gorliceiokolice.eu/2016/06/burmistrza-bobowej-sprostowanie-do-artykulu-z-dnia-25-maja-2016-roku-pt-biala-tarnowska-natura-2000-i-smierdzace-skladowisko-gnoju-z-zycia-osrodka-sportu-i-rekreacji-zloz/, https://gorliceiokolice.eu/2016/06/burmistrza-bobowej-sprostowanie-do-artykulu-z-dnia-26-maja-2016-roku-pt-afera-gnojowa-w-gminie-bobowa/, https://gorliceiokolice.eu/2016/06/sprostowanie-afera-gnojowa-w-gminie-bobowa-na-tropie-kolejnego-oszustwa-czy-prokurator-tadeusz-cebo-uwierzy-burmistrzowi-bobowej-moja-odpowiedz-na-sprostowania-burmistrz-2/, w których to „sprostowaniach” wnioskodawca, zgodnie z obowiązującym prawem jednoznacznie wskazywał na konkretnego autora treści przesłanych „sprostowań”. Zatem zgodne z formalnymi wymogami ustawy Prawo pasowe wnioski zawsze były realizowane przez pozwanego Macieja Rysiewicza. Kończąc ten wątek należy jeszcze raz podkreślić, że treść „sprostowania” zawartego w pozwie z dnia 19 maja 2016 roku, także posiada jednoznaczne wskazanie na autora „sprostowania”. Dlaczego zatem „sprostowanie” z 30 marca 2016 roku takiego wskazania nie posiadało?
- Oświadczam, że podtrzymuje w całości treść odmowy, przekazaną przez powoda jako załącznik do akt Sądowi, zamieszczenia przedmiotowego „sprostowania”, która została wysłana na adres wnioskodawcy 6 kwietnia 2016 roku pt. Odpowiedź na pismo burmistrza Bobowej-Wacława Ligęzy z 30 marca 2016 roku.
- W odniesieniu do całości pozwu z dnia 19 maja 2016 roku pozwany oświadcza także, że Maciej Rysiewicz korzysta z praw obowiązujących na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. Wolność wypowiedzi została unormowana w najważniejszym akcie prawnym obowiązującym w Polsce, czyli w Konstytucji (art. 54 – Zgodnie z tym przepisem każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji). Ponadto znajduje regulacje w wielu innych aktach prawnych (zob. art. 10 EKPC – Wolność wypowiadania poglądów należy do istotnych gwarancji zapewnionych w społeczeństwie demokratycznym). Regulacji wolności wypowiedzi możemy także szukać:
- Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych,
- Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności,
- Kodeksie cywilnym,
- Kodeksie karnym,
- Ustawie o ochronie tajemnicy państwowej,
- Prawie autorskim,
- Prawie prasowym.
Należy zatem podkreślić, ze zarzuty sformułowane przez powoda w UZASADNIENIU treści pozwu stoją w jawnej sprzeczności z konstytucyjnym prawem do wyrażanie poglądów przez obywatela Macieja Rysiewicza. Te zarzuty należy także uznać za całkowicie nieuzasadnione i nie poparte rzeczową argumentacja dotycząca konkretnych publikacji i dowodów przedstawionych w publicystyce Macieja Rysiewicza. Treść zdania „Czy rzeczywiście nic nie stało na przeszkodzie, żeby usiąść obok skompromitowanego licznymi aferami na niwie bobowskiego samorządu burmistrza Wacława Ligęzy?” stanowi fundamentalny wyraz POGLĄDÓW autora tekstu związanych z udokumentowanymi na przestrzeni ostatnich lat w jego publicystyce zbiorem faktów, które uzasadniają użycie przez niego semantycznego komunikatu o „aferach” i „kompromitacji” burmistrza Wacława Ligęzy jako funkcjonariusza publicznego. Zanim zostaną podane przykłady takiego stanu faktycznego z archiwum tekstowego Macieja Rysiewicza, trzeba odnieść się do podanych przez powoda, w sposób rażąco wybiórczy, niepełny a zatem tendencyjny, definicji słownikowej słów „afera” i „skompromitować”. „Afera”, to nie tylko „kolidujące z prawem przedsięwzięcie z udziałem wielu osób”, ale także „sensacyjne wydarzenie”, „ogólnie znane wydarzenie, awantura”, „nieuczciwe przedsięwzięcie”. A „skompromitować”, to „narazić kogoś na kompromitację”, „stać się dowodem świadczącym przeciw komuś”, „ujawnić wady czegoś”. Ww. zakres znaczeniowy podanych słów nie uzależnia ich użycia tylko i wyłącznie od, chociażby instytucjonalnego, np. przez organy ścigania potwierdzenia działań, kolidujących z prawem. Wręcz przeciwnie rozszerza zakres stosowania ww. słów na sferę ocen i poglądów, wyrażanych na przykład przez dziennikarza w swobodnym dyskursie publicznym, na temat działań władzy publicznej. W mojej publicystyce w bardzo konkretny sposób, na podstawie opublikowanych dokumentów poddałem ocenie działania m. in. burmistrza Bobowej w sprawie nielegalnego posadowienia znaku B-18 w miejscowości Wilczyska w 2006 roku (zob. m. in. materiał prasowy https://gorliceiokolice.eu/2013/02/afera-b-18-jeszcze-o-klamstwach-burmistrza-ligezy/, https://gorliceiokolice.eu/2013/05/znak-hanby/), opisywałem kontrole RIO w Krakowie stwierdzające odpowiedzialność Burmistrza Bobowej za tzw. nieprawidłowości w działaniach Gminy Bobowa/UM w Bobowej, zob. m. in. https://gorliceiokolice.eu/2015/05/rio-znowu-w-bobowej-albo-o-lamaniu-prawa-na-samorzadowym-folwarku-u-burmistrza-waclawa-ligezy/, zbiór artykułów i dokumentów dotyczących nielegalnego wodociągu w miejscowości Brzana z opisem skali zaniechań burmistrza Ligęzy, zob. materiały prasowe https://gorliceiokolice.eu/2015/09/a-nielegalny-wodociag-w-brzanie-ciagle-nierozebrany/, stwierdzone ponad wszelka wątpliwość pertraktowanie burmistrza Wacława Ligęzę, z przedsiębiorcą pozostającym w stanie przestępstwa samowoli budowlanej w planowanej akcji zakupu nieruchomości w Bobowej, jej niegospodarny zakup, jak uważa autor tekstów, i inne uchybienia formalno-prawne przedsięwzięcia, w tym wadliwy dostęp do informacji publicznej, opisane zob. obszerne materiały prasowe https://gorliceiokolice.eu/tag/dwor-dlugoszowskich/). Podsumowanie największych afer z udziałem burmistrza Bobowej znalazło się w materiale prasowym, zob. https://gorliceiokolice.eu/2015/08/z-aferami-za-pan-brat-o-zalosnej-historii-samorzadowania-waclawa-ligezy-przypomnienia-slow-kilka/ w tym opowieść o głośnej eksmisja rodziny z Bobowej do Jankowej bez zabezpieczenia eksmitowanym wody zdatnej do higieny i spożycia, pomimo posiadanej wiedzy, że woda skażona jest drobnoustrojami coli. Powyżej przedstawiłem Sądowi rzeczowe i odnoszące się do faktów dokumentalne zestawienie, które, jak uważam, upoważnia mnie, jako dziennikarza (zgodnie z art. 1 ustawy Prawo prasowe) do stwierdzeń, do wyrażenia POGLĄDU, że burmistrz Wacław Ligęza jest skompromitowany licznymi aferami na niwie samorządu terytorialnego. Trzeba także dodać, że powyższe materiały prasowe, przedstawione w nich fakty i dokumenty nie zostały nigdy zakwestionowane jakimkolwiek „sprostowaniem” burmistrza Wacława Ligęzy. „Sprostowanie” z 30 marca 2016 roku należy raczej uznać za oświadczenie wnioskodawcy a treść powództwa za całkowicie gołosłowne w ogóle nie odnoszące się do postawionych zarzutów w licznych artykułach. Zarzut braku rzetelności w obliczu tylko tych przytoczonych w niniejszej odpowiedzi materiałów prasowych nie wytrzymuje krytyki.
Dlatego wnoszę jak na wstępie o oddalenie powództwa w całości jako oczywiście bezzasadnego.
Maciej Rysiewicz
WYROK SSR W NOWYM SĄCZU PIOTRA BORKOWSKIEGO Z 25 WRZEŚNIA 2018 ROKU












Ach tak. To to tak sprawy się mają. To dziwaczne „sprostowanie” wyprodukowane przez bobowskiego „dobrego gospodarza” jest skutkiem procesu sądowego wytoczonego przed niezawisłym (od rozumu) sądem. Sądem w osobie Piotra Borkowskiego. Tęga głowa z tego Piotra Borkowskiego, naprawdę nie żałuję, że moje podatki idą na utrzymanie takiego giganta intelektu.
Nie komentowałem Pańskiego wpisu pod sprostowaniem Ligęzy, bo chyba Prawo prasowe mi tego zabrania, tj. komentowania sprostowania w tym samym materiale prasowym.
Wacław Ligęza powiada, że „wobec Wacława Ligęzy nigdy nie zostały stwierdzone jakiekolwiek nieprawidłowości, które miałyby charakter afer”.
O co chodzi z tym niestwierdzeniem?
Nie jestem psychiatrą i nie wiem, jakie procesy (nazwijmy je roboczo procesami myślowymi) zachodzą w puszce mózgowej Wacława Ligęzy. Prawdopodobnie chodzi mu o to, że nie został wyprowadzony z urzędu gminy w kajdankach.
Fakt, jeszcze nie został.
Nadmiar pewności siebie nie jest jednak dobrym doradcą. Przekonał się o tym „senator” Kogut, bliski przyjaciel bobowskiego „gospodarza”. Tenże Kogut nie robił niczego takiego, czego nie robiłyby inne koguty – a padło na niego. A dlaczego na niego? Dlatego, że był zbyt pewny siebie.
Jeszcze jedna rzecz. W pozwie z 16 maja 2016 roku powód (Wacław Ligęza) powołuje się na Słownik Języka Polskiego PWN i powiada, że afera to „kolidujące z prawem przedsięwzięcie z udziałem wielu osób”.
Bingo! To jest ścisły opis tego, co wydarzyło się w Jeżowie. W Jeżowie miało miejsce kolidujące z prawem (konkretnie: z ustawą prawo budowlane) przedsięwzięcie (konkretnie: budowa zatoczki autobusowej ze ścianą oporową) z udziałem wielu osób (projektanta, wykonawcy, inspektora nadzoru – oraz Wacława Ligęzy we własnej cielesnej postaci). W Jeżowie mamy aferę jak z obrazka!